Wkraczamy w nową erę?

Tworzę ten wpis powodowany dobrym humorem z rana. Skąd taki humor niespotykany o tej porze dnia? Przejrzałem poranną prasę i bardzo jestem zadowolony.

Oto szykuje się kolejny hitowy transfer. Tym razem Lech Poznań chce ściągnąć Jana Novaka, napastnika Koszyc, który w tym sezonie strzelił 8 bramek w lidze słowackiej i trafił na testy do Birmingham City. W grudniu Alex McLeish, menedżer Birmingham wypowiadał się o nim dość pozytywnie.
Generalnie poza tym, że umie strzelać, dobrze współpracuje z pomocnikami, przechodzi z pomocy do ataku i tak dalej. Jego atutem jest cena, „Zaledwie 3 miliony euro, to nie jest aż tak dużo za zawodnika Premier League. Można o nim myśleć w kategorii inwestycji” – stwierdził McLeish (tak ja to przetłumaczyłem, w „GW” jest – czy warto za niego płacić 3 mln euro?). W końcu z transferu wyszły nici.
Ale nici w Anglii nie muszą oznaczać nici w Polsce.
Wszystko dobrze, ale czy Lecha stać na piłkarza za 3 miliony euro? Załóżmy, że polski klub wynegocjuje wielką zniżkę i zapłaci 1,5 (mój „PS” pisze o 1 mln euro, ale nawet teraz, gdy w sklepach wszystko jest przecenione, taka zniżka wydaje się nieracjonalna). Skąd ta forsa? Pewnie z domniemanej sprzedaży Roberta Lewandowskiego. Widać, szefowie Lecha uznali że warto. Trzeba będzie jakoś ten nowy stadion zapełnić a zajmując wiecznie 3. miejsce można co najwyżej ludzi zirytować.
Mówi się co prawda o wypożyczeniu, ale zdziwiłbym się, gdyby szefowie Koszyc zechcieli wypożyczyć piłkarza, chyba że za naprawdę konkretną kwotę rzędu 0,5 miliona euro za 3 miesiące, które pozostały do końca sezonu (Lech chce zapłacić 200 tysięcy za ten okres, powodzenia!)
Czyżbyśmy wkraczali w nową erę wielkich transferów powyżej miliona euro? Najwyższą sumą jaką nasze kluby zapłaciły za piłkarza było 4 mln złotych (Wisła Lechowi za Żurawskiego) a więc ok. 1 miliona euro.
Kto będzie następny?
Tymczasem Polonia Warszawa nie rezygnuje z Witalija Rodionowa, napastnika BATE Borysów, 17-krotnego reprezentanta Białorusi. Cena to 450 tysięcy euro. W sumie nie tak dużo. Jagiellonia ściąga króla strzelców ligi białoruskiej, Legia testuje byłego piłkarza Manchesteru United. Już drugi raz. Kiedyś testowała Phila Mulryne’a, ale nie wzięła go mimo że dobrze grał (Dariusz Wdowczyk wolał wydać 600 tysięcy euro za Juniora, którego widział tylko na video. Idiota albo mega cwaniak)
Czy polska ekstraklasa ma szansę stać się atrakcyjnym rynkiem dla zawodników chcących się przebić na zachód?
Czy mamy do czynienia z nowym Roswell?

Advertisements

14 komentarzy »

  1. Truth said

    widzialem 2-3 razy tego Novaka i wielkiego wrazenia na mnie nie zrobil. Gwiazda ligi slowackiej Zapotoka tez w Lechu na razie nie blysnal. A zachwalajacy go (Novaka) Radolsky, znany ze sprowadzania do Polski zagranicznego szrotu (Porazik, Dorbnjak, Fabus, Sabo i jeszcze z 10 innych ktorzy sie tylko przez lige przewineli), to akurat slaba wyrocznia w tej kwestii

  2. vegetable78 said

    no proszę, menago albo skaut 🙂 Radolsky też ma jakieś sukcesy, ściągał tych, których mógł. McLeish też wypowiada się dość pozytywnie. Może to kurtuazja.
    Zmierzam bardziej do tego, że polskie kluby stać na takie transfery, że mierzą w miarę wysoko. To już jest jakaś jaskółka w tunelu. Nawet Jaskóła.

    • Omar said

      Chyba Zenon Jaskuła 🙂

      Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie mamy dobrze zapowiadające się okno. Najbardziej ciekawi mnie Maycon, który może z Frankowskim i Grosickim stworzyć największą siłę ofensywną w lidze. Przynajmniej patrząc na jego dorobek w Homel.

      Z tym Novakiem to jestem sceptyczny, bo jakoś hasło „gwiazda ligi słowackiej” mnie nie przekonuje. Tak. Cenię gwiazdy ligi białoruskiej wyżej niż gwiazdy ligi słowackiej. Sam fakt, że mówimy o jakichkolwiek gwiazdach jakichkolwiek lig sprawia, że polska liga śmieszy mnie coraz mniej.

  3. k.polkowski said

    Też kilkakrotnie oglądałem mecze Koszyc i Novak spokojnie by sobie poradził w polskiej lidze. Co więcej, byłby idealnym partnerem dla Lewandowskiego albo alternatywą na pozycji lewoskrzydłowego. Jest niewysoki, ale za to bardzo szybki i z niezłym pokrętłem. Taka lepsza wersja Chrapka.

    Inna sprawa, że jego sprowadzenie na Bułgarską można włożyć między bajki. Wątpię by Koszyce zdecydowały się na jego wypożyczenie, bo zależy im na kasie. Podobna sytuacja miała miejsce kilka miesięcy temu, kiedy do Koszyc spływały liczne zapytania o Nemanję Maticia. Wówczas Słowacy nie chcieli słyszeć o żadnych wypożyczeniach, czy płatnościach ratalnych, a interesowały się nim znacznie potężniejsze kluby niż Lech Poznań. I w końcu dopięli swego. Zgłosiła się Chelsea, wyłożyła od ręki półtorej bańki funtów i było po temacie. Nieco wcześniej sprzedali też młodego Brazylijczyka – Juninho, bodajże do Newcastle albo do Manchesteru City. Już nie pamiętam dokładnie. Oni żyją z transferów, więc za frytki Novaka do Lecha nie puszczą. Zresztą, jaki mieliby interes w wypożyczeniu zawodnika z prawem pierwokupu, jeżeli chłopak za pół roku pojedzie na mundial i jego wartość może wzrosnąć kilkakrotnie? A kontrakt ma jeszcze ważny przez dwa i pół roku, więc Webstery i Bosmany nie wchodzą w grę. Jak Lech da bańkę euro, to go zobaczą. A jak nie, to pewnie za rok będzie lament, że już był tak blisko Kolejorza, ale w ostatniej chwili zgłosiło się Bochum…

    A jeszcze co do Zapotoki… Ja bym go nie przekreślał zawczasu. Przyszedł po okresie przygotowawczym, a potem miał problem z kontuzją. Jego prawdziwe oblicze zobaczymy na wiosnę i pewnie niejeden malkontent się jeszcze zdziwi.

  4. vegetable78 said

    @Omar
    ja z kolei oglądałem akcje Maycona i rzeczywiście robi pozytywne wrażenie, chociaż w jednej widać ewidentnie, że kapitan drużyny przeciwnej dwukrotnie ewidentnie unika kontaktu z Mayconem. Sytuacja jest dość jednoznaczna.
    Podobnie było przecież przez lata z polskimi piłkarzami. Kibice coś tam wiedzą, a skauci doskonale wiedzieli, że mecze były robione, dlatego nikt nie traktował poważnie znacznej części piłkarzy. Dopiero puchary europejskie coś weryfikują. Zobaczymy więc Maycona, jeśli jest tak dobry jak mówią, to w Jagiellonii zapowiada się ciekawy zespół. Przy okazji, ciekaw jestem kiedy zabiorą się za jego gruntowne odmładzanie, trzeba by wymienić nie jednego a trzech zawodników w tej rundzie. I w przyszłej kolejnych trzech. Inaczej nie wyrobią fizycznie.
    @Kuba
    Zgadzam się z tym, działacze zapewniają sobie alibi: „Przecież go wypatrzyliśmy, ale krzyknęli cenę zaporową”. Tak jak Tarasiewicz z tymi zawodnikami, co to byli za drodzy. Śmiech na sali. Facet szukał piłkarzy, z których jeden wart był więcej niż cały Śląsk ze stadionem włącznie (przenośnia dla niezorientowanych). Alibi jest, teraz można ściągać szrot od pana Jarka.

  5. Sebek said

    W ogóle tych fajnych transferów ostatnio się namnożyło: Kriwiec z BATE do Lecha, Zapatoka z Dubnicy do Lecha, Kirm do Wisły z Domżale, Marcelo z Santosu do Wisły. Może i idą te kluby dobrą drogą…

    A co do Donga, od dwóch tygodni go tu obserwuje, i powiem Ci, że gościu ma potencjał jak mało który testowany przez ostatnie dwa lata piłkarz, na Legii oczywiście. Jest technicznie niezły, wie o co w piłce chodzi ale fizycznie to mega klapa… Musi dużo dużo ćwikać. Z tego co się dowiedziałem jednak jego angaż jest mało prawdopodobny bo chce zarabiać tyle, że hohoh. Ale nawet Mariusz Walter jak go zagadnąłem pochwalił Chinola. Ale z tego transferu nic raczej nie bedzie.

  6. piecyk said

    Mulryne to jest piłkarz, który debiutował w podstawowym składzie United w Premiership w maju 1998 roku z Barnsley, a wraz z nim debiutował… Wes Brown. Gdzie dziś jest jeden, a gdzie drugi… Pamiętam go z testów w Legii, on chyba zagrał jeden sparing, dość średnio wyglądał, choć Legia miała wrócić do tematu. Później już się nie odbudował, grał bodaj w Leyton Orient dwa razy, dziś już nie gra nigdzie.

    Nie rozumiem, czemu Legia rezygnuje z Donga, ale ten klub fatalnie funckjonuje. Bierze Urban kogoś, kogo nigdy nie widział, o kim zapewne nigdy nie słyszał, który ma trzymiesięczną przerwę w grze i wrzuca do jednego kotła z innymi piłkarzami… Tak się szuka piłkarzy? Fabregasa skauci Arsenalu oglądali 44 razy, zanim go pozyskali; Walcotta ponad 50, od czternastego roku życia! Przyglądali się Reyesowi na treningach Sevilli, żeby zobaczyć, czy charakterologicznie pasuje do drużyny. Mało kto pamięta, ale Legia odstrzeliła kiedyś po jednym sparingu (i golu) z Zagłębiem Sosnowiec Chinyamę i dopiero wzięła go, gdy regularnie trafiał dla Groclinu. Gottwalda ściągnięto po seansie video. Nikita Andriejew zagrał bodaj 45 minut w sparingu z drużyną Legii z Młodej Ekstraklasy i odszedł z kwitkiem, potem upokorzył Wisłę. Legia woli ściągnąć hiszpańskie niemoty, słabiutkiego dziś Jarzębowskiego, starego i cienkiego jak włos Rockiego, Komorowskiego (gdyby nie trzy gole przeciwko Lechii Gdańsk, nikt by o nim nie słyszał), znerwicowanego Gizę albo Kumbewa, zwrotnego jak tir z naczepą… Wszystko to ostatnie lata.

    PS. Nie zdziwię się, jeśli za dwa lata gwiazdą ligi będzie Martins Ekwueme.

    • k.polkowski said

      A ja się zdziwię. Tolek przychodził z łatką dużego talentu, dostał wysoki kontrakt, a prezentował się bardzo słabo. Nawet na treningach. Urban go rugał na każdym kroku. Do dziś pamiętam, jak podczas jednej z gierek Martins wyszedł sam na sam z bramkarzem i zamiast strzelać czy minąć bramkarza dryblingiem, to chciał podawać do nadbiegającego Szali, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że piłka wyszła na aut. – Tak kurwa, podawaj, bo Ty napierdalasz dwadzieścia na sezon – podsumował go wtedy Janek. To nie jest zawodnik, który zbawi Legię. W Zagłębiu też na razie nic wielkiego nie pokazał. O klasę przerasta go Ariel Borysiuk, choć wiem, że wielu się ze mną w tym przypadku nie zgodzi.

      Swoją drogą nie znam bardziej nieudolnego dyrektora sportowego niż Trzeciak. To już nawet Bednarz próbował, starał się i zrobił kilka ciekawych transferów, jak Marcelo, Diaz czy Pablito Alvarez. A ten jełop naściągał szrotu z Hiszpanii i kupę drewna z Polski, jak Komor cz Ostrowski. Choć nie bez winy jest także Urban. Pewnie inaczej byśmy dzisiaj patrzyli na transfery Mirka, gdyby przy Łazienkowskiej zostali Parker czy Andriejew.

  7. nowe_roswell said

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,424,106428709,106545641,Czy_Kamil_Gapinski_Przeglad_Sportowy_.html

  8. Finkelbaum said

    Skautów, trenerów, menedżerów i wszelkiej maści szperaczy jest tylu w Europie, że wszystko co dobre gra lub będzie grać w dobrych klubach. Bez żadnych kanałów przerzutowych typu Jagiellonia (śr. temp. stycznia od -4 do -6 stopni) czy Polonia Warszawa (szuwary i przeciekający dach). Jak ktoś jest naprawdę dobry i jest GWIAZDĄ w Słowacji, czy Białorusi, to przecież nie będzie grać w Polonii. Albo Lechu.
    Mucha? Rozwinął się w Polsce (u nas tylko bramkarze i defensywni się jakimś cudem rozwijają). Marcelo? Stawiam na ślepy fart i nieprawdopodobne szczęście – albo zabójstwo trzech konkurujących menedżerów z Hiszpanii, Anglii i Włoch. Albo na dziwki i koks. Kirm? Czy ktoś widział jego dobry mecz, poza tym z Polską 3:0? Albo oferty dla Wisły? Stilic? Taki zajebisty, że nikt go nie chce. Chinyama? Oooooo! Novak? Bądźmy poważni. 8 goli? W 19 kolejkach śmiesznej, beznadziejnej ligi? McLeish przecież nie pojechał do Koszyc, żeby zobaczyć Novaka. Nie przestawił anteny na hotbird, żeby obejrzeć w słowackiej telewizji mecz Rużomberok – Koszyce. Tylko usłyszał od dobrego znajomego: „weź zobacz go między obiadem a drzemką, bo wydzwania do mnie jakiś frajer i nie chce się odpierdolić”.
    Wiem, że chcielibyście, aby ta nasza śmieszna liga była mniej śmieszna, ale sorry. To jak z tym Reichem w Jagiellonii. Prędzej czy później się zapije i zacznie grać padakę.

    • polak said

      Reicha już nie ma, rozwiązał kontrakt. Na marginesie, wybrał lukratywną ofertę bodajże z austriackiej III ligi…
      Niestety masz sporo racji, ale gdyby tak podchodzić do sprawy, to trzeba usiąść i płakać. Skoro można wynaleźć piłkarza, który w parę miesięcy przechodzi z niższych lig do Ekstraklasy, a potem kadry (Jeleń, Błaszczykowski, ostatnio Rybus – przykłady pierwsze z brzegu) to można i wyłowić kogoś na Białorusi czy Słowacji szybciej niż inni. Tylko trzeba tam ruszyć zad i regularnie penetrować rynek. A nasze kluby bazują najczęściej na tym, że menadżer przywiezie autobus Brazylijczyków albo innych Nigeryjczyków i za półdarmo coś się trafi.

  9. vegetable78 said

    pamiętam mecz z Zagłębiem Sosnowiec, był testowany Chinyama i Kameruńczyk Pierre Boya. Obaj strzelili po bramce, ale Wdowczyk uznał, że żaden się nie nadaje. Boya był piłkarzem podobnej klasy, nawet nieźle się rozumieli. Zdaje się, że Chinyama asystował przy bramce Boyi.
    to krótka relacja.
    http://www.legialive.pl/mecz/255
    jeśli chodzi o testy Mulryne’a to akurat na mnie jego gra w meczu testowym wywarła dość dobre wrażenie. Dużo widział, kreował realnie grę drużyny, brał na siebie rozgrywanie, chociaż tych chłopaków nigdy nie widział. Wyglądało to jakby ligowiec przyjechał na wieś.
    Wdowczyk i jego nie widział. Już wtedy Mulryne miał problemy osobiste, ale to inna sprawa. Innym razem Wdowczyk wziął za 600 tysięcy Juniora, którego nie widział na oczy. Myślę, że po prostu Wdowczyk jest niezłym cwaniakiem i oszustem, a to czy zawodnik był dobry czy nie, nie ma nic do rzeczy.
    PS. Finkelbaum, Kriwiec został wybrany piłkarzem roku Białorusi we wszystkich możliwych plebiscytach, piłkarzy, kibiców, dziennikarzy sportowych. Zobaczymy, mam nadzieję, że to jednak zwiastun nowej ery. Może i Legia w końcu po kogoś sięgnie, bo na dzień dzisiejszy to zespół bez jaj.

  10. Finkelbaum said

    I najlepszego piłkarza na Białorusi, zwycięzcę kilkunastu plebiscytów, nowego Hleba, nie wypatrzyły dziesiątki skautów, menedżerów i szperaczy z lepszych lig niż polska? Taki skarb przeoczyła Borussia Dortmund, Genoa i Nicea. A nie przeoczył Lech. Był pierwszy. Szczęściarze.
    W wielkim skrócie: skoro Kriwiec gra w Lechu, to znaczy, że nie dostał konkretnej oferty z lepszej ligi. Czyli wcale nie jest taki świetny. A jeśli dostał ofertę z lepszej ligi, a mimo to gra w Lechu, to znaczy, że ta oferta wcale nie była taka fajna. Czyli wcale nie jest taki świetny. To proste. Gdyby Kriwiec otrzymał oferty z klubów Bundesligi powiedzmy od FC Koln wzwyż, czyli drużyn poza zasięgiem Lecha (jest ich obecnie jakieś 15), to by nie siedział w Poznaniu. Gdyby się nie bał, że w Eintrachcie będzie grzać ławę, to by nie siedział w Poznaniu. Podsumowując: albo Kriwiec wcale nie jest najlepszy na Białorusi, albo liga białoruska jest sto lat za polską. Albo jest zwykłym debilem. Tak czy siak nie rozumiem czym się tak podniecacie.

    • vegetable78 said

      zobaczymy, na dzień dzisiejszy to może być najlepszy transfer w naszej lidze. Na lepsze nas nie stać, więc cieszmy się z każdej jaskółki. Cuda się zdarzają, choćby Kalu Uche 🙂 Moim zdaniem Marcelo też przejdzie do konkretnego klubu. Ale zobaczymy. Z Niemiec Kriwiec nie miał ofert, było kilka gorszych z Rosji, Ukrainy i jedna słaba z Włoch.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: