Interes menedżera

Obejrzałem sobie Cafe Futbol, całkiem dobry magazyn na Polsacie Sport. Występował Radosław Osuch, menedżer czy też agent (to z angielskiego, więc wkrótce będzie obowiązywało i u nas) piłkarski. Zastanawiał się głośno, po co polscy piłkarze wyjeżdżają za szybko za granicę, skoro powinni ogrywać się w polskiej lidze. A oni wyjeżdżają, według Osucha, „w skrzyni drewnianej” do jakiejś Grecji, Turcji, na Cypr czy Ukrainę.

Tutaj przypominam notowanie lig europejskich (jest też na bocznym pasku), ranking opiera się na wynikach drużyn z danych krajów w europejskich pucharach z ostatnich pięciu lat. Jest więc chyba dość dobrym odzwierciedleniem siły danej ligi. Nie idealnym, ale dość dobrym.

W tej chwili

JAKAŚ UKRAINA zajmuje 8. miejsce

JAKAŚ TURCJA zajmuje 11. miejsce

JAKAŚ GRECJA zajmuje 12. miejsce

JAKIŚ CYPR zajmuje 21. miejsce

i w końcu POLSKA ekstraklasa, w której piłkarze na pewno się rozwiną, zajmuje 26. miejsce.

Pan Osuch załatwił więc w telewizji swoje interesy albo usprawiedliwił się przed piłkarzami z faktu, iż w jakiś krajach nie ma kontaktów i nie jest w stanie załatwić im klubu.

Niedawno pogadałem chwilę ze Zbigniewem Bońkiem. Oto cytat z Zibiego: „Moje zasady są takie: graj dobrze w piłkę, bądź twardy, wal przeciwników, strzelaj bramki a oferty przyjdą same”

Często nie zgadzam się z Bońkiem (wiem, co za megalomania, co za bufonada, jak to w ogóle brzmi… nie zgadzam się z Bońkiem) ale tu chyba jest mi z jego stwierdzeniem po drodze.

Osuch podał przykład Marcina Kusia, który gra w klubie BB Stambuł (zawodnik należy do innego menedżera, więc należy podważyć wiarygodność konkurenta). Zapytał czy ktoś jest w stanie wymówić nazwę tego zespołu. Rzeczywiście może to być problem, bo pełna nazwa brzmi: İstanbul Büyükşehir Belediyespor (przekopiowałem z wikipedii). Łatwiej jednak trafić stamtąd do Fenerbahce czy Galatasaray niż z Odry Wodzisław czy nawet Lecha Poznań. Podobnie jak łatwiej trafić z Kavali i Iraklisu do Panathinaikosu czy Olympiakosu niż z Legii czy Piasta. Albo z Metalurga do Szachtara niż z Wisły czy Polonii Bytom. Cóż, menedżer nie zawsze działa w interesie piłkarza. Chociaż czasem działa. Generalne jednak działa w swoim.

Reklamy

1 komentarz »

  1. Omar said

    Niestety, znam opowieści o wielu cudotwórcach, co to mają tylu klientów, że własnych zawodników nie znają ani z twarzy ani z imienia, a nawet o jednym asie, który zapomniał gdzie to klienta ulokował. W Polsce menedżerowie wciąż rzadko rozumieją, że interes zawodnika jest też ich interesem. Myślenie przyszłościowe obejmuje najwyżej najbliższy weekend. Piszę to na przykładzie koszykówki, ale domyślam się, że w piłce to funkcjonuje podobnie.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: