Łukasz Jarosiewicz

To mój wywiad z Łukaszem Jarosiewiczem. „Wara” to fajny facet ale niestety uzależniony dosłownie od czego się da. Również od wciskania kitu. Czasem mówił, że już nie pije po czym dowiadywałem się, że właśnie leżał gdzieś wczoraj nawalony jak stodoła. To dobry chłopak ale zniszczony przez futbol. Wielu ludzi nie daje sobie rady i Łukasz nie dał. A talent miał nieprzeciętny. Jego gol na Łazienkowskiej to mistrzostwo świata, z 30 metrów w okno. Palce lizać. Później Wara wyjechał do Anglii, robił jako kucharz, ale kontuzja nie pozwoliła mu pracować na stojąco. Ostatnio mówił mi, że ma możliwość gry w dobrym angielskim klubie, tylko musi zaleczyć kontuzję. Ciekawe, wielu ludzi żyje marzeniami, „Wara” ma naprawdę dosłownie krok od realizacji tych marzeń. Musi tylko powiedzieć sobie stop w najbardziej zasadniczych kwestiach.
Niestety nie mamy kontaktu, właściwie nikt nie ma. Łukasz przepadł. Materiał, który zrobiliśmy był dość skandaliczny, było w końcu o handlu meczami. Łukasz się zestresował bo myślał, że rozmawiamy tak sobie. Ale później był zadowolony, że o wszystkim powiedział. Chcieli go wezwać na świadka do Wrocławia ale on to miał głęboko w poważaniu, wtedy już siedział w Anglii. Zresztą wielu nie uwierzyło w to co mówi „Wara”, bo lubił kłamać. Tu jednak był bardzo wiarygodny, bo… po prostu nie wiedział, że to rozmowa do gazety. Wiele z tego co mówił się sprawdziło… tekst był wydrukowany w Dzienniku, w lipcu 2007 roku.
Handlowałeś kiedyś meczami?
Łukasz Jarosiewicz: Raz wziąłem udział w takim zdarzeniu. Ale wiem dużo. Mam w sumie spisanych sześć meczów, daty, nazwiska „naszych sędziów”. Jak będzie trzeba, to zostanę świadkiem. Sporo tego było, w tym czasie kiedy Polonia grała w pierwszej lidze i walczyła o utrzymanie. Były i takie mecze, że byś się zdziwił. Ja siedziałem w tym po uszy, bo grałem w pierwszym składzie, konsultowaliśmy się.

Cały zespół?
Nie cały, wiadomo, była starszyzna. Poza tym sterowali wszystkim panowie dyrektorzy klubu. A także kierownik drużyny.

Ten kierownik jest do dziś i wygląda raczej na porządnego faceta…
Może i tak, ale to on przychodził do szatni i mówił: „Panowie, musimy się zrzucić po 4 tysiące dla sędziego F.” On siedzi w więzieniu, ten Fijarczyk, czy nie siedzi? Były takie mecze, które Fijarczyk sędziował i wszyscy dokładnie wiedzieli, co będzie grane. Tak się zastanawiam się, czy wbić gwóźdź do trumny, pójść na całość i o wszystkim opowiedzieć. W końcu ci, którzy robili numery i nas okradali, ponieśliby odpowiedzialność.

Teraz jest nowa Polonia, nowi właściciele.
Polonia to Polonia, nikogo nie interesuje, że przyszedł nowy właściciel, że powyrzucał takich Ruszkiewiczów (Marek Ruszkiewicz to były członek zarządu Polonii), którzy też maczali w tym wszystkim palce. Dam ci zresztą taki przykład. Graliśmy z Pogonią Szczecin. Wygraliśmy na wyjeździe 2:0, na cztery kolejki przed końcem, i to nam dało spokojne utrzymanie. Musieliśmy jednak za to z własnej kasy wyłożyć 60 tysięcy złotych.

Za jeden mecz 60 tysięcy?
Dokładnie. Wtedy Pogoń była zupełnie rozbita, grali takimi ogórkami, nie mieli pieniędzy, nie mieli nic. Ale mimo wszystko mecz został ułożony. Na wszelki wypadek. Pamiętam jak dziś, jak tam pojechaliśmy. Byli z nami wszyscy działacze: Jerzy Piekarzewski, Marek Ruszkiewicz, Konrad Pionkowski. Jak już wygraliśmy ten mecz, to do szatni wchodzi ekipa tych w garniturach, pogratulowali nam i mówią: „Ale panowie, premii za ten mecz to nie będzie, bo musimy oddać kasę na pewien cel. Wiadomo jaki to był cel. Kto tam sędziował… nie pamiętam. Ale wiem, że z karnego strzeliliśmy bramkę (strzelił Igor Gołaszewski). To był taki karny z kapelusza, w ogóle nie powinno go być.

Kto wziął te pieniądze? Piłkarze Pogoni czy sędzia?
I piłkarze, i sędzia. Było tych meczów jeszcze trochę. Z Łęczną u siebie 3:0. Musieliśmy oddać „kapustę”. Do tego ostatni mecz z Górnikiem.

Ten, w którym Dariusz Dźwigała strzelił z wolnego Piotrowi Lechowi?
Ten też, ale nie o tym mówię. Chodzi o ten sezon, w którym Górnika prowadził Liczka. Było 2:0, a bramki strzelił Krzysiek Bąk i Piotrek (Stokowiec). A ten z Pogonią, 10 maja 2003, ten za 60 tysięcy, to Pacuda sędziował. Wiesz, kto to jest Pacuda… Dalej jedziemy. Polonia – Górnik, 11 czerwca 2004, Słupik sędziował, kupiony. Polonia – Polkowice 0:1, sprzedany, Pacuda sędziował.

Ten Pacuda to jakiś wasz sędzia?
Nasz i nie nasz, trochę krzywdy nam zrobił. Dalej: Polonia – GKS, 3 czerwca 2003, sto tysięcy dostaliśmy wtedy za ten mecz od prezesa Dziurowicza. To była ostatnia kolejka. Jeśli nie wygrywamy, to w pucharach gra GKS, a nie Legia. Nawet bramkę strzeliłem, ale zaraz powiedzieli mi, że mam więcej nie strzelać, bo ma być 1:1. Sędziował ten mecz Fijarczyk.

Został przyłapany na wzięciu pieniędzy za ustawienie meczu.
Brał nie tylko pieniądze. Ode mnie po tym meczu wziął spodenki i koszulkę. Powiedział, że muszę mu dać. Dalej jedziemy: Polonia — Łęczna, 3 maja 2004, kupiony, Marczyk sędziował. To w sumie 5 meczów, w których ja brałem udział, które były kupione i sprzedane. A jeszcze był ten jeden, ten wspomniany na Górniku, kiedy Darek strzelił bramkę z wolnego.

Tak to wyglądało, że Piotr Lech podłożył się z tym wolnym.
No, nieźle się podłożył. Ale wiesz, to są tylko takie małe fakciki.

A te duże?
Nie wiem sam, nie chciałbym robić wielkiego szumu. Na razie powiedziałem część tego, co wiem. Chodzi mi o to, żeby ci ludzie, którzy chcieli, żebyśmy oddawali hajs, ponieśli jakąś odpowiedzialność. Mam tego jeszcze trochę. Jak to się mówi, coś mi się może jeszcze przypomnieć. Wszystkiego nie powiem, bo muszę mieć jakieś asy w rękawie. Jeszcze mam w zapasie dwa mecze, gdzie mogę być świadkiem. To są takie mecze, że głowa boli. Sam byś nie uwierzył, a jak ludzie by się dowiedzieli, to by się załamali chyba.

W ustawionym meczu zawsze wynik się zgadzał?
Nie. 23 kwietnia 2006 graliśmy z Groclinem. Byliśmy pod kreską, zajmowaliśmy ostatnie miejsce. Mecz był niby załatwiony niby. Z piłkarzem, który teraz podpisał kontrakt w Polonii. Ruszkiewicz powiedział, że jak wejdę, to mam grać pod stopera, nazwijmy go X.

Chodzi o Mariusza Pawlaka?
No tak. Z tego, co wiem, to Drzymała się dowiedział o wszystkim i powyrzucał ze składu wszystkich podejrzanych. Igora Kozioła i innych. Ja wszedłem i nic nie mogłem zrobić. Kładłem się „na wapno”, ale sędzia nic nie gwizdał.

Reklamy

1 komentarz »

  1. zz master said

    Łukasz gra teraz dla czwartoligowego Pomorza Potęgowo. I … strzela wspaniałe bramki, jest wciąż świetnym piłkarzem.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: