Premier z chuliganami walczyć nie będzie

Premier Donald Tusk wypowiedział się w sprawie stadionowych bandytów, chuliganów itd. W rzeczywistości nie powiedział jednak nic.

Posłuchajcie sami tego 4,5-minutowego wywodu, w którym padają mocne słowa (taki tytuł daliśmy w „PS” – mocne słowa premiera Tuska; tam pisałem tekst informacyjny, tutaj pozwoliłem sobie na skomentowanie słów Tuska), a z którego nie wynika nic szczególnego… no może coś tam, coś tam, ale o tym za chwilę.

oto link nagrania z portalu gazeta.pl

Słuchaliście uważnie?
Tusk mówi, że… on jest ok, e to nie jego wina tylko sądów
cytat z „GW”: „Przepisy w Polsce są bardzo restrykcyjne. A jednak sam często pytam ludzi, którzy za to odpowiadają, a nie są bezpośrednio w mojej dyspozycji – mówię tu o sędziach, o wyrokach sądowych – dlaczego tak jest w Polsce, że jeśli ktoś uderza siekierą policjanta na meczu czy tuż po meczu, to jest kibolem i dostaje kolegium, a w każdym innym miejscu inny obywatel, uderzając policjanta siekierą, dostanie 10 lat więzienia”

Premier Tusk powiedział więc trzy słowa, tak by sprawić wrażenie, że straszliwych bandziorów z siekierami i tasakami, których przecież spotykamy na każdym stadionie, tolerować nie będzie..

Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy że bandzior walący siekierą jest bandziorem walącym siekierą, bez względu na to gdzie to się dzieje, na stadionie czy ulicy. Dziękujemy panie premierze, że nas pan oświecił.

Tyle tylko, że my mówimy o zwykłych chuliganach walących piąchą innych zwykłych chuliganów, wykrzykujących obraźliwe hasła, antysemickie, rasistowskie… aha, no to nie wiadomo co z tym zrobić…

Tzn. po odsłuchaniu domyślam się, że premier nie toleruje chuliganów. Ale nic z tym nie zrobi bo to nie on tylko te złe sądy. Ustawa wg. Tuska jest ok, a metodą na poprawienie kultury stadionowej jest zbudowanie nowych stadionów i czas, bo to ludzie muszą się zmienić,  nie tylko przepisy.

Nie było więc żadnej deklaracji walki o bezpieczeństwo na stadionach. Kolejny polityczny bełkot obliczony na zrobienie dobrego wrażenia. Jest to rosyjski pomysł na funkcjonowanie, sprawdzony na przykładzie Putina – uśmiech, uśmiech, uśmiech, nie wchodzenie w merytoryczne spory i unikanie zdecydowanych deklaracji. Można więc mówić, że coś jest złe i na to przyzwolenia być nie może, ale na pytanie co z tym zrobić nie należy  odpowiadać jednoznacznie. Uniwersalną odpowiedzią byłoby: „To zdecydowanie nie powinno się więcej powtórzyć”. Można też poklepać jednego dziennikarza po ramieniu a do drugiego puścić oko, by sprawić wrażenie, że jest się jego przyjacielem. Rosjanie na wszelki wypadek załatwiają jeszcze „swoich dyżurnych” przy urnach. U nas trzeba sobie radzić bez tego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: