Jestem pieprzonym menedżerem piłkarskim!

Na pytanie, gdzie są najlepsze derby, odpowiadam: W Anglii oczywiście. Konkretnie Derby County. W tym sezonie najbardziej interesującym klubem w Anglii będzie Derby County. Dlaczego? Clough, panowie i panie, Clough, na Peruna i Światowida! Nigel Clough, syn genialnego Briana Clougha, poprowadzi zespół od początku do końca. Podobno „ma papiery” by być tak samo dobrym jak jego ojciec. Czy można być tak samo dobrym jak Brian Clough, cudotwórca, pierwszy człowiek od czasów Chrystusa, który chodził po wodzie?

Zobaczymy…

Bardzo lubię wszystkie rocznice, można sobie wtedy powspominać. Niedawno (choć to już ponad miesiąc) minęło 30 lat od zdobycia Pucharu Mistrzów przez Nottingham Forest. Przypomniałem sobie bo na najlepszym sportowym kanale w naszych kablówkach (ESPN Classic) powtarzano mecz finałowy z Malmo. Trochę się wynudziłem, ale co tam… gdy czytam napisaną tego dnia relację z obecnego na meczu Davida Lacey’a z Guardiana wiem, że nie byłem jedynym.

Nigel Clough ostatnio prowadził zespół Burton Albion i radził sobie fantastycznie. Nawet mój ulubiony Roy McFarland (również pupil Clougha) nie zdołał zniweczyć jego wysiłku i jednak awansował do League 2.

Clough wchodzi do poważnej piłki w tym samym miejscu, w którym poważną karierę zaczynał jego ojciec. Brian Clough zdobył pierwsze trofea właśnie w Derby. Z przeciętnym zespołem wygrał mistrzostwo Anglii, a później dotarł do półfinału Pucharu Europy, gdzie odpadł po kontrowersyjnych decyzjach sędziów z Juve. Clough powiedział wtedy: „Wszyscy Włosi to dranie i oszuści”

Włosi się oburzyli, Anglicy też. Clough dał duży wywiad dla włoskich gazet, żeby trochę załagodzić konflikt ale smród pozostał. Inna sprawa, że prawie wszyscy Włosi to oszuści więc Clough miał trochę racji.

Co nie udało się z Derby, udało się z Nottingham Forest (najgorszy wróg Derby). Dwa razy Puchar Mistrzów, wyobrażacie sobie? Nikt sobie nie wyobrażał, ani wtedy ani później. Dlatego Cloughie miał pełne prawo zatytułować swoją autobiografię „Chodząc po wodzie”.

Piszę to wszystko, żeby dzisiejsi kibice nie myśleli, że świat kończy się na Jose Mourinho.

A propos Jose Mourinho, to pozwolę sobie zacytować fragmenty artykułu Johna Sadlera z Guardiana. 25 września 2007…

„Przepraszam, że pytam, ale gdzie były protesty przeciwko odejściu Jose Mourinho z Chelsea? Czy w ogóle jakiekolwiek były? Ok, kilku kibiców krzyczało za biało-niebieskim bannerem za Stamford Bridge, kilka łez zostało wylanych przez Didiera Drogbę. Wiadomo, że było trochę krzyku w mediach, było trochę pomruku na Old Trafford w niedzielę. I tyle gniewu, wściekłości, żalu po zwolnieniu najlepszego menedżera jakiego kiedykolwiek mieli w Chelsea (…) To ma być protest? Pokaże wam protest, nie przepraszając przy tej okazji, że wspomnę po raz kolejny mojego drogiego przyjaciela Briana Clougha, który jak pamiętacie, wraz z Peterem Taylorem, zdobył z Derby County  mistrzostwo Anglii w 1972 roku, by 18 miesięcy później spaść w otchłań. W porównaniu z protestami w obronie Clougha, te w obronie Mourinho wyglądają nie straszniej niż machanie babci na pożegnanie z pociągu odchodzącego ze stacji St. Pantcrass”.

A dalej Sadler pisze o wielkim proteście, który urządzili kibice Derby County. O okupowaniu terenw dookoła stadionu, o działaczach którzy bali się wyjść, o piłkarzach, którzy również byli gotowi do strajku. A to wszystko dwa dni przed meczem z Polską na Wembley, gdy w studio Clough nazwał Jana Tomaszewskiego klaunem, a Roy McFarland na boisku przed meczem płakał po swoim menedżerze (Clough powiedział: – Bądź silny, masz to wygrać”.

Clough był znacznie bardziej specjalny niż The Special One. Od niego uczył się nie tylko syn Nigel, który jeszcze wiele nie osiągnął, ale choćby Martin O’Neill, facet, który pewnie w ciągu 10 lat zostanie najlepszym menedżerem świata. Ulubieniec Clougha, którego ten wywalił do rezerw, by po pół roku przypadków zobaczyć go na treningu: „Ty tu jeszcze jesteś? Ok, wracaj”.

Nie będzie tu za dużo o Cloughiem, bo nie ma na to miejsca (na jego temat powstało kilka książek) jeszcze tylko mała historyjka… Gdy Nottingham Echo Post zwolnił strajkujących dziennikarzy, należących do Związku Zawodowego Dziennikarzy Sportowych, Clough powiedział, ze z tą gazetą nigdy nie porozmawia (tak jakby dziś Franz Smuda powiedział, że nie gada z nSport, bo w stacji zwolniono ok. 30 osób). Kilka lat później zaczął pisać do NEP. Zareagował Guardian, który wytknął trenerowi brak konsekwencji.

To był wrzesień 1984.

Clough chwycił za telefon i wykręcił numer do autora Alana Rusbridgera: „Przestaję rozmawiać ze wszystkimi pieprzonymi członkami waszego związku. Możecie się wszyscy odpieprzyć. Jestem pieprzonym menedżerem piłkarskim. Nie ma czasu na te pieprzone związkowe gówno. I możecie mnie zacytować”

Guardian zacytował i dzięki temu mamy taką oto historyjkę. Clough rzucił pisanie felietonów do NEP i przy okazji do Daily Mirror.

Wybaczcie, ale od czasu do czasu będę wspominał to Clougha, bo to wyjątkowa postać.

Bardzo ciekawy jestem jak poradzi sobie jego syn, czy ma szansę uszczknąć choć trochę ze sławy ojca? Moi koledzy w Anglii zapewniają, że tak. Ostatni sezon w Burton miał znakomity. Derby prowadził przez pół sezonu. Uniknął degradacji. Na początek dobre i to. Co dalej? Nie mam zielonego pojęcia. Ani żadnego innego. W każdym razie zachęcam do śledzenia Derby County.

PS. Zapomniałem dopisać: zastanawiam się, czy w dzisiejszym futbolu takie cuda jak te z Derby czy Forest są jeszcze możliwe…

Reklamy

5 Komentarzy »

  1. Finkelbaum said

    Marek przestań żyć stereotypami. Z Włochów tacy sami oszuści jak z Anglików, czy Francuzów albo Brazylijczyków. Wkurzają mnie komentatorzy telewizyjni, którzy jak gra włoska reprezentacja albo włoski klub i jego piłkarz zasymuluje to mówią: „no tak, przecież to Włosi, są znani z tego”. Albo jak Włosi prowadzą 2:0 i grają na czas słychać: „no tak, to typowo włoskie”. Nie, to typowo piłkarskie! 90 proc. drużyn w Europie tak robi. „Włoskie catenaccio” jest w całej Europie, i w Premier League i Ligue 1 i w Primera Division, i w Serie A. Włosi od dawna od tego odchodzą, tylko dziennikarze przy tym pozostali.
    Pooglądaj sobie ligę włoską. Nie jestem jej fanem, zwisa mi co tam się dzieje, afery, koks, itd (też jak wszędzie…), uwielbiam oglądać Bundesligę. Ale mecze Napoli, Lazio, Milanu, Juve, Interu, Sampdorii, Romy i kilku innych NAPRAWDĘ nie mają nic wspólnego z nudą, catenaccio, oszukiwaniem itd, itp.

  2. vegetable78 said

    Włosi, to tylko jakiś tam wyrywek tego tekstu. Jeśli chodzi o Włochów, to niestety nie mogę się powstrzymać, nie mogę na to coś patrzeć. Choć przyznaję, że z Niemcami podczas MŚ 2006 grali kapitalnie. Ale raz na meczu Milanu prawie przysnąłem. Na San Siro… Ale postaram się, zmuszę się i obejrzę kilkanaście meczów Serie A! Niestety to dopiero w sierpniu, do tego czasu muszę żyć stereotypami… 🙂

  3. Toon said

    Ty, na F, bzdury gadasz. Chciałeś być fajny i przełamać stereotypy, ale Ci nie wyszło. Czemu? Bo one są prawdziwe! Trochę racji jest w tym, że coś takiego jest wszędzie, ale w DUŻO mniejszym natężeniu niż we Włoszech. Ostatnio oglądałem mecz Beach Soccera i tam było to samo. Włosi wygrali symulacjami i naciąganiem sędziego.

  4. Finkelbaum said

    Ty, na T, chciałeś napisać w dużo „mniejszym”, czy „większym”? A zresztą nieważne. Oglądasz tyle meczów ligi angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, francuskiej i włoskiej i masz tak szeroką perspektywę żeby z ręką na sercu stwierdzić, że na przykład we Francji czy Anglii jest obiektywnie mniej symulantów niż we Włoszech? Potrafisz to udowodnić? Masz jakieś dane? Myślę, że ani ja ani ty tego nie udowodnimy. Więc przestań mnie wkurzać i pisać drukowanymi literami.
    A ja oglądałem mecz Beach Soccera Francja – Włochy. I Francuzi się bronili prawie przez cały czas.
    PS. Faule w Beach Soccerze nie popłacają, bo po faulu przeważnie strzelasz bezpośrednio na bramkę bez żadnego muru (z tego pada sporo bramek) więc nie zmyślaj, ty na T.

  5. vegetable78 said

    panowie, to było o jednym z najlepszych trenerów w historii futbolu, nie sprowadzajmy dyskusji do rozmowy o symulantach z beach soccera 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: