Emilio Butragueno

Przed Euro 2008 rozmawiałem z Emilio Butragueno. Telefonicznie. W zorganizowaniu rozmowy pomogła mi firma Polish Sport Promotion, która akurat zajmowała się promowaniem programu statystycznego firmy Castrol (El Buitre był ambasadorem Castrola, tak to się nazywa teraz). Wyniknęła z tego głupia sytuacja, bo mieliśmy napisać dwa ciepłe słowa o Castrolu w „PS” a skończyło się na jednym i to w dolny rogu – tak zadecydował jeden z redaktorów. Kolega z firmy marketingowej promującej pewne firmy elektroniczne zapewniał, że to jest ok i on by się cieszył, ale PSP chciało więcej. Powiem tak – dużo, dużo więcej. Inna sprawa, ze było mało. Chyba jednak za mało. Była mała awantura i telefony z pogróżkami. Szkoda. Ale wywiad jest, wrzucam go w wersji rozszerzonej. „PS” było wtedy świeżo po przejęciu przez wujka Axla i pnował mały chaos. Ważniejsze były sprawy graficzne niż merytoryczne, dlatego z trudem wydębiłem 5 tysięcy. Mówi się, że gazeta nie jest z gumy, na szczęście w necie nie ma ograniczeń.

El Buitre:Z Polską w elicie, piłka jest znacznie ciekawsza

Emilio „Sęp” Butragueno, na przełomie lat 80-tych i 90-tych uchodził za jednego z najlepszych napastników świata. Był członkiem słynnego Realu Madryt, który trzykrotnie grał w półfinale Pucharu Mistrzów. Trenerem tej wielkiej drużyny był Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski. Butragueno po zakończeniu kariery był przez wiele lat związany z Realem. Odszedł w lipcu 2006 roku, ale można go spotkać na niemal każdym meczu z Madrycie.

W Madrycie jest spore zamieszanie wokół odejścia polskiego bramkarza Jerzego Dudka z Realu. Jak pan myśli, co powinien zrobić?

Emilio Butragueno: To nie takie proste. Być w Realu to coś niesamowitego, to najbardziej prestiżowa sprawa dla każdego piłkarza, chociaż akurat ja pewnie nie jestem zbyt obiektywny, w końcu to mój klub…

Ale Dudek nie gra, tylko siedzi na ławce.

Zgadza się. Powiedzmy sobie szczerze, wygranie rywalizacji z Ikerem Casillasem jest praktycznie niemożliwe. Iker to nie tylko świetny bramkarz, ale i symbol klubu. Gra tu od zawsze, kibice się z nim utożsamiają. Myślę, że Dudek od początku o tym wiedział. Ale życie nauczyło mnie, że czasem warto czekać na swoją szansę. W piłce jest tak, że nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie twoja szansa. Ona być może czeka za rogiem. Nawet jej nie widzisz. Nie potrafię doradzić Dudkowi.

Może niepotrzebnie przychodził do Realu, skoro wiedział co go czeka?

Tego nigdy nie powiem. Dudek spełnił marzenie każdego zawodowca. Jeśli masz taką szansę, to musisz spróbować. Tu jest trudno, tu jest presja jak nigdzie indziej, tu jest ciężka praca, niesamowita odpowiedzialność. Ale nie możesz od tak sobie zrezygnować z oferty Realu Madryt. Dudek zrobił dobrze.

W Hiszpanii gra jeszcze jeden polski piłkarz, Ebi Smolarek. Też ma problemy z przebiciem się do składu, tyle że nie w Realu a w Racingu Santander.

W porządku, ale on dopiero przyszedł do klubu. Musi być cierpliwy. Przecież Smolarek to świetny zawodnik. Ma to co powinien mieć napastnik – nosa do strzelania bramek. Nie jest przypadkiem, że strzelił 9 bramek w eliminacjach mistrzostw Europy. Myślę, że to zawodnik wysokiej europejskiej klasy. Jest bardzo ciekawy, poczekajmy jeszcze trochę.

Polska nie ma zbyt wielu gwiazd, a jednak ludzie w naszym kraju wierzą, że możemy zajść w tym turnieju daleko.

A dlaczego nie? W ogóle bardzo się cieszę, że Polska weszła do mistrzostw Europy. Cieszę się bo zawsze dobrze życzę Leo. Gdy został zatrudniony przez waszą federację, dziennikarze pytali mnie, czy da sobie radę. A ja odpowiadałem: „Tak, z nim macie szansę awansować na to upragnione EURO”. Miałem rację, Leo też miał. Oglądałem waszą grę, idzie w dobrym kierunku. Myślę, że teraz może być już tylko lepiej. Leo ma doświadczenie, wie jak wyciągnąć z piłkarzy to co najlepsze. Myślę, że się o tym przekonacie. Ten zespół nie pokazał jeszcze wszystkiego. Zespoły Beenhakkera grają nie tylko na wynik, ale i po to by dawać fanom radość. Także myślę, że Polska może grać piękny, efektowny futbol. Wygrana? Tak, ale po szybkiej ofensywnej grze. Oczywiście są sytuacje kiedy trzeba się bronić i on to wie.

Może zagramy tak jak Grecja podczas turnieju w Portugalii?

Kto wie. Ostatnie mistrzostwa były pełne niespodzianek, w tym jedną wielką sensację – drużynę Grecji. Zobaczyliśmy kilka nowych znakomitych drużyn. Piłka zmienia kierunek, coraz lepiej będą spisywać się drużyny ze wschodu. Najlepsze reprezentacje często okazują się słabsze od tych niedocenianych również z tego względu, że gwiazdy grają zbyt dużo, a na najważniejsze turnieje są wypalone, zmęczone. To wasza szansa. Leo na pewno zagra o najwyższą stawkę. To typ zwycięzcy, on urodził się po to by rywalizować i odnosić zwycięstwa.

Kto jest faworytem tych mistrzostw?

Nic nowego nie powiem: Francja, Włochy, Portugalia, może my. Ale to tylko na papierze. Moim największym „papierowym” faworytem jest Anglia, ale jak wszyscy wiemy…

Pewnie w Hiszpanii znowu liczycie na to, że w końcu to Wam się uda?

– No tak, my zawsze liczymy. Ostatnio zaszliśmy wysoko w 1984 roku, to było jeszcze zanim ja wszedłem do drużyny. Graliśmy wtedy w finale mistrzostw Europy. A później za każdym razem mieliśmy świetną drużynę, graliśmy znakomicie „jak nigdy dotąd”, a jak wychodziło, to wiadomo. Chyba właśnie po tym poznaje się wielkie drużyny, że oprócz świetnego składu potrafią po prostu wygrywać. A my mamy świetny zespół, ale jakoś nie idzie. Ale mam wrażenie, że teraz jest właśnie ten raz (śmiech). Poważnie, w końcówce eliminacji graliśmy znakomicie, mecz z Danią był naprawdę kapitalny w wykonaniu Hiszpanów. Mamy doświadczonego trenera, który wie jak zmotywować drużynę.

Na ten mecz z Danią Luis Aragones mnie powołał Raula Gonzaleza, co wywołało falę protestów w Hiszpanii. Ostatni raz takie zamieszanie w hiszpańskich mediach miało miejsce z okazji ćwierćfinału Pucharu Mistrzów 1989 roku, gdy Leo Beenhakker nie wystawił pana w podstawowej jedenastce meczu Pucharu Mistrzów z PSV Eindhoven…

Jeszcze to pamiętacie? No tak właśnie było… Czasem piłkarz musi pogodzić się z tym, że dobro drużyny nie koniecznie jest tożsame z jego interesem. Teraz to ciężko zrozumieć, ale jeśli okazuje się że trener ma rację, przychodzi łatwiej. Wiadomo, każdy chce grać. Wtedy w 1988 roku było to dziwne uczucie, ale właściwie nigdy nie miałem pretensji do Beenhakkera.

Mówi pan, że Beenhakker jest typem zwycięzcy, jednak w Realu nie wygraliście nic w Europie.

– Tak bywa. To tak jak z Hiszpanią. Zawsze byliśmy znakomici, wygrywaliśmy wszystko w Hiszpanii, ale czegoś też brakowało. Przecież trzy razy z rzędu byliśmy niemal na szczycie, trzy razy graliśmy w półfinale Pucharu Mistrzów. Ludzie mówią, że to była najlepsza drużyna świata. Może i była, ale to jeszcze trzeba potwierdzić wynikami, a nam się to nie udało. Graliśmy pięknie, ale coś po prostu nie wyszło. Tak jak w tym słynnym meczu z PSV Eindhoven w 1988, kiedy graliśmy najlepszą piłkę, jaką można grać, a jednak zremisowaliśmy z Holendrami i odpadliśmy już w półfinale Pucharu najlepsi.

Tamte cztery lata w Realu to najlepszy okres w karierze Beenhakkera, chyba byliście zdziwieni, gdy objął ten klub w 1986 roku?

Ciężko powiedzieć. Może ktoś wtedy się dziwił, ale szybko okazało się, że Leo doskonale pasował do tego zespołu. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Doskonale wiedział jak do nas dotrzeć, jak zbudować drużynę z gwiazd, jak połączyć te wszystkie osobowości. Jako trener ma pomysł na futbol. Od tej pory przez niemal 20 lat udowadnia, że wciąż ma „to coś”, w Polsce również.

Beenhakker rozmawiał z całą drużyną czy tylko z najważniejszymi piłkarzami?

To był Real, tam były same gwiazdy, więc musiał rozmawiać z każdym, to proste. Musiał trafić do umysłu każdego piłkarza.

Pańscy koledzy mówią, że potrafi prowadzić treningi tak, by nie zanudzać piłkarzy.

To się zgadza. Nigdy nie wiedzieliśmy co będzie na treningu. Przychodziliśmy na zajęcia i zawsze czekało nas jakieś zaskoczenie. Facet ma świetne pomysły, każdego dnia wymyślał coś, żebyśmy mieli świetną zabawę. I tak to wyglądało. Było śmiertelnie poważnie, a jednak była doskonała zabawa. Ważne było właśnie to, że cały czas czuliśmy luz. Leo potrafił stworzyć dobrą atmosferę, rozładować napięcie. Myślę, że to po prostu dobry człowiek i dlatego tak dobrze potrafi trafić do piłkarzy.

Czego zabrakło w takim razie przy jego drugim podejściu do Realu w 1992 roku?

To niewytłumaczalne. Była plaga kontuzji, najlepsi piłkarze nie mogli grać. A i tak byśmy wygrali, gdyby nie ten ostatni mecz z Tenerife. Prowadziliśmy 2:0 a przegraliśmy 2:3.

A Aldana popełniał fatalne błędy w obronie…

Kolejne pytanie proszę.

My mamy swoją polską legendę związaną z Realem, wie pan o czym mówię?

– Ależ oczywiście. Wszyscy w Madrycie wiedzą. Jan Urban i jego trzy bramki. Szok. Cóż, kiedyś wszyscy się liczyli z polską piłką. Jeśli pan chce rozmawiać o historii, to ja pamiętam sporo nazwisk: Deyna, Szarmach, Gorgoń, Tomaszewski, Lato, Smolarek senior czy Zbigniew Boniek, pilkarz najwyższej klasy światowej. Tak sobie patrzę na te nazwiska, ale też na wspaniałą drużynę, która zajęła trzecie miejsce w Hiszpanii w 1982 roku… to dobrze, że Polska powoli wraca do europejskiej elity, z wami jest o wiele ciekawiej.

Za to pan wycofał się z piłki, dlaczego?

Ostatnio byłem menedżerem generalnym w Realu Madryt, ale prezes Florentino Perez przegrał wybory i nowy prezes, Fernando Alvarez, postanowił postawić na swoją załogę. Tak bywa. Usunąłem się w cień, odszedłem od piłki, zająłem się własnym biznesem. I jest mi z tym bardzo dobrze. Mam sporo czasu dla siebie, dla rodziny. Bo praca w Realu zabiera cały czas, zapewniam. Ale oczywiście wciąż mam kontakt z piłką. Podpisałem kontrakt ze sponsorem Euro, firmą Castrol. Promujemy komputerowy system dokładnego obliczania statystyk. Przyda się kibicom i wam, dziennikarzom. Pozwoli lepiej zrozumieć futbol i prawdziwą przydatność piłkarza.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: