International level

Cytat z Arkadiusza Głowackiego (za „Dziennikiem”):

„Nie ma się mazać i zastanawiać, dlaczego Holender mnie nie chciał. Trener nie miał racji, ale nie ma co zawracać sobie głowy. Było wielu takich, którzy mogli czy powinni grać w kadrze, ale zdaniem Beenhakkera nie weszli na słynny international level”.

Co to jest ten International level, w jaki sposób rozumiał go Leo Beenhakker a w jaki Arkadiusz Głowacki?

Wg. Beenhakkera w tym słynnym „international level” chodziło o to, że zawodnik może z powodzeniem w przyszłości grać w europejskich pucharach i nie zrobi obciachu, że może z powodzeniem rywalizować z poważnymi europejskimi reprezentacjami.

Beenhakker szukał. Czasem trafiał kulą w płot (nie zawsze ze swojej winy, o czym niżej), czasem zawodnicy na których stawiał nie spełniali oczekiwań i wtedy szukał dalej. Uznał, że Zahorski ma papiery ale w pewnym momencie zobaczył, że idzie nie w tym kierunku, w którym iść trzeba i było po jabłkach. To samo z Matusiakiem. Na początku zresztą postawił też na Głowackiego, na zgrupowaniu w Odense. Nie wyszło. Miał go przez kilka dni i uznał, że to nie to. Przez trzy lata na niego nie stawiał.

Facet taki jak Beenhakker, który pracował przez wiele, wiele lat na zachodzie, który widział tych wszystkich znakomitych środkowych obrońców z bliska, który wie jak zachowują się w kontakcie ze znakomitym napastnikiem, naprawdę rzadko się mylił w ocenie możliwości piłkarzy. Po prostu porównywał Polaków do tych standardów które znał.

Inną sprawą jest, jak oni te możliwości później wykorzystywali, patrz Zahorski, Pazdan itd.

W tym czasie Arkadiusz Głowacki nie dostał jednej sensownej propozycji z przyzwoitego klubu występującego za granicą. Doskonale radził sobie w Polsce a jednak żaden liczący się klub z zachodu nie uznał, że facet wart jest zainteresowania. Dlaczego?Czyżby trenerzy nie lubili Polaków? Przecież skauci z całej Europy regularnie zaglądają na mecze Wisły Kraków…

Czym jest więc international level? Czy chodzi o to by powstrzymać napastnika Odry Wodzisław czy Lechii Gdańsk? Przecież to takie proste… Panie Arku, czas się obudzić, czas spojrzeć prawdzie w oczy.

Chciałbym, żeby taki Głowacki przeszedł do wielkiego zachodniego klubu. Ale niestety, trenerzy z całej Europy póki co uznają, że on nie jest jeszcze „international level”. Być może, cytując klasyka „nie mają racji, ale nie ma co sobie zawracać tym głowy”.

PS. Zapomniałem dodać… nie mam na celu dołowanie polskiego piłkarza, tego czy innego. Chodzi o to by podejść do tematu realnie. Ok, być moze Beenhakker pod koniec swojego polskiego rozdziału popełnił wiele błędów, nawet rażących, gdyż czasem jego decyzjami za bardzo kierowały emocje, to jednak to właśnie on miał umiejętność realnego spojrzenia na polski futbol. Zobaczył coś czego wielu z nas nie widziało. Bo miał punkt odniesienia, znał go nie tylko z telewizji.

Reklamy

10 Komentarzy »

  1. Sebek said

    Ciagle bronisz Benka 🙂 dajmy moze juz z nim spokój…

    Czyli z Twoich słów wynika, że Benek chciał zabezpieczyć niejako przyszłosc naszej kadry. Wziął kilku superutalentowanych, którzy juz mają albo beda mieli internatynal level.. Jeżeli tak to OK. Szkoda tylko ze jak tak sie troszczył to nie zatroszczył sie o comiesieczne spotkania z naszymi trenerami, zagraniczne wyjazdy majace na celu obserwacje naszych stranierich itd.

    A w kadrze powinni grac najlepsi. Nie wydaje mi sie, zeby rezerwowy Wisły Kokoszka był lepszy niz kapitan Wisły Głowacki.

  2. Wilkowicz said

    Ilu było piłkarzy pomijanych przez Beenhakkera, którzy w ostatnich trzech latach wyjechali do w miarę przywoitego zagranicznego klubu?

  3. vegetable78 said

    Paweł, doskonale zdaję sobie sprawę z jego wad, były wypominane wiele razy, sam domagałem się, jeszcze w fakcie, Jelenia czy Kuszczaka. Chodzi mi bardziej o brak skromności piłkarza, który przecież był bardzo średnio ceniony przez kolejnych selekcjonerów. Również Janas, mimo że regularnie dawał mu szansę w meczach towrzyskich, ostatecznie odstrzelił go bez większych skrupułów. Tak jakby problem Głowackiego był problemem Beenhakkera a nie nie jego samego.
    No i jeszcze jedna rzecz – gdyby Głowacki wyjechał, to byłby to argument ale nie wyjechał, więc nie jest… pzdr.

  4. Kuba Polkowski said

    robisz się lekko monotematyczny z tym Beenhakkerem.

    Gdyby zapytano Cię o najlepszego środkowego obrońcę (Polaka) z Ekstraklasy, to kogo byś wskazał? Jodłowca? Polczaka? czy może leciwego Bosackiego?

    W mojej ocenie Głowa nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a Leo nie zawsze powoływał najlepszych. Patrz casus Jelenia czy Wichniarka. Pewnie, że Jodłowiec z Polczakiem są bardziej perspektywiczni, ale z całym szacunkiem dla nich – na razie mogą Głowackiemu buty czyścić.

    Beenhakker tak naprawdę nie dał mu szansy. Poza tym spójrz na jeszcze inny aspekt. Odkąd Głowacki jest w Wiśle, przewinęło się już wielu trenerów, a on zawsze był pewniakiem. To do niego dobierano partnerów, nawet gdy w Krakowie mieli przybytek klasowych obrońców (Marcelo, Cleber).

    Pozdr.

  5. vegetable78 said

    W tym wpisie nie chodzi o Beenhakkera, chodzi o podejście polskiego piłkarza. „Skoro mnie nie powołują to znaczy że oni się mylą a nie że ja jestem za słaby”. „Skoro mnie nie kupują na zachód, to znaczy że oni mają problem, a nie ja”. Nie twierdzę, że to jest zły piłkarz ale twierdzę, że nie jest to żaden wielki piłkarz, który był krzywdzony przez selekcjonera.

    • wilkowicz said

      Marek, moje pytanie miało potwierdzać Twój wywód, a nie podważać. Bo ja żadnego pominiętego co wyjechał do godnej pracy sobie nie przypominam. W czołowym włoskim klubie może grać w środku obrony Litwin, a Polak nawet tego nie może, i to jest frustrujące. Głowacki jest świetnym obrońcą w lidze, ale w reprezentacji albo przyciąga pecha, albo po prostu pęka psychicznie. Inaczej sobie jego szaleństw z meczów z Anglią i Danią nie mogę wytłumaczyć.

      • vegetable78 said

        aaa, inaczej to zinterpretowałem. pzdr.

  6. wilkowicz said

    Trochę się zagalopowałem z tym czołowym włoskim i zapomniałem że mamy wielkiego Augustyna, ale wiecie o co chodzi. Lepiej w Livorno grać, niż w Catanii być skreślonym po pierwszym meczu

  7. International level…

    Te dwa słowa to być może najbardziej znany cytat z wypowiedzi byłego już selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera swoją drogą, trudno mi znaleźć oryginalny cytat, bez spędzenia godzin nad Google . Od dawna są przedmiotem drwin, rozumiane jako…

  8. vegetable78 said

    czytałem twoją interpretację, jest dość ciekawa, myślę że jedno drugiego nie wyklucza. Poziom reprezentacyjny czy poziom międzynarodowy to po prostu umiejętność grania o wyższe cele, gdzieś wyżej niż w naszej lidze. Tak myślę. Tym bardziej, że te słowa były wypowiadane w kontekście możliwości piłkarzy.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: