Jak w starożytnym Rzymie

Z Aleksandra Krawczuka:

„Pojmanego Jana (cesarza Iohannesa Augustusa) przywieziono do Akwilei, gdzie Galla Placydia rozprawiła się z nim niesłychanie okrutnie. Kazała odciąć mu prawą rękę, posadzić na osła i tak obwozić po całym mieście, broczącego krwią, ku uciesze gawiedzi. Egzekucji dokonano przez odrąbanie głowy”

To rzeczywiście okrutne, częściej bywało tak, że wleczono nieszczęśnika za końmi po ulicach Rzymu, gdzie motłoch pluł na niego, kopał, bił i rzucał kamieniami. Gdy cesarz, który akurat przestał być modny  zmarł, ciało wrzucano do Tybru.

Nie przypomina wam to czegoś? Ciekawe, że do motłochu nie dołączyli ci wszyscy, którzy krytykowali Leo Beenhakkera. Chcieli go zwolnić i został zwolniony. Dopięli swego. Chwała im za to, że potrafią się zachować. Dziś do motłochu przyłączają się ci wszyscy, którzy podążają za chwilową modą.

Jakieś szajsowate programy w telewizji, jacyś eksperci z koziej wólki, dyżurni krytycy. Motłoch jest okrutny, bo ludzie którzy w nim są starają się licytować o to kto rzuci kamieniem mocniej, kto plunie obrzydliwiej, kto wymyśli gorsze przezwisko. Tak jak na pogrzebie ludzie licytują się o to , kto lepiej znał zmarłego. Nazywa się to licytacją o trupa.

Z motłochem nikt nie wygrał. Z motłochem wygrywa się po latach gdy motłoch zastanowi się, znajdzie nowy cel i zmieni zdanie. Zmiana zdania w motłochu następuje więc wraz z upływem czasu. Dziś motłoch krzyczy precz z kościołem, jutro krzyczy precz z komuną. Nikt w motłochu nie myśli samodzielnie. Myślenie motłochu jest tylko wynikiem licytacji.

Na plecach motłochu wyrastają gwiazdy telewizji, radia i prasy. Odżywają gwiazdy upadłe, dowartościowują się przegrani. Przez kilka dni czytajmy wnikliwie prasę. Przypomnijmy sobie kto co mówił rok temu a co mówi dzisiaj.

A przy okazji przegranych trenerów. Zbigniew Boniek stwierdził, że do środy myślał, iż jest najgorszym trenerem w historii polskiej piłki, teraz już wie, że nie był.

Boniek znowu czytał za dużo fantastyki. Otóż jest, był i będzie najgorszym trenerem w historii polskiej piłki. Beenhakker, zanim odcięto mu rękę, powleczono po ulicach Rzymu i wrzucono do Tybru, awansował do mistrzostw Europy. Jako pierwszy trener w historii Polski. Rozegrał też najlepszy mecz w ciągu ostatnich 20 lat. Z Portugalią. Czasem rozczarowywał, czasem miał sukcesy. Coś stworzył. Boniek nie miał nic. Gdy porównuje swoje osiągnięcia na stanowisku selekcjonera do osiągnięć Beenhakkera, to jest to niesmaczne. To jest obrzydliwe splunięcie z motłochu. Ktoś tak wielki jak Boniek mógłby sobie odpuścić.

Bo przy całej mojej krytyce, nie zapominam oczywiście, że Boniek wielkim piłkarzem był.

Advertisements

40 komentarzy »

  1. colo_colo_santiago_de_chile said

    Gratuluje. Szczerze. Wymiata wszystkie komentarze w twojej gazecie. Zaniesz to do naczelnego, jest inteligentny, wydrukuje.

  2. vegetable78 said

    e tam… mamy komentatorów. Ale dzięki za miłe słowo, przyda się na humor na piątek 🙂 pzdr.

  3. Wilkowicz said

    Czuję się trochę jak pierwszy chrześcijanin cisnący się gdzieś w krypcie;) Chociaż z czekaniem na „Galilejczyku, zwyciężyłeś” to bym nie przesadzał.
    Skoro już wiadomo, że nie będziemy się starali ani o Co Adriaanse, ani Ottmara Hitzfelda to niech trenerem do Euro 2012 będzie Jerzy Engel. Mówię poważnie. Cała władza w ręce rad. Bo tak to zawsze będą obok selekcjonera nadtrenerzy i podtrenerzy. Niech WJE to bierze, i pokaże że Beenhakker nie miał racji. Niech pozostanie w PZPN głównym szefem szkolenia, jednocześnie buduje kadrę, ośrodki treningowe, tworzy nowy system szkolenia, wszystko pod potrzeby kadry, niech wybiera zawodników do naturalizacji, w końcu to on wziął pod opiekę Chorążyka. Jeden pan, jeden cel, cała władza w tym pionie jego. Jak mu się uda, pierwszy powiem: gratulacje, przepraszam, jest pan wielki. A jak się nie uda: proszę nam więcej nie zawracać głowy. I proszę zabrać ze sobą kolegów. Majewski, Smuda – oni nie będą do końca samodzielni od naszych mandarynów, i Smuda jak tę robotę w ogóle dostanie, to może ją szybko cisnąć.

  4. vegetable78 said

    Nie możemy poświęcić EURO 2012 i polskiego futbolu tylko po to, by mieć spokój z Engelem. Paweł, zrozum jedną rzecz – dla nich PZPN to jedyne wyjście. Nawet jeśli przegrają sto razy, nawet jeśli tysiąc razy przyłapiesz ich na kłamstwie i sto tysięcy razy na przewale, to oni będą trwać i oburzać się, że śmiałeś to zrobić. Dlatego obowiązkiem naszym, dziennikarzy sportowych, jest poświęcić się tej walce.
    Bo jak nie, to odejdzie Engel, przyjdzie Piechniczek, a później Majewski (bez osiągnięć), może Hańderek a w końcu sam Grzegorz Lato. Dlatego trzeba to piętnować. Ostro, odważnie i przede wszystkim bezwględnie.

  5. Stan Islav said

    Szpakowski tworzył „laurkę” dla Leo pewnie przez kilka miesięcy, dawno tak podekscytowanego tego typa nie słyszałem.

  6. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Ale o tym, że Leo nie pozostawił po sobie niczego trwałego, bo mu się nie chciało, to już nie piszesz. Miał w Polsce misję. Oczekiwania były dużo większe niż w przypadku Polaka. Wykonał jednak zaledwie 1/3 planu. Nie awansował na mundial (bo kadrę w pewnym momencie olał, musisz to przyznać, come on), nie pozostawił też piłki w lepszej kondycji, choć mógł.

    Awans na Euro, mecz z Portugalią – to dużo, ale to 1/3, która nie może przysłonić 2/3, której z różnych względów nie wykonał. Zresztą, co tam wyniki, to sprawa ważna, ale dużo bardziej istotne jest stworzenie podwalin. Ja tak widziałem misję Holendra w Polsce. Misja do tego nie była za darmo. Gdyby nikt mu nie płacił, mógłby mieć pretensje, że dziś rzucają w niego kamieniami. Miał sukcesy? Mówię: 1/3.

    A jeśli już chodzi o same wyniki, nie wspominasz, że od jakiegoś czasu chciało mu się mniej i mniej, przez co do tej roboty już się nie nadawał. Piszesz motłoch, krew, kamienie. Ja mówię, że on sam kilkanaście miesięcy temu wsadził się na tego osła, którym zaczął wodzić po mieście inaczej niż wcześniej, sam odciął sobie rękę i z osła krzyczał: eeeh, come on!

    Leśne ludki wyciągną z tego wniosek, że każdy trener-obcokrajowiec po dłuższym okresie czasu będzie miał do pracy w Polsce taką samą motywację jak Holender. Czyli żadną.

    W 95% przypadków z Tobą się zgadzam, w tym wypadku nie rozumiem Twojego żalu. Jest trochę przesadzony. Że motłoch dopiero teraz zozumiał, że tak to się skończy? Po prostu potrzebuje rzeczy namacalnej, wyniku, wcześniej w zaślepieniu (w końcu gość przyjechał z Holandii!) mógł nie rozumieć tego, co działo się od wielu miesięcy. Jest wynik 0:3, jest wzburzenie. Gość tonie, sam jednak musiał być na to przygotowany, skoro nie próbował nawet ruszać rękami. Nie próbuje, idzie na dno. Norma. Skąd żal?

  7. Wilkowicz said

    @przemyslaw zych

    żal stąd, że to się wszystko mogło potoczyć inaczej. Problem Polski polega na tym, o czym pisze Marek: na odruchach stadnych. u nas jest uwielbienie dla ludzi którzy mają sukcesy, ale nie szacunek. Dlatego jak Małysz ma sukcesy to pchamy mu się z butami do ogrodu, a jak przegrywa, to go wysyłamy na emeryturę. Postaw się na miejscu Leo: nie odechciałoby Ci się Polski po pewnym czasie? Najpierw Ci mówią, że masz drugą umowę na Trynidadzie, potem że handlujesz na lewo piłkarzami (ale to Ty wygrywasz proces), że jesteś stary i z dawno zakończonej bajki (choć dwóch piłkarzy których odkryłeś właśnie tego lata przeszło z Interu Mediolan do Barcelony), że masz romans ze swoją rzecznik (choć nie masz), że Twoja drużyna za dużą wagę przywiązuje do stałych fragmentów (choć nie przywiązuje, a mówi to wiceprezes związku zajmujący się szkoleniem. Wniosek – nie ogląda twoich meczów). Nawet zwycięstwo nad San Marino 10:0 to za mało, bo przecież Robert Zieliński wie, że ta reprezentacja jest w rankingu nawet za Pitcairn, a Fabio Capello to z Realu zwolnili nawet po wygraniu Ligi Mistrzów. I Robert mówi to w telewizyjnym studiu tego meczu, choć reprezentacji Pitcairn nie ma, Capello nigdy nie wygrał z Realem Ligi Mistrzów, a Robert jest szefem sportu w ogólnopolskim dzienniku. Naprawdę uważasz, że Beenhakker się wcześniej zetknął z czymś takim? Naprawdę uważasz, że Beenhakker jeżdżący na początku pracy w Polsce na turnieje dziecięce, potem pomagający kadrze do lat 20 przed MŚ nagle wstał, zobaczył że słońce wzeszło od zachodniej strony i mu się wszytko odmieniło?

  8. Stan Islav said

    @ zych

    Chyba te podwaliny nie były możliwe do stworzenie. Zarówno z winy Leo jak i PZPN. Po euro nie było żadnej współpracy, tylko nagonka. Przysłaniano Beenhakkerem nieudolność całego naszego systemu szkoleniowego i organizacyjnego. Może i dobrze, że Leo zawiódł nasze oczekiwania, może ci co powinni otworzą oczy i zobaczą szambo, w którym się taplamy, poczują smród nieudolności. Przed selekcjonerem muszą być postawione pewne zadania, które on w momencie podpisania kontraktu zobowiązuje się osiągnąć. Przegrałeś – wylatujesz, ale musi być szacunek i zrozumienie, i trochę kultury… Wtedy pracuje się znacznie lepiej.

  9. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Wobec tego – dlaczego nie podał się do dymisji, skoro stracił motywację i nie mógł wykonywać swojej pracy, niezależnie od powodów, dla których ją utracił?

    Myślę, że wtedy Beenhakker pozostawiłby po sobie szacunek, a nie chwilowe uwielbienie. Gdyby w odpowiednim momencie wstał i powiedział: Dziękuję, zniechęciliście mnie, nie mam ochoty jeździć oglądać polskich piłkarzy, mam ochotę robić coś innego.

    Mnie też zawsze trochę śmieszyła ta samonakręcają się spirala niechęci wobec Beenhakkera, przez wielu dziennikarzy wywoływana tylko po to, by wywołana została, żeby coś się działo, a na sam dźwięk nazwiska Beenhakker przełączałem kanał (bo ileż można, to nudny temat). Kilka powodów dla różnych oskarżeń jednak jest. Nie wspomniałeś o pracy w Feyenoordzie. Za chwilę gość dostanie tam pieniądze itd. Jeśli nie dostanie i oficjalnie w ciągu kilku tygodnie nie zostanie dyrektorem, to przeproszę i powiem, że się pomyliłem. Jeśli on dostanie, to nikogo nie przeprosi, że przez przynajmniej 7 miesięcy chałturzył (w tym czasie już ewidentnie).

    Ja widzę to trochę inaczej niż Wy. Ja widzę gościa, który choć miał wiele faktycznych okazji, by się zniechęcić, to wykorzystał dwa-trzy żałosne oskarżenia, by – wiedząc, że i tak znajdą się ludzie i media, które po tych żałosnych będą go bronić – pofolgować sobie już zupełnie. I wciąż odpierając je: come on, głupcy, wcześniej opowiadali, że mam umowę w Trynidadzie, teraz to też kłamstwo, jeżdzę po Europie, w ogóle nie zabiera mi czasu praca w Feyenoordzie, jestem skoncentrowany na pracy dla reprezentacji itd itd.

    Ja w to nie wierzę.

    Może nie znam typa tak dobrze jak Wy. Rozmawiałem z nim kilka razy, ale właściwie tylko przez telefon. I zawsze mnie odpychał. Tylko z grzeczności, bo człowiek jest kilka razy ode mnie starszy, niczego mu nie odpowiedziałem. Może to dlatego, że poznałem go w fazie schyłkowej. Może jest fajnym człowiekiem i ciekawie gaworzy przy kawie. Może Wam mówił ze łzami w oczach jak bardzo mu zależy na Polsce. Ja tego jednak nie kupuję.

    Pzdr.

  10. Łuko said

    Beenhakker za coś pobierał te 75 tysięcy euro miesięcznie i powinien się przyzwyczaić do krytyki, nawet tej nie merytorycznej, a nie obrażać się na cały świat i za karę nie przyjeżdżać do Polski.
    W całej tej nagonce/obronie Leo i biadolenia nad formą jego zwolnienia mam wrażenie, że gdzieś umknęło nam najważniejsze – te eliminacje były w wykonaniu reprezentacji fatalne. W grupie wygraliśmy raptem trzy mecze (!), w tym dwa razy z San Marino. Drużyna Beenhakkera nie potrafiła pokonać Słowenii i Irlandii Północną (!).
    Po Beenhakkerze nie zostało nam nic – musimy znowu budować zespół i to jak najszybciej, bo od października nie zagramy przez trzy lata żadnego meczu o punkty.
    Marek, ciągle żyjemy meczem z Portugalią, niedługo obrośnie on w taką legendę jak ten z Wembley, ale świat idzie do przodu. Może i mecz z Portugalczykami był najlepszy w wykonaniu reprezentacji w ostatnich 20 latach, ale nie przekonasz mnie, że mecz ze Słowenią nie był najgorszy od tych 20 lat. Może kwalifikował się jeszcze do tego mecz ze Słowacją za Apostela (1:4). Wtedy przegraliśmy eliminacje, ale Apostel przynajmniej wiedział, jak się zachować – nie zrealizował celu, nie zdobył awansu i podał się do dymisji.
    Majewski zauważył, że zarówno Engel, jak i Janas tracili posady selekcjonera po zawalonych turniejach mistrzostw świata, więc dlaczego Beenhakkera potraktowano inaczej po Euro?

    PS: Obstawiam, że miesiąc od oficjalnego zwolnienia Leo podejmie on pracę w Feyenoordzie jako dyrektor/kierownik/doradca/koordynator – zwał jak zwał. Po prostu zalegalizuję funkcję, jaką pełni od 1 lipca.
    Co do wyjazdu selekcjoner na MŚ do lat 20 to piłkarze z tamtej reprezentacji w nieoficjalnych rozmowach śmieją się, że Leo nie pojechał tam bynajmniej pomagać Globiszowi w szkoleniu. Realizował tam zupełnie inne cele.

    • Wilkowicz said

      @łuko

      i te cele co je pojechał realizować u Globisza, to gdzie je kontynuuje? Są jakieś dowody? Z Rogerem i Feyenoordem też dla wszystkich wszystko było w pewnym momencie jasne, ale Roger jednak jest w Grecji. I jak pamiętam sprzed Euro to i z Łobodzińskim było jasne i z innymi. Z połową kadry.
      Oczywiście, że eliminacje były kiepskie, dlatego dla mnie zwolnienie Leo to słuszny krok. Po prostu mówię, że to się mogło potoczyć inaczej, i jeśli potoczyło się źle, to raczej z naszej winy. Co to za argument o tych 75 tys euro. Nie obraź się, ale to czysty Lepper. Przecież Beenhakker nie był w Polsce obrażany na zasadzie: dureń z parasolką jak McClaren, głupio się czesze, tylko padały oskarżenia o oszustwa. Podwójne umowy, prowizje od transferów, handelek piłkarzami. Od początku do końca. Tyle że w pewnym momencie również z samego PZPN. To jak jego wyceniłeś na 75 tysięcy euro, to sam też masz taką granicę pensji, za którą można Cię oskarżać o wszystko, a Ty nie zareagujesz, bo Ci kasa to zrekompensuje?
      Feyenoord jest beznadziejną historią i największym błędem Leo, ale od jakiego 1 lipca? Przecież przyszedł tam w lutym. I na konferencji powiedział: prezes PZPN zabronił mi podpisywania czegokolwiek, nie rozumiem tego, ale to szanuję. Więc będę tu tylko w wolnym czasie, na szczęście wolny czas to pojęcie szerokie. O Polsce mówił wtedy z szacunkiem, konferencja jest w you tube

  11. Łuko said

    Paweł,
    Nie wiem, jak było z Rogerem czy z Łobodzińskim, nie bawię się w spekulacje. Wiem natomiast, co opowiadał mi jeden z kadrowiczów na MŚ w Kanadzie, który przypadkowo był świadkiem rozmowy, w trakcie której Beenhakker namawiał jednego z reprezentantów do tego, żeby nie podpisywał umowy z Wisłą Kraków, bo on znajdzie mu lepszy klub poza Polską.
    Nie widzę powodu dlaczego ten chłopak miałby kłamać. Wszyscy wiemy, że on nie zdecyduje się o tym opowiedzieć publicznie. Nie chce się wychylać i w jakimś stopniu go rozumiem. Do niczego to mu nie jest potrzebne.
    Inny polski piłkarz, bramkarz, opowiadał mi kiedyś o dziwnym telefonie jednego z asystentów Leo, który oferował mu powołanie na konsultacje ligowców w Turcji w zamian za podpisanie umowy z menadżerem związanym z kadrą, zazwyczaj przesiadującym na ławce rezerwowych naszej reprezentacji w trakcie jej meczów.
    W tym przypadku również nie mam powodów nie wierzyć temu chłopakowi. I tak jak w poprzednim wypadku on nigdy nie powie tego publicznie, bo nie jest mu to do niczego potrzebne. Ubolewam nad tym, ale również rozumiem.

  12. vegetable78 said

    przede wszystkim do Przemka. Można się spierać o Leo Beenhakkera, czy był dobrym trenerem czy nie. Oczywiście możemy się spierać o to na argumenty, nie mam nic przeciwko temu.
    Temat był inny, chodziło mi o motłoch, który nagle włącza się do nagonki, o tych wszystkich, którzy chcą zabłysnąć kosztem ofiary. Brakuje mi tylko jakiegoś posła albo aktorzyny z serialu, który psioczy na Beenhakkera. To jest temat, przeczytaj dokładnie. Pzdr.
    PS. Łuko, napisz temat o asystencie. Jak sam piszesz, dzwonił asystent a nie Beenhakker. Zaś sam Leo sprawdzał na tych zgrupowaniach młodych piłkarzy wskazywanych przez swoich asystentów. Ktoś mógł to chcieć wykorzystać. Też weź to pod uwagę.

  13. Wilkowicz said

    Łukasz,

    słyszałem historię o bramkarzu, o Janie i jakimś belgijskim menedżerze, który miałby być przykrywką. Wiemy jak ten światek wygląda, jakie są zwyczaje. Jakie były zwyczaje poprzednich selekcjonerów i niedawnych gwiazd ligowej trenerki. Problem w tym, że w przypadku LB życie tych spekulacji nie potwierdziło. Gdzie są te podejrzane transfery? Czy Matusiak poszedłby akurat do Serie A, jakby takie szantaże w kadrze były? Czy Jurek Dudek pożegnałby się z kadrą już po pierwszym błędzie? Skoro tylu nie żegnało się po dwóch błędach? I czy nie dziwi was, że w sytuacji gdy tak wielu naszych kolegów od miesięcy szukało na niego haka, coś mało tego na razie jest. Trzeba było do Meksyku sięgać, i ciągnąć na siłę.
    A akurat w mówieniu: nie idź do tego klubu, ja Ci znajdę lepszy nie widzę nic złego. Pod warunkiem, że znajdzie i nie będzie chciał kasy za pośrednictwo. Fabian chyba nie ma pretensji że Hoek pomógł przy jego transferze do Arsenalu. Matusiak że go Leo zaczepił w Heerenveen też chyba nie. Nie domagam się kanonizacji Leo, tylko sprawiedliwej oceny. Wtedy, gdy go wszyscy nosili na rękach i teraz, jak go upuścili.

  14. vegetable78 said

    ładnie to ująłeś pod koniec. O tym właśnie jest ten tekst, o ludziach, którzy chcą się wypromować na fali ogólnego oburzenia. Co do posądzeń o handel, to nie było żadnego dowodu. Co ciekawe, nikt niczego nie udowodnił Janowi de Zeeuwowi. Chociaż był agentem Dudka, to ten nie grał w kadrze. Jeden dziennikarz lub dwóch twierdzi, że zrobił prowokację – rozmawiał z de Zeeuwem jako agent i ubił z nim jakiś deal. Ale niestety nie nagrało się. Nie sprawdził czy nagrywanie działa 🙂 i takie to właśnie dziennikarstwo mamy w Polsce w XI wieku.
    Mamy tu więc konkretnie do czynienia z włamywaczem, który chce włamać się do fortu knox za pomocą wytrychu i wynieść złoto w reklamówce. Jest kilka słów na określenie tego ale z litości dla kolegi prowadzącego weszlo.pl nie użyję go.
    Tak więc Łuko, teraz już możesz pojechać do piłkarza, nagrać go z ukrycia i opublikować to nagranie. Zobaczymy na co cię stać 🙂 powodzenia.

  15. vegetable78 said

    I jeszcze do Łukasza – nie sądzę byśmy rozmywali problem. Oczywiste jest, że po przegranych eliminacjach nie było sensu dalszej pracy Leo z kadrą. Ja to wiem, ty to wiesz i wie to też sam Beenhakker. Nie ma tematu więc go nie rozmywamy.
    Tematem jest właśnie chamstwo, bezpodstawne oskarżenia, prymitywna licytacja. Uczciwi, inteligentni i niezależni ludzie nie pozwalają sobie na coś takiego. Czas na to był wcześniej. Nie twierdzę, że ludzie nie mają prawa do krytycznego głosu bo oczywiście je mają, ale proszę by zachować pewne granice. Wiem że tylko krowa nie zmienia zdania, ale tylko tchórz je zmienia dopiero wtedy gdy widzi, że ofiara leży i już nie odda.
    Beenhakker popełnił wiele błędów i myślę, że wszystkie zostały mu wyciągnięte. Wyszukiwanie nowych, sztucznych, na siłę jest teraz oznaką tchórzostwa. Sporo schrzanił ale awansował jako pierwszy w historii selekcjoner naszej reprezentacji na EURO. I to z bardzo trudnej grupy. Być może nie było sensu przeciągania tego układu po przegranych mistrzostwach, być może trzeba było sprawę Feyenoordu skierować do UEFA (sam atakowałem go za Feyenoord, gdzie byli wtedy ludzie z motłochu?), można było wiele brudów wyciągnąć. Ale nigdy nie zapomnij, że byliśmy na tym cholernym EURO. Wcześniej jednak się nie udawało… Nie będziemy wiecznie żyli meczem z Portugalią, to oczywiste, ale też nie należy przesadzać w drugą stronę. To co powiedział Paweł – uczciwa ocena.
    Moje zdanie jest takie, że facet dostał się pod ogień krytyki, gdyż rozbił jakiś nieuczciwy układ. Zwróć uwagę na to kto go atakował, na nazwiska. To są wszystko ludzie związani z fryzjerem… Broń Boże nie twierdzę, że atakował go fryzjer, nie jestem szalony,ale faktem jest że jest to grupa ludzi, z których każdy ma cholernie dużo na sumieniu. Podasz mi nazwiska trzech UCZCIWYCH dziennikarzy, nie powiązanych z żadnym menedżerem (np. z Osuchem, który toczył z nim wojnę), z żadnym układem korupcyjnym, poza tobą samym, którzy otwarcie atakowali Beenhakkera? Dawaj 🙂

  16. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    A może było właśnie na odwrót? Może wojnę z Leo toczył Osuch, bo Beenhakker wcześniej naruszył jego interesy, nakłaniając kogoś do związania się z którąś z agencji, przypadkowo nazwijmy ją IMG.

    Dlaczego w innym wypadku, którykolwiek z agentów miałby toczyć z Beenhakkerem wojnę? Gdyby Leo zajmował się tylko sprawami stricte szkoleniowymi (załóżmy, że tylko tym się zajmował), czy ktokolwiek kiedykolwiek miałby w ogóle jakikolwiek powód, by go atakować? No pomyśl.

    Jaki inny układ mógł rozbić Leo?

    Po co miał rozbijać jakiś układ? Co najwyżej dla własnych korzyści. Jeśli mówisz już o rozbijaniu nieczystych układów, to ja nie widzę innego powodu, dla których to zrobił. Dla dobra polskiej piłki?

  17. vegetable78 said

    a dziennikarz nie jest od tego, żeby reprezentować interesy Osucha i innych menedżerów, o czym kilka osób zapomniało. Spadam na wieś, pzdr.

  18. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Uciekłeś na wieś przed dyskusją : )

    Jeśli taki Wojciech Łazarek był selekcjonerem w Sudanie i (przypadkiem?)rozbił jakiś układ (załóżmy), to czemu to zrobił? Dla dobra piłki sudańskiej? Czy po to żeby napchać sobie kieszeń hajsem i wrócić do ojczyzny na emeryturę?

    Nie bronię nikogo, twierdzę tylko, że jeśli już, to obie strony są nieczyste, a nie tylko jedna. Po prostu starły się w walce.

    Dość tematu Leo Beenhakkera.

    • Wilkowicz said

      Kadra dla Oresta Lenczyka. Subito

  19. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    To ja zgłaszam Grzegorza Polakowa.

  20. Finkelbaum said

    Uwielbiam obrońców Beenhakkera. Są tacy kobiecy. Bo jak sobie coś ubzdurali rok czy dwa lata temu to trzymają się tego do końca. Choćby nie wiem co. Wspólny wróg (w tym przypadku „motłoch”) tylko ich wzmacnia.
    Ja też go lubiłem (przesada – raczej szanowałem) przed Euro 2008, ale mądry człowiek zmienia zdanie, gdy i okoliczności się zmieniają.
    Marek, choćbyś napisał elaborat na temat tego, że Leo Beenhakker w Polsce się sprawdził, to i tak mnie nie przekonasz. Każda próba jego obrony wydaje mi się kompromitująca. On SPIERDOLIŁ. Równo. Tak, takie są moje argumenty. Bo spierdolił (mógłbym wyliczyć jakieś 70 przeciw, ale mi się nie chce). Zaliczam się do motłochu. Gdyby na miejscu Beenhakkera był Hitzfeld, albo Lippi albo Ferguson i ten Ferguson postępowałby tak samo jak Leo i miał takie same wyniki, to należałaby mu się taka sama zjebka. I już.
    Dlaczego nie bronisz na przykład Engela, którego drużyna w pewnym momencie grała świetnie i też przeszła jak burza przez eliminacje? Bo jest z PZPN?
    Nie zauważyłeś że Leo poprzez wyżalanie się w mediach jak to źle został potraktowany przez Latę, może chcieć odwrócić uwagę od merytorycznej dyskusji na temat tego, że jego rola w tych eliminacjach była kompromitująca? Pewnie kilka razy rozmawiałeś z Beenhakkerem. Chyba cię oczarował, co? Ile razy nabrałeś się na jego kłamstewka?

    Tak więcej śpiewajmy razem. Takt trzy czwarte. I raz. I dwa. I trzy:
    Leo spierdolił,
    Leo spierdolił,
    ooooo-ooo
    Leo spierdolił.

  21. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Albo bardziej z klasą. Do piosenki Dela Shannona (tu wykonanej przez Elvisa) można podłożyć jakieś obrazki z Leo i Latą i mamy hit tygodnia.

    (my little) runaway

    Kurtyna w górę. Śpiewamy wszyscy:

    To end this misery!

  22. Łuko said

    Paweł piszesz: „Akurat w mówieniu: nie idź do tego klubu, ja Ci znajdę lepszy nie widzę nic złego”.
    Ja widzę, gdy robi to selekcjoner. On ma zajmować się prowadzeniem reprezentacji (to ma w kontrakcie), a nie pomaganiem piłkarzom w znalezieniu klubu. Jakbyś zareagował, gdyby za kadencji Pawła Janasa jako selekcjonera powiedział on zawodnikowi: Nie wybiera Wisły Kraków, nie obchodzi mnie to, że walczy o Ligę Mistrzów. Zamiast tego wybierz Auxerre. Mam tam znajomości, Guy Roux, legenda tego klubu, mi ufa, więc załatwię ci tam transfer. Przynajmniej zarobisz więcej. Wisła i tak zapewne nie awansuje do LM
    Czy takie zachowanie selekcjonera jest dla Ciebie, Paweł, etyczne?
    W piątkowym wywiadzie w mojej gazecie, PS, Leo stawia się w roli ofiary. Nie tłumaczy się z przegranych eliminacji, nie tłumaczy się z rozbitego zespołu, mówi tylko, że nie jest śmieciem, żeby go tak traktować.
    O meczu ze Słowenią mówi krótko – NIE WIE, dlaczego drużyna zagrała tak słabo. Nie rozumiem tego. Jak trener może nie wiedzieć, dlaczego drużyna, którą widzie przez ponad tydzień na zgrupowaniu, zagrała tak beznadziejnie. Bo Słoweńcy zaskoczyli nas pressingiem. Panowie, nie żartujmy. Pressing stosuje większość zespołów na świecie, takie są wymogi współczesnego futbolu. Tak mógłby tłumaczyć się trener zespołu juniorskiego, ale nie selekcjoner reprezentacji.
    Marek, powiedziałem Ci kiedyś wyraźnie, że nie będę nikogo nagrywał z ukrycia. Nie zamierzam tak pracować Albo ktoś w końcu zdobędzie się na odwagę i opowie o dwuznacznych propozycjach płynących ze sztabu kadry za czasów Beenhakkera albo pozostanie to tajemnicą poliszynela.
    „Zaś sam Leo sprawdzał na tych zgrupowaniach młodych piłkarzy wskazywanych przez swoich asystentów” – Drogi Marku, ten fragment potraktuję jako żart, bo gdyby to okazało się prawdą (byłeś bliżej kadry, może wiesz więcej), to Leo tylko by się kompromitował. Bo z tego wynika, że asystenci podsuwali mu kandydatów do reprezentacji, a Leo nie orientował się w realiach naszej ligowej piłki i powoływał wszystkich bez szemrania? Tak to rozumieć.
    Może panowie umówili się tak: Leo powołuje na mecze eliminacyjne, a za powołania na spotkania towarzyskie odpowiadają panowie Nawałka, Kaczmarek, Dziekanowski czy ostatnio Ulatowski? Sam już nie wiem

    • vegetable78 said

      Łuko, to nie jest kompromitacja, asystent pokazywał piłkarza, Leo decydował czy coś z niego może być i brał na zgrupowanie kadry B albo C która wskutek umowy ze sportfive (PZPN a nie Beenhakkera) występowała pod szyldem kadry A. Jeśli goście się sprawdzali, zostawali, jeśli nie, to nie zostawali włączeni do pierwszej drużyny. Pisanie o 52 debiutantach to jest ewidentne niezrozumienie problemu albo kłamstwo z premedytacją. To była oczywista kadra B, poligon doświadczalny i każdy o tym wiedział. A gadka o kadrze A była podyktowana względami finansowymi Debiutowało więc może kilkunastu.

  23. Łuko said

    Paweł, prosisz o wskazanie trzech uczciwych dziennikarzy, nie powiązanych z Fryzjerem, którzy otwarcie atakowali Beenhakkera. Nie wiem tylko, kogo zaliczyć do tych uczciwych. Bo gdzieś słyszałem o dziennikarzu pijącym wódkę z Fryzjerem, gdzie indziej ktoś mówił o kuchni jednego z redaktorów wzbogaconej o sprzęt AGD produkowany we Wronkach. Ale nikt nigdy nie przedstawił mi dowodów na to. Podsumowując:
    Problem w tym, że w przypadku Fryzjera i dziennikarzy życie tych spekulacji nie potwierdziło (to zmieniony cytat z Twojego wpisu).
    Nikt nikogo za rękę nie złapał, podobnie jak w przypadku IMG, Leo i transferów kadrowiczów. No, może w przypadku jednego dziennikarza ktoś kogoś pocałował w rękę.

  24. Łuko said

    Powyższy wpis był skierowany do autora bloga, przepraszam Pawła za omyłkowe wywołanie do tablicy

  25. zelaznypunktwidzenia said

    A czyje nazwiska padły na procesie Fryzjera? Sam oskarżony zeznawał o Kmieciku i Zarzecznym. Prawda? Wystarczy wklepać w google’a Zeznania Fryzjera dziennikarze sportowi. Bardzo proszę:
    Zarazem „Fryzjer” zaatakował kilku znanych dziennikarzy sportowych. Zeznał m.in., że Jacek Kmiecik z „Przeglądu Sportowego” i Mariusz Wróblewski z Canal Plus pożyczali od niego pieniądze. Zaś Paweł Zarzeczny z „Polski” pił z nim. Zażyłe relacje miały łączyć „Fryzjera” również z Januszem Atlasem.
    Do tego dochodzi słynne zdjęcie Fryzjera z Adamem Godlewskim, który uniżenie klęczy przed cappo di tutti cappi i całuje go w rękę. Wszyscy oni – poza Wróblewskim, tak mi się przynajmniej wydaje – byli zagorzalymi przeciwnikami Beenhakkera.
    A transferów po prostu nie ma. Nie ma i nie będzie. Wpisz sobie z kolei w googla Beenhakker załatwił transfer. Wiesz ile wyników wyskakuje. Nawet wydawałoby się poważny portal jakim jest TVN24 pisze, że dziadek załatwił Rogerowi kontrakt w Feyenoordzie. I co? I chuj za przeproszeniem.
    Zeby było jasne. Beenhakker popełnił mnóstwo błędów. Mnóstwo! Ostatnie pół roku to była farsa. Dziś jednak wszyscy piszą i starają się pokazać, że całe zło polskiej piłki to dziadek. A to gówno prawda!
    Problemem polskiej piłki największym są działacze. Ci ludzie, którzy przyspawali się do stołków i nie robią nic, by cokolwiek zmienić. Problemem jest to, że u nas się nie szkoli. Czy ktokolwiek widzi piłkarzy, którzy będą w stanie unieść ciężar Euro 2012? Nie ma takich. Co więcej takich nie będzie do tego 2012 roku, po polska piłka nie wisi w próżni, tylko istnieje tu i teraz. W bardzo konkretnym czasie, w bardzo konkretnych realiach. To jest temat na wielką debatę publiczną, a nie na komentarz na blogu. A u nas? Znaleziono kozła ofiarnego w postaci dziadka. I się na niego teraz pluje. A ja plułbym na wszystkich tych, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Beenhakker jest współwinny za styl w jakim prowadził kadrę przez ostatnie pół roku. Ale nie jest tym, który polska piłkę doprowadził do takiego stanu w jakim jest.
    To nie on odpadł z Levadią, Tobołem Kostanaj, Valaerengą Oslo, Vetrą Wilno, czy Cementarnicą Skopje, że wymienię tylko kilka z ostatnich lat i to tych najbardziej spektakularnych.
    To nie on uczynił naszą ligę przedstawieniem teatralnym, czymś na miarę amerykańskiego Wrestligu, gdzie piłkarze odrywali swoje role, a wynik i tak był z góry ustalony. Jak oni potem mieli na serio grać w pucharach,a lbo reprezentacji?
    To nie on nie stworzył chociażby zalążku systemu szkolenia, a później nie opowiadał, że ten system istnieje i ma się doskonale.
    To nie on zdobył medal w 1982 roku, co stało się najwięszym naszym przekleńśtwem, bo większość naszych wybitnych szkoleniowców w tym 82 roku zostali.
    To nie on sprawił, że wyrażenie „polski piłkarz grający na zachodzie” stało się niemalże oksymoronem!

  26. wilkowicz said

    @ finkelbaum
    @ luko
    Łukasz, jeśli załatwiał bez prowizji, nie widzę nic złego, i nie liczy się dla mnie, czy chodzi o Janasa czy Beenhakkera. Akurat o Janasie myślę, że został skrzywdzony przez nas, dziennikarzy, i należy mu się przepraszam, bo czepialiśmy się go nawet za to, że za wielu piłkarzy sprawdza (tak, poważne gazety wyliczały, ilu to sprawdził i że to źle). Potem to już oszalał, zaczął przysyłać kucharzy na konferencje prasowe i nikt go nie żałował, ale w kuchnię dostawał od nas od początku.

    Finkelbaum, ciekawy argument z kobiecością. Fachowy. W sumie kobiety są znacznie przyjemniejsze od mężczyzn, przynajmniej moim zdaniem, ale do rzeczy: pisząc przez te trzy lata o Beenhakkerze, i będąc zwolennikiem jego pracy u nas, nie musiałem ani przeinaczać, ani ssać historii z palca, ani pisać nieprawdy. Po prostu opisywałem rzeczywistość, nawet jeśli chodzi o pracę Leo w Feyenoordzie. Nie wszyscy krytycy Beenhakkera mogą to o sobie powiedzieć. I tylko o to mi dzisiaj chodzi. To oni wymyślali nieuistniejące reprezentacje, nieistniejące transfery i afery, niebyłe romanse, używali beenhakkera żeby podnosić klikalność swoich stron, napędzać sprzedaż swoich pism, wymyślali kolejne daty i powody zwolnienia Leo. I ciągle trafiali kulą w płot. Przestali być dziennikarzami, przynajmniej w mojej opinii, bo robili to świadomie.
    Mądry człowiek zmienia zdanie gdy okoliczności się zmieniają. Ty to napisałeś. Większość z nas tu dyskutujących uważało dwa tygodnie temu, że zwolnienie Leo byłoby niesłuszne, a dziś uważają, że jest słuszne, bo wyników nie było. Więc o co chodzi? Czy naprawdę uważasz, że komentarz MArka o motłochu jest o tym, do czego Ty odniosłeś swój komentarz?

  27. vegetable78 said

    @Finkelbaum
    Pawel napisał za mnie i ja piszę za siebie. To nie jest temat o tym czy Beenhakker był dobrym czy złym trenerem. To jest temat o reakcjach tłumu i moim rozczarowaniu w związku z tym. A teraz czekamy na newsy z PZPN.

  28. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    „Dziś jednak wszyscy piszą i starają się pokazać, że całe zło polskiej piłki to dziadek. A to gówno prawda! Problemem polskiej piłki największym są działacze. Ci ludzie, którzy przyspawali się do stołków i nie robią nic, by cokolwiek zmienić. Problemem jest to, że u nas się nie szkoli. Czy ktokolwiek widzi piłkarzy, którzy będą w stanie unieść ciężar Euro 2012? Nie ma takich. Co więcej takich nie będzie do tego 2012 roku, po polska piłka nie wisi w próżni, tylko istnieje tu i teraz. W bardzo konkretnym czasie, w bardzo konkretnych realiach. To jest temat na wielką debatę publiczną, a nie na komentarz na blogu. A u nas? Znaleziono kozła ofiarnego w postaci dziadka. I się na niego teraz pluje. A ja plułbym na wszystkich tych, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Beenhakker jest współwinny za styl w jakim prowadził kadrę przez ostatnie pół roku. Ale nie jest tym, który polska piłkę doprowadził do takiego stanu w jakim jest. To nie on odpadł z Levadią, Tobołem Kostanaj, Valaerengą Oslo, Vetrą Wilno, czy Cementarnicą Skopje, że wymienię tylko kilka z ostatnich lat i to tych najbardziej spektakularnych.
    To nie on uczynił naszą ligę przedstawieniem teatralnym, czymś na miarę amerykańskiego Wrestligu, gdzie piłkarze odrywali swoje role, a wynik i tak był z góry ustalony. Jak oni potem mieli na serio grać w pucharach,a lbo reprezentacji?
    To nie on nie stworzył chociażby zalążku systemu szkolenia, a później nie opowiadał, że ten system istnieje i ma się doskonale.
    To nie on zdobył medal w 1982 roku, co stało się najwięszym naszym przekleńśtwem, bo większość naszych wybitnych szkoleniowców w tym 82 roku zostali.
    To nie on sprawił, że wyrażenie “polski piłkarz grający na zachodzie” stało się niemalże oksymoronem!”

    Czy ktokolwiek kiedyś powiedział, że On, Wielki On, jest za to wszystko winny albo chociaż za jedną z tych rzeczy w takim stopniu o jakim mówisz? Widzę tu jakąś NIEZGODNOŚĆ z rzeczywistością. Nie wiem, jakoś nie widzę tego w polskich mediach…Sprzedajecie inny obraz rzeczywistości. Kibice? Wręcz przeciwnie. Na onet.pl widziałem kilkaset komentarzy przepraszających Leo za PZPN, za Polskę. Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce przeprosimy go za Jedwabne. To odwracanie kota ogonem.

  29. vegetable78 said

    Przemek… krótko – gdzie byłeś wcześniej gdy należało krytykować Beenhakkera za błędy? Krytykowałeś go za błędy personalne (ja tak, Paweł zdaje się też, podobnie jak chłopaki z wyborczej też, m.in. Rafał Stec, za drewniane chatki czy Misza za Feyenoord)? Rzucałeś kamieniem? Wrzucałeś do Tybru? Niekoniecznie. A teraz jest łatwo, bardzo łatwo.

  30. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Nie mówię, by go wrzucić do Tybru nawet, gdy przegrywa, tylko nie dramatyzować, gdy się go broni. Zdanie o nim wyrobiłem sobie dopiero na wiosnę, wcześniej nie miałem o nim wystarczająco dobrego info. Dlatego tak – teraz jest łatwo, bardzo łatwo.

  31. vegetable78 said

    i nagle teraz, jak wszyscy jadą po nim jak po łysej kobyle, ty też jedziesz, bo dzięki tej jeździe masz wystarczająco dobre info? Tak jak jest w tekście, teraz to nawet szpakowski po nim jedzie. Dla mnie to obciach. zawsze obciachem było włączanie się do zbiorowego linczu. Chowanie się za motłochem świadczy o słabości własnych argumentów.

  32. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Czy mówię, że dzięki „tej jeździe” mam wystarczająco dobre info? Info pochodzi od agentów, trenerów. To z tą wiedzą jest „łatwiej, dużo łatwiej”, nie z wiedzą jakim rezultatem to się skończyło. Mówisz, że ktoś krytykował wcześniej Benka? Gdybym miał się opierać na obrazie przekazywanym w polskiej prasie sportowej, to sorry, nie miałbym innego wyjścia niż kochać Leo. To jest dla mnie obciach. A dziś obrażasz ludzi, mówisz o „motłochu”, z piedestału i poziomu Leo. Tam na górze. No offence, dude.

  33. vegetable78 said

    Czytając Jacka Kmiecika, Krzyśka Stanowskiego, Pawła Zarzecznego czy zmyślającego i kłamiącego na potęgę Roberta Zielińskiego miałbyś kochać Leo Beenhakkera? Oglądając Polsat miałbyś kochać Leo Beenhakkera?
    Nie obrażam ludzi, którzy wcześniej krytykowali, obrażam Z PREMEDYTACJĄ tych, którzy nagle teraz znaleźli w sobie siłę by rzucać kamieniami i pluć. Dlaczego nie pisałeś wcześniej, czy nagle po zwolnieniu Leo Beenhakkera przyszli do ciebie agenci (wiarygodne źródło, gratuluję, szczególnie Osuch i Kołakowski, ktoś jeszcze?), trenerzy i ktoś tak jeszcze i nagle cię olśniło?
    Prawda jest taka, że podszedłeś i plunąłeś na leżącego. To potrafi każdy, to nie jest godne dziennikarza. Dziennikarz musi mieć jaja, żeby stanąć przeciw wszystkim i bronić swojej racji nawet wtedy gdy pozornie jest na przegranej pozycji. Jest specjalistą, dlatego może się bronić przy pomocy logicznych argumentów. To powinno wyróżniać go spośród tłumu, spluwającego zza węgła. To jest moje zdanie.

  34. www.przemyslaw-zych.blogspot.com said

    Musze pisać tekst, więc odpowiem później. Chodźmy może na piwo i pogadajmy o tym, a nie pieprzmy na blogach, bo czuję, że ludzie z nas się śmieją:D

  35. vegetable78 said

    nie mam nic przeciw temu, żeby się napić, ale nie mam nic też przeciw sensownej dyskusji na blogu, po to on jest. Nie sądzę by ktoś sensowny się śmiał, każdy z nas ma coś do powiedzenia. A wielu tych, którzy się śmieją, nie ma nic… więc ze stoickim spokojem można im odpowiedzieć: „spieprzaj dziedu”. Pzdr.

  36. www.futbolnews.pl/blogi/blogi-redakcyjne/przemyslaw-zych said

    OK, odpowiadam, choć miałem już tego nie robić.

    Zmieniłem zdanie o Leo? Nigdy nie byłem ani gorącym zwolennikiem, ani jego przeciwnikiem. Ani mnie on grzał, ani ziębił. Tak jak w tym czasie polska reprezentacja. Tak jak polska piłka. Powód? Od 2005 do 2008 roku mieszkałem w Anglii. Uniknąłem fali entuzjazmu, kochania Leo, uniknąłem słuchania niesprawiedliwych ocen tak, jak uniknałem czytania i słuchania tych obiektywnych i sprawiedliwych. Uniknąłem tych waszych przepychanek o Leo.

    Temat Leo dotyczy mnie tylko w okresie: wrzesień 2008 – wrzesień 2009. Czy wobec tego, po kilku miesiącach ponownego mieszkania w kraju, nie można w końcu na wiosnę wyrobić sobie opinii o nim? Bo jeśli wcześniej ją miałem, to neutralną z plusem za awans do Euro.

    Teraz, gdy poznaję ludzi, którzy mieli z nim do czynienia przez ten okres, zebrałem kilka negatywnych opinii, wysłuchałem. Kilka odrzuciłem, kilka historii myślę, że jest prawdziwych i nie mam prawa ich podważać. I tyle.

    Piszesz – czemu wcześniej nie pisałem o tym. Odpowiedź – jak wyżej. Bo nie wiedziałem o tym rzeczach po powrocie do kraju.

    Zmiana zdania nie może być cholernie rażąca, bo byłaby śmieszna. W tym wypadku na pewno taką nie jest. Z drugiej strony – jak w takim razie, przy „karometrze” zastosowanym tutaj przez ciebie i wzywaniu dziennikarza do innych „lepszych” zachowań, nazwać nie zmienianie choć trochę swojego zdania? Przecież zmieniają się okoliczności (i myślę, że twoja wiedza, jak sądzę i wierzę pochodząca z różnych źródeł, ze środowiska), brnięcie w zaślepieniu? Przekonanie o swojej nieomylności i niedopuszczanie argumentów innych to równie kiepska sprawa, jak rażąca zmiana stanowiska.

    Pzdr.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: