Afryka nie jest gotowa, bo myśli po polsku

Rzecz jasna nie na to, by zorganizować mistrzostwa świata, bo skoro my możemy z Ukrainą organizować EURO 2012, to zapewniam was (wiem z doświadczenia) że RPA jest zdecydowanie gotowe na mistrzostwa świata.
Afryka nie jest jednak gotowa na tytuł mistrza świata, ani śmiem twierdzić, na medal mundialu.
Przekonali mnie o tym wczoraj piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej.
Nie obejrzałem całego meczu bo próbowałem przez jakiś czas wczuć się w derby Mediolanu ale nie było to najwyższej klasy widowisko, więc „poleciałem” do Angoli.
Sądząc po klubach, w których grają piłkarze WKS, jest to jedyny na dzień dzisiejszy afrykański kandydat do medalu. Umówmy się, FIFA będzie holować afrykańską drużynę, bo tego wymaga interes. W imię tego interesu raz na cztery lata poświęca się małych albo i wielkich, którzy stają na drodze racji stanu. Korea Południowa Guusa Hiddinka była tego najjaskrawszym przykładem, ale całą historia mundiali obfituje w tego typu przypadki jak Argentyna 78, Włochy 34, a może Anglia 66 (Eusebio po latach mówi, że Portugalia byłaby w finale, gdyby gospodarzem nie byli Anglicy) albo Niemcy 74 (w tym przypadku o spisku mówi Joao Havelange, facet chyba wie co mówi, był w tym okresie szefem FIFA). Poza przykładami gdy gospodarze wygrywali były przypadki jak najdalszego holowania ich czego apogeum zobaczyliśmy właśnie w Azji. Posłużono się słabymi sędziami, Ghandourem i Moreno.
Tak więc i teraz będziemy mieli holowanie, jestem przekonany. Nie jest to moja autorska teoria spisku, broń panie Światowidze, nie śmiałbym jej sobie przypisywać.
Wczoraj jednak zobaczyliśmy WKS nieprzygotowany do poważnych rozgrywek, WKS który przegrywa z Algierią. Piłkarzy Barcelony, Chelsea, Man City, którzy nie mają sił na 90 minut. A skoro nie Drogba, Kolo Toure, Yaya Toure, Didier Zokora to kto?
W świecie ewolucji i rewolucji, zawsze bardziej oczekiwana jest ta druga, zawsze bardziej efektywna jest ta pierwsza.
Ewolucja trwa w europejskiej piłce od dziesiątek lat, rewolucja w afrykańskiej od 20. Rewolucja ma to do siebie, że realizuje krótkoterminowe cele. Obalić, obciąć głowę, podzielić się łupem.
Cel nie został zrealizowany i na razie nie zostanie. Możni tego świata trzymają się dobrze, ich bal nie został w żaden sposób naruszony.
Niemiecki hrabia podał herbatę angielskiemu lordowi, czemu przygląda się bogaty holenderski kupiec, książę de Braganza tańczy z córką potomków Generała San Martina.
Przemknął tu i ówdzie wódz plemienny, goście popatrzyli na niego z zaciekawieniem, ale generalnie nie zrobił furory. Znacznie ciekawszy wydaje się ten elegancik z Ameryki, sypie forsą na lewo i prawo.

Przypuszczam, że na początku lat 90-tych, gdy świat cieszył się wynikami Kamerunu czy Nigerii, kibice na całym świecie zacierali ręce i wyczekiwali na wielkie lśnienie. A tu nic. Był nawet złoty medal Igrzysk Olimpijskich ale przecież my też mieliśmy srebro olimpijskie w 92 a później nie pomogły nawet kiełbasy w górze. Nic po prostu. Teraz mówi się o złotym medalu dla młodzieżówki Ghany a przecież i nasz rocznik 82 miał medale mistrzostw Europy. I nic…
Porównuje te oba przypadki, bo z Afryką mamy sporo wspólnego. Jesteśmy w końcu 100 lat za murzynami.
To żałosne, ale pewnie prawdą jest to co mówi Henryk Kasperczak: Piłkarze zostają spuszczeni ze smyczy i rozpoczyna się wielka balanga.
Czy więc jest to „polski syndrom”? Przecież do dziś zadajemy sobie pytanie „dlaczego?” wobec zmarnowanego pokolenia polskich piłkarzy z pierwszego dziesięciolecia po upadku komuny. Oczywiście podstawowa odpowiedź to losowania, niekorzystne jak cholera. Zawsze mieliśmy pod górkę.
Druga odpowiedź to słabi trenerzy bez autorytetu. Kto słyszał Władysława Stachurskiego ten wie do czego zmierzam. Czy ten facet mógł natchnąć kogoś do zwycięstw? A może Andrzej Strejlau (lubię go, ale to nie ma nic do rzeczy), Apostel, Piechniczek, który był pośmiewiskiem piłkarzy, może w końcu Wójcik, który na arenie międzynarodowej skazany był na czynienie cudów bez pomocy z zewnątrz?
Trzecia odpowiedź to chlanie.
Piłkarze zwolnieni z zawodowych klubów, gdzie o grze decydowała forma – nie grasz, nie masz premii, w konsekwencji spadaj na drzewo.
Gdy przyjeżdżali na kadrę, Kowalczyk i spółka, nie było takiego problemu. Było więc wielkie chlanie.
Kowalczyk w swojej książce opisuje nawet jak to wszystko zlewało się do jednego wiadra i chlało.
Czy mamy do czynienia z klasycznym przykładem bezmógowca pospolitego?
Zaprzepaścił taką szansę i mówi o tym z wielkim zadowoleniem.
Bezmózgowiec to w sumie dobre określenie, nie obraża bardziej niż powinno. Nie pasuje do Kowalczyka, bo nie jest to aż taki głupek (nawet dość inteligentny) ale chwalenie się tym, jak to oszukiwałeś wszystkich kibiców w Polsce jest przejawem braku mózgu.
No cóż, świetny kandydat na eksperta telewizyjnego do Cafe Futbol (Swoją drogą wczoraj oglądałem program z Tarasiewiczem i założę się, że Roman Kołtoń czegoś od Tarasiewicza chce, poza tym że mają tego samego pracodawcę czyli Polsat. Od lat nie widziałem w telewizji takiego lizania po tyłku, po 38 minutach wyłączyłem, ciekawe czy później coś się zmieniło).
To samo mamy pewnie w Afryce, jeśli wierzyć Kasperczakowi.
Różnica była jedynie taka, że Polska była wtedy na fali opadającej a Afryka wciąż jest świeżo po zderzeniu płyt tektonicznych a więc jeśli na opadającej, to jednak wciąż wysokiej. Chociaż jak to w przypadku Tsunami, woda po gwałtownym wzroście powoli zaczyna płynąć wolniej, stabilizować się, wchodzić w ocean. Ale my się tym nie przejmujmy. Zobaczymy to w TV, na discovery. A na wakacje pojedziemy nad Bałtyk, ale będzie fajnie! Polska myśl wakacyjna będzie! Wioskowe stragany w Międzyzdrojach!
A więc wracam do złotej holenderskiej myśli: „Step by step” „Krok po kroku”. Tylko trzeba najpierw dobrze zastanowić się, w którym kierunku idziemy.

Advertisements

2 komentarzy »

  1. Omar said

    WKS ma za trudną grupę. Holowanie zacznie się od II fazy i stawiam, że padnie na Nigerię lub Ghanę i to raczej drobne podparcie niż targanie do półfinału za uszy. W ćwierćfinale będzie jedna lub dwie afrykańskie drużyny. Jak będzie okazja, to którejś się poda dłoń w drodze do półfinału, ale wydaje mi się, że tym razem nic na siłę robione nie będzie. Korea była zbyt ordynarna.

    PS: Do końca nic się nie zmieniło. Pan Kołtoń nie naraził się niczym Tarasiewiczowi.

  2. Dworakowski said

    Myślę że Kołtoń jako były” nieudany piłkarz” Górnika Złotoryja odczuwa podświadomy respekt przed Tarasiewiczem- piłkarzem prawdziwym.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: