Uczmy się od… przeciętnych

Wczorajsza porażka była dość smutna ale nie należy nad nią za bardzo biadolić. Nie miała żadnego znaczenia. Teraz jest czas na zmianę. Mamy niecałe trzy lata na zbudowanie przyzwoitej drużyny, jak na nasze możliwości. Należy więc to robić. Proponuję sposób koreańsko-amerykański. Oczywiście dostosowany do naszych możliwości.

Koreańczycy i Amerykanie szykując się do mistrzostw, w których byli gospodarzami, dostosowywali wszystkie rozgrywki do reprezentacji. Robili kilkumiesięczne obozy, na których selekcjonowano zawodników do kadry, wszystko zostało podporządkowane kadrom. Amerykanie zrobili wręcz wielką selekcję, kolejni zawodnicy przechodzili przez etapy, aż zostali tylko najlepsi z najlepszych. Gdyby trenowali w stylu Rocky’ego, przy dźwiękach Eye of the Tiger i ostatecznie zwyciężyli, z pewnością dziś na ekranach kin moglibyśmy obejrzeć już trzecią część Soccer Heroes 3. Ale cóż, życie zweryfikowało amerykański sen. Pozwoliło jednak zbudować Amerykanom ciekawy zespół, którego konsekwencją były kolejne drużyny narodowe.

Podobnie z Koreą Pd. Oczywiście pomoc sędziów wywindowała Koreańczyków tak wysoko ale nie zapominajmy, że oni tak czy inaczej grali o dwie klasy wyżej od nas. A przecież wcześniej o nich nie słyszeliśmy. Dziś grają w Premier League, choćby w Manchesterze United.

Oczywiście, że w warunkach europejskich, gdzie wszystko idzie z góry utartym, rytmem nie przepadającym za zmianami, jest o tego typu projekty ciężej. Tyle tylko, że my i tak nie jesteśmy dostosowani do tego podstawowego rytmu futbolowego mainstreamu, który tworzy Europa zachodnia, więc nie ma sensu nazywać się dumnie „europejczykami”, przynajmniej w sprawach futbolu.

Mamy więc długie przerwy letnio-zimowe, mamy kilka przerw w trakcie sezonu. Należy więc wszystkie przerwy dostosować pod kadrę. Zaraz wyjaśnię moją myśl… ale najpierw trzeba spełnić warunek pierwszy.

A wiec, to oczywiste, trzeba odstrzelić Stefana Majewskiego. Słaby trener bez wyników wygadujący głupoty na konferencjach prasowych – to nie jest to czego nam trzeba. Facet ośmieszany non stop przez media (poza Sergiuszem Ryczelem z nSportu) nigdy nie będzie miał szacunku u zawodników. I nie ma go.

Albo stawiamy na dobrego szkoleniowca z zachodu, takiego który ma wyniki i dobry kontakt z młodzieżą albo… cóż, jeśli szukamy w Polsce, to trzeba zaryzykować i postawić na kandydata przyszłościowego.  Mój faworyt to oczywiście Skorża, który dystansuje wszystkich. Nie jest to tylko kwestia wyników, po prostu jego drużyny dystansują wszystkich pod względem stylu gry. Fajna, szybka, kombinacyjna i co ważne, ofensywna piłka. Nawet jeśli w momencie próby, w Levadią, Wisła zawiodła, to wciąż jest to wypadek przy pracy.

Ale jeśli będzie to Nowak, Lenczyk, Smuda czy Kasperczak to złego słowa na początku nie powiem. Pewnie każdy z nich ma jakąś wizję.

Następnie stawiać na młodych piłkarzy, którzy w 2012 roku, czyli za niecałe 3 lata! Będą w najlepszym wieku i prawdopodobnie w najlepszej formie. Oczywiście cezury wiekowej nie można stosować we wszystkich przypadkach…

Tak więc nie interesuje mnie czy Polska wygra czy przegra w kolejnych meczach towarzyskich. Wiadomo, chce się wygranej, ale z reprezentacją jest jak z wiejską drużyną trampkarzy. Wynik musi być na drugim planie, nawet jeśli trudno to przełknąć bo co sołtys powie.

Warto mieć pewną wizję i ją po prostu realizować, powoli, konsekwentnie. Korzystać z piłkarzy sprawdzonych przez Beenhakkera, sprawdzać nowych, choćby i 100, choćby i 200. Nie przejmować się uwagami ignorantów, nawet tych pracujących w mediach, którzy będą liczyć debiutantów.

Wykorzystywać najmniejsze przerwy na zgrupowania przyszłych reprezentantów, robić te przerwy pod kadrę, kilka w roku. Nie dwie po rundzie jesiennej i przed wiosną ale kilka takich choćby tygodniowych czy dwutygodniowych. To mam na myśli mówiąc o systemie koreańskim. Ta drużyna miałaby spotykać się na kilkunastodniowe zgrupowania i trenować jak zespół klubowy.

Beenhakker mówił, że ma za mało czasu na te zgrupowania. Dajmy ten czas jego nastpcy, uczmy się na błędach.

Nie widzę problemu z dostosowaniem kalendarza. Polski piłkarz ma 30 meczów ligowych w rundzie. Angielski 38. Polski piłkarz ma czasem puchar. Angielski dwa puchary.

Po prostu trzeba maksymalnie ścisnąć kolejkę ligową, co stworzy dwie, trzy ponad tygodoniowe wyrwy w rundzie.

A w oficjalnych terminach do tej grupy dołączaliby najlepsi gracze z zagranicy i próbowali się włączyć. Nie sądzę, by dla Błaszczykowskiego czy Jelenia był to jakiś problem.

Wybrać więc należy wstępną choćby grupę i później dobierać wyróżniających się lub rokujących zawodników, choćby Pazdana, choćby Zahorskiego. A jak nie spiszą się, to cóż, do widzenia. Cóż, takie prawo selekcji naturalnej.

To oczywiście abstrakcja, bo pewnie gdzieś tam taki pomysł pewnie nawet padnie, ale jak to zwykle w Polsce bywa, skończy się na gadaniu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: