Żarty, żarty

Stefan Majewski skomentował słowa Mariusza Lewandowskiego, który domagał się ekstramotywacji od Słoweńców: „Trzeba znać się na żartach”.

I właśnie olśniło mnie – przecież odpowiedzialność za korupcję ponoszą ci działacze, którzy po prostu nie mają poczucia humoru. Gdy po raz pierwszy Ryszard „Fryzjer” Forbrich zażartował na temat możliwości kupienia meczu, jakiś głupi działacz to podchwycił. I biedny Rysiu nie mógł się wycofać. Ale że to świetny żartowniś, to zażartował jeszcze raz. I kolejny nie zrozumiał, a Rysiu, biedaczek, nie mógł się powstrzymać.

Mówi się, że ten sam żart powtarzany setki razy przestaje być śmieszny. Ale Rysiu to nie jest człowiek najwyższych lotów, dlatego mógł nie wiedzieć. I tak sobie żartował. A wiadomo jak to jest, ktoś usłyszy żart, przypomni sobie w jakiejś sytuacji, i opowiada dalej. I tak właśnie doszło do wielkiej afery korupcyjnej.

Co zrobić z Lewandowskim? Czekam na wyznanie w stylu: „Zrobiłem coś głupiego, przykro mi”. Wtedy można mówić o jakimś przebaczeniu, odpuszczeniu, zapomnieniu.

Ale jeszcze tego nie słyszałem.

Dlatego moim zdaniem nie powinno być miejsca dla Lewandowskiego w kadrze. Aż do czasu gdy zrozumie, że się wygłupił. Ale czy zrozumie? Czy to była niefortunna wypowiedź czy po prostu podejście piłkarza do występów w reprezentacji? Czy po prostu powiedział to co chciał powiedzieć?

Tak czy inaczej, Majewski mógłby się nie kompromitować tego typu wypowiedziami. Trener zawsze musi bronić swoich zawodników, ale proponuję robić to w bardziej inteligentny sposób.

Reklamy

2 Komentarze »

  1. marpm said

    Świetny blog, czyta się jednym tchem. Fajnie by było, jakby dziś kibice (będą?) przemówili nieco Lewandowskiemu do rozumu, zabrali w tej sprawie głos. Co do Majewskiego – on nie ma jaj, to jasne. Został wybrany drogą koneksji – pewnie. Natomiast jak jakieś piłkarzyki (Janusz Basałaj nazwał ich małymi piłkarzami z małego klubu) pastwią się nad jego… profesjonalizmem (klapki, herbata, kawa, sankcje za małe przewiny), to coś się w kieszeni otwiera. Taka mała anegdotka: Arsene Wenger, gdy budowano ośrodek Arsenalu w London Colney, sam zdecydował jakie krzesła będą w jadalni, jakie sztućce. Podwyżył temperaturę na stałe w klubowym autokarze, bo to dobrze wpływa na mięśnie zawodników. W przerwie meczu Arsenalu w szatni obowiązuje kilka minut… ciszy. Kiedy drużyna jechała na pierwszy mecz za kadencji Wengera (z Blackburn, 1996 rok), piłkarze śpiewali: „Oddaj nam nasze marsy!”. 🙂 W Polsce by go wyśmiano, uznano za ekscentryka, zabito szyderą. Dla Anglików i Francuzów Wenger to fenomen. Inna sprawa, że Majewski to zupełnie inny rozmiar kapelusza, ale chodzi o sam casus. Wyobrażacie sobie Szamotulskiego pod kuratelą Wengera? Ja też nie.

  2. vegetable78 said

    Jeśli ktoś kto ma nazwisko i szacunek zrobi coś ekscentrycznego, to jest to traktowane jako coś fajnego. Jeśli robi to nieudacznik to staje się błaznem. Tak jest od zawsze i tak już będzie.
    Majewski jest bliżej tego drugiego końca, niestety…

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: