Media a piłkarze

Właśnie wróciłem z RPA ze zgrupowania reprezentacji Polski. Kilka obserwacji z życia medialno-piłkarskiego.

W Kapsztadzie mieliśmy możliwość pogadania z piłkarzem kilka minut po treningu. Ewentualnie jeśli umówiliśmy się z kimś w hotelu i akurat trener nie zmienił planów. Ja tak miałem, umówiłem się z Markiem Saganowskim ale piłkarze nie dostał pozwolenia na wywiad bo miał leżakować. Super, dam sobie radę.

Nie skarżę się, zmierzam do tego, że podejście do mediów nie zastąpi dobrej gry ale bez tego nie wyobrażam sobie futbolu.

W Anglii do piłkarza jest podejść dość ciężko. To dlatego, że Anglicy są w czasie wielkiego prosperity i muszą dziennikarza odgradzać od piłkarza. Kibic i tak kupi szalik, koszulkę, dvd, pościel i tysiące innych gadżetów. Nie ma problemu.

W USA, gdzie piłka jest na czwartym miejscu, każdy piłkarz rozmawia do bólu, a rzecznicy prasowi robią co mogą, żeby w gazetach było jak najwięcej o footballu (błędnie nazywanym tam soccerem).

W Niemczech jest kilkuosobowe biuro prasowe, które nagania piłkarzy do dziennikarzy, ustawia indywidualne wywiady (też udało mi się z tego skorzystać), organizuje konferencje, na które piłkarz przyjść musi, jeśli życzą sobie tego dziennikarze… tak, tak, na mistrzostwach świata w 2006 roku, przed meczem z Polską, na konferencję nie chciał przyjść Łukasz Podolski. Joachim Zwingmann, jeden z szefów związku dziennikarzy sportowych powiedział, że go to w ogóle nie interesuje. „Poldi” musiał przyjść i przyszedł.

My jesteśmy krajem na dorobku, nasza piłka jest w dołku, mamy jedną z najgorszych frekwencji ligowych w Europie. Słowem jesteśmy w totalnie głębokiej d… na końcu futbolowego świata.

Ale, ale, dał nam przykład Lech Poznań. Działacze Lecha wykorzystali dziennikarzy tak, by Lecha było jak najwięcej w gazetach. Gazety, telewizja, radio dają darmową reklamę. Wykorzystajmy to doświadczenie.

Zainteresowanie reprezentacją Polski w szczytowych momentach dochodziło do 250 tysięcy osób zainteresowanych kupnem biletów na mecz z Belgią. Super, ale to był incydent. A co jeśli drużynie nie idzie? Co z kibicami w ogóle? Dlaczego odmawia  się fanom dostępu do kadry (za pośrednictwem mediów), która przebywa na zgrupowaniu na końcu świata? Zainteresowanie drużyną trzeba podtrzymywać. Zresztą kibice mają prawo do informacji bo to jest ich drużyna, ich własność, a nie selekcjonera czy rzecznika prasowego lub któregoś ze sponsorów. To res publica.

Czemu w 2006 roku trening Brazylijczyków oglądało 5 tysięcy osób a Paweł Janas zakrywał boisko czarną płachtą? Janas wykorzystał prostą zagrywkę psychologiczną – żeby skonsolidować zespół, znalazł wspólnego wroga. Byli to dziennikarze. Wraz z nami stali się nimi kibice reprezentacji Polski.  Dlatego Janas zapłacił posadą chociaż jest dobrym trenerem. Szkoda.

Dlaczego polscy trenerzy, działacze, rzecznicy, nie rozumieją, że dzisiaj do kibica trzeba wyjść. Tak jak robią politycy – jesteś w mediach, masz głosy, możesz pochwalić się swoimi osiągnięciami, nie jesteś, nie masz głosów. Tak, proste, banalne.

Co sprawia, że Bartek Bosacki, który w życiu osiągnął naprawdę niewiele jest niemedialnym gburem? Co sprawia, że facet, który zawala mecze nie chce dawać wywiadów tak by nawet zmniejszyć uderzenie? Że nie rozumie prostych mechanizmów? Co sprawia, że Kuba Rzeźniczak, który w karierze jeszcze niewiele osiągnął nie chce dać krótkiego komentarza pomeczowego? Ok, Kuba jest medialny ale dlaczego ktoś go nakręcił?

Mój kolega, Chorwat, był już 16 razy na meczu gwiazd NBA – w tym czasie dziennikarze z całego świata mają trzy godzinne sesje, podczas których mogą porozmawiać z każdą największą gwiazdą NBA. Robią to. Jeśli czegoś nie zdążyłeś zanotować, to nie przejmuj się, pracownik ligi zrobił to za ciebie.

NBA sprzedaje gadżety, robi wielki biznes. To samo będzie w NHL, w NFL.

U nas kombinuje się, jak utrudnić dziennikarzowi podejście do piłkarza, a to oznacza tyle, że zamyka się dostęp kibiców do piłkarzy. To nie tylko nie w porządku, to strzelanie samobója.

Advertisements

2 komentarze »

  1. Omar said

    Wszystko to fakt, ale widzę naszych dziennikarzy, któzy zadają pytanio-odpowiedzi:

    Zagrałeś dzisiaj dobry mecz, miałeś kilka okazji i udało się strzelić gola?

    To nie jest pytanie! To jest to co dziennikarz chce usłyszeć. Inteligentny piłkarz powinien odpowiedzieć: Tak, nie da się ukryć.

    Pytanie powinno brzmieć krótko i dać możliwość wypowiedzi czyli:

    Co się stało, że się zesrało?

    PS. To nie zmienia faktu, że mamy strasznie niemedialną społeczność pilkarską. Siatkarze są znacznie lepsi, bo mają pazerność na szkło i lubią media.

    • vegetable78 said

      Pytania to jedno, ale jak mawia Woody Allen: „Nie ważne są pytania, ważne są tylko odpowiedzi”.
      Myślę że brak medialności to w znacznym stopniu wina klubów, które nie zawierają w kontraktach wymogów u rozmowie z mediami. Dlatego gadżety klubowe idą u nas tak słabo. Pzdr.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: