Jan Mucha idzie do… konkurs rozstrzygnięty

do Evertonu. Ale nie o tym jest ten wpis. Jest o tym, jak wyglądał dzień pracy (właściwie pół dnia) reportera starającego ustalić się gdzie poszedł Jan Mucha. Wyglądało to całkiem zabawnie i jeszcze się nie skończyło :)… ale już! koniec! Uzupełniam wpis: Oo 20.46 już się skończyło Jest już pewna informacja, potwierdzona w Anglii na 100 procent (wg. kolegów z The Times). Nie będę tu zresztą pisał, że byliśmy pierwsi lub coś w tym stylu, bo nie byliśmy. Trafiło wielu, pierwszy był Fakt. Nie mogłem dać tego wcześniej, bo takie są prawa gazety. Jutro w „PS” będzie tekst, w którym jednak już nie maczałem palców. Poczytajcie.

Typów było kilka…
Sprawa zaczęła się jakiś czas temu. Ja wszedłem w poprzednią sobotę, gdy kolega z dużego bulwarowca angielskiego napisał mi: „Moje źródło w Arsenalu wyklucza ten klub. Chodzi prawdopodobnie o Tottenham”. Nie dałem, bo nie dało się tego nigdzie potwierdzić. On też odpuścił.
Później było sporo typów.
Everton (wg. Faktu), Wigan i Everton (jakiś czas później wg. PS), Tottenham (wg. Daily Mail), Rangers (według różnych polskich źródeł, głównie Orange Sport), Aston Villa (wp), Celtic (tak, tak) Stoke, Sunderland (wg. innych różnych źródeł, tym razem z Wysp), zastanawialiśmy się nad Portsmouth, ale to raczej od początku było mało realne. Były też Hiszpania, Turcja, Niemcy. Generalnie wszystkie informacje mogły być prawdziwe, bo pewne jest, że ofert było kilka…

Pierwszy telefon do bulwarowca: Tottenham, Everton czy Wigan? Zobaczymy.
Drugi telefon. Dzwonię na Słowację: Odpowiedź – chyba Everton, na 99 procent, ale zobaczymy ma zadzwonić facet, znajomy Muchy i nam potwierdzić.
Trzeci telefon do Tokosa, menedżera Muchy: – Chciałbym ale nie mogę.

Mówię: – Trzeba sprawdzić Everton, Słowacy tak mówią, mają swojego insidera.

Dziennikarz: Eee tam, Everton. Słowacy nic nie wiedzą, nie mają o niczym pojęcia. Przepisują polskie gazety.
Ja: Ok, zobaczymy, nie upieram się.

Pamiętacie „Wszystkich ludzi prezydenta”? Woodward i Bernstein siedzą i dzwonią, za chwilę gdzieś wychodzą, spotykają się, wracają i znowu dzwonią. Czujecie to? 🙂

Info: Był w Rangersach na testach medycznych.
Telefon do Glasgow…
Drugi telefon do Glasgow…
Info z Glasgow: Z Rangersów nic nie wiadomo. Na pewno kilka miesięcy temu obserwował go Celtic. Trener bramkarzy był na meczu Irlandii Pn. ze Słowacją. Ale to tylko na wypadek gdyby miał odejść Artur Boruc. A Arczi Pomidor nigdzie nie odchodzi – mówi dziennikarz.

A my odchodzimy od zmysłów 🙂

Dziennikarz ze Szkocji mówi: Zadzwoń do Raymonda Sparkesa, on mógł maczać w tym palce.

Telefon do Sparkesa: – Gdybyś zapytał o Stoke powiedziałbym, że to możliwe. Everton raczej nie, bo Howard jest nie do ruszenia. Stoke było zainteresowane, bo padły negocjacje Davidem Jamesem. Pytali o niego. Sunderland też. Chyba, że do Evertonu po mistrzostwach na numer 2.

kolejne źródło (nie moje), na placu boju zostają: Tottenham, Everton, Stoke. Ewentualnie Portsmouth, ale to zostało bardzo szybko wyeliminowane, to raczej taki szalony pomysł, zweryfikowany jednym telefonem.

Dziennikarz, który wątpił w Słowaków zapewnia: Everton, jestem pewien.
Mówię: Jak to, a Słowacy?
Myślę: Te nasze frojndy ze Słowacji nie takie złe 🙂
dziennikarz pisze pewniaka, ale dalej trzeba weryfikować. To nie takie proste, przy takim tajemniczym transferze trzeba uważać, żeby nie było dezinformacji.

Onet podaje: Naszym zdaniem to Everton.
Myślimy: onet, iti, Legia… ale TVN tego nie dało. Cholera.

Telefon na Słowację. Powtarzają: Everton, ale nie ma pewności.
Telefon do lokalnej gazety w Liverpoolu. Negocjacje. Oddzwonią.
Nie dzwonią, odpisują: W Evertonie mówią, że nie. Moim zdaniem też to mało wiarygodne – pisze dziennikarz.

Woodward i Bernstein, Woodward i Bernstein. Ile razy trzeba dzwonić, dzwonić, dzwonić jest w tym coś z Woodwarda i Bernsteina, to podekscytowanie 🙂

Dziennikarz, który nie wierzył w Everton: To Everton na pewno, na pewno.
Człowiek z poważnej gazety angielskiej (The Times): Tottenham odpada, to pewne. Everton… no nie wiem, nie ma szans grać. Carlo Nash grał w tym sezonie raz, w poprzednim też, na Howarda nie ma mocnych. Samobójstwo. Gdybym miał strzelać, to raczej Stoke, oni chyba szukają bramkarza.

Telefon do gazety w Stoke. Mówią: Nic nie wiemy, raczej nie.
Rozmowa, proponuję: tekst musi być taki, żeby została jakaś furtka. Na przykład: Według naszych ustaleń jest to Everton ale żadna z zainteresowanych stron nie chce tego potwierdzić”.

Kolejne źródło, jednego ze starszych redaktorów, który ma rację: Everton – mówi. – Na 99 procent.

Skoro tak… to poszło.

Dla świętego spokoju… info do Anglii: Sprawdźcie.

Człowiek z poważnej gazety angielskiej (The Times):Sprawdziliśmy, mieliście rację.
SMS na Słowację: Poważna gazeta potwierdza.
SMS ze Słowacji: Ved som ti to hovoril!
SMS na Słowację: Wiem, dzięki.

Fakt wygrał, to Everton, punkt dla konkurencji (właściwie moich kolegów z działu obok). Możecie narzekać na nich, że bulwar to i tamto, ale przypomnę, że to właśnie Fakt dał najlepszy transfer w ciągu ostatnich 10 lat czyli transfer Jerzego Dudka z Liverpoolu do Realu Madryt. Wyprzedził całą koalicję angielskich i hiszpańskich gazet.
Tutaj akurat było pewnie sporo szczęścia, bo sam Tokos przyznał, że ofert było 30. Chłopaki z Faktu „oburzyli się” na to szczęście. Tłumaczę – mam na myśli to, że z 30 ofert mógł w ostatniej chwili wybrać coś innego., wtedy „szczęście” miałby kto inny.

Chyba, że to wszystko taka wielka zmyłka i nas Janek Mucha zdrowo załatwił 🙂
Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że Jan Mucha pogodził się z tym, że będzie numerem 2. Po prostu chce być w Anglii. A może w siebie wierzy? Może uważa, że wygra z Howardem? Nie chce jednak ryzykować utraty miejsca w kadrze Słowacji na Mistrzostwa Świata, stąd półroczne opóźnienie.
pozdrawiam.

Advertisements

12 komentarzy »

  1. Itso said

    Odznaczylem ten tekst w netvibes jako przeczytany chwile po publikacji i bylem zawiedziony, ze musze go gdzies zapisac, bo jest pusty. Ale ok. No ale wchodze teraz i dalej nie dowiem sie, jak sie konczy zdanie z tytulu? :]
    Ale jak Anglia, to w sumie dobrze, niech mu sie wiedzie.

    http://www.fcblog.pl/ – jest crackovia, jest kontakt bloga z kandydatami na prezydenta

  2. vegetable78 said

    jak to pusty? że nie podałem nazwy? Zaraz podam. Nie mogłem zrobić tego wcześniej, gdyż jestem pracownikiem gazety, więc nie będę dawał wskazówek dla innych gazet. Zresztą w tym wpisie chodzi bardziej o zabawę pod tytułem: „Polowanie na Muchę”.

  3. colo_colo_santiago_de_chile said

    A tak było naprawdę:

    Chłopcy dzwonili do Anglii, Niemiec, Chin, Szwajcarii i Mongolii. Wszędzie tam gdzie MW ma znajomych, a ma wszędzie – bo ludzie na całym świecie mają to samo hobby. Piłkę nożną oczywiście.
    Chłopacy czuli się, jakby właśnie opracowywali kod, który pozwoli ludziom przenosić się w czasie, telefony grzały się od zer przed numerami, rachunek bił i bił.
    Pan Kazio Marcinek wyszedł na obiad i mówi: EVERTON
    Realcjonuje to tak, bo chłopcy nie wierzą i ingorują pana Kazia, bo przecież MW znajomi mówili co innego:
    SMS do pani Joli: – Co tam?
    SMS od pani Joli: – Kaziu, kope lat. U mnie po staremu, dalej robie na legii w sekretariacie.
    SMS do pani Joli: – Jolus, po starej znajmosci zerknij w papiery gdzie ta Mucha poszła!
    Dzwoni. Jola dzwoni. Czujecie? Jola nie Woodword, ale Kozłowska.
    – EVERTUN – mówi

    Pan Kazio powtarza za swoim źródłem.
    Przegląd drukuje.
    Chłopcy milczą. Zawstydzeni.
    MW na szczęście ma bloga.

    Tak, Rzepa nawet nie napisała kto to jest Mucha i dlaczego jest tak ważny dla Legii.

    Ze szczerym pozdrowieniem 😉
    Gdzie leźy prawda?

  4. vegetable78 said

    prawda leży w miejscu w którym Rzeczpospolita podała, ze Anglicy nie mają już żadnych wątpliwości: „Mucha poszedł do Evertonu”. A Anglicy dowiedzieli się od Przeglądu Sportowego. Ta Poważna Gazeta, cholernie wiarygodna, w końcu sami Anglicy tak napisali, to znaczy, ze to naprawdę musi być prawda. Prawda naprawdę na 100 procent.
    No bo oni w końcu po angielsku to napisali a więc jest to źródło godne zacytowania, nie to co ci frajerzy, którzy wykonali 100 telefonów, zrobili niepotrzebną nikomu dziennikarską robotę. Poważna Gazeta plotkami się nie kala. Prawdziwa gazeta przedrukowuje jeśli coś jest po angielsku. To jest wyznacznik Poważnej Gazety. I tak ma być!
    PS. Ewentualnie coś z agencji prasowej. Gdyby ktoś zechciał nam zarzucić, że pojechaliśmy do kogoś do domu i zrobiliśmy jakiś reportaż. My takiego świństwa nigdy nie zrobimy, to okropność. Chyba, że po angielsku.

    Najmocniej przepraszam więc, że nie przepisaliśmy z angielskiej gazety albo z PAP-u.

    Jak w tej gazecie.
    http://www.rp.pl/artykul/2,422992.html

  5. Finkelbaum said

    Kibicuję Legii. A przynajmniej nic do niej nie mam. To znaczy jak Legia gra fajnie, to fajnie. Jak niefajnie, to niech gonią Rumuna. Ale jakoś umknęła mi informacja, gdzie przechodzi Mucha. To znaczy wiedziałem że ODCHODZI. I szczerze mówiąc nic więcej mnie nie interesowało – gdzie, na ile, dlaczego. Real, Bayern, Chelsea? Ok, pewnie zwróciłbym uwagę, ale i tak po chwili by po mnie spłynęło. Ale Everton? Szczerze? Dowiedziałem się o Anglii dopiero stąd. To chyba najlepiej świadczy o tym, że Mucha to Mucha, a nie Boruc.

    Do sedna – Marek, współczuje. Cały dzień biegać z telefonem, słać SMSy, nasłuchiwać, przebierać nogami, podgryzać paznokcie, nerwowo palić fajki, sprawdzać portale, telewizje, zadawać setki razy to samo pytanie żeby ostatecznie ustalić – podobno później niż konkurencja – gdzie będzie grał słowacki bramkarz, który ostatnio w zasadzie i de facto był bez klubu i jeszcze nie napisać o tym tekstu do gazety, bo napisał ktoś kto pewnie mniej się męczył?
    Ja pierdolę! Dziękuję Bogu, że nieźle zarabiam i nie muszę przychodzić do pracy w garniturze. No i że nie jestem dziennikarzem.
    Marku, bardzo nie chciałbym zmarnować dnia na nerwowym ustalaniu gdzie będzie grać słowacki bramkarz, o którym wiadomo było od dawna, że u nas grać nie będzie.
    Już wolałbym:

    smażyć bitki
    malować ściany
    kłaść lepik na dachu
    oglądać obrady sejmu
    słuchać nelly furtado
    wyjść na ulicę razem z górnikami
    śledzić notowania wig20
    oglądać nonstop program pt „jak dobrze wyglądać nago” na tvn style, który prowadzi gej wyglądający jak szwedzki esesman
    czytać wiersze
    pisać wiersze
    sprzątać
    jechać pociągiem relacji żuromin – łuków
    spawać
    być bezrobotnym zdunem
    uczyć się starocerkiewnosłowiańskiego
    malować martwą przyrodę
    malować krajobraz wenecji na balkonie w domu pod krakowem w 20stopniowy mróz
    gonić rumuna
    rozwiązywać krzyżówki
    grać w klasy
    szukać czterolistnej koniczyny
    mieszać smołę
    lutować i fryzować
    liczyć wykałaczki
    nosić pustaki i przebierać gruz
    hodować dżdżownicę amerykańską
    peklować
    czytać testwawrzyna

  6. Finkelbaum said

    zapomniałem o jednym z przyjemniejszych…

    obsługiwać betoniarkę!

  7. vegetable78 said

    właśnie zastanawiałem się, dlaczego nie napisałeś o tej betoniarce w pierwszym wpisie. Zastanawiałem się nad tym aż cztery minuty i były to „Cztery minuty, które wstrząsnęły The Kop”. Finkelbaum, chodzi o istotę dziennikarstwa, musisz zdobyć info, pomęczyć się przy tym. Jeśli wykonujesz inną pracę, to pewnie też do niej się przykładasz, przygotowujesz, czytasz fachową literaturę, zastanawiasz się nad tym, jak się podciągnąć i tak dalej. Jak to powiedział Slaven Bilić: „Jeśli jesteś barmanem, to po godzinach siedzisz w domu, czytasz książki o drinkach i żonglujesz butelkami. Albo idziesz spać i do końca życia stoisz za wiejskim barem”.
    Wyścig na newsy, jeśli jest uczciwy (czyli nie zmyślany), jest na pewno jednym z przyjemniejszych momentów w pracy dziennikarskiej. Okresem w swojej pracy, który najlepiej wspominam jest robota przy Polonii Warszawa z Marianem, moim kolegą, obecnie szefem sportu w Fakcie. Codziennie zaczynaliśmy od sprawdzenia innych gazet, kto dzisiaj wygrał, my czy oni? A później siedzieliśmy na Polonii i dzwoniliśmy w pełno miejsc, żeby następnego dnia rano stwierdzić, że jednak my. Nie zawsze się udawało, wtedy trzeba było przykręcić śrubę, poszperać głębiej, przycisnąć mocniej rozmówcę, dodzwonić się do tego, który nie odbierał telefonu, spróbować jeszcze raz. I znowu sprawdzić gazety.
    Dzisiaj robię i lubię co innego, ale tamten czas był znakomity. Pzdr.

  8. stan said

    Jestes pewny, ze nie powinniscie dzwonic dalej?

  9. stan said

    ok, nie powinniscie:)

  10. colo_colo_santiago_de_chile said

    Marku, zobacz, zwróć uwagę na datę komentarza gościa który nazywa się Michał Kołodz, bo więcej się nie zmieściło.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,88,106016842,106027403,Transfery_Jan_Mucha_podpisal_kontrakt_z_Evertonem.html

    Rozbawiło mnie tylko twoje nadęcie i kicik odnośnie tego, kto ostatecznie dowiedział się gdzie idzie Mucha i w jaki sposób tego dokonał. A co do gazety Rzeczpospolita – nie bywamy tam codziennie po 14 godzin, bo to nie fabryka gwoździ, nie jesteśmy w stanie wszystkiego dopilnować. A ja PS akurat czytam, lubię i się przyznaję. Wiem, że jesteście gazetą sportową – wiem, bo tam pracowałem, a nie że PS pozostaje tylko w sferze moich marzeń – i wiem, że news o Musze musieliście zdobyć.

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  11. colo_colo_santiago_de_chile said

    Inna sprawa, że biorąc pod uwagę wiarygodność informacji z polskiej prasy nie dziwię się koledze praktykantowi ze zacytowal Times. Masz racje, brzmi powazniej.

    Wlasciwie to zgadzam się z Tobą ze wszystkim.

  12. vegetable78 said

    niech każdy zajmie się sobą, nie będę odpowiadał, bo musiałbym być nieprzyjemny. Pozdrawiam więc również.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: