Qvo vadis?

To do naszych zespołów w europejskich pucharach. Wisła ma fajną ekipę a Michel Platini zrobił nam prezencik – tak zmienił regulamin rozgrywek, by polskie zespoły i w ogóle te z Europy wschodniej miały większe szanse na zaistnienie w wielkim świecie piłki.

Jest w tym coś z polityki. Przez ostatnie kilkanaście lat kluby z zachodu odstawiły na odległość lat świetlnych kluby ze wschodu. Właściwie dzisiaj liczą się tylko zespoły z trzech lig – angielskiej, hiszpańskiej i włoskiej. Czasem też trafi się coś innym zachodnim krajom, liczą się gdzieś tam kluby z Portugalii, Francji, Niemiec. Ale można wejść w ten magiczny świat jak to zrobili Turcy czy Grecy. Polacy nie potrafią, więc UEFA nam trochę pomogła. Wiadomo, chodzi o to, że taka jest potrzeba rynku piłkarskiego – koszulki, piłki, prawa telewizyjne, nowy wytwór w postaci uefowskiej firmy bukmacherskiej. Wschód stwarza nowe możliwości.

Nie będę tu podawał swoich rozwiązań, podam je później, dzisiaj będzie trochę bardziej ogólnie.

Wisła jak pisałem na początku ma fajną ekipę, ale musi dokonać zmian. To oczywiste. Przemyślanych. Jest problem – Maciej Skorża jest dobrym trenerem, w tym momencie najlepszym w Polsce. Ale nie jest geniuszem. Przykład? Zmarnował przygotowania na próbę grania na Beto – wysokiego napastnika, takiego trochę w stylu angielskim – odwrócony tyłem do bramki miał dogrywać, rozprowadzać… okazało się, że ma problem by zaaklimatyzować się w lidze polskiej. A taki problem, to spory problem. Chciał odstawić Piotra Brożka czy Marcina Baszczyńskiego, ale ci się obronili, bo potencjalni zastępcy nie byli w stanie z nimi rywalizować. Teraz z Wisły odszedł Baszczyński, Zieńczuk, może odejdzie Sobolewski, może Marcelo.  Trzeba zrobić dobre transfery, a Jacek Bednarz nie ma głowy do dobrych transferów. Kogo dobrego sprowadził? Marcelo. I to wszystko. Sprowadził też Beto. Cóż, na miejscu Bednarza mógłby być każdy. I to pierwsza podstawowa zmiana. Wisła musi zatrudnić sensownego dyrektora sportowego. A tak się składa, że poznałem pana Jacka i poza wchodzeniem w tyłek pracodawcom umie niewiele. Przykry typ ze skłonnościami do upajania się wodą sodową. Ok, może i ogólniki, poznacie, zobaczycie. Jeśli jesteście na wyższej pozycji, będzie się łasił. Jeśli na niższej, potraktuje was jak gówno. Ja byłem na równej, ale było niezbyt przyjemnie, gdy w krótkiej rozmowie wyszło na to, że pan Jacek nie bardzo zna się na piłce od strony teoretycznej. Kiedyś robiłem z nim wywiad i gdy zacząłem podpytywać go możliwe ustawienia napastnika Beto, wyszło na to, że gość nie bardzo wie o co chodzi. Wściekł się na pytanie, czy Wisła poszukuje napastnika w starym angielskim stylu. Od tej pory wszelkie nasze rozmowy kończyły się kilkunastu sekundach. Nie zależy mi na tym.
A i dyrektor sportowy powinien wiedzieć, który zawodnik pasuje do jakiego ustawienia. Pan Jacek nie bardzo wiedział. Może czuł. Poważnie jednak – facet nie ma sukcesów. Był drugim najgorszym rzecznikiem w Legii Warszawa, jest drugim najgorszym, po Grzegorzu Mielcarskim, dyrektorem sportowym w nowoczesnej historii Wisły.

Chciałbym, żeby Wisła weszła do Ligi Mistrzów, to byłby impuls dla naszej piłki. Ale nie widzę tego. W tygodniu przedstawię swoją wersję naprawy Wisły.

Lech? Ponoć są bez grosza i nikogo nie zatrudnią. A czy powstrzymają się przed sprzedaniem Murawskiego czy Lewandowskiego jeśli za obu są w stanie uzyskać nawet do 5 milionów euro? Odejdzie też pewnie Stilić. Bez tej trójki nie ma Lecha. Jeśli prawdą jest to co źródła mówią o kasie, a raczej się nie zawiodłem, to kibice Lecha mają sporego pecha. Tu niczego nie wymyślę, jeśli właściciel nie ma grosza to powinien poszukać innego właściciela. Podobno jakiś biznesmen chce wykupić 25 procent udziałów i wejść z wielką kasą w Lecha. Nazywa się Maciej Wandzel. Pożyjemy, zobaczymy.

Legia Warszawa – z taką grą zespół z Łazienkowskiej nie jest w stanie wygrać z przeciętnym klubem z Węgier czy Łotwy. Taka jest prawda. Probleme jest Mirosław Trzeciak – ten sam przypadek co Bednarz – nie bardzo się zna, ale uważa, że nie znają się wszyscy inni. Nie ma sensu rozpisywać się o Arruabarenie – to wszyscy wiedzą. Jestem przeciwnikiem zwalniania Urbana. Trener musi dostać kilka lat, może 5,6. Z możliwościami jakie miał Urban drugie miejsce to jest bardzo dobry wynik. Nawet jeśli styl był daleki od oczekiwań.

Niektórzy komentatorzy, tak jak mój ulubiony były kierownik Robert Zieliński, utrzymują że problemem Legii jest to, że klub składa się z legii cudzoziemskiej, która nie jest w stanie oddać serca dla Legii. Ok, to wszyscy wiemy, ale to jest problem, którego nie jesteś w stanie przewalczyć w ciągu sezonu czy dwóch. W dalszej perspektywie to jest rozwiązanie, ale panowie od pisania tego nie mówią, bo liczy się tu i teraz. Masz pan rację panie Zieliński – sprowadźmy 5 gości z rezerw i żeby jeszcze byli z mazowieckiego, mistrzostwo gwarantowane…

Myślę, że Legia musi wydać kasę na gwiazdę medialną, może dwie – kogoś kto samym nazwiskiem sprzeda komplet na następny sezon i kto jeszcze jest w stanie coś tam zagrać. Pozostałe pomysły w tygodniu, jak będę miał czas wykazać ich słuszność, teraz żarcie stygnie.

Polonia Warszawa – z taką grą będzie obciach. Wszystko zależy od kaprysu Józefa Wojciechowskiego. Wiadomo, że ma kasę i jest w stanie ją wyłożyć. Wszystko w jego kieszeni. Polonia, którą oglądaliśmy wiosną odpadnie z wicemistrzem Azerbejdżanu. Ale do tego jeszcze wrócimy…

Advertisements

5 komentarzy »

  1. Luk said

    Nie zgodzę się z tym, że:
    – Grzegorz Mielcarski był najgorszym dyrektorem sportowym Wisły. Za jego kadencji do klubu przyszedł Jakub Błaszczykowski, wcześniej odstrzelony w GKS Bełchatów i Lechu Poznań. I nieważne, że Kubę polecił Mielcarskiemu jego doby kolega Jerzy Brzęczek. Dyrektor może usłyszeć o zdolnym zawodniku nawet pod budką z piwem, oby były z tego korzyści. Mielcarski zaryzykował, ściągnął małolata do Wisły, a później klub zarobił na nim miliony euro.
    – Co do Legii. Ich rozeznanie na rynku piłkarskim Mazowsza można porównać do mojej wiedzy o reprezentacji Kambodży. Zero. Trzy nazwiska z mazowieckiego, przegapione przez Legię, przemawiają do wyobraźni – Radosław Majewski, Robert Lewandowski i Sławek Peszko. Z tym ostatnim rozmawiałem kiedy jeszcze był w Płocku, wtedy aż palił się do gry w Legii, tyle, że na Łazienkowskiej pozostawali głusi.
    PS: Najgorszym dyrektorem Wisły był Henryk Kasperczak

    • vegetable78 said

      trudno powiedzieć Łuko, Heniek był niewypałem jako dyrektor ale oceń go też jako trenera. W jego przypadku nie możesz tego oddzielać. To Kasperczak zbudował „ostatni wielki polski zespół”. Cudzysłów głównie ze względu na słowo wielki.
      A co do Mielcarskiego, to ok, wyciągnął Kubę i na tym koniec. Jest przeciętniakiem. Ale nie ma ludzi, którzy mieli by na koncie same złe lub same dobre wyniki 🙂 pzdr.
      PS. Jesteś pierwszą osobą, która umieściła komentarz na moim blogu, w związku z tym nigdy Cię nie zbanuje. MW

      • przemyslaw-zych.blogspot.com said

        Przypadkowo trafiłem na twój stary wpis.

        Bednarz nie ma sukcesów, jako dyrektor sportowy?

        – ściągnął Marcelo za darmo, podstawowego gracza pierwszoligowego Santosu, który odszedł za 2,8 lub 2,9 mln euro do PSV Eindhoven (kolejne 700 tysięcy euro Wisła może zarobić, jak będzie grać, a gra)
        – ściągnął Juniora Diaza z Kostaryki (przyszedł za 200 tysięcy euro, dobrze pograł, odszedł za 800 tysięcy euro do Club Brugge)
        – ściągnął do Legii Łukasza Fabiańskiego za 75 tysięcy euro (styczeń 2005 – 3 mc pracy w Legii!), który odszedł do Arsenalu za 4,3 mln euro
        – ściągnął do Legii Dawida Janczyka za 20 tysięcy euro, który później odszedł za 4 miliony euro do CSKA Moskwa
        – do gry w Legii przekonał też Roberta Lewandowskiego, ale pogonił go Trzeciak i trener Mazurek, gdy Bednarz odszedł z klubu
        – uporządkował sytuację w Wiśle, która przed jego przyjściem miała 35 piłkarzy w kadrze i była burdelem na kółkach, wprowadził bezwględnie system kontraktów motywacyjnych (50% pensji stałej, reszta zależna od wyników zespołu), dzieki czemu klub nie traci finansowo, nawet jeśli nie wchodzi do pucharów
        – obejmował stanowisko, gdy Wisła dopiero co zajęła 8 miejsce w lidze; zdobył dwa mistrzostwa Polski, zmagając się na co dzień z ogromnymi ograniczeniami ze strony Rady Nadzorczej
        – ściągnął Łukasza Gargułę, Wojciecha Łobodzińskiego, Andrzeja Niedzielana, wypożyczył Radosława Matusiaka – każdy z nich to był hit transferowy; 1 i 3 odnieśli koszmarne kontuzje, a Łobodziński okazał się za słaby. ale w negocjacjach najgorętszych wtedy kąsków na rynku Bednarz wykazał się świetnie. zrealizował cel, a piłkarze podpisali kontrakty motywacyjne.

        Minusy:
        – nie dogadał się z Kamilem Kosowskim, który po pół roku odszedł z Wisły (ale co mógl zrobić, jak nie było na to więcej pieniędzy z Rady Nadzorczej?)
        – ściągnął Tomasa Jirsaka za 700 tysięcy euro
        – jesienią 2007 nie chciał zatrudnić trenującego z zespołem Tomasza Frankowskiego (pewnie pamiętając, że rok wcześniej nie sprawdził się Svitlica itd)
        – w trakcie gdy był dyrektorem w Wiśle odszedł Kokoszka na prawie Webstera (ale to była dla wszystkich nowość)
        – 20-30 testowanych bramkarzy
        – nie lubił Wawrzynka

        Co to go może obchodzić, czy wie o co chodzi z napastnikiem w starym angielskim stylu. Rozmawiamy tu i teraz. Liczy się, czy wiesz o tym, kto gra tysiąc kilometrów od Ciebie i za ile można go ściągnąć, a nie tysiąc lat temu.

        Pisanie, że był słaby po prostu śmierdzi kompromitacją.

        Piszesz, że Mielcarski i Bednarz byli dwoma najgorszymi dyrektorami sportowymi w Wiśle Kraków, a wiesz ilu w całej swej historii (do momentu napisania tej notki) Wisła Kraków miała dyrektorów sportowych? Dokładnie dwóch.

        Przegrałeś tym wpisem 0:5.

        Mówisz, że Mielcarski zły? Ale to kto inny niż on odciął klub od agencji menedżerskiej Adama Mandziary, która do 2005 doiła klub na setki tysięcy wybujałych prowizji? Zdarzyły mu się też wpadki (Andre Barreto), ale choćby darmowy Paulista czy Błaszczykowski za kilkanaście tysięcy złotych? Niestety w końcu przegrał z utrwalanymi w tym klubie od lat zwyczajami wprost z Tele-Foniki (Kapka!) i po roku ustąpił.

        Zarówno Bednarz i Mielcarski zostali zgnojeni przez dziennikarzy Faktu działających na zamówienie Kapki. Rozumiem, że średnio zorientowany kibic ulegnie takim zagrywko, ale liczyłbym na więcej rozeznania u Ciebie.

        0:6.

  2. mw said

    Tak się składa, że i ja swoim artykułem przyłożyłem się do zwolnienia Mielcarskiego. Byłem wtedy w Fakcie i byłem autorem komentarza w przeddzień zwolnienia pana dyrektora. A z Kapką w życiu nie rozmawiałem. To poważne pomówienie. Jeśli nie udowodnisz, że jest inaczej, przegrałeś walkowerem.
    Zaś pisanie, że ktoś gdzieś ściągnął Błaszczykowskiego jest nie na miejscu, Brzęczek go upchnął. Zupełnie inna sprawa, że inni ignoranci go nie chcieli. Ale nikt go nie znalazł, żaden dyrektor sportowy.
    Mielcarski dopuścił go na testy, a zaakceptował go Liczka. I Mielcarski sam o tym powiedział w wywiadzie, po co się z nim kłócisz.

    Tu mamy ciekawy cytat z Przemka Zycha:
    „ściągnął Łukasza Gargułę, Wojciecha Łobodzińskiego, Andrzeja Niedzielana, wypożyczył Radosława Matusiaka – każdy z nich to był hit transferowy; 1 i 3 odnieśli koszmarne kontuzje, a Łobodziński okazał się za słaby. ale w negocjacjach najgorętszych wtedy kąsków na rynku Bednarz wykazał się świetnie. zrealizował cel, a piłkarze podpisali kontrakty motywacyjne”

    Tak, tak, przepłacony Łobodziński i Matusiak bez formy to były megahity transferowe. Niedzielan, którego nie chciał trener również.
    To czy transfery były dobre, okazuje się po czasie. A ty zdaje się doliczyłeś to do bramek zdobytych. Przespałeś przerwę, drużyny zamieniły się stronami.

    Ocenianie klęski jako sukcesu śmierdzi kompromitacją, że pozwolę sobie zacytować wielkiego klasyka.

    I jeszcze jeden:
    „obejmował stanowisko, gdy Wisła dopiero co zajęła 8 miejsce w lidze; zdobył dwa mistrzostwa Polski, zmagając się na co dzień z ogromnymi ograniczeniami ze strony Rady Nadzorczej”
    Myślałem, że to trener i zawodnicy. Levadii już mu nie zapisałeś…

    Proponuję dopisać ci jeszcze jeden sukces.
    W 2008 Barrack Obama został prezydentem USA. Wiadomo chyba jaki z tego wniosek, prawda?

    Mamy więc tu świetnego dyrektora, którego usprawiedliwia fakt, że prawo Webstera było nowością.

    Czyli – może moja ocena była zbyt ostra, nie będę się kłócił, to kwestia interpretacji. Może nawet była mało merytoryczna, ale twoje zarzuty są z dupy. Cieszę się, że Bednarz ściągnął Marcelo i Riosa. I nie tylko. To jego praca, raz się pomyli, raz trafi. Nic nadzwyczajnego.
    Coś więcej? Skąd masz pozostałe informacje? To pytanie retoryczne. Proponuję więcej własnego osądu. Po każdej rozmowie ze znajomym przeanalizuj za i przeciw. Pozdrawiam i zalecam zachowanie spokoju i przemyślenie wpisu PRZED a nie PO.

  3. przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Tak, mój wpis był emocjonaly. Podobnie jak Twój. Ale wolę swoje uogólnienie („zdobył dwa mistrzostwa”) niż napisać, że Bednarz „poza wchodzeniem w tyłek pracodawcom umie niewiele”. Niewiele, ale jednak ze sprzedaży wymienionych piłkarzy zarobił dla swoich klubów 12 milionów euro (po drodze musiał też się pomylić, i stracić jakiś milion czy dwa, to normalne).

    Nie twierdzę, że Bednarz jest super. Jego pracę oceniam MAKSYMALNIE na „4-” w szkolnej skalii. Ale też nie rozumiem takich ataktów. Postawiłem się w jego butach. Potężnie bym się wkurwił, gdybym zarobił dla klubu tak ogromne pieniądze i przeczytał, ze jestem „przykrym typem”. Wydaje mi się też, że aby go ocenić, trzeba wziąć pod uwagę realia, ograniczenia jakie w trakcie jego pracy w Wiśle narzucała mu np Rada Nadzorcza i właściciel.

    Twój wpis znalazłem jakoś przypadkowo późno w nocy akurat szukając innych informacji. I po prostu wydał mi się parszywie niesprawiedliwy. Od dawna mam wrażenie, że Bednarza i Mielcarskiego (szczególnie tego pierwszego) wykończyły media. Dlaczego dziennikarze jakoś tak głośno i krytycznie nie wypowiadają się już o szkodliwej roli np. Kapki w Wiśle?

    Przypominam sobie wiele tekstów wyśmiewających Mielcarskiego za astygmatyka Baretto i łamagę Paulistę, wiele zakulisowych gierek K. z tamtego okresu, który, jak chochlik, każdy pomysł Mielcarskiego (siatka skautów, przerwanie niekorzystnej współpracy z Mandziarą – wcześniej Kapka był jego pracownikiem) torpedował. Przyznaję się do jednego – nie jestem pewien, czy to był Fakt, czy SuperExpress. Nie pamiętam też, kto pisał te teksty, ale niesmak pozostał. Na pewno nie miałem na myśli Ciebie.

    Mam wrażenie, że Mielcarski nawet nie zdążył zebrać owoców swojej pracy, bo zburzono sensowne podstawy, które próbował postawić (te same, o których Ty często mówisz, czy piszesz – SCOUTING!). Nie oszukujmy się, nie miał wielkiego doświadczenia, a dyrektorzy sportowi w Polsce to nowa funkcja, musiał się też uczyć na własnych błędach, ale skasowano go bardzo szybko (o rok, dwa za szybko). Tak agresywne występowanie przeciwko jego pomysłom wydało mi się wtedy gdy to przeczytałem po prostu rozminięciem z rozsądkiem i wystąpieniem za kapkowym układem.

    Tak, dziś możemy też ocenić, że Bednarz pomylił się ściagając Łobodzińskiego i oferować 150 tysięcy euro brutto (kolejne 150 tys jest zależne od wyników, gry itd), ale czy Ty wtedy, cofnijmy się o 3 lata do stycznia 2008 tuż przed Euro, nie sądziłeś, że jest to niezły ruch? Kogo innego miałeś na rynku? I wróćmy do pieniędzy – Wisła zapłaci Łobodzińskiemu w cztery lata (trzy juz upłynęły) średnio za sezon 200 tysięcy euro (gra mniej, Wisła nie zdobywa mistrzostw co rok, PP, awansów do LM, więc nigdy to nie jest 300 tys, ale maks 200 tys – wiesz kto to wprowadził?). To 800 tysięcy euro. Okazało się to pomyłką, ale zestaw to z milionami, które zarobił dla klubu (przez Łobodzińskiego maksymalnie „-4”, nie np. 5 itd). I paradoksalnie, o ile Bednarz się pomylił z Łobodzińskim, to klub przed drenowaniem finansów chroni właśnie system wprowadzony przez… Bednarza.

    Garguła? Do klubu trafił ostatecznie za darmo. Legia za słabszego Iwańskiego musiała zapłacić 700 tysięcy euro. A Garguła TEŻ podpisał kontrakt motywacyjny (150 + 150), właśnie na wypadek, gdyby nie grał i żeby nie powstał komin płacowy (czyli polityka Bednarza jakoś się opłaciła). Tak jak Łobodziński. Wkrótce doznał kontuzji. Jaki byłby płacz, gdyby zarabiał 300 tysięcy?

    Niedzielan którego nie chciał trener miał od razu szansę stać się dobrym snajperem. Nie wyszło. Trudno, ale ruch nie był zły.

    A co do Matusiaka… To wydaje mi się, że gdybyś wtedy prowadził bloga, to jego powrót, danie mu wtedy pierwszej szansy (styczeń 2008), nazwałbyś ciekawym ruchem, czymś na zasadzie „no zobaczymy”.

    Pewnie, transfery ocenia się 2-3 lata po ich przeprowadzeniu, ale prawdopodobieństwo, że ci piłkarze „zapalą” było duże. Nie jestem żarliwym zwolennikiem Bednarza. Stoję gdzieś między jego przeciwnikami (Ty), a zwolennikami „świetnego dyrektora”. Ale plusy podaję Ci właśnie po to, żebyś rozważył czy akurat nazywanie go nieudacznikiem jest właściwe. Jak widzę teraz się z tego wycofałeś, piszesz już „nic nadzwyczajnego”, i sam zrozumiałeś zalety zachowania spokoju i przemyślenie wpisu PRZED, a nie PO.

    i na koniec:
    „Proponuję więcej własnego osądu. Po każdej rozmowie ze znajomym przeanalizuj za i przeciw.”

    Nie rozumiem. Wytłumacz mi. Że lepiej samemu wyciągnąć wnioski i napisać, że Bednarz jest przykrym typem, bo nie chciał pogadać o taktyce? Proponuję więcej rozmawiać z ludźmi, a mniej opierać się na własnym osądzie.

    PS. Kiedy kawa na mieście?

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: