Andriej Arszawin

Ok, może ten wywiad jest trochę nieaktualny. Może nawet bardzo. Ale nie o to chodzi. To jedno z najfajniejszych doświadczeń jakie miałem z piłkarzem i właśnie teraz o tym opowiem. Oto po meczu z Holandią podczas Euro 2008 w redakcji poprosili mnie, żebym koniecznie dał coś z Arszawina. Chyba wiele osób miało takie przykazanie, bo wszyscy czekali na Andrieja. Ale ten na szczęście nie nadchodził. Na szczęście dla mnie oczywiście. Wszyscy Rosjanie już poszli, a Andrija niet. Autobus pojechał, a jewo niet. I w końcu wychodzi, Andriej Arszawin (teraz już nazywa się Andrei Arshavin). 1 w nocy, zostałem ja, Jose z „Asa” i jakieś stacje telewizyjne. Jose prosi, żebym dał mu kilka cytatów, bo on ni cholery nie gawarit. Ja też tak sobie, więc mamy problem. Jose poszedł chyba do biura prasowego, zostałem sam. Ale nie pamiętam dobrze, może on tam był. W każdym razie pytam Andrieja – pogadasz chwilę? On mówi, że z chęcią, ale ni cholery nie mówi po angielsku, tylko trochę rozumie. Ja nie mówię z kolei po rusku, tylko trochę rozumiem, więc silę się na ruski i wypalam: ok, ja sprasziwaju pa angliski a ty atwieczajesz pa ruski, możet byc?

No i pogadaliśmy. Po meczu z Hiszpanią Andriej odmawiał wywiadów wszystkim dziennikarzom, szedł wkurzony i mówił, że nic z tego. Ale chyba zapamiętał ostatnią mix zonę,bo zapytałem – Andrij, ja pa angliski ty pa ruski..

ok. Rosjanie byli szczęśliwi bo mieli wywiad, ale uczciwie czekali aż zadam swoje kilka pytań. Tekst poniżej to zapis wywiadu nr. 1, tego po meczu z Holandią, kiedy cały świat był zakochany w Rosji Hiddinka i w Andriju. Ja od tej pory też mu kibicuję i w ogóle mam totalną zajawkę jak strzela bramkę. A czy on pamięta? No pewnie, że nie.   Niektórzy dziennikarze myślą, że jak pogadają z piłkarzem to on jest ich przyjacielem. A taki Arszawin co tydzień ma 100 rozmówców a na EURO jakieś 5 tysięcy. Piłkarze są trochę jak koty, bo do kota też musisz pogadać regularnie, jego pamięć to jakieś 2 tygodnie. Ok, oto wywiad, który ukazał się w Przeglądzie Sportowym:

Teraz wszystko jest możliwe

Do soboty kibice wiedzieli, że ktoś taki jak Andriej Arszawin istnieje i jest ponoć całkiem niezły. w ciągu jednego wieczoru stał się jedną z gwiazd europejskiego futbolu. Był przewidziany do gry na jedną połowę, grał 120 minut w meczu z Holandią (3:1). I to jak…

To był najlepszy mecz w Pana życiu?
Andriej Arszawin: Na pewno jeden z najlepszych, ale czy najlepszy… nie wiem, może i tak. Jeszcze tego nie wiem.
Rosja zaskoczyła wszystkich, Holandia była dla was tłem. Co się stało?
– Żebym ja wiedział. Graliśmy z najlepszym zespołem tego turnieju i wygraliśmy. Myślę, że zagraliśmy fantastycznie pod względem taktycznym. Byliśmy szybsi od Holendrów, ale i mieliśmy na pewno dużo szczęścia. Myślę, że ludzie są trochę zdziwieni, bo nie wiedzą, co Rosjanie potrafią. Zresztą, sami czasem tego nie wiemy, jesteśmy nieprzewidywalni.
Pewnie najchętniej położyłby się Pan teraz spać (rozmawialiśmy po meczu o 1 w nocy)…
– Pewnie tak. Jestem bardzo zmęczony. Przecież wytrzymaliśmy 120 minut na pełnych obrotach, chociaż mieliśmy właściwie tylko niecałe 3 dni na odpoczynek. Zawodnicy holenderscy, którzy grali z nami, w ostatnim meczu z Grecją nie musieli grać, więc faktycznie mieli aż 7 dni odpoczynku. A i tak nie wytrzymali meczu kondycyjnie. A dla nas
nie miało znaczenia czy gramy 90 minut czy 120.
Holandia wyrównała w końcówce meczu. To dodało im skrzydeł. Co powiedział wam w szatni Guus Hiddink?
– Zapamiętałem tyle, że Guus wszedł i powiedział: „Panowie, Holandia już stoi”. Generalnie więcej nie pamiętam.
Dlaczego, był pan w jakimś transie?
– Nie, nie aż tak (śmiech). Siedziałem w rogu szatni. Po prostu bolały mnie nogi i masażysta robił co mógł, żeby doprowadzić mnie do użytku.
Pana trenerem w Zenicie jest Dick Advocaat, w Rosji Guus Hiddink. Specjaliści komentują, że Rosja gra futbol holenderski. Zgodzi się pan?
– Nie do końca. Myślę, że my gramy futbol rosyjski. To jest zupełnie inna piłka, nieznana. Tak nie grała dotychczas żadna inna drużyna podczas tych mistrzostw Europy. Interesuje nas przede wszystkim atak, w dalszej kolejności obrona. Podobnie gra Holandia, dlatego to był tak dobry mecz. Można powiedzieć, że dzisiaj jeden Holender, najlepszy,
ograł 11 swoich znakomitych rodaków.
Ma pan wrażenie, że dokonaliście czegoś niemożliwego?

– Wiem tyle, że zrobiliśmy to dla Rosji, dla całego narodu.

Już myślicie o tym z kim zagracie w finale?
– Hej, spokojnie. Na razie półfinał to doskonały wynik. Teraz żyjemy tym meczem. Nie chcę przewidywać co się stanie, po prostu wyjść i grać. Powiem tyle, że na razie czuję się fantastycznie z tym co osiągnęliśmy, a teraz wszystko może się wydarzyć. A z kim zagramy, to chyba nie ma wielkiego znaczenia.
Czyli możecie też wygrać?
– Jasne, ale trudno cokolwiek przewidywać. Proszę zobaczyć jak grała Portugalia i Chorwacja. Po meczach grupowych byłem pewien, że spotkają się w półfinale. A okazało się, że nie ma ani jednych ani drugich. Dla mnie to sensacja.
Na przeciw gwiazd z Realu Madryt, Barcelony i Manchesteru United, stanęły gwiazdy z ligi rosyjskiej. Nie baliście się trochę?
– Nie, na pewno liga rosyjska nie jest tak mocna jak hiszpańska, angielska czy włoska, ale myślę, że jest coraz lepsza. Z roku na rok jej sytuacja się poprawia. Teraz brakuje nam infrastruktury. W kraju mamy trzy czy cztery dobre stadionie,
głównie w St. Petersburgu i w Moskwie. Ale liga się rozwija. Problem polega na tym, że nikt w Europie zachodniej i w ogóle na świecie nie interesuje się naszymi rozgrywkami. Ale może to właśnie nasza szansa, nie znają nas. A w Rosji naprawdę jest wielu znakomitych piłkarzy…
Ale raczej wolałby pan odejść gdzieś za granicę?
– Na pewno tak. Chciałbym spróbować swoich sił w którejś z silnych zachodnich lig. Ale na razie nie ma nic konkretnego, więc nie ma o czym mówić.
Która liga odpowiadałaby panu najbardziej?
– Myślę, że hiszpańska, najbardziej pasowałbym właśnie tam. To zresztą moja ulubiona liga. Ale niestety, z tego co wiem to tamtejsze kluby niekoniecznie interesują się mną. Za to z tego co do mnie dotarło, jest zainteresowanie ze strony klubów angielskich. Nie mam nic przeciwko, bo o ile Primera Division lubię najbardziej, to Premier League jest
jednak najlepszą ligą świata.
Rozmawiał w Bazylei Marek Wawrzynowski

Advertisements

2 komentarze »

  1. asz said

    Andriej nie Andrij. To Rosjanin, a nie Ukrainiec Wawrzynku

  2. vegetable78 said

    @#%^@@%#^&@!!!
    poprawiłem, dzięki.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: