Dream Team musi się dotrzeć

Ale wyprawa. Wodzisław Śląski. Dwa dni mi to zajęło. Miałem napisać o tym tekst, ale góra uznała, że innym razem. Tak zwany pusty przebieg. Czasem jedziesz zobaczyć czy coś się stanie, czekasz, węszysz, patrzysz… a tu nic. Szkoda forsy i czasu. Tak się zdarza w tej robocie.

Opiszę więc pokrótce moje odczucia.

Miejscowi dumnie nazywają swoje miasto południową bramą Polski, dla nas, ludzi ze „stolycy”, jest to po prostu koniec świata. Jeśli nie wydostaniesz się stąd ostatnim pociągiem, który odjeżdża około 20, zapomnij o wydostaniu się stąd w ogóle. Na tym końcu świata właśnie Dariusz Kozielski, miejscowy piekarz opracował przebiegły plan podboju ekstraklasy.

Jeden z miejscowych dziennikarzy, a prywatnie mój przyjaciel, rozmarzył się na temat autonomii śląskiej. – Śląsk syty i Polska cała – mówi. A gdyby tak pójść dalej i stworzyć odrębną ligę śląską? „Weszlibyśmy wtedy do Pucharów prędzej niż reszta kraju” – przekonuje. Półżartem oczywiście. Gdyby tak właśnie było, Odra nie musiała by przez najbliższe 50 lat walczyć o utrzymanie, a co za tym idzie, plan miejscowego piekarza nie miałby najmniejszego sensu. I w konsekwencji w Wodzisławiu Śląskim nigdy nie pojawiłyby się wielkie gwiazdy futbolu.

Jako jeden z pierwszych na stadion przyjechał Arek Onyszko. Jeszcze nie wiedział, że za kilka godzin zostanie idolem. Na razie miejscowi zastanawiają się co potrafi. Na rynku gdzie przeprowadzam małą „ankietę” wiedzą, że nie lubi gejów, że nie boi się mówić co myśli, że przyjechał z Danii i że jest dobry. To właśnie on był najbardziej pożądanym „towarem” na spotkaniach w szkołach, marketach, pubach, gdzie tylko się da.

– Balon jest napompowany, ważne żeby tylko zawodnicy nie czuli obciążenia psychicznego – powiedział.

Przyjechał do Wodzisławia na trzy miesiące, mieszka u rodziców Janusza Kozubka, trenera który kilka miesięcy temu zabił swoją żonę. Podoba mu się życie na uboczu. Mówi, że matka Kozubka traktuje go jak własnego syna.

W dniu meczu na mieście nie ma szaleństwa. Trudno dostrzec choćby pół plakatu. W klubie stworzono nawet dział marketingu, ale w najważniejszym momencie przysnął. Koszulki z Cantoro? Jakieś gadżety z Onyszko? Plakaty? Cokolwiek co pokazywałoby, że w klubie są nowi? Niekoniecznie.

Okazuje się, że szef działu marketingu znalazł zatrudnienie głównie dlatego, że jest synem kierowcy Ireneusza Serwotki. Stąd pewnie te „tysiące pomysłów”. Tylko w tygodniu była jakaś promocja typu „odwiedziny w hipemarkecie”, „wizyty w szkołach” itd. Dlatego sądziłem, że marketing będzie miał jakieś pomysły.

Co tam macie?

Nowe smycze.

Oooo, to rewelacja, tłumy się rzucą – myślę.

Niestety patałachów nie brakuje, jeszcze trochę i zatrudnią faceta w Legii Warszawa, to klub który ma moc magnesu na takich gości.

Dopiero na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem coś zaczyna się dziać.

4500 tysiąca widzów, ale wynik, księgowy zaciera ręce. Zdarzały się większe tłumy, ale po raz pierwszy tylu widzów przyszło właśnie na Odrę. Przychodzili, owszem, na Legię Warszawa i Ruch Chorzów. Teraz przyszli na Odrę. Na Arka Onyszko, na Mauro Cantoro, na Brasilię.

Kibice wykupili tysiąc karnetów. Tysiąc! Wcześniej nie było to możliwe.

– Ale tłumy. Teraz trzeba wygrywać, będzie jeszcze więcej – kiwa głową z uznaniem Brasilia.

I tyle. Później było tylko wielkie rozczarowanie. Okazało się, że Odra od razu nie zaskoczyła. Wydaje mi się, że okrzyknięcie snu piekarza nieudanym eksperymentem to jednak spora przesada. Kozielski po meczu był niezadowolony. Balonik pękł, ale nie jest aż tak źle. Odra teraz musi się ograć, nie tracić dystancu do rywali. Ważna będzie końcówka. Ostatnie „100 metrów”. Jeśli utrzymają stratę nie większą niż 3-5 punktów, może być dobrze.

Faktem jest,że z Lechią zagrali dramat. Szczerze mówiąc spodziewałem się tego. Miejscowi się rozmarzyli, bo za bardzo chcieli, żeby Odra wygrała. Wishful thinking.

Stąd rozczarowanie.

Głos z trybun: Schudź ty matlango pierońsko!

To do Mauro Cantoro.

Na trybunach akurat zasiadł jakiś „pan i władca na krańcu świata”.

Cantoro na razie bez pomysłu. Zabrakło dobrego rozgrywającego. Brasilia wygląda przyszłościowo przy czym mam na myśli tylko najbliższą przyszłość, Arek Onyszko ok. Luksik katastrofa. Jest z parytetu. Czescy właściciele muszą mieć swoich w klubie. Co prawda Luksik jesyt Słowakiem, ale ostatnich wiele, wiele lat grał w Czechach, więc pewnie upchnął go jakiś znajomy menago. Parytety to zawsze problem. Z nowych jest jeszcze Kolendowicz, ten daje gwarancję, że będzie trochę wiatru na skrzydle.

Kozielski mówi: Wygadałem kilkudziesięciu piłkarzy. Przyszli ci, którzy lubią wyzwania.

Może ten jego eksperyment się powiedzie. Mi się podoba. Tak jak mówię – jeśli nie stracą dystansu i będą się powoli „sklecać”, jest jakaś szansa.

Reklamy

3 Komentarze »

  1. pavelczado said

    Wishful thinking. Niestety

    Cytat: Szef działu marketingu znalazł zatrudnienie głównie dlatego, że jest synem kierowcy Ireneusza Serwotki. Ciekawe:-) Nie wiedziałem

  2. vegetable78 said

    pewnie tak, pewnie „chciałoby się, żeby tak było”, ale potrzeba trochę czasu. Wiem, że go nie ma za wiele… Patrzyłem na kalandarz. Jeśli przegrają z Piastem, to później będzie już ciężko, zadanie niemal nie do wykonania. Ale na razie nie wyciągam wniosków poza tym, że pierwszy mecz nie wyszedł. Obejrzę ich z Legią, z Piastem i będzie można powiedzieć, czy jest jakiś postęp w samej grze.

  3. Omar said

    Nie jest tak źle. Wszyscy liczą, że trzeba jakieś 30 punktów, ale dół jest strasznie cieniutki, a straty niewielkie. Odra jednak nie ma czasu, żeby się dogrywać i powinni już kasować punkty kosztem Lechii. Spadnie ktoś ze Śląska i ktoś z Trójmiasta. Tak myślę.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: