A jednak Franz

Vox populi, vox dei.

Grzegorz Lato, ta karykatura, wielce nieudana zresztą, Cesare Borgii, jak wiele karykatur przed nim, postanowił sięgnąć do ostateczności. Rzuci więc chleb dla ludu, tak by lud nie zniszczył jego siedziby a jego samego nie nadział na pal.

Sprawdzona metoda.

Michał Listkiewicz, przyciśnięty do muru, zwolnił ze stanowiska Pawła Janasa a powołał Leo Beenhakkera. To było posunięcie absolutnie genialne, bo na jakiś czas Listkiewicz schronił się przed żądnymi ukamienowania go fanami.

Nowy trener to nowe pomysły, nowe tematy, nowe powołania, upadki jednych karier, wzloty innych. Niekończący się, aż do czasu jakiejś spektakularnej klęski, seans pełen zwrotów akcji.

Lato poszedł tym tropem. Jestem pewien, że gdyby nie było nagonki na PZPN, gdyby nie ten ogień krytyki, największy jaki widziałem od lat, szkoleniowcem byłby dzisiaj Stefan Majewski.

Ci wszyscy, którzy bronili Laty, ponosiliby za to odpowiedzialność.

Dziś niemal pewne już jest, że selekcjonerem będzie Smuda.

Nie jest to mój kandydat numer 1, pewnie jest wiele innych rozwiązań, sam pisałem wielokrotnie, że najlepszym kandydatem byłby moim zdaniem Maciej Skorża. Biorąc pod uwagę Polaków. Ale Smuda to jest kandydat co najmniej dobry. Jeden z tych niewielu, co do których trudno mieć zastrzeżenia.

Smuda to w końcu ten, którego domagał się głos ludu. Większość nie zawsze ma rację, ale powiedzenie to można zastosować, gdy mamy do czynienia z mądrym władcą albo też gdy żądny krwi motłoch domaga się przelania niewinnej krwi. My mamy do czynienia z Grzegorzem Lato i Antonim Piechniczkiem a o przelewie krwi uczciwych i porządnych nie ma tu mowy. Niech więc lepiej decyduje większość.

Zespoły Smudy miały styl, charakter, grały przebojową, ciekawą piłkę. Smuda ze swoich zespołów wydobywa zazwyczaj tyle ile może. Tak było ostatnio w przypadku Lecha. Trzeba przyznać, że stworzył ciekawy zespół, grający nowoczesną europejską piłkę. I nawet niechętny polskim trenerom (i trochę też Smudzie) Beenhakker, przyznał, że to jest zespół europejski.

Przegrał w Europie bo niestety możliwości jego na więcej nie pozwalały.  Czasami tak jest. Wszyscy robią błędy. Ale w Polsce wygrał, nawet jeśli nie zdobył mistrzostwa. Smuda jest jednym z niewielu tych szkoleniowców, którzy nie dali sobie narzucić woli kiboli Lecha i jednak zdołali zdobyć ich szacunek.

Smuda mówi co myśli, jest niezależny, ma autorytet.

Nawet jeśli przegrał, to faktem jest, że nie kalkulował, że grał ofensywnie, że potrafi rozmawiać z piłkarzami. Nie zapomnijmy, że piłkarze to nie grupa filozofów. Oczywiście na szczeblu reprezentacji to się nieco zmienia, bo oczywiste jest, że ludzie utalentowani i inteligentni szybciej robią kariery niż ludzie utalentowani i nieinteligentni. Prześledźcie sobie składy największych europejskich zespołów.

Ale też nie należy przesadzać w drugą stronę. Franz zna język szatni, mówi tym językiem. Nawet jeśli ci bardziej światowi będą się z tego podśmiewać, to raczej nie jest to facet, którego autorytet można podważać. Nie jest to śmieszny Stefan Majewski, który nominację zawdzięcza koleżeńskim układom a facet, który wszystko zawdzięcza sobie, swojej mądrości. Na swój sposób również rozumianej. Na dzień dzisiejszy jest to wybór dobry. Nie boski, cudowny, fantastyczny, fenomenalny, niewiarygodny. Ale na pewno dobry.

Kibice na chwilę być może zapomną o PZPN. A może nie zapomną? A może widząc jaką mają siłę, będą kontynuować ten marsz? Mam nadzieję, że tak.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: