Pele, Garrincha, Piłka…

Autor: Igor Fiesunienko

Książka wydana w 1974 roku do dzisiaj zachowała aktualność. Fiesunienko, rosyjski dziennikarz pracujący w Ameryce Południowej postarał się na zaledwie 200 stronach opisać to co nierealne, czyli brazylijską płkę nożną. I jeśli komuś się to udało, to właśnie jemu. Fiesunienko przytacza w książce masę fachowej wiedzy, pełno znakomitych anegdotek, cytuje prasę oraz rozmawia z największymi i wielkimi – Pele, Garrinchą, Zagallo, Saldanhą…

To książka, która w latach 70-tych i 80-tych była źródłem wiedzy o brazylijskim futbolu dla ludzi z Europy Wschodniej, i co ważne, źródłem wiedzy,które mogło dawać nam przewagę na Europą Zachodnią.I to abstrahując od znakomitego języka jakim posługuje się autor.

Przyznaję, że jest to jedna z książek, do których można żywić głębsze uczucie niż tylko „zwykłe lubienie”.

Przytoczę więc jakiś fragmencik z rozdziału o sędziach…

„W tym życiu, pełnym niebezpieczeństw i rozczarowań, niektórzy z sędziów demonstrują niecodzienne zdolności dyplomatyczne. Pewnego razu, w obecn0ości ogromnej torcidy ulokowanej wzdłuż plaży Copacabana, dwie drużyny ny amatorskie prowadziły zaciętą walkę o tytuł mistrza Rio de Janeiro w piłce nożnej na plaży (…) wynik był 0:0. Gra zbliżała się do końca., kiedy przy bramce utworzyła się niebezpieczna sytuacja – piłka leciała do bramki, ktoś kogoś złapał za nogi, sędzia – niejaki Matarazo zagwizdał, piłka wpadła do siatki już po gwizdku., nikt niczego nie zrozumiał. Zawodnicy zaczęli krzyczeć: „Gol?! Spalony ?! Liczyć?! Nie liczyć?!” Torcida rzuciła się na boisko, setki ludzi otoczyło sędziego.

Czując, że zanosi się na poważną awanturę sędzia, jak pilot samolotu, który wpadł w korkociąg, odzyskał od razu jasność myśli i zdolność podejmowania decyzji.

– Ogłoszę wynik dopiero gdy torcida opuści boisko (!) – zawołał Matarazo i z zadowoleniem zauważył że tłum, ociągając się odsuwa się do bocznych linii, jak głodny tygrys zagoniony przez tresera do klatki. Druga decyzja sędziego była równie szczęśliwa: – Będę rozmawiał tylko z dwoma kapitanami…

Drużyna rozstąpiła się i dwaj kapitanowie, rozjuszeni o gotowi do kłótni, podeszli do sędziego. Ten wydobył notes,  ołówek i surowo powiedział: – Podajcie mi numery waszych telefonów domowych!

Nic nie rozumiejący kapitanowie podyktowali numery swych telefonów. Dzielny kapitan zapisał je, odwrócił się do kapitanów i powiedział: – Dziś wieczorem zadzwonię do was obu i powiadomię o wyniku spotkania.

Trudno jest nazwać Matarazo bohaterem, chociaż okazał on więcej odwagi cywilnej niż jego kolega Jose Clemente, sędziujący w miasteczku Ribeirao Preto mecz pomiędzy miejscowym Commercialem a przyjezdną Portuguesą. Po zakończeniu meczu torcida, zawodnicy i trenerzy obu drużyn odjechali ze stadiony przypuszczając, że mecz zakończył się wynikiem 0:0. Jakież było ich zdumienie, kiedy następnego dnia wyjaśniło się, że w rzeczywistości…”

Reszta w książce. Gorąco polecam. Do nabycia na giełdach i w antykwariatach.

Moja ocena: 5/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: