zrobić Coś

Nie będę ukrywał, że przez ostatnich kilka dni po głowie chodziło mi pytanie: „Bojkotować czy nie bojkotować”. W pierwszych odruchu krzyknąłem: „Bojkotować”. W drugim pomyślałem: „Przecież krytykuję bojkot kibiców Legii”. W trzecim: „Nie porównujmy powstania dresów do ogólnopolskiego powstania kibiców. Z jednej strony jest bojkot prywatnego właściciela który wykłada kasę i chce pozbyć się chuliganów, z drugiej protest przeciw niekompetentnym władzom futbolu, które rozporządzają się naszą forsą (bo piłka nożna do res publica) uważając ją za swoją prywatną. A więc bojkotować”.

Siadłem przed telewizorem. To znaczy komu mam kibicować, Czechom? Absurd. Wiadomo że Polsce. A co z bojkotem?

Baros, Plasil, Jankulovsky… ci goście są mi zupełnie obcy.

Zostałem więc hipokrytą i na chwilę odłożyłem bojkot. Ok, w telewizji się nie liczy… Zasiadłem przed telewizorem i obejrzałem meczyk po cichu. Tak by nie narażać się na gniew bojkotujących. Strasznie kibicowałem Grosickiemu, liczyłem na to, że będzie hat-trick. Nie było. Strasznie liczyłem na Jelenia. Na Iwańskiego nie liczyłem, bądźmy poważni. Ale każde dojście do piłki Kuby Błaszczykowskiego elektryzowało.

Nawet jeśli to byłą kopanina, to jednak. Co nie znaczy, że pogodziłem się z tym, że Majewski został selekcjonerem. Uczciwie mówiąc zasługuje jedynie na posadę woźnego w kadrze.

Porażka stawia bojkotujących (który wciąż popieram) w głupiej sytuacji. Jaką sztuką jest nie przyjść na mecz, gdy nie mamy szans? Jaką sztuką jest w ramach bojkotu szkolnej stołówki nie zjeść zgniłego sera albo nie wypić kwaśnego mleka?

„Mamusiu, nie chce mi się dzisiaj iść do szkoły, bojkotuję dyrektora”

„dobrze synku, mamusia cię przytuli”

Dyrektor: „Znowu nie przyszedł do szkoły, chuligan jeden, mały terrorysta”

O to chodzi. Nie sztuką jest nie przyjść. Nie jest sztuką nie robić niczego. Sztuką jest przyjść. Nie na mecz. Przyjść po siedzibę PZPN w liczbie tysiąca lub kilku tysięcy. Nie wpuścić Laty, Piechniczka, Bugdoła i Atlasa do pracy, wywiesić transparenty, skandować nazwiska zhańbionych, domagać się dymisji Engela.

To jest sztuka. Zrobić Coś. Przecież czołgów nie wypuszczą.

Wojna wymaga ofiar, dlatego absolutnie popieram bojkot meczu ze Słowacją. Jako pierwszy etap i tylko tyle. To będzie ważny sygnał. Ale jeśli za tym nie pójdą czyny w postaci prawdziwego oblężenia PZPN albo jakieś inne akcje, to polskich kibiców, tych bojkotujących, będzie można zaliczyć do bandy przedszkolaków, 100 tysięcy internetowych krzykaczy.

„Zenek, kończ ten bojkot, bo stygną ziemniaki”

„Dobrze mamuniu, a nie widziałaś mojego misia?”.

„Wrzuciłam do prania, zalałeś go kaszką. No, dosyć z tym internetem, później będziesz atakował PZPN”

Ale nie wyrokujmy. Pożyjemy, zobaczymy. Mam wiarę, że oprócz Zenka są jeszcze inni 🙂

Advertisements

4 komentarze »

  1. (L) said

    nie ma to jak spłycić konflikt na Legii do powstania dresów…

  2. vegetable78 said

    Prawda? Przecież to ci cholerni ludzie w garniturach lali kibiców wychodzących z meczu, nie popierających tego protestu… przeklęci agresywni krawaciarze…

  3. (L) said

    Liczyłem na jakąś bardziej rozsądną odpowiedź niż próbę wyśmiania, która dla mnie śmieszna nie jest. Ciekawe, że tylko napisałem o spłycaniu konfliktu (A nie, żeby bronić część osób, które rzeczywiście głupio postępowały w trakcie konfliktu), a od razu starasz się to przedstawić w krzywym zwierciadle.

    Moglibyśmy naprawdę spokojnie o tym podyskutować. Bo sytuacja nie jest biało-czarna: protestują „chuligani”, a normalni ludzie nie chcą protestu.

    Teraz wiele osób nie popiera do końca SKLW, ale też nie popiera ludzi z KP, które swoimi niektórymi działaniami i zagrywkami się ośmiesza i bije w zwykłych, bogu ducha winnych kibiców.

    Ja bardzo chciałbym, żeby na Legii było normalnie. Niestety każda ze stron czasami jakby chciała coś zrobić na złość drugiej, żeby być ponad nią.

    Obyśmy jak najszybciej zobaczyli normalizację na Legii, nie tylko dzięki zmianie postawy SKLW, ale też ludzi z KP.

    pozdrawiam

  4. vegetable78 said

    To nie była żadna próba obśmiania. krótki komentarz, krótka odpowiedź… i tyle. Nigdy nie twierdziłem, że legia to tylko dres, ale jednak konflikt został wywołany przez konkretne grupy interesu. Wielokrotnie tutaj pisałem (co najmniej dwukrotnie), że nie zgadzam się z polityką ITI, ale również nie znaczy to, że jestem po stronie protestujących. Niestety w tym konflikcie nie ma czarnego i białego, są dwie źle działające strony. Zresztą sam zastanów się jakie jest źródło protestu kibiców Legii i co jest ostatecznym celem właścicieli. I to jest właśnie różnica – cel. Również w przypadku protestujących.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: