Pasożyt mile widziany

Omar, jeden z moich tutejszych recenzentów, zapytał mnie o odczucia na temat serwisów sportowych. Dlaczego wszędzie jest to samo nudne przepisywanie gazet. Zatytułowałem ten post inaczej, bo uważam, że brak reakcji ze strony szefów działów i gazet sportowych nie tylko prowadzi do spadku sprzedaży tych gazet ale też do wynudzenia czytelników sportu w necie.

Wstaję rano – wchodzę na onet.pl – przegląd sportowy to, przegląd sportowy tamto, gazeta coś innego, a w rzepie gość powiedział że, natomiast wg. przeglądu raz jeszcze piłkarz idzie z klubu A do klubu B.

Po co człowiek ma kupować „PS”? Portale internetowe rżną całe teksty, bez kilku linijek i piszą – więcej w „PS”. Ostatnio na Wirtualnej Polsce przeczytałem swój artykuł (Tarasiewicz za Beenhakkera). Wszystko moje a podpisał się jakiś BUG. Jedyny BUG jakiego znam, to Antek Bugajski z „PS”, który nie pracuje w WP i nie przepisuje cudzych tekstów. A więc co? Kradzież. Przywłaszczenie. Może bym odpuścił, ale podpisanie się pod czyimś tekstem to przegięcie.

Szefowie działów sportowych i gazet sportowych powinni urządzić spotkanie. Na spotkaniu powinny być jasno określone zasady – jeśli jakikolwiek serwis przedrukuje bez pisemnej zgody więcej niż trzy-cztery zdania tekstów, idziemy do sądu.

Przedrukowywanie połówek czy nawet całych tekstów to nie tylko kradzież intelektualna ale taka zwykła kradzież. Bo np. strona internetowa „PS” nie jest odwiedzana przez internautów. Po co, skoro wszystko jest w onecie i gazecie.pl?

Tak więc oni idą do reklamodawcy i pokazują: patrz ile mamy wejść! te wejścia zrobione na cudzych tekstach. To jest ok? Najlepsze jest to, że oni doskonale wiedzą, że kradną. Po prostu uważają, że dopóki nikt ich nie chce złapać mogą to robić.

Tak przy okazji – Gazeta.pl zamieściła kiedyś reklamę w metrze – tylko u nas – wywiad z Beenhakkerem, w którym oskarża działaczy. Ten super „exclusiv” wywiad to był przedruk wywiadu z… Dziennika. Tak, to nie żarty.

Zobaczcie na BBC. Chcesz mieć prasówkę? Wchodzisz w „transfer gossip” w dziale piłki – jest krótki wyciąg z tekstu i odniesienie do oryginalnej gazetowej strony.

Strona sportfan.pl na przykład czyli sport w serwisie 02 jest zżynką. Niczym więcej. Weszlo.com, nowy internetowy brukowiec, opiera się w 99 procentach na przepisywaniu i obśmiewaniu artykułów w gazetach (chociaż na początku było znacznie ambitniej – blogi, opinie, własne info). Sport w Dziennik.pl jest nieudolną kopią weszlo.com. Newsy o stękającej tenisistce czy filmik o „kibicach Widzewa”. Żenada. Zresztą po akcji z niejaką Kataryną nie czytam za bardzo dziennika.pl w ramach akcji „Stop chamstwu w sieci”.

Wszędzie tak naprawdę jest to samo, tylko inaczej podane.  Kotlet schabowy na słodko i na gorzko, z solą lub z jajkiem, jedzony widelcem lub łyżką. zczuba.pl czyli odłam gazety.pl przepisuje zachodnie blogi. Brawo!

Myślę, że Angole też mieli problem z rżnięciem, rozwiązali go prawnicy.

Ograniczenie rżnięcia gazet przez serwisy doprowadzi też do rozwoju samych serwisów. Goście będą zmuszeni ruszyć tyłki. Tak po prostu. Wyjść na ulicę, pogadać z piłkarzami, z trenerami. Tak jak jest w cywilizowanym świecie. Zaczną konkurować, szukać tematów, rozwiną działy opinii, będą walczyć o czytelnika. Zaczną zatrudniać profesjonalnych dziennikarzy i im płacić.

Czasami dziennikarze gazetowi, zwłaszcza ci młodzi, myślą że jeśli ich tekst jest przedrukowany w necie to są wielcy i cały świat o nich słyszy. Dlatego się cieszą. Ciesz się, ciesz, ale przychód spada i ktoś w końcu da ci kopa w tyłek. Nie ma nieograniczonego limitu miejsc pracy.

Omar pytał o moją ocenę polskiego sportowego netu. Od 1 do 10 niech będzie 4. Ale to nie wina netu, to wina gazet. Tak jakbyś nie reagował, że z twojego domu ktoś wynosi sztućce.

PS. I jeszcze jedno – gazety też nie powinny przepisywać netu, bo to już jest żałosne do kwadratu. I niestety powszechne…

Advertisements

19 komentarzy »

  1. misza said

    Dobrze wiesz, że nie jesteś w stanie wygrać tej walki. Niech nawet nasi szefowie się spotkają, coś postanowią itd. Wszystko co możesz osiągnąć to literalne korzystanie z prawa do cytatu zapisanego w prawie prasowym (autorskim?). Nie łudź się, że nagle onet czy wp oprócz przepisywaczy zatrudni 15 chłopa, którzy zacznie jeździć za kadrą i chodzić na treningi zespołów Ekstraklasy. Pomijając koszty – nikomu nie będzie się chciało czekać, aż dziennikarz okrzepnie i będzie w stanie przynieść newsa.
    A Angole, Hiszpanie i Włosi mają taki sam problem z przepisywaczami jak my. Zobacz ile serwisów korzysta z informacji Guardiana czy Timesa. Ile tłumaczy teksty z Marki i Asa (zwłaszcza w erze perezowej rewolucji).
    PS. Oczywiście wszystko co napisałem nie zmienia faktu, że też się wkurwiam, gdy obce serwisy nabijają klikalność na moich plecach.

  2. vegetable78 said

    Oczywiście, że jesteś w stanie coś zrobić. Gdyby prawnik Axla w moim imieniu domagał się zapłacenia wierszówki (kilkakrotnie wyższej, bo doszło do bezprawnego wykorzystania materiału) to proceder zostałby ukrócony. Musisz udowodnić, że doszło do kradzieży własności. Ostatnio wszedłem na futbol.pl, goście przepisali pół przeglądu sportowego.
    W Anglii przepisują głównie sens – np. Real zapłaci 50 baniek za Gerrarda, podaje Daily Mail. Do tego trzy zdania od siebie. Przynajmniej ja to tak widzę. Poza tym serwisy korzystają z agencji informacyjnych. Wszędzie ap, reuters itd.
    Ciężka sprawa, można mówić o przegranej ale nie z góry, trzeba podjąć jakąś walkę.

  3. Finkelbaum said

    Hmmm… Cos mi sie zdaje, ze gazety beda istniec dopoki portale beda przepisywac z nich newsy.
    Nie piszesz tego wprost, ale chyba nie przepadasz za informacja w internecie. Dlaczego tak bardzo upierasz się przy gazetach? Jasne – czytanie papieru jest takie romantyczne, „lepsze”, The Times, Guardian, partyjka tenisa potem opinie w „Wall Street Jorunal” i takie tam. Nie twierdzę, że „papier” upadnie, pewnie bedzie istnial na tej samej zasadzie co gazety ogloszeniowe – rozdawany za darmo w metrze i na ulicy.
    Ale uważam, że sport na papierze to przeżytek, a przynajmniej coś o wiele bardziej ograniczonego niż sport w internecie. Co artykuł na papierze czyni lepszym niż ten sam artykuł w internecie? Kojarzymy internet z „dziećmi neostrady” – że motłoch, prostactwo, itd. Ale z internetu korzystają wszyscy – nie-motłoch też. I twoj tekst moze przeczytac 6 mln ludzi, a nie maks 100 tys. Są dwie mozliwosci – niech dziennikarze (ci „prawdziwi”) przeniosą się do internetu. Zgłoś się do onetu, wp, czy gdziekolwiek indziej. Powiedz: stworze zajebisty dzial, bede gadal z pilkarzami, trenerami, beda wywiady, story. Codziennie cos eksluzywnego. Na pierwsza strone. Ze powiedza spadaj pan, wolimy przepisywac? Gowno prawda. Zaden z serwisow nie opiera sie na materialach eksluzywnych. Ten kto pierwszy to zrobi, odniesie niesamowity sukces. Brak kasy na dalekie wyjazdy? Mozna przerabiac tematy z gazet, ale „tworczo” – jest news w gazecie, a ty – jako dziennikarz portalu – dzwonisz do zainteresowanego i wypytujesz. Jest transfer, czy nie, wkurzyl sie na prezesa, czy nie, dlaczego. Jako ze wczesniej pracowales w gazecie, masz kontakty, znajomosci – masz przewage. I druga mozliwosc – tak jak napisales – dziennikarze z portali ubiegna tych, ktorzy moga ich wysiodlac z pracy i sami rusza tylki. Ale wtedy sport w „PS”, czy jakiejkolwiek innej gazecie przestanie kogokolwiek interesowac, bo prawie to samo, a nawet szerzej, lepiej, ladniej i ciekawiej (NIC, jesli chodzi o sprawy techniczne, w necie cie nie ogranicza – ani liczba stron, ani drukarnia – nic) bedzie w necie. Postep nie zawsze idzie w dobra strone. Ale tego typu postep uwazam za dobry. I naprawdę, gdybym mieszkal w miejscu, gdzie mialbym 10 metrow do kiosku, a gazety kosztowalyby 10 gr, to nie ruszylbym po nie dupy, gdybym przynajmniej 1/2 podobnych informacji mial w portalach internetowych, tworzonych – a nie przepisywanych, jak piszesz – przez „prawdziwych” dziennikarzy.

  4. Finkelbaum said

    No, po trzech piwach czlowiek moglby gadac, gadac, gadac….

  5. vegetable78 said

    Zgadza się, można gadać po piwach bez umiaru. A gazeta musi mieć codziennie do zaoferowania „coś więcej” 🙂 Nie sądzę by gazety obroniły się do końca przed netem. Jednak ten koniec można odwlekać. Walczyć z wiatrakiem a nie obrzucać go trawą…

  6. Omar said

    Gazety będą musiały zmienić swój profil. Zrezygnują z funkcji informacyjnej, bo jaki sens ma informowanie o czymś o czym wszyscy wiedzą? Weźmy NBA. Mecz jest w nocy z czwartku na piątek więc w gazecie przeczytamy o tym w sobotę. Przecież wszyscy już wiedzą jak zagrał Gortat, znają wynik. Nie przemilczysz tego i nie zrobisz z tego informacji. Gazeta nie będzie konkurowała z seriwsem, który ma tekst, foto i do tego video i audio.

    Niestety priorytetem wydawców internetowych nie jest jakość, renoma i zachwyt czytelnika. On ma klikać i nieważne, że siedzi wkurwiony tym, że ktoś dał zachęcający tytuł do tego co już czytał. Musi się zmienić podejście góry. Dziennikarz takiej redakcji jest ograniczany, spychany do poziomu newsmana, tłumacza lub co najgorsze, kopiujwklejowca. Zaczynasz dzień od przeglądu prasy polskiej, potem przegląd serwisów zagranicznych (to akurat uważam za słuszne, Marca, Gazetta, a nawet Independent i goal.com nie są dostępne dla wszystkich). Jeżeli nic się nie dzieje to wtedy możesz sobie pozwolić na autorski tekst. Nie masz jednak możliwości wyjścia na 3 godziny, żeby zrobić exclusive. Możesz jedynie skomentować jakieś wydarzenie. Dlatego lepiej jest założyć bloga, gdzie jesteś nieograniczony. Jedyne co mi się podoba to duży wybór relacji live. Są właściwie ze wszystkiego. Od treningu Kubicy, przez koszykówkę kobiet po LM i kadrę kopaczy.

    Taki dział jak ma BBC jest wspaniały, ale wyobrażacie sobie, że ktoś w sport.pl pozwoli linkować do sports.pl? Nierealne. Jak znajdziesz coś co ma konkurencja to masz znaleźć to samo źródło albo umiejętnie to przerobić. Absurd. Tak jak sytuacja gdy ostatnio wp albo onet powoływało się na goal.com, który powoływał się na PS. Wyszło na to, że zerżnięto artykuł i nawet nie wspomniano o PS. Mam wrażenie, że u nas nikt nie może się skoncentrować na własnej pracy, a zamiast tego myśli jak zgodnie z prawem wykorzystać cudzą pracę. Właśnie PS powinien najbardziej z tym walczyć, bo jest najczęsciej przepisywany.

    No. Rozpisałem się trochę. Dzięki za ten wpis. Pozdro.

  7. vegetable78 said

    no właśnie. BBC może a sport.pl nie może. Dlaczego? Po pierwsze, bo jest to zwykłe wieśniactwo, a po drugie, bo nie ma regulacji. Tylko tyle. Niech siądą i pogadają. Jeśli gazety będą reagować, to net się zmieni. Masz rację, nikt nie będzie czytał relacji z meczu NBA dzień później. A więc trzeba przerzucić się na amerykański sposób pisania, gdzie dziennikarz jest twórcą a nie przepisywaczem akcji po akcji. Cała europa zachodnia już się na to przerzuciła a my jeszcze w lesie zbieramy borówki…
    ps. nie wierzę w darmowe gazety. Jeśli masz coś za darmo albo za tanio, to nie szanujesz tego.

  8. R Hurkowski said

    Panie Marku, a dlaczego Pan nie zauwaza, ze futbolnet.pl jest calkiem inny niz te serwisy, o ktorych Pan pisze?! Jest tworczy, a nie odtworczy.Przeciez wiem, ze Pan przegalda futbolnet.pl. Nie pasowalo Panu do uogolniajacej koncepcji? To niefajnie. Tym niemniej pozdrawiam! RH

  9. vegetable78 said

    Pisałem o błędach. Jest wiele serwisów, które „nie pasują do koncepcji” ale są zazwyczaj na uboczu. W mainstreamie czyli wielkich internetowych portalach wszystko wygląda tak samo. Rżnięcie z gazet. wp.pl, onet.pl, interia.pl, gazeta.pl itd. Różnią się tylko szatą graficzną. O tym tu właśnie piszę. Nie chodzi o bezsensowną napiaprzankę, chciałbym żeby to podejście się zmieniło. pzdr.

  10. kudłaty said

    super wpis, super blog, ale czemu tak slabo zareklamowany? naprawde jestem pod wrazeniem ilosci i jakosci postów. A jeśli chodzi o sam tekst to dobrym pomyslem byloby takie zebranie. Skoro onet.pl rozwija sie w tak dynamicznym tempie to czemu nie zatrudni 5 normalnych dziennikarzy? Zzynki nudza juz kazdego, wszystkie serwisy powielaja te same infomacje. Nie widze w tej chwili zadnego powaznego serwisu pilkarskiego, ktory mialby cos swoje, cos ekstra. Pan Roman wspomnial o futbolnet.pl, ale na razie jest on dopiero na poczatku drogi. Dobry kierunek, ale zeby dotrzec do celu trzeba ciagle korygowac plan lotu. Poczynajac od zmiany szaty (prostsza, przystepniejsza, bardziej estetyczna) na uporzadkowaniu tresci konczac. Bo co z tego, ze jest 5 informacji wlasnych, ktore zostaja zmieszane z 50 tłumaczenkami z serwisow zagranicznych. pzdr

  11. vegetable78 said

    kudłaty, dzięki za miłe słowo. Chodzi o to, ze ja się nie mam kasy na bilboard i nie znam się na reklamie, jestem piszący 🙂 a tak poważnie, to uznaję, że nie ma sensu narzucać się za bardzo ludziom. Jeśli wpadną i uznają że jest ok, to będą wpadać częściej.
    PS. A poza tym… jak i gdzie miałbym się reklamować?

  12. M Iwanski said

    Marek, fajny blog!

    A co do tematu tego tekstu – bodaj w 2000 r. WP miała zespół kilkudziesięciu ludzi, i wtedy robiliśmy normalną pracę redakcyjną non stop. Gazety były konkurencją, a nie źródłem. I co z tego? Po pół roku wszystko się rozpadło, odpuściłem im zresztą część wynagrodzenia… Wszystko, z czym piszesz w temacie współistnienia na linii prasa – sieć ma sens, ale nie wierzę, że w praktyce jest to do przeprowadzenia. Szczególnie w naszych realiach.

    Anglia jest wzorem nie tylko, jeśli chodzi o kwestie podejścia „sieciowców”. Kontrakty też tam mają ciut wyższe 😉 Sytuacja w internecie ma podłoże ekonomiczne, i póki to się nie zmieni, inaczej nie będzie. Praw autorskich i wydawniczych koncernów muzycznych też nikt nie przestrzega.

  13. Marek Tal said

    Panie Hurkowski co do futbolnet.pl to nie zachwalałbym tak na siłę tego serwisu. Nie tak dawno osiągnęliście p… poziom dna pisząc, że Roman Kołtoń zostanie prezesem Śląska, a Antek Bugajski rzecznikiem prasowym. Zmieńcie dilerów.

    PS. Mimo mojej złej opinii na temat Romana Hurkowskiego bardzo szanuje pana za całokształt twórczości i nie uważam pana za katastrofalnego dziennikarza. Dziękuje.

  14. vegetable78 said

    Marek, prosimy o zachowanie kultury, pozwolę sobię wykropkować twoje przekleństwo, to nie weszlo.com. Pzdr.

    Maciek, dzięki za odwiedziny. Myślę, że to kwestia czasu. Stara wp mogła nie wytrzymać, bo inne serwisy kradły newsy więc zawsze miały full informacji. Gdyby nie kradły wp dzisiaj by dominowała, a tak musiała pójść tą samą drogą…
    zobaczymy, ja myślę że to o czym piszę, to kwestia czasu.

  15. djonizy said

    przeciez sam robisz tu cos nielegalnego, bo w calosci wrzucasz swoje teksty z gazet. przeczytaj moze swoja umowe o prace – prawa autorskie sa po stronie pracodawcy.

  16. vegetable78 said

    to są moje artykuły, więc wrzucam je na swojej prywatnej stronie. Tak jakbym dał je do poczytania kolegom przy browarze. Bo tak traktuję bloga. Rozmowy przy browarze, tyle że każdy pije u siebie.
    Nie mam działalności, nie ma z tego kasy. Nie stanowię konkurencji dla swojej własnej gazety. Zastanawiałem się nawet nad tym czy mogę czy nie… być może masz rację, ale uznałem, że skoro są to teksty, które sam napisałem to będę robił z nimi co będę chciał – poza sprzedażą do innego wydawnictwa oczywiście 🙂
    PS. I nie wrzucam ich w całości. Wrzucam je więcej niż w całości, bo tu są w większości artykuły przed przeróbką redakcyjną.
    pzdr.

  17. Marek Tal said

    Ja jak czytam tego bloga zawsze mam browara w ręku, bo na trzeźwo się nie da.

    PS. Oczywiście żartuję.

  18. djonizy said

    ale sek w tym, ze wedle prawa opisywane przez ciebie strony nie robia niczego nielegalnego (prawo do informacji, prawo do cytatu), natomiast ty prawo lamiesz.

  19. vegetable78 said

    Nie mogę zdradzać warunków mojej umowy, natomiast czytałem ją dokładnie i jednak nie łamię 🙂 wiadomo, czasem to kwestia interpretacji, ale w tym przypadku będę się upierał.
    Co zaś się tyczy stron, to pewnie że nie robią niczego nielegalnego. Jeśli wynosisz kasę z banku w kraju X, a prawo tego kraju nie zabrania wynoszenia kasy z banku albo niejednoznacznie to określa, to nie łamiesz prawa, mimo że kradniesz czyjeś pieniądze.
    Idea tego tekstu jest jednak inna – nie chodzi o łamanie prawa. Ubolewam jedynie nad bylejakością i powtarzalnością stron i nad tym, że szefowie gazet nie reagują na takie działania serwisów, mimo iż przez to właśnie tracą czytelników.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: