Grzegorz Krychowiak

Grzegorz Krychowiak to nadzieja polskiej piłki. Dlatego zrobiliśmy o nim tekst. Piotrek Żelazny pogadał z samym zainteresowany, a ja z jego rodzicami i trenerami. Wyszło chyba ok.

– Jeśli w sezonie juniorzy Bordeaux dostawali łącznie 10 żółtych kartek, to 9 z nich pokazywano Grześkowi. Jest twardy, może dlatego, że dziadek był kowalem – opowiada Edward Krychowiak, ojciec 18–letniego pomocnika, którego Leo Beenhakker zabrał na zgrupowanie reprezentacji do Turcji.
Podczas treningów najmłodszy w drużynie Grzegorz wyróżnia się techniką – nie było sytuacji by piłka choć raz mu odskoczyła, każde podanie trafia idealnie tam gdzie chce młody pomocnik.
Leo Beenhakker zagadany o Krychowiaka nie kryje, że jest z niego bardzo zadowolony.
– Już teraz nie odstaje umiejętnościami od takich piłkarzy jak Antoni Łukasiewicz czy Łukasz Trałka, a przecież oni są od niego po 6 lat starsi. Myślę, że w wieku 24 lat to będzie naprawdę bardzo dobry piłkarz. Jeśli oczywiście nie poprzewraca mu się w głowie. Ale nie powinno – mówi selekcjoner.
– Nie patrzę na innych. Zarówno w czasie treningów, jak i meczów skupiam się właściwie tylko na sobie. Beenhakker faktycznie często przerywał treningi, zwracał nam uwagę na przyjęcia, na moc podania, na to żebyśmy używali oczu – mówi zawodnik.
W niedzielę Krychowiak zadebiutuje prawdopodobnie w meczu z Serbią, jakby nie patrzeć w oficjalnym meczu kadry narodowej i to w wieku zaledwie 18 lat.
– Nikt do mnie nie zwraca się per „młody”, czy jakoś w tym stylu. Zresztą, tylko, by spróbował – śmieje się Krychowiak.
W meczu z Antalyasporem zagrał w drugim, słabszym składzie i na tle kolegów się wyróżniał. Czy będzie w stanie zejść na ziemię po powrocie do Bordeaux? W końcu tam dopiero co zaczął grać w drużynie rezerw. Niektórzy jego koledzy z juniorów, jak Gabriel Obertan czy Gregory Sertic (obaj starsi o rok), już teraz grają jednak w zespole seniorów.
– Grzesiek wszedł do rezerw, jest już podstawowym zawodnikiem. Myślę, że za rok lub dwa będzie w stanie grać w seniorach. A później będzie podstawowym zawodnikiem reprezentacji – reklamuje swojego piłkarza menedżer Andrzej Szarmach.
W rezerwach jego trenerem jest mistrz Europy z 1984 roku, słynny Patrick Battiston.
Po raz pierwszy o Krychowiaku było głośno, gdy strzelił fantastycznego gola Brazylijczykom podczas młodzieżowych mistrzostw Europy, które odbyły się w Kanadzie.
Zresztą wśród rówieśników jest znany z tego, że nieźle wykonuje rzuty wolne. Marzy o tym, żeby kiedyś strzelać jak jego idol Steven Gerrard.
– Często ćwiczę rzuty wolne. Zresztą to jedyna droga, do tego, żeby je wykonywać perfekcyjnie. Trzeba po prostu kopać do bramki, nic więcej – uważa.
Krychowiak pochodzi z Mrzeżyna, małej rybackiej miejscowości, która w lato ożywa, gdy przyjeżdżają turyści.
– Miał 20 metrów do boiska miejscowego Orła, jego brat tu grał, więc naturalne że zaczął grać – mówi Edward Krychowiak.
– Krzysiek, mój brat grał w zespole z Kołobrzegu i któregoś dnia przyniósł do domu prawdziwe piłkarskie buty. To były korki pumy, które dostał z klubu. Od razu strasznie zapragnąłem mieć takie same – wspomina Krychowiak. I zaczęło się.
– Do szkoły chodził z piłką, rozmawiał z ludźmi i podbijał piłkę. A jak jechał na mecz o 9 rano, to szedł spać o 18, żeby się nie spóźnić. Zakładał korki, strój piłkarski i na to pidżamę. Dosyć szybko zorientowalliśmy się, że może być piłkarzem. Nie było innego wyjścia.
– Gdy wracałam do domu na stole była kartka: odrobiłem lekcje, jestem na boisku. I tak niemal dzień w dzień – opowiada mama piłkarza, Grażyna.
Krychowiak był wyrośnięty i nad rówieśnikami miał znaczną przewagę fizyczną.
– Jako jedyny potrafił dokopać w pole karne z rzutu rożnego. Szybko zaczął grać ze starszymi – mówi ojciec.
W wieku 15 lat wyjechał do Francji.
– Nie baliśmy się o niego. Od najmłodszych lat jeździł po Polsce. Dostawał telefon, że o tej i o tej godzinie ma być przy kasie numer 6 na dworcu w Katowicach. Dla dzieciaka, który dopiero co skończył 12 lat to spore wyzwanie – mówi ojciec.
Krychowiak grał przez chwilę w Żakach z Kołobrzegu, później przeniósł się do Stali Szczecin i w końcu do Arki Gdynia.
– Mieszkałem po internatach, ale nie płakałem, ojciec by na to nie pozwolił. Nauczył mnie jak być twardym – mówi Krychowiak, który ma zadatki na prawdziwego twardziela.
Trener Jacek Dziubiński, który prowadził Krychowiaka w młodzieżowych reprezentacjach, uważa że ten za wcześnie wyjechał za granicę.
– Sporo osób odradzało mi ten wyjazd, ale to właśnie ojciec mnie przekonał. On też musiał wcześnie wyjechać za chlebem do pracy – mówi piłkarz.
Decyzji broni menedżer piłkarza.
– Dostał nowe możliwości, rozwija się w prawidłowym tempie. A to że innym się nie udawało? Wiele zależy od samego piłkarza. Ja na razie nie mam zastrzeżeń do Grześka – mówi Andrzej Szarmach.
– Często trenuje z pierwszym zespołem. Na razie jeszcze w pierwszej drużynie nie debiutowałem. Miałbym teraz szansę w niedzielę, bo Bordeaux gra w pucharze, a trener zawsze daje szanse w takich meczach kilku piłkarzom z rezerw. Ale może zadebiutuję, jeśli awansujemy do III rundy – mówi.
Za Polską nie tęskni, bo całe życie mieszkał nad morzem, a teraz nad oceanem. – W sumie jest podobnie, tylko muszle znacznie większe – żartuje piłkarz.
Piotr Żelazny, Belek, Marek Wawrzynowski

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: