Oczywistości

Michał „Misza” Szadkowski napisał na swoim blogu (jak mówią ponoć chłopaki z GW blogasku), że Wisła Kraków stoi przed wielkim skarbcem.
Wiadomo, dostęp do LM jest łatwiejszy (God bless Platini – po polsku: Światowidzie pobłogosław Platiniego).
Jest tu pewien problem. Ludzie w Polsce myślą, że Wisa awansuje do LM i nagle wszystkie problemy polskiej piłki zostaną rozwiązane. Tak jakby wszystko na świecie zależało od LM.

To błędne myślenie. LM nie jest Alladynem ani złotą rybką. Jest środkiem do celu. Tylko jaki jest cel? Wracam do słów Leo Beenhakkera: z polską piłką jest wszystko w porządku jeśli patrzysz z Polski. Gorzej, gdy patrzysz z drugiej strony granicy. Postęp technologiczny wymusił na świecie postęp wszelkiego innego rodzaju, także ten futbolowy. Przecież w Anglii ludzie mieli w głębokim poważaniu ligę hiszpańską czy włoską. Istniała tylko angielska. Dzisiaj interesują się bardziej, bo dostęp do informacji jest powszechny. Kiedyś musiałeś zdać się na TV czy gazetę. Dzisiaj znasz język i wchodzisz na dowolną stronę. A jeśli już jesteś, to korci cię, żeby zrobić z tego użytek. Przetłumaczyć. I inni już wiedzą… A jak jesteś Hiszpanem i znasz angielski to chcesz się pochwalić. I wszyscy już wiedzą, że najlepsza jest Barca.

Dlaczego wypisuję te oczywistości? Dlatego, że ludzie, którzy władają polską piłką nie wiedzą, że my wiemy i mamy świadomść. Dlatego, że żyją w oderwaniu od globalnej rzeczywistości.

Dlatego, że ludzie w Polsce wmawiają nam, że Lechia stworzy potęgę jeśli w 2012 roku będzie miała budżet w wysokości 70 milionów złotych. Brednia, bo są to pieniądze które na zachodzie nie robią na nikim wrażenia. A gazeta jedną z drugą bezmyślnie te brednie rozpowszechnia pisząc o rodzącej się potędze…

Dlatego, że komuś wydaje się, że wskoczy do Ligi Mistrzów i wszystko będzie załatwione. A to nie ma nic wspólnego z prawdą. Najpierw trzeba stworzyć podstawy. PZPN czy Ekstraklasa SA powinny wymuszać na klubach pewne rozwiązania, które doprowadzą naszą piłkę do stanu porównywalnego z Europą.

Ok, załóżmy że Wisła wejdzie do Ligi Mistrzów i w następnym sezonie zarobi 5 milionów euro. Jej budżet to 42 miliony złotych. Zarobi, będzie miała 65 milionów. W skali Europy to jest niewiele. Gdzie jest dzisiaj Artmedia? A gdzie będzie za 5 lat BATE Borysów? Dlatego skończmy czekać na światełko z niebios i najpierw stwórzmy jakieś podstawy, by gra w Lidze Mistrzów była regułą.

To też do pana Andrzeju Rusko, niech w końcu będzie wiadomo za co pan bierze ciężką kasę. Około 40 tysięcy złotych miesięcznie. Tak, tak, za zajmowanie stanowiska… Pozdrawiam.

Advertisements

3 komentarze »

  1. Omar said

    Polskie kluby muszą jak najszybciej zderzyć się z rzeczywistością. Pieniądze muszą być inaczej inwestowane. Jaką mamy infrastrukturę? Co stało się z pieniędzmi z transferów Janczyka, Błaszczykowskiego? Czemu nie powstały centra treningowe, szkółki? W Polsce nikt nie ma wizji. Zatrudniono Beenhakkera i miał wszystko zmienić. Powiedział, że na boisko AWF, by psa nie wypuścił to się wszyscy oburzyli. Trzeba było posłuchać i zrobić boisko. U nas ciągle rządzi mentalność, że jak na kartoflisku się wychowali medaliści ’74 to następni też mogą.

    Rusko powinien zorganizować klubowym działaczom wycieczke do Belgradu. Niech zobaczą w jakich warunkach trenują piłkarze Partizanu. Jak szkoli się tam młodzież. Może za 18 lat sprzedadzą jakiś talent do Manchesteru United za grube miliony.

  2. vegetable78 said

    Masz rację. Ja cały czas zmierzam do tego, że ekstraklasa sa i pzpn powinny po prostu wymagać więcej. Jeśli klub nie jest w stanie sprostać wymaganiom, nie ma dla niego miejsca w pierwszoligowej piłce. Niektóre kluby liczą jedynie na datki ze sprzedaży praw telewizyjnych. A gdzie pełne stadiony? Gdzie sprzedaż pamiątek? Gdzie gwiazdy? Gdzie kasa od sponsorów? Gdzie profesjonalne strony internetowe? To jest przyszłość a nie jednorazowy datek na przetrwanie.

  3. Zuch said

    Dla uściślenia – pieniądze ze sprzedaży takiego Błaszczykowskiego poszły na łatanie budżetu/spłatę wewnętrznego dlugu wobec Tele-Foniki. Niestety. Tak samo jak pieniądze ze wszystkich innych transferów. Nie że kogokolwiek tłumaczę, ale większość przychodu pożerają wydatków. Dopiero kilka lat temu pierwszy raz w historii nowożytniej polskiej piłki mieliśmy sytuację, w której któryś z polskich klub zbilansował swój budżet. Kilka lat temu była to Wisła, za bodaj jeszcze Bogdana Basałaja. Dopiero wtedy.

    OK, ślepe wierzenie w stadiony może nie jest najbardziej sensowne, ale w co innego mamy wierzyć jeśli w nie korzyści właśnie rozwijanej infrastruktury stadionowej? Liczę na to, że wpływ rzędu 4-5 milionów złotych z biletów, w Lechu, Wiśle, Legii, może gdzieś jeszcze, jakoś nakręci koniukturę. Pewnie jednak nie w Legii. Oni użyją te pieniądze do zbilansowania budżetu. Bo niestety muszą.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: