Śmierć człowieka gór

Nigdy nie zajmowałem się himalaizmem. Chciałem spróbować. Jeden z moich rozmówców, Paweł Mularz zapytał: „Skoro nie jest pan specjalista, to po co panu taki temat?”. Właściwie nie odpowiedziałem. Jakoś to dyskretnie przemilczałem.

Był to po prostu temat, z którym chciałem się zmierzyć. Jerzy Kukuczka, Piotr Morawski i Piotr Kalmus to ludzie, których chciałbym poznać lepiej. Właściwie wydaje mi się, że poznałem ich dość dobrze. Można powiedzieć, że z każdą rozmową lepiej… chociaż tak naprawdę nigdy w życiu z nimi nie rozmawiałem. Nie miałem takiej możliwości, dlatego chciałem o nich opowiedzieć.

Jerzy Kukuczka był w pewnym sensie bohaterem mojej młodości. Pod koniec 1986 roku dostałem w prezencie od rodziców książeczkę „Gwiazdy Sportu 86”. Było tam kilka opowieści, lepszych, gorszych. Opowieść Macieja Biegi o Kukuczce była absolutnie nadzwyczajna. Chociaż nie byłem pasjonatem himalajów, opowieść o Kukuczce istniała gdzieś w mojej świadomości. Przez ponad 23 lata od czasu do czasu wyciągałem książkę ze starego pudła i czytałem tę fascynującą opowieść.

Piotr Morawski, drugi z moich bohaterów, dzięki któremu świat alpinistyczny znowu usłyszał o Polsce. Młody, silny, niezniszczalny, nie bojący się żadnego wyzwania. Oglądając filmy o nim, czytając wywiady z nim, miałem wrażenie, że jest to człowiek z którym znalazłbym wspólny język. Myślę, że wielu z nas by znalazło. Miał tę niezwykłą cechę, że był człowiekiem uniwersalnym. To wyjątkowo rzadka cecha, jakże pożądana.

Podobnie jak w przypadku Kukuczki poruszyła mnie jego niezwykła siła woli, taka jaką mają tylko jednostki absolutnie wybitne.

Wreszcie Piotr Kalmus. Dlaczego napisałem o nim historię? Nie wiem, to by była najprostsza odpowiedź. We wspomnianej opowieści Macieja Biegi pojawia się informacja o tym, że Piotr Kalmus zginął podczas wstępnego oblegania góry. Zacząłem szukać informacji w internecie. Właściwie nic poza tym, że zdarzenia miało miejsce na Nanga Parbat. Piotr stał się dla mnie jakimś symbolem człowieka, który ginie realizując swoje wielkie marzenie. Dlatego choćby przedstawiłem go bardziej jako młodego wciąż chłopaka niż dorosłego już mężczyznę. Ginie jako postać na tyle anonimowa, że jego śmierć przeżywa najbliższa rodzina i kilku znajomych. W przeciwieństwie do Kukuczki czy Morawskiego nie jest jakimś nadczłowiekiem, ideałem, który porywa tłumy. Jest człowiekiem z krwi i kości, który poniósł śmierć jedną z wielu. Tak po prostu. Jest jednym z nas.

Teksty ukazały się w „Magazynie Sportowym”.

Znajdziecie je tutaj:
Jerzy Kukuczka
Piotr Morawski
Piotr Kalmus

Advertisements

2 komentarze »

  1. lolon said

    Mogę zapytać ile masz lat, redaktorze? 🙂

    Jestem ciekaw, bo czytanie książeczek w 1986 nie pasuje mi do mojego wyobrażenia o Twoim wieku 😛

  2. vegetable78 said

    obecnie 31, opowiadania dostałem pod koniec 86 roku, gdy miałem prawie 9.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: