Niech sobie będzie

Od kilku dni „RZ” prowadzi nieśmiałą kampanię na rzecz idei „niech sobie będzie”. Idea „niech sobie będzie” polega na tym,żeby przetrwać spokojnie do starości, w różnych dziedzinach życia, bez względu na to co się dzieje dookoła. Nie walczyć bo walka powoduje ofiary. Poza tym walka jest poniżająca dla elit a przecież „RZ” aspiruje do miana gazety dla przedstawicieli elit. Walka brudzi ręce a elity nie jadają brudnymi rękoma.

To postawa zupełnie odwrotna do tej, którą na przykład prezentuje „GW” i którą ja zdecydowanie popieram – czyli tępić zarazę wszystkimi możliwymi środkami. Czytam jednak „RZ” (jako przedstawiciel prostego mieszczaństwa oczywiście, nie wydumanej elity) a nie”GW”, dlatego irytuje mnie gdy czytam w niej dyskretne „protesty przeciwko protestowi”.

Najpierw Andrzej Fąfara:

http://www.rp.pl/artykul/66717,377066_Fafara__Modlitwa_do_swietego_Judy.html

Potem Stefan Szczepłek:

http://www.rp.pl/artykul/66717,377749_Fragment_wiekszej_calosci_.html

Obaj cenieni i szanowani, również przeze mnie, dziennikarze.

Tyle tylko, że z końcówki felietonu pana Andrzeja dowiaduję się, że nie ma sensu niczego robić, bo w końcu na pewno będzie lepiej, zaś z felietonu pana Stefana czegoś jeszcze bardziej zaskakującego, a konkretnie tego, że jego imiennik, Stefan Majewski, jest właściwie tak samo dobrym trenerem jak Kazimierz Górski, gdyż obaj są w tym samym wieku. Różnica jest taka, że Majewski nie ma tych piłkarzy i tych kibiców.

Oczywiście lekko zekstremizowałem ale takie generalnie są moje odczucia. Przeczytajcie i sami wyciągnijcie wnioski.

Tymczasem myślę, że w Polsce ani nie mamy czasu na to, żeby czekać ani na to by promować nieudolnych trenerów bez wyników, takich jak Majewski.

Historia uczy, że rewolucje nie tylko zjadają własne dzieci ale często kończą się tragiczną groteską naszego wyobrażenia przyszłości, pochodzącego jeszcze sprzed rewolucji.

Sama potrzeba rewolucji, która jest w społeczeństwie, pokazuje jednak, że problem jest skrajnie poważny.

Rewolucja ma te złe cechy, że powoduje cierpienie niewinnych.

Z punktu widzenia historii te cierpienia stają się mało istotne w myśl zasady wojna wymaga ofiar.

Proszę położyć to na szale i zastanowić się co przeważa. A później wziąć pod uwagę, że…

tu ne ma w ogóle takiego problemu, bo nie wygląda na to, żeby niewinni mieli ponieść jakieś konsekwencji. Niewinni nie zasiadają we władzach PZPN.

Historia uczy, że przeprowadzono wiele rewolucji w złej sprawie i te powstania wszyscy zgodnie potępiamy. W tym konkretnym przypadku chyba mało kto ma wątpliwości, że zmiana rewolucyjna jest niezbędna a więc usprawiedliwiona.

Obecna władza jest bowiem skrajnie zdegenerowana a wypowiedzi Grzegorza Laty i Antoniego Piechniczka dowodzą, że ta władza nie widzi problemu.

Dlatego zadziwia mnie to,że nie widzą tego doświadczeni dziennikarze z „Rzeczpospolitej”.

PS. Na koniec jeszcze dodam – oczywiście trudno uwierzyć mi w to, że ci wszyscy kibice ze strony koniecpzpn.pl są kimś więcej niż internetowymi napinaczami. Dlatego władza będzie spała spokojnie i dlategowszystko ograniczy się do wymiany opinii. Prawda jest bowiem taka, że polski kibic jest zazwyczaj mocny tylko w gębie.

Reklamy

52 Komentarze »

  1. colo_colo_santiago_de_chile said

    Marku, wydaje mi sie ze nie czytasz dokladnie. To gazeta autorska, bez polityki firmy. Kazdy z nas tak naprawde ma na ten temat inne zdanie i w sumie latwo zauwazyc, ze w RP jako jednej z nielicznych panuje pluralizm pogladow. Uwazam ze mamy i beton i rewolucjonistow i takich ktorzy zawsze napisza inaczej, glownie po to by bylo inaczej. pozdrawiam.

  2. vegetable78 said

    No i cholera jakoś tak się składa, że zawsze na końcu piszą ci, którzy mają pogląd „Niech sobie będzie”. Tak jest od lat. Panuje pogląd wyważony, byleby nikt się nie obraził.
    Zgadzam się, że RZ jest gazetą autorską. Dlatego czytam Ziemkiewicza, który jest moim ulubionym felietonistą (chociaż się z nim zazwyczaj nie zgadzam jak cholera), choćby dlatego że poza inteligentnym językiem jest ostry i bezwzględny i nie boi się prezentować swoich poglądów.
    Są też inni autorzy gazety autorskiej – Rosiak, Hollender, Gillert i są nawet ludzie których poglądów nielubię, jak Semka czy Lisicki. Ci ostatni mają jednak pewną wspólną cechę – są odważni w prezentowaniu swoich poglądów, nawet jeśli nie są to poglądy popularne. Są ostrzy w walce z władzą, jeśli ta władza ich zdaniem jest zła.
    Tylko jakoś w sporcie jest zazwyczaj pogląd „niech sobie będzie”. I ja się z tym nie zgadzam. Wiem, jestem cholernym oszołomem.
    Pzdr.

    • Wilkowicz said

      A co rozumiesz przez sformułowanie „na końcu?” Na końcu tygodnia? Bo przyznam, że kompletnie mnie zaskoczyłeś swoim tokiem rozumowania. Wynika z niego, że jak ktoś ma inne poglądy niż ty, to na pewno się do nich zmusza. Poza tym Marku, naprawdę, mało ostatnio czytałeś

      • vegetable78 said

        Czytałem to co trzeba (włącznie z waszym piątkowym dziełem), zaś co do poglądów, to nie twierdzę że ktoś się zmusza, po prostu te poglądy mnie zadziwiają i o tym jest ten tekst. Nie o tym, że jestem jakoś specjalnie wzburzony (każdy ma swoje prawa) tylko o tym, że jestem cholernie zdziwiony tym, że dziennikarzom poważnej gazety podoba się rząd Laty i Piechniczka. A jeśli się nie podoba to nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić.
        „Na końcu” – oznacza tyle, że to właśnie felietoniści kreują punkt widzenia danej gazety i jakoś nie znalazłem felietonistów mówiących „nie”. Albo „niech sobie będzie” albo „”oj nie wiem” albo „trochę tak, trochę nie”.
        I nie dziwi mnie to gdy czytam inne gazety, jak choćby Dziennik czy nawet mój „PS”, dziwi mnie to w przypadku gazety, której jestem stałym od lat czytelnikiem. Choćby dlatego, że jak zaznaczył CCSdC, jest to gazeta autorska, a więc autorzy mają możliwość przedstawienia innego punktu widzenia. Nie wszyscy mają taki cholerny luksus. Pzdr.
        PS. Oczywiście czytam dalej…

  3. uop said

    colo_colo_santiago_de_chile do faktu radze wyslac cv…

  4. vegetable78 said

    uop, proszę o merytoryczną wymianę zdań. Dzięki, pozdrawiam.

  5. uop said

    Niech ci będzie.colo_colo_santiago_de_chile nie dal sie sprowakowac:[ i nici
    z napinki.

  6. misza said

    Wawrzyn, Koło, ja mam głupie pytanie.
    Czy nie czujecie, że PZPN jest bliższy upadku niż kiedykolwiek wcześniej? Za pana Misia też wszyscy jechali po związku, ale jeszcze nigdy naród tak bardzo nie pokazywał jak ma dość leśnych dziadków. Sponsorzy zaczynają uciekać, a jak sponsorzy uciekają, to lada chwila do oblężonej twierdzy wparuje AP ps. Andrzej Kafarski z awanturą. On tracić nie może.
    Może to ten czas?

  7. vegetable78 said

    tak właśnie, dlatego tak bardzo denerwują mnie te felietony. Mam wrażenie, że jest jakaś szansa by coś się zmieniło i dlatego trzeba naciskać, szarpać, atakować, uderzać. Każdy na swoim poziomie, każdy na ile potrafi.
    A każdy taki felieton utwierdza Latę i Piechniczka w przekonaniu, że wszystko jest ok…

    • Wilkowicz said

      Jakoś nie udaje mi się kontynuować dyskusji tam gdzie zaczęliśmy, więc odpowiem w tym wątku. Marek, to co się dzieje w naszym środowisku od czasów zatrudnienia Leo niestety bardzo mi przypomina to co się stało wśród dziennikarzy politycznych w IV RP. Wy tam gdzie ZOMO, my jedyni słuszni. Koniec porozumienia, zamiast niego chwyty poniżej pasa jako pełnoprawny argument w dyskusji. Mnie to denerwuje. A jeszcze bardziej to, że po zatrudnieniu Stefana Majewskiego obozy zamieniły się wzgórzami i nic się nie zmieniło. Dlatego powiem Tobie szczerze: mnie takie dziennikarstwo nie interesuje. Trzymając się polityki: czy jakiś rząd upadł po płomiennych wezwaniach felietonistów, wywiadach ośmieszających rozmówców, czy też może po ujawnianiu kwitów? Bo mnie się wydaje, że jednak tylko po kwitach. Więc dziennikarz który chce zmiany władz w PZPN wie, co ma dziś robić. Bo inaczej skończy tak, jak dzisiaj Ci, co od razu orzekli, że Stefan Majewski się nie nadaje, i zdaje się oglądali dwa inne mecze niż ja ostatnio. Jeśli już na pierwszym etapie Rewolucji, w którą wierzysz, dla ludzi ważniejsza jest własna racja, niż prawda, to sorry: to się dobrze nie skończy. Dzisiaj odwagą cywilną jest napisać taki komentarz jak Tuzim u Was, albo Czado na swoim blogu. Jednomyślność to już była, i źle się skończyła

      • vegetable78 said

        Paweł, ja nie wymagam od ludzi by myśleli tak jak ja. Wyrażam tu jedynie swoje zdanie, pokazuje jak ja myślę.
        Nie chcę żadnej jednomyślności w wielu sprawach, widzisz chyba, że dzisiaj myślę podobnie do ludzi, za którymi nie przepadam i z których poglądami moje prawie nigdy się nie pokrywają…
        ale sam pisałeś tekst o PZPN, więc chyba masz zdanie podobne – ta grupa nie zapewni przyszłości polskiej piłce, ta grupa jest zdegenerowana, ta grupa jest nieuczciwa, więc musimy zrobić co w naszej mocy by ich po prostu obrzydzić społeczeństwu.
        Nie mówię: bojkotujcie mecz, kto nie bojkotuje ten wieśniak i zdrajca.
        Absolutnie. Rozumiem ludzi, którzy chcieli na ten mecz pójść, chociaż bardziej rozumiałem tych, którzy nie chcieli. Ale pisanie o tym nie jest moim zdaniem żadnym aktem heroizmu czy pójściem pod prąd.
        Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że jest ok w związku, że Stefan Majewski jest w porządku tylko nie ma piłkarzy, którzy nie zauważają problemu albo nie chcą go zauważyć.
        Co zaś się tyczy kwitów, to daj spokój to też nic nie zmieni. Ujawnione premie nic nie zmieniły.
        A co do jedynych słusznych, to ja nie widzę tu chwytów poniżej pasa – jest tyle, że nie zgadzam się z punktem widzenia dwóch publicystów „RZ”, nikt nikogo nie obraża. I generalnie gdy rozmawiają ludzie z poważnej prasy to nikt nikogo nie obraża ani nie obrzuca gównem, nie wyzywa… Nie zgadzanie się, to jeszcze nie jest mówienie o tym, gdzie stało ZOMO. Myślę, że pismacy sportowi trzymają jednak poziom.
        Oczywiście takie sytuacje się zdarzały w brukowcu Polska Tajms czy generalnie wśród dziennikarskich meneli, ale to były sporadyczne przypadki, tego nie masz szansy wyplenić.
        Dyskusja z takimi ludźmi zawsze na końcu doprowadzi do tego by zwyzywać się od komuchów lub faszystów. Nam, myślę, to nie grozi.

  8. misza said

    Nie utwierdza. Oni nie czytają.Prasa ich nie zmiecie

  9. vegetable78 said

    czytają co chcą… nie zmiecie ale czy nie obroni? Moim zdaniem warto podjąć próbę.

  10. misza said

    Zdajesz sobie sprawę, że w polskiej prasie użyto już najmocniejszych możliwych epitetów? Zarzucono im prawie wszystko?
    Oni się od mediów uniezależnili.

  11. vegetable78 said

    zgadza się, uważają, że to spisek choćby dlatego że znajdą się tacy, którzy klepią ich po plecach. Poza tym media w połączeniu z kibicami i brakiem poparcia sponsorów to może być coś… tak jak mówię – nie wiem czy cokolwiek się uda osiągnąć ale na pewno warto spróbować.
    Wiesz, bo przecież walczysz 🙂

  12. Stan Islav said

    Szczepłek ma rację jeżeli nie uwzględnimy ostatniego akapitu, który powinien brzmieć „wtedy mieliśmy Górskiego i prawdziwych piłkarzy, a dzisiaj na świeczniku są władze pzpn, na które słusznie wypinają się kibice”

  13. Omar said

    heh i znowu o dziennikarzach. jak dla mnie trzeba teraz bić w związek ze wszystkich armat. to nie jest kwestia poglądów i własnego zdania tylko interes społeczny. PZPN nie jest zależny od państwa i od mediów. Jest uzależniony tylko i wyłącznie od kasy. Trzeba odstraszyć ludzi, sponsorów. Związek zacznie liczyć straty. Jak braknie kasy, to zmiany będą błyskawiczne. Beton może być betonem, ale brak pieniędzy może zdziałać cuda. Trzeba próbować, bo nie ma nic do stracenia, można tylko zyskać. Jeśli ktoś uważa, że bojkot PZPN jest zły, to ma do tego prawo, ale jak ktoś wbrew sobie staje okoniem dla samej buntowniczej zasady, to jest małym frajerem, któremu brakło miłości i potrzebuje skupić na sobie uwagę.

    Tak więc panowie dziennikarze napierdalać w nich codziennie. Dziękuję za uwagę.

    • wilkowicz said

      @ Marek
      @ Omar

      coś tu nie tak z kontynuacją wątków;) (przynajmniej u mnie nie pojawia się możliwość odpowiedzi na odpowiedź) więc drugi raz się przerzucę do innego miejsca.
      Marek, ja uważam, że obecny PZPN powinien zostać zburzony, a Stefan Majewski nie powinien być selekcjonerem choćby ze względu na to, że przynosi pecha, ale nie odbieram ludziom prawa do innego zdania. Hunwejbinizmu jakoś nie lubię, nic nie poradzę. I nie widziałem samego zła w powołaniach Majewskiego, ani w dwóch meczach. Podziwiam tych, którzy już po pierwszych kopnięciach piłki rozpoznali, że Stefan musi odejść.
      Poza tym zadziwiłeś mnie dwoma stwierdzeniami: że felietony wyznaczają linię redakcyjną gazety (czyli w PS Bożydar?) i że żadne kwity i wyciąganie spraw, którymi powinien się zająć prokurator nic nie pomogą. No to co pomoże? Śpiewanie i pisanie „Jebać PZPN” pomoże bardziej? Bo moja logika tego nie ogarnia.
      Omar, chcesz pisać pod interes społeczny, Twoja sprawa. Tylko od tego łatwo przejść do pisania pod każdy interes. Najlepiej po prostu pisać prawdę.

  14. Omar said

    Prawda jest taka, że PZPN to chuj i trzeba go wyprostować:) Pisać trzeba prawdę najprawdziwszą, zgoda. Jednak godzenie się na aktualny stan polskiej piłki przez opiniotwórczych dziennikarzy jest działaniem na szkodę futbolu, a pisanie o gównianym futbolu jest działaniem na szkodę własną.

    Trzeba wyciągać kwity, nagłaśniać skandale i pokazywać prawdziwie obleśną twarz PZPN. Ludzie już widzą, że to trzeba rozgonić. Zgodzę się, że tak blisko rozbicia PZPN nie byliśmy jeszcze nigdy. Trzeba to wykorzystać.

  15. colo_colo_santiago_de_chile said

    wszyscy jesteście faszystami i komuchami.

  16. colo_colo_santiago_de_chile said

    w gazetach, w których nie widać z kontekstu czy rozmówca żartuje pojawia się: „(śmiech)”. No więc (śmiech)

  17. wilkowicz said

    @ Marek Tal

    Mam z Panem pewien problem: Pana pseudonim nic mi nie mówi. Ale jeśli Pan nawet nie pod nazwiskiem wymieni moje prywatne interesy, będę Panu bardzo wdzięczny. Pozdrawiam

  18. vegetable78 said

    Przepraszam wszystkich ale musiałem skasować wpisy typu „jesteś ch…”, „jeb… kogoś” i bezpodstawne oskarżenia o jakieś prywatne interesy, oskarżenia, które nie miał absolutnie nic wspólnego z prawdą.
    Trzy wpisy… nie bardzo wiem czemu miały służyć, jaki był powód, czy to jakaś podpucha?
    Ludzie, to nie weszlo.pl, proszę, nie w mojej obecności, bo wtedy chcę wyjść z baru (tak jak mówiłem, debaty tutaj traktuję jak rozmowy przy piwie w barze, z kolegami, spory, debaty, walki, ale kulturalne), dzięki 🙂
    Paweł – Bożydar czy Tuzimek to są felietoniści na zaproszenie. Ale generalnie ich opinia jest zgodna z jakąś linią programową. Nikt tego nie kryje.
    Są oczywiście też inne środki w ostatecznej wersji felietoniści zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Tak jak w kwestiach politycznych w RZ Magierowski i spółka a w GW Wroński i spółka.
    Ludzie, którzy myślą inaczej nie pisują felietonów. W zdecydowanej większości to samo jest w sporcie, dlatego uważam, że nie ma przypadku w tym że swoje poglądy zaprezentowali akurat tacy a nie inni dziennikarze. Zarówno w Twojej jak i w mojej gazecie. I niemal w każdej innej. Bądź realistą, jesteśmy w Polsce, nie w Londynie w siedzibie BBC.
    Pzdr.

    • wilkowicz said

      Marek, ale ja jak najbardziej jestem realistą, bo w tej redakcji pracuję. I zapewniam Cię, że to, kto akurat napisze komentarz jest kwestią na kogo wypadnie, w sobotę pisałem ja, w środę STS, bo mógł pojechać, a ja nie. A Andrzej Fąfara ma swój kącik co środa i pisze o czym chce. No to rzeczywiście nieprzypadkowo napisał. Jak co środę.

      • uop said

        powiem panu szczerze.ja panu nie wierze.ja Marka Tala
        znam bardzo dobrze.ten blog jest szalenie wazny dla dziennikarzy…

  19. vegetable78 said

    🙂
    ok, ty wiesz lepiej bo pracujesz. Cóż, temat był poddany pod dyskusję. Faktem jest że w sprawie PZPN i Majewskiego w komentarzach jest 2:0 dla tych, którzy mówią, że nic się nie stało.
    Był oczywiście wasz tekst mówiący o tym, że jest źle ale później pojawia się p. Andrzej i pisze – ok, jest źle ale dajmy czas, na pewno będzie dobrze.
    A później p. Stefan, który pisze że Majewski jest ok, tylko piłkarze i kibice są do bani.
    Czyli dajmy spokój wszystko jest ok a konkretnie właśnie „niech sobie będzie”. Może masz rację, może to kwestia przypadku, może to nie jest żadna linia programowa tylko, powiedzmy, koniunkcja zdarzeń. Tego nie wiem, ale na podstawie wieloletnich obserwacji, śmiem sądzić że nie ma w tym jednak przypadku, że od lat jest tak, że nie należy za bardzo brudzić sobie rąk, bo to zabawa dla motłochu.
    Nie krytykuję z reguły takiej postawy, jak najbardziej cenię wyważone i inteligentne opinie. Ale w momencie gdy są to opinie wspomagające politykę ludzi takich jak Lato i Piechniczek, moja reakcja jest zdecydowana. Nie przejmuj się jednak, oglądalność bloga jest niewielka.
    Oczywiście możesz nazwać mnie oszołomem, jakimś żądnym krwi pseudojakobinem, szafociarzem czy rzucającym kamieniami itd., ale naprawdę, taka jest moja opinia w tej sprawie. Zgadzam się z większością, nawet jeśli miało by to być jakąś ujmą. Nawet jeśli występuję w jednym szeregu z ludźmi, których omijam z reguły szerokim łukiem…
    Byłbym mniej uparty, gdyby chodziło o gazetę Polska de tajms, zapewniam.

  20. uop said

    colo_colo_santiago_de_chile obraza ludzi:(

  21. vegetable78 said

    uop, nie zauważyłem. Przepraszam jeśli cię uraziłem tym wykasowaniem, od początku mówiłem, że nie chcę tu robić weszlo.pl, to jest założenie tego bloga – ciekawa dyskusja.
    Znani dziennikarze z RZ się wypowiadają, co mnie osobiście bardzo cieszy, jest więc okazja żeby z nimi podebatować, poniezgadzaćsię, powyargumentotywać (posłowotworzyć), i to nie z kolegami spod budki z piwem tylko ze specjalistami wysokiej klasy, a niektórzy tracą czas na wzajemne obrażanie się, bezpodstawne oskarżenia, bluzgi. Szczerze mówiąc, nie bardzo to rozumiem. Pzdr.

  22. colo_colo_santigo_de_chile said

    Nie rozumiem już tej dyskusji i nie nadążam. Wydaje mi się Marek że nie odpowiadasz na wątki poruszane w odpowiedziach Pawła. Nie zgadzam się z Tobą, że atakować PZPN można tylko wyzywając ich w komentarzach, albo robiąc durni w analizach. Czy nie możan przedstawić sytuacji, przytoczyć czyjeś opinie i zostawić to czytelnikom do własnej analizy. Dostaje kilka mejli dziennie, chcesz to ci sforwarduje, w których czytelnicy dziękują mi za to, że pokazuję jak działa PZPN. Dodają „A TO DZIADY!” ale to oni mówią, a nie ja. Ja nie jestem kims kto powoluje zawodnikow, ani kims kto wybiera trenerow. majewski przegrał dwa spotkania – uważam, że jest to już powód do krytyki, ale pisanie GW o śmierci polskiej myśli szkoleniowej na tej podstawie uważam za grubą przesadę i po otworzeniu poniedziałkowych gazet nie wierzyłem że połowa artykułów mogła się pokazać. Tak zajadła i głupia w gruncie rzeczy krytyka przypomina tak naprawdę tę z Polski Zi Tajmz odnośnie Beenhakkera. O tym, że Majewski się nie nadaje nie dowiedzialem sie z boiska, bo bylo lepiej niz przeciwko slowenii, dowiedzialem sie rozmawiajac z pilkarzami i ludzmi dookola druzyny. i to chyba jest moje rozumienie slowa dziennikarstwo.
    I na koniec o felietonistach – to Kalita nakazuje pisac Tuzimkowi i Iwanowowi takie rzeczy? dobrze zrozumiałem? Dlaczego? Bo jeden z dziennikarzy powołuje piłkarza do tej reprezentacji, a pozniej nie mozna tego piłkarza skytykować? To sugerujesZ?

  23. vegetable78 said

    Nie wiem skąd te wnioski na końcu. Przecież znasz prawdę, co chcesz ze mnie wyciągnąć albo chcesz mnie sprowokować do jakiejś deklaracji? Nie dzisiaj. Może przy okazji. Chyba przy okazji. Tak… Na pewno przy okazji.

    1. A wracając do głównego tematu, to cieszę się, że napisaliście tekst o PZPN i że ludzie piszą maile ale tekst mój jest o tym, że z felietonów p. Andrzeja i p. Stefana dowiadujemy się, że wszystko jest ok, chociaż wiemy, że nie jest.
    2. O tym, że Stefan Majewski jest słabym trenerem, dziennikarz sportowy powinien wiedzieć przed jego nominacją na stanowisko. Ja wyszedłem z założenia, że ktoś taki w ogóle nie ma prawa dostać takiego stanowiska, a skoro je dostał to znaczy, że coś jest nie tak.
    Dlatego prasa ma prawo protestować przeciwko tej nominacji, w taki sposób jaki potrafi. Co zaś się tyczy Polski de tajms to myślę, że porównanie czyichkolwiek poglądów i czyjegokolwiek pisania do nich jest obraźliwe (ktoś tu pisał, że obrażasz innych a ja cię broniłem 🙂 – oczywiście mam na myśli linię redakcyjną PdT a nie poszczególnych dziennikarzy, z których kilku jest dość porządnych). Przy okazji, PdT chwaliła Stefcia, Stefanka, Stefeczka. Wcześniej oczywiście brali udział w treningu reprezentacji dziennikarzy, który prowadził. „uuu, Maja duża klasa” – chciałoby się powiedzieć.
    3. Każdy ma więc swoje rozumienie słowa „dziennikarstwo”. Napisałem kiedyś, że mamy różne, jak widzisz miałem jednak rację 🙂 pzdr.
    PS. I myślę, że odniosłem się tak jak potrafiłem, do tego co napisał Paweł, przynajmniej do tych rzeczy, które wydały mi się najistotniejsze.

  24. Wilkowicz said

    Dobra chłopaki szkoda naszego czasu. Morze kwitów czeka;) Właśnie wróciłem z Inglorious Basterds i mam ochotę wyryć coś komuś na czole

  25. vegetable78 said

    Może i szkoda.
    Jak film? Ma bardzo dobre notowania…
    http://www.imdb.com/title/tt0361748/
    trzeba, warto, można czy niekoniecznie?
    zastanawiam się.

    • Wilkowicz said

      Najlepszy jaki oglądałem od dawna. Musisz, nie będziesz żałował.

      • zelaznypunktwidzenia said

        A według mnie najgorszy film Tarantino

  26. colo_colo_santiago_de_chile said

    Uwaga, Pawłowi podobał się też ten film, co jeżdżą szybkimi samochodami i mają wypadki. 😉

  27. vegetable78 said

    chodzi o ten policyjny program na TVN? On myślał, że to film?

    • Wilkowicz said

      Listen, I’ve got a book – powiedział Kurt Russell. A potem miał wypadek. To ten film. Piotrek Ci pomoże

    • vegetable78 said

      nie trzeba, byłem, widziałem. Mi też się podobał.

      • wilkowicz said

        Zastanawiam się, jak wygląda Piotrkowa hierarchia filmów Tarantino, że ten jest na końcu. Powiem więcej, spać przez to nie mogę, dzięki czemu wczoraj obejrzałem kilka nocnych powtórek meczów. Ale jeśli to już jest najgorszy film Quentina – daję się przekonać – to na pewno jest najlepszy Christophera Waltza. I dla niego samego powinieneś pójść.

  28. zelaznypunktwidzenia said

    Paweł napisałem dłuuugą listę z wyjaśnieniami, ale coś mi się źle kliknęło i generalnie poszło się je….ć. Także jeżeli chciałbyś z uzasadnieniami to kiedy indziej, ale nie mogę pozwolić, być dłużej nie mógł spać, więc wrzucam w wersji li tylko rankingu.
    1. Pulp Fiction.
    2. ex aequo: Wściekłe Psy/Kill Bill vol 1.
    3. Jackie Brown.
    4. Grindhouse.
    5. ex aequo: Kill Bill vol. 2/Bastardsy (ale idę drugi raz by zweryfikować)

    • colo_colo_santiago_de_chile said

      Wściekłe Psy i Pulp Fiction to zupełnie inna półka niż Kill Bille panowie… Chyba ze kogoś interesuje malarstwo kinowe, z dużą iloścą akwamaryny, żółci stroju tej chudej wysokiej blondynki i lejącej się strumieniami krwi tylko po to zeby byl kontrast na bialym sniegu. ladnie to wygalda, ale nie dla mnie.

    • Wilkowicz said

      Piotrek, ja tu już zapałkami powieki podpieram, sprawdzam o której Sport + powtarzają, cały czas mi ta czerwona piłka z Sunderlandu przed oczami stoi, uśmiech Żelka, no ale na szczęście jest ranking.Generalnie próbowałem odpowiedzieć własnym, ale nie umiem. Pulp Fiction pierwsze, a dalej magma. Ale dla mnie Bękarty – najlepsze co w tym roku widziałem. Maradona może im possać. Moja Żona wychodząc z kina powiedziała: Przecież to wcale nie jest film o wojnie. To jest film o językach.

      I o to chodzi. A jak Waltz nie dostanie Oscara, to nie wiem kto ma dostać. Może, kurwa, Obama? Zbanujesz Marek?

      Koło, umówmy się, że najpierw poznasz Stuntmana Mike’a, a potem zastanowimy się, jak to jest z Kill Billami. Mnie już się nudzi powtarzanie, że masz to obejrzeć, może Piotrek z Markiem coś wskórają.

      • zelaznypunktwidzenia said

        Skoro Obama dostał już Nobla i …grammy (za audiobooka) to jestem niemal pewien, że jakiegoś oscara też zgarnie. To jest taka żenująca szopka, że głowa mała. Na szczęście niezawodny Immortal Technique już nawinął, że Obama to black pinocchio controled by the white old Ghepetto on Wall Street 😉

        Co do Kill Billa to właśnie dlatego jest naa drugim miejscu, bo to najbardziej plastyczny film jaki kiedykolwiek w życiu widziałem. Te kolor, ta krew na białym śniegu… dokładnie o to mi chodzi. No i rewelacyjny soundtrack – produced by RZA (Wu Tang Clan, a tylko jeden rapowski kawałek).

        A Waltz – to prawda absolutnie genialny i z twierdzeniem twojej żony, Pawle, że jest to film o językach, też poniekąd nie sposób się nie zgodzić. Ale, no właśnie… Jakieś ale. Pójdę raz jeszcze, zobaczę, może już z mniejszymi emocjami. Na Jackie Brown też musiałem pójść drugi raz, by się zakochać. A scena w której Samuel tłumaczy De Niro jak się otwiera samochód z pilota jest kapitalna. I później ten tekst, żeby nie zmieniał mu ustawień w radiu, bo ma wszystko idealnie zbalansowane….

        Także – pana, panu, pana rodzinie i pańskim krowom mówię na zdrowie.

  29. vegetable78 said

    dopóki nie mówimy o Rodriguezie wszystko jest ok. Ja się nie wychylam w sprawie filmów i literatury, jestem za krótki. Faktem jest, że QT jeszcze nie rozczarował więc pewnie pójdę.

    • Wilkowicz said

      Piotrek idziesz, Piotrek musisz. Niektórzy trzy razy musieli Deathproof obejrzeć, żeby pokochać. I do dziś się zastanawiają, co się stało z zostawioną w zastaw za samochód dziewczyną z włoskiego Vogue. Marek, a dlaczego dopóki nie mówimy o Rodriguezie?

  30. vegetable78 said

    Dlaczego ludzie mają u Tarantino zastanawiać się nad dziewczyną a ja mam po prostu podać ci odpowiedź na tacy. Nie mówimy i tyle. Ja nie mówię. Tak jak o Stevenie Seagalu. Obejrzałem wczoraj 20 minut filmu ze Stevenem Seagalem i nie wytrzymałem dłużej. O tym też nie mówimy.

  31. Wilkowicz said

    Ale właśnie o Seagalu powiedziałeś, a o Rodriguezie nie chcesz powiedzieć?

  32. vegetable78 said

    Ok, więc powiem! Ale tylko ten jeden raz! Nigdy więcej nie proś mnie bym mówił o Rodriguezie. Ok? Skoro tak, to pamiętaj, ten jeden jedyny raz… pytaj.
    – Zabiłeś Rodrigueza?
    – Nie.
    A więc wracając do tematu. Nie rozumiem ludzi, którzy podniecają się Rodriguezem. nie rozumiem ludzi, którzy podniecają się Warcholem. Nie rozumiem ludzi, którzy szukają zupy w pustym garnku.

    • zelaznypunktwidzenia said

      Sin City widział? Ja się nie jaram Rodriguezem bezgranicznie, ale zdecydowanie lubię.

    • wilkowicz said

      Niewiele widziałem, ale co widziałem, to mi się podobało. Bardziej niż Steven Seagal. Nie ufam nikomu, kto ma na imię Steven.

  33. vegetable78 said

    Sin City to jest jedyny jego udany film. Trzeba przyznać, że jest znakomity.
    PS. Steven Spielberg, Steven z dynastii… rzeczywiście coś jest nie tak z tym imieniem. Nawet Hawking jest Stephen a nie Steven.

  34. Wilkowicz said

    Steven Ireland. Jemu też nie ufam

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: