Gilotyna

Życie. Gdy zmienia się prezydent USA, zmienia się jego administracja. Wycinają wszystkich, zostaje tylko kucharz i sprzątaczki. Ci, którzy kontrolują kucharza i sprzątaczki muszą być już w pełni zaufani.

Oczywiste było, że prędzej czy później polecą ludzie Beenhakkera, tak jak poleciał sam Beenhakker. Wczoraj „spadła głowa” Marty Alf. Szkoda. Nie jestem specjalnie zaskoczony, ona pewnie też nie, bo mogła się z tym liczyć. Podczas wizyty w RPA Zdzisław Kręcina przyznał, że istnieje takie prawdopodobieństwo. A jednak, wciąż szkoda.

Wyjaśnię – wcześniej dziennikarze współpracujący z kadrą natykali się na Kazimierza Oleszka. Miły człowiek, który nawet robi coś ważnego dla UEFA – jest tzw. venue menedżerem, czyli pilnuje żeby wszystko na meczach międzypaństwowych było ok.

A jednak, jego praca rzecznika to była raczej amatorka. Pan Kazimierz już od 50 metrów krzyczał do dziennikarzy, żebyśmy za blisko nie podchodzili. Był wystraszony, niepewny siebie. Generalnie jego rolą było powstrzymywanie dziennikarzy. Do tego sam był czynnym dziennikarzem więc miał jakby prawo pierwszeństwa informacji, co było najzwyczajniej w świecie nieuczciwą konkurencją. A pomyślcie jeszcze, że siedzi obok was na wywiadzie i może w każdej chwili wykorzystać wszego newsa dla swojej gazety. Coś jest nie tak.

Marta Alf działała niezwykle profesjonalnie, to wystarczy. Abstrahując od tego jaką jest osobą (nie chcę mieszać tu wątków osobistych, koleżeńskich), to po prostu była cholenie sprawnie i profesjonalnie działającą osobą. Nie powiem, że nie miałem zastrzeżeń, bo były i czasem wyrażałem je głośno. Ale w sumie miałem do czynienia z rzecznikami prasowymi różnych federacji i zapewniam, że był to wysoki europejski poziom, przynajmniej z punktu widzenia dziennikarzy.

Ale nie będę tu wrzucał jakiegoś epitafium. Wiem, że każda rewolucja zjada własne dzieci a jednak zawsze liczę na to, że dobrzy pracownicy się utrzymają.

Dzisiaj Martę Alf zastąpi może Kaziu Greń, może Janusz Atlas, może MArian Rapa, może ktoś inny, nie wiem. Mam nadzieję, że będzie równie profesjonalnie.

Przy okazji, kilka minut po 14 zadzwoniłem do Kuby Kwiatkowskiego, rzecznika PZPN.

– Piszę kawałek o zwolnieniu Marty Alf, potrzebuję żebyś podał mi powód.

– A mój powód też chcesz?

– No tak, właśnie chcę, żebyś podał mi swój powód jako rzecznik prasowy.

– A ja pytam czy chcesz, żebym podał ci powód mojego zwolnienia.

– Pier…

– Nie.

I tyle.

Kolejny profesjonalnie działający facet. Może i dobrze. Był za krótko, żeby jego twarz zdążyła się kojarzyć na dłużej z PZPN. Naprawdę nie jest to dobra łatka dla człowieka, który chce robić karierę w poważnym biznesie. Jeśli wejdziesz w to środowisko, to będziesz kojarzony jednoznacznie. Jako czerwony, lekko obleśny sapiący typ, cwaniaczek i przekręt. Po co to komu? Może za 30 lat będzie inaczej.

Problem polegał też na tym, że Kwiatkowski był adwokatem diabła. Był gościem na tyle profesjonalnym, że dał diabłu ludzką twarz. A tak być nie może, diabeł musi mieć rogi, być obleśny i się ślinić.

Oczywiście trochę szkoda. Ale nie ma co lamentować, trzeba czekać na następców. Może wróci Koźmiński, może się pośmiejemy.

Szkoda tylko, że organizacja w polskiej piłce nie idzie w dobrym kierunku, że profesjonalistów wyrzuca się, bo blokują miejsca znajomym.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: