Mr. Chablis

Historie niezwykłe

Przypomnę kilka niesamowitych lecz zapomnianych sportowych historii ze światowej prasy. Do poczytania na weekend. Niektóre są dość długie, więc nie będę ich tłumaczył. Nie od tego jest ten blog. Tu prezentuję swoje poglądy, czasem rozsądne, czasem ekstremalne, czasem nijakie. Ale i pokaże czym zajmuje się w wolnych chwilach. A zajmuję się właśnie wyszukiwaniem tekstów i czytaniem ich… tak wiem monotonne życie prowadzę. Przywykłem. Czasem te teksty mają wpływ na moje późniejsze artykuły, czasem nie. Ale nie ważne. Po prostu nie ma to jak przeczytać dobrą historię.

Zacznę od opowieści o piłkarzu, który kiedyś, kiedyś był gwiazdą futbolu, a dzisiaj mało kto go pamięta. A może nawet nie tak bardzo kiedyś, bo przecież historia będzie dotyczy piłkarza, który zakończył karierę 21 lat temu. To Kenny Sansom, legendarny obrońca Arsenalu i podpora reprezentacji Anglii, pijak jakich w piłce było niewielu.

Mr. Chablis

– Nazywam się Kenny i jestem alkoholikiem – przyznał Sansom, znany też jak Mr. Chablis. W latach 80-tych rozegrał 86 meczów  reprezentacji Anglii. Jego pseudonim wziął się od nazwy regionu, w którym produkowano jego ulubione wina. Potrafił wypić siedem butelek dziennie.

– Zniknąłem na cztery dni, moja rodzina się bała. Moje córki, Natalie i Katie, obeszły wszystkie miejscowe hotele aż w końcu mnie znalazły – opowiada w rozmowie z „Daily Mail” (gazeta atakująca Żydów przed drugą wojną światową a ostatnio publikującą antypolskie artykuły. Na pytanie czemu więc ją cytuję, odpowiadam: nie wiem, pewnie dlatego, że akurat tam znalazłem tę historię. Mam do siebie z tego powodu pretensje, więc za każdym razem gdy będę korzystał z DM przypomnę, że jest to nazistowska gazetka i nie należy czytać w niej działu „Opinie”). – Leżałem nagi w moim pokoju, butelki były rozrzucone dookoła łóżka, ale kiedy otworzyły drzwi, pierwszą rzeczą jaką zobaczyły było otwarte okno. Myślały, że wyskoczyłem.

Pewnie wtedy byłaby to ulga dla wielu osób. Wspaniały niegdyś obrońca, jest jednym z największych pijaków jakich kiedykolwiek widział świat. Większym nawet niż sam George Best, z którym czasem upijał się do nieprzytomności… chociaż akurat wiele osób lubi chwalić się piciem z Georgem Bestem.

Sansom jest Londyńczykiem, zaczynał karierę w  Crystal Palace. W drużynach młodzieżowych zasłynął ze świetnego ustawiania się i dużej, jak na współczesnego obrońcę, szybkości. Szybko przebił się do pierwszego zespołu. Zadebiutował w Crystal Palace w wieku lat 17, szybko stał się tam gwiazdą. Gdy w sezonie 1978/79 wywalczył ze swoim zespołem awans do First Division wiadomo było, że szybko trafi do któregoś z przyzwoitych klubów. Chociaż Crystal Palace nieźle radziło sobie w najwyższej klasie rozgrywkowej, w 1980 roku przeniósł się do Arsenalu, gdzie grał przez 9 lat. W międzyczasie wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce drużyny narodowej, na pozycji lewego obrońcy. Można go oglądać w skrótach z Mistrzostw Świata w 1982 roku. Jest też utrwalony na jednym z najsłynniejszych krótkich filmów w historii futbolu. Był jednym z tych piłkarzy bezskutecznie goniących Diego Armando Maradonę, gdy ten strzelał najpiękniejszą, być może, bramkę w historii futbolu.
Ostatnie mecze w drużynie narodowej rozgrywał w 1988 roku podczas Mistrzostw Europy. Znalazł godnego następce w osobie Stuarta „Psycho” Pearce’a.

Sansom przez całe lata 80-te był jednak w absolutnej czołówce angielskich piłkarzy. Grał znakomicie, często na kacu, a w wolnych chwilach pił. Właściwie picie alkoholu było jego jedynym hobby.

Sansom wspomina: – Przed tym jak graliśmy z Luton w finale Pucharu Ligi, drużyna jechała na wycieczkę integracyjną na Marbellę. Beze mnie. Ja w dniu wylotu wróciłem do domu o 3 po północy, absolutnie zarżnięty. Odmówiłem wyjazdu ale Grahama (George – MW) przekazał mi, że albo do nich dołączę albo nie zagram w finale. Wyleciałem więc tak wcześnie jak było to tylko możliwe i na miejscu chodziłem pijany po Puerto Banus starając się odkryć w którym hotelu stacjonuje Arsenal.

„Gunners” oczywiście przegrali mecz a Sansom wkrótce opuścił drużynę, ale o tym już w tekście, który polecam:
Kenny Sansom: Straciłem żonę, przepiłem pieniądze i prawie straciłem życie, jak mój stary druch George Best

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: