Rozważania czysto teoretyczne

Polska piłka znalazła się w dołku, albo jak kto woli w innym miejscu na d. Możemy więc sobie czysto teoretycznie porozważać, który model rozwoju wybrać. Wszyscy proponują swoje programy naprawcze więc i ja dorzucę od siebie trzy grosze. Piszę oczywiście czysto teoretycznie, bo Lato wybrał już model radziecki. Nie rosyjski. Czyli pić dużo wódki i w ogóle korzystać z życia ile się da!

– Ośrodek – rozmawiałem ostatnio z kilkoma dziennikarzami, sugerowali, że najważniejszy jest centralny ośrodek szkolenia młodzieży. Francuzi mają taki w Clairefontaine. Tak jakby to miało wszystko rozwiązać…

– Japończycy wysłali na jakiś czas po pięciu ludzi do Niemiec, Anglii, Holandii, Brazylii i w ogóle każdej liczącej się federacji. Pojechali, zrobili obserwacje, zanotowali co trzeba, wszystko obliczyli a później jakaś ekstra maszyna Sony albo Panasonic wyliczyła za nich program szkolenia. Do tego doszła ogólna histeria wywołana filmem Kapitan Hawk i oto Japończycy są lepsi od nas.

– Amerykanie stworzyli ligę, w której kluby zarządzane są odgórnie i muszą spełniać pewne warunki. Na przykład gdy kibice nie przychodzą w zadowalającej ilości, to klub prędzej czy później trzeba rozwiązać. Do tego władze miejskie i wiejskie wybudowały tysiące boisk. Dziś w USA w piłkę gra 20 milionów ludzi, głównie dzieci. Ale jeszcze nie ma to przełożenia na ligę. Będzie miało niedługo, gdy do wystarczającej wysokości zostanie podniesione salary cap.

i tak możemy wymieniać, co zrobiono w Anglii, co w Holandii, co w Rosji, co w Hiszpanii. Każdy ma jakiś pomysł. U nas pomysłem jest picie wódki za pieniądze ze składek juniorów. Najlepiej w jakimś ładnym otoczeniu, np. W Belfaście, RPA albo w Mariborze.

I teraz połączmy niektóre pomysł, poza piciem wódki przez działaczy… Kilka rzeczy już pisałem ale sytuacja wymaga by o nich przypomnieć.

Zacznę od mojego pomysłu.

1. W każdym mieście powiatowym dwie lub trzy największe drużyny organizują rozgrywki ligowe przy udziale władz miejskich. W kilku kategoriach wiekowych. Dzięki temu mają regularny nabór wszystkich utalentowanych chłopaków w okolicy. Jeśli jakiś zespół nie organizuje to dostaje ujemne punkty na starcie. Ktoś powie, że to drastyczne… wiecie dlaczego w Niemczech jest tak czysto? Bo jeśli wyrzucisz papierek pod swoim domem, to płacą wszyscy sąsiedzi. Skoro mówimy o czymś ważniejszym niż sprawa życia i śmierci, to mówmy o tym poważnie.

2. Teraz z USA – każdy klub w ekstraklasie powinien mieć określony budżet i minimum widzów na stadionie. Na przykład od 2012 roku 10 milionów euro na sezon i 10 tysięcy widzów na trybunach (lub określony procent mieszkańców gminy). Do tego szereg innych warunków, infrastruktura, marketing itd. Jeśli nie ma wystarczającej ilości zespołów spełniających wymagania, to odcinamy od góry…

2a) Każdy klub z ekstraklasy powinien współpracować z kilkunastoma klubami z okolicy, np. Widzew z Borutą Zgierz. To znaczy, że piłkarze Widzewa prowadzą czasem treningi w Zgierzu, następuje wymiana trenerów itd.

3. Teraz z Francji… Centralny Ośrodek, wspólny program szkolenia… tylko po co? Szczerze mówiąc sam nie wiem. Mam wrażenie, że moi koledzy po fachu lubią powtarzać banały. Czekam na kogoś kto napisze mi jaki jest właściwie cel centralnego ośrodka, dlaczego mielibyśmy powtarzać model francuski. Wydaje mi się, że nawet najlepszy ośrodek nie zastąpi zorganizowanego systemu wyszukiwania talentów, o czym pisałem w punkcie pierwszym.

4.  Wysyłamy jak Japończycy i na podstawie obserwacji udoskonalamy i rozwijamy nasz program wprowadzony przez pana Engela 🙂 Zakładamy oczywiście, że pan Engel uznał, że nie jest nieomylny. Do takiego programu i przetłumaczonych nowinek z różnych krajów dostęp ma każdy trener od Wulkanu Wólka Mlądzka po Górnika Zabrze. Każdy z nich musi też zdać coroczny darmowy test, który upoważnia go do kontynuowania wykonywania zawodu. To po to, by wyeliminować przypadkowych trenerów spod budki z piwem. U siebie w Otwocku kilku takich miałem…

I to na razie wystarczy. Zobaczcie, dzięki młodzieżowym ligom zwiększa się liczba talentów. Każdy, który się wyróżnia trafia do klubu, gdzie szkoli go wykształcony trener znający najnowsze trendy. Może sobie wybrać coś z Argentyny,z Anglii, Holandii, Niemiec… Nie ma odgórnie narzuconego programu, to absurd, ludzie to nie maszyny.

Młodzi piłkarze rozkręcają się a dzięki treningom z piłkarzami w wielkich klubach, którym kibicują, są pod stałą obserwacją i mają motywację do treningów.

A że kluby mają zaostrzone wymogi licencyjne, na trybunach są w końcu kibice, to dla młodego chłopaka dostanie się tam jest jeszcze większym zaszczytem. Granie w ogórkowej lidze dla 5 kibiców, którzy przychodzą na Legię czy Polonię (dzisiaj stawiam tu już prawie znak równości) nikogo nie mobilizuje.

Jedno rozwiązanie wprowadzi modę na futbol i zapewni jakiś rozwój, drugie zapewni, że liga w ciągu dwóch, trzech lat będzie znacznie silniejsza niż jest. A ze ofiarami padną małe kluby… cóż, wojna wymaga ofiar. A jesteśmy w stanie wojny.

Bez żadnego centralnego ośrodka, bez potrzeby naturalizacji Brazylijczyków. Banalne rozwiązania są najlepsze, ja wierzę w moje. Oczywiście nikt nigdy nie zdoła udowodnić mi, że moje rozwiązanie jest złe, ponieważ nigdy nie zostanie zastosowane.

Pan Piechniczek stwierdził bowiem, że mamy świetny system szkolenia i rekrutacji. I znowu ciśnie mi się na usta jedno z wulgarnych słów.

PS. A wracając do sprawy selekcjonera… Przeczytałem ostatnio na brukowym serwisie ciekawy pomysł Czesława Michniewicza – aby zorganizować konkurs na selekcjonera, na oczach mediów i kibiców. Każdy zaprezentowałby swoją wizję prowadzenia kadry a ewentualny wybraniec mógłby korzystać ze wszystkiego co mu się spodoba. Podoba mi się. Oczywiście to czysta fantazja. Dzisiaj w mediach cisza przed burzą. Ludzie piszą o siatkówce, tak jakby zapomnieli, że obecnie najważniejszym wydarzeniem w sporcie jest zatrudnienie nowego selekcjonera.

W ogóle śmieję się z tych polskich fal entuzjazmu, tej masowości. Nagle w onecie przeprowadzono sondę, w której stwierdzono, że sportem narodowym Polaków jest siatkówka. To już nie skoki i formuła 1?

Reklamy

6 komentarzy »

  1. Omar said

    Polski futbol mogą uzdrowić kluby, jeśli same postawią na szkolenie młodzieży. Niestety dopóki ich się nie przymusi, to będą to mieć głęboko. PZPN nikogo nie przymusi do szkolenia. Ile kosztuje wysłanie młodzieżówek na porządne zgrupowanie przed imprezą graną w Kanadzie? Za dużo! Już doszliśmy do momentu, w którym jakieś Bażiki i Balaże zalewają naszą ligę. Będzie jeszcze gorzej, aż osiągniemy poziom 2. ligi czeskiej.

    Aha! I złoto siatkarzy to aktualnie najważniejsze wydarzenie w polskim sporcie, potem rozgrywany EuroBasket w naszym kraju, a potem nowy selekcjoner. Powiedzmy szczerze, że taki Brożek w świecie sportu to nie zasłużył sobie jeszcze, żeby Winiarskiemu czy innemu Zagumnemu wodę podać po treningu.

  2. Stan Islav said

    Ta wódka (nie tylko w przenośni) to jest większy problem niż sobie myślimy, i nie chodzi tu o samo picie, bo przy drinku można naprawdę zrobić dużo dobrego. Chodzi o samo podejście działaczy, jadę, żeby się nachlać (dosłownie). Raz to jest konserwa i absolwent, a innym razem krewetki i niebieski johny walker, nie jest to ważne. Ważne, że we własnym gronie, z kolesiami, którzy nawzajem napinają własne ambicje („działaczowskie”) , wychwalają siebie nawzajem, nikt inny nie ma racji, nikt nie jest mądrzejszy, racja jest moja, a jak nie to wypierdalać. Nakręcają się, nie widzą rzeczywistości, są ślepi i najgorsze, że brną w gówno, które sobie wmówili.

  3. Finkelbaum said

    Ok, to znowu dotyczy tylko wątku pobocznego i trochę nie na temat, ale wkurzyłeś mnie.
    Wkurzają mnie ludzie, którzy są zamknięci we własnym świecie i nic poza nim nie widzą albo patrzeć gdzie indziej nie chcą. Marku, czy jesteś aż tak ograniczony? Rozumiem, że najlepsze lata swojego życia spędziłeś na ganianiu po stadionach, patrząc jak piłkarze kopią się w czoło albo stojąc z dyktafonem przed barierką polując na wypowiedź jakiegoś debila, ale naprawdę – nie musisz tak się tym obnosić. Rozumiem też, że nie masz kumpli innych od ciebie – jak z nimi pijesz to gadasz niemal wyłącznie o piłce. I sądzisz pewnie że każdy jak nie gada o piłce to ogląda raz, dwa razy w tygodniu jakiś piłkarski mecz.
    Otóż – że tak powiem – kurwa nie. Ja mam mnóstwo kumpli, którzy zapraszają mnie do siebie „na siatę” (to nie jest żaden pedalski slang:). I nie mają po 1.90, nie grają w klubach. Normalni ludzie.
    Oglądalność niektórych meczów siatki bije na głowę oglądalność tej twojej śmiesznej reprezentacji w meczach eliminacyjnych. Popatrz sobie na badania. To nie jest żaden jednorazowy skok. Od lat tak jest. I rośnie. Polsat zarabia kasę nawet na transmisjach byle meczów żeńskiej siatkówki. Bo ludzie chcą się bawić bez „kurew” na trybunach i z sukcesami naszych na pierwszym planie. Od dawna to dostają. To nie jest – że tak powiem – do kurwy nędzy, żadna fala entuzjazmu. Fala entuzjazmu to była jak awansowaliśmy do Korei albo Niemiec.
    Pogódź się z tym, że piłka nożna przestała być pępkiem świata kibiców w Polsce. I że wielu ludzi – że tak powiem – ma w głębokiej dupie debatę pt. kto zastąpi Leo (wiem, że ty nie masz – w końcu roztrząsanie takich kwestii to dla ciebie sens życia). Jak już będzie oficjalne oświadczenie, to się tym zainteresuje. A na razie – że tak powiem – jebie mnie, czy Inzaghi strzelił milionowego gola w LM, dlaczego Legia gra tak chujowo i czy selekcjoner będzie z Polski czy z zagranicy.
    Castellani, złoto, siatkówka, ew. kosz – to są obecnie najważniejsze tematy w sporcie. Pogódź się z tym Marku. I odpierdol się od siatki.
    Bez urazy.

  4. vegetable78 said

    myślałem, że to był dość łatwo zrozumiały żart, mówiący o tym że na świecie nie istnieje nic innego poza piłką. Inna sprawa, że z tym sportem narodowym to przegięcie. Co ze skokami??? :)Pzdr.

  5. Omar said

    Skoki i chód sportowy to przegięcie. Ale na przykład nikt się w Polsce nie jara NFL, chociaż Janikowski w USA jest bardziej znany niż Gortat. Łaska konia na pstrym konu jeździ. Sporty halowe jak siatka, ręczna i kosz są w Polsce poparte niezłą historią i sukcesy tylko reaktywują te dyscypliny. Skoki były pokazywane w TVP w czasach gdy nasi regularnie spadali z progu, więc to chyba da się jakoś wytłumaczyć. Chód jest idiotyczny i fenomen Roberta Korzeniowskiego (genialny sportowiec w idiotycznej dyscyplinie) mnie śmieszy. Lekka to inna półka. Królowa sportu oparta na dyscyplinach starożytnych. Gigantyczny szacunek z mojej strony.

    Tak właściwie to już nie rozumiem dlaczego piłka nożna jest u nas sportem narodowym. Może gdyby mecze ligi latały z powtórek na Pulsie to ktoś ogarnąłby się i zaczął rewolucję. Tak tkwimy w przykrywaniu gówna listkiem figowym.

  6. Omar said

    „Łaska konia na pstrym konu jeździ.” Trochę nie ten, ale wiecie o które powiedzonko chodzi.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: