Autorytet Tarasiewicza

Niedawno był forsowany na selekcjonera reprezentacji Polski. Na szczęście nim nie został. Teraz czytam, że Ryszard Tarasiewicz powiedział: „23 stycznia jedziemy na obóz do Zieleńca, na pewno bez Janusza Gancarczyka. Do końca sezonu już nie zagra ani w pierwszej drużynie, ani w zespole Młodej Ekstraklasy. Nie ma takiej możliwości, będzie tylko mógł trenować z ME”

To dlatego, że Janusz Gancarczyk podpisał umowę z Polonią Warszawa i będzie występował od przyszłego sezonu w klubie ze stolicy.

Czy mogę pominąć to, że Tarasiewicz jest efekciarzem bez wielkich wyników? Chciałem, ale to nierealne.

Jeśli jesteś dobry, ludzie to zauważą, jeśli jesteś słaby, musisz otoczyć się słabszymi od siebie i stosować szykany. To są oczywistości.

Tarasiewicz już po raz trzeci postanowił szykanować piłkarza za to, ze podpisał z półrocznym wyprzedzeniem kontrakt z inną drużyną. Aktualizacja: Dzisiaj z nim rozmawiałem i starał się wyjaśnić swoje motywy (będzie jutro w PS), które jednak nie zmieniają faktu, że zawodnik jest szykanowany a jego prawa pogwałcone.

Bo przecież ten zawodnik miał do prawo do zmiany klubu.  Kontrakt ze Śląskiem mu się kończył i miał możliwość wybrać swojego nowego pracodawcę. Wyobrażacie sobie, że wasz pracodawca wysyła was na pół roku do sprzątania podłogi, chociaż jesteście bankierem albo wysokim urzędnikiem? Albo że dobrego dziennikarza odsyła do robienia skrótów i tabelek?

Można sobie to oczywiście wyobrazić, jeśli waszym pracodawcą jest ktoś mały, ktoś bez osobowości.

Pracodawca podpisuje umowę i powinien ją respektować, ma taki obowiązek.

Jeśli nie respektuje, nie zasługuje na szacunek.

Bo to jest podstawa: „Pacta sunt servanda”, czyli zawartych umów należy dotrzymywać.

Nie dotrzymujesz, to znaczy że nie jesteś człowiekiem godnym zaufania, nie jesteś człowiekiem godnym tego by nazywać go cywilizowanym.

A po drugie dlatego, że osłabia celowo swoją drużynę. Tylko po to, żeby zrobić na złość piłkarzowi, jednemu ze swoich najlepszych, i wykazać, że ma autorytet przez zniszczenie kogoś. Ale czy wykaże? Nie sądzę. Ktoś kto nie dotrzymuje słowa, nigdy nie będzie miał autorytetu.

Zawodnikom proponuję nie podpisywać umów z klubami, w których trenerem jest Ryszard Tarasiewicz albo zawierać klauzulę w kontrakcie, że „w przypadku zatrudnienia przez klub Tarasiewicza na jakimkolwiek stanowisku, zawodnik ma prawo zerwać umowę z winy klubu”.

Wyobrażacie sobie podobne zachowanie w cywilizowanym klubie?

Czy Sir Alex Ferguson szykanował Cristiano Ronaldo bo ten chciał odejść do Realu Madryt?

Nie. Ale mówimy o jakiejś cywilizacji.

PS. Dodam jeszcze, że Tarasiewicz o swoich planach co do Gancarczyka poinformował na konferencji prasowej. Dziwię się, że we Wrocławiu nie znalazł się jeden odważny dziennikarz, który zadałby mu trudniejsze pytanie. Czy tamtejsi pismacy są mocni tylko wtedy, gdy prokurator podaje na tacy nazwiska kolejnych zatrzymanych? No to gratuluje.

PS2. Trochę zmieniłem tekst, w niektórych momentach był za bardzo emocjonalny a dziennikarz nie kieruje się emocjami 🙂

Advertisements

9 komentarzy »

  1. Itso said

    no to jest skandal. ciekawe, czy w polsce pilkarz mialby szanse w sadzie. w innych krajach byly takie sprawy.

    http://www.fcblog.pl/

  2. vegetable78 said

    mam jakiś błąd techniczny, twój komentarz wpadł do mnie jako spam. Czasami to się zdarza…

  3. Dworakowski said

    To samo dotyczy Jacka Zielińskiego z Lecha (Rengifo).
    Z drugiej strony nie wyobrażam sobie że np. jakiś pracownik wysokiego szczebla z PKO BP, pól roku przed końcem kontraktu podpisuje umowę z no powiedzmy WBK i dalej sobie spokojnie pracuje, podejrzewam że szybko by go odsuneli na boczny tor.

  4. vegetable78 said

    to jest kwestia kontraktu. Jeśli może wykraść jakieś tajemnice służbowe, jeśli może uprawiać szpiegostwo przemysłowe, to raczej nie będzie chwalił się tym kontraktem z konkurencją. Tu raczej nie ma zagrożenia szpiegostwem przemysłowym, jest zupełnie inna specyfika pracy. Gancarczyk podpisał umowę na trzy lata i przez trzy lata chce świadczyć usługi na jak najwyższym poziomie. Tarasiewicz mu to uniemożliwia.

  5. fortuna, ale nie wojciech said

    Aż się prosi o przypomnienie historii związanej z Twoim ulubionym zespołem, któremu tak namiętnie kibicujesz. W latach 90-tych Bayern podpisał w trakcie sezonu kontrakt z obrońcą Schalke 04 Thomasem Linke, który miał obowiązywać od nowych rozgrywek. Gdy w rundzie wiosennej zespół z Monachium grał w Gelsenkirchen, to przegrał 0:1, a kto strzelił jedynego gola w meczu?

  6. vegetable78 said

    zgadza się…
    http://www.fussballdaten.de/bundesliga/1998/25/schalke-bmuenchen/
    patrząc na tabelę, można powiedzieć, że ta bramka zabrała Bayernowi tytuł a Schalke dała awans do Pucharu UEFA.
    http://en.wikipedia.org/wiki/1997%E2%80%9398_Fu%C3%9Fball-Bundesliga
    niestety niektórzy trenerzy nie wiedzą, że profesjonalny piłkarz gra zawsze na maksa, bo kocha wygrywać. Chyba, że Tarasiewicz podejrzewa Gncarczyka o odpuszczanie meczów…

    Zadziwia mnie czasem pamięć ludzi, dzięki za informację, gratuluję 🙂

  7. fortuna, ale nie wojciech said

    a czy zadałeś mu pytanie, czy tak samo postąpiłby w przypadku piłkarza, który zapowiedziałby zakończenie kariery na koniec sezonu? W sumie podobny przypadek, po co w takiego inwestować, idąc tokiem myślenia Tarasiewicza.

  8. vegetable78 said

    jest to bardzo dobre pytanie ale niestety nie wpadłem na to, żeby je zadać. Szkoda, że nie napisałeś tego komentarza rano…

  9. fortuna, ale nie wojciech said

    Długo spałem, więc nie mogłem rano napisać. Wstałem raz tak jak Ty, czyli dosyć późno 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: