Magia sportu

Autor: Tadeusz Olszański

Rok wydania: 1972

Czym jest sport, jaki jest jego sens, w którą stronę zmierza? Próbowaliście odpowiedzieć sobie kiedyś na to pytanie? No pewnie, że nie!

Na szczęście w tę podróż do środka sportu udali się inni, byśmy my, nieświadomie nawet, mogli na ich doświadczeniach bazować.

Tadeusz Olszański jest właśnie takim niezrównanym podróżnikiem.

Jeden z najlepszych dziennikarzy sportowych jacy kiedykolwiek stąpali po polskiej ziemii tym razem postanowił zmierzyć się z problemami współczesnego mu sportu. Jego punktem odniesienia jest początek lat 70-tych.

Poznamy więc początki stosowania dopingu, katastrofalne efekty tego procederu i walkę z wszechobecną zarazą.

Poznamy pierwsze próby eksperymentów niemalże genetycznych, prób wychowania Johna Stuarta Milla boisk, kortów i basenów, czyli „gry i zabawy z dziećmi” doktorów Frankensteinów współczesnego sportu. Dzisiaj to zresztą standard w tenisie ziemnym na przykład. Przykładem jest tu Agnieszka Radwańska, którą ojciec zamienił w maszynę do uprawiania tenisa ziemnego. Wiwat szczęśliwe dzieciństwo. Oczywiście powiecie, że to jedyna metoda by dziecko osiągnęło sukces. I ja nie zaprzeczę, zgadzam się z tym. Powiecie, że ona chciała i była szczęśliwa. I ja również nie zaprzeczę, przytaknę. Mówi o tym Forbes Carlisle ale to za kilka linijek…

Ale Radwański senior nie był pierwszy, Olszański odwiedza węgierskiego trenera pływania Imre Sarossiego, który zaczyna już z kilkulatkami. Do czego to prowadzi?

„Po wizycie u taplających się w wodzie maluchów obserwowałem zawody szkółki pływackiej. Startowały dziewczynki i chłopcy z pierwszej klasy szkoły podstawowej. Dystans wynosił 1500 metrów! Większość młodziutkich pływaków pięknym stylem i bez zmęczenia wychodziła po ukończeniu konkurencji na brzeg basenu. Tylko jedna dziewczynka zamiast zakończyć wyścig jeszcze raz nawróciła i płynęła dalej, jeszcze jedną długość i jeszcze następną… Pływałaby tak chyba bardzo długo, bo nie była zmęczona, gdyby nie sędziowie, którzy w końcu wyciągnęli ją z wody.

– Dlaczego nie zatrzymałaś się? – spytał ją sędzia. – Przecież ten wujek, co siedzi na brzegu, pokazywał ci za każdym nawrotem na tabliczce, ile długości już przepłynęłaś. 45 długości naszego basenu to równo 1500 metrów, po co ci więc było dalej pływać?

– Widziałam tabliczkę – odpowiedziała dziewczynka – ale ja proszę pana chodzę do pierwszej klasy i potrafię liczyć tylko do trzydziestu!”

Olszański przytacza niezwykłą postać eksperymentującego z hipnozą fenomenalnego trenera z Australii Forbesa Carlisle, który roztacza swój demoniczny image podchwycony przez prasę, by w końcu w świetnej rozmowie z autorem stwierdzić, że hipnoza nie przynosi zamierzonych efektów a środkiem jest stworzenie zawodnikom takich warunków, by odczuwali wciąż oni przyjemność.

Dlatego Ria Van Velsen, jedna medalistka holenderskiej ekipy, którą prowadził przepływała dziennie 1500 metrów. Trenuje trzy razy w tygodniu. Jej koleżanka Murianna Hamsheerk trenuje dwa razy dziennie i przepływa 8000 metrów.

Według pana Carlisle kluczem do sukcesu jest odczuwanie przyjemności z wykonywanej pracy. Tak jak w każdej robocie, tak jak w dziennikarstwie choćby.

Siłą sugestii, wiara, wiara, trening,  trening, trening – to jest istota sportu. Nic się więc nie zmieniło oprócz metod i intensywności treningu. Olszański jak zawsze uniwersalny.

Moja ocena: 5/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: