Mali wszędobylscy

Barcelona… nie byłem jedynym, który miał takie skojarzenia. Polska w meczu z Bułgarią (2:0) zagrała w stylu Barcy. Nie mam na myśli oczywiście klasy zespołu, ale wygląda na to, że w tym kierunku podąży nasza drużyna. W meczu z Bułgarią pokazali, że jest to kierunek słuszny. Kilku małych pomocników robi „dużo wiatru” w środku pola, są nieustanne wymiany pozycji, szybkie wymiany podań, regularne zagrywki „na ścianę”. Ty do mnie, ja do ciebie, ty do niego,on do tamtego, pach, pach, pach. Było wczoraj czuć ten rytm. Jakoś ten kawałek orkiestrze zaczyna wychodzić. Nie są może nasi piłkarze „Chopinkami, które przyciągają ziemię”, jakby powiedział klasyk wszystkich klasyków, ale też i nie są już Jankami Muzykantami.

Ma być więc tak jak na hali – wymiana piłki i zmiana pozycji, masz być wszędzie.

Dobór pomocników pod względem fizycznym jest tu dość interesujący.

Kuba Błaszczykowski – 1,75 centymetrów wzrostu

Rafał Murawski – 1,75

Ludovic Obraniak – 1,74

Radosław Majewski – 1,70

Sławomir Peszko – 1,72

A rezerwowi…

Maciej Iwański – 1,71

Maciej Rybus – 1,73

Smuda więc, znany z zamiłowania do niemieckiego fizycznego futbolu, postanowił iść dokładnie w odwrotną stronę, postawił na „Los Piojos”, małych wszędobylskich. Piszę, że dobór jest zaskakujący, bo choć w Lechu też miał stawiał na niskich, szybkich, niewywrotnych, to jednak tu mali zawodnicy całkowicie zdominowali środek pola. Nie ma tu miejsca nawet dla silnego defensywnego pomocnika, takiego polskiego przecinaka, z umiejętnościami brutalnego sfaulowania rywala. Rolę defensywnego przejął Rafał Murawski, a więc defensywny zawodnik z możliwościami kreowania gry. Niski, szybki, niewywrotny. Dość nowoczesne.

Dlaczego Smuda tak wybrał? Pewnie dlatego, że to są dzisiaj najlepsi polscy pomocnicy.

Przynajmniej moim zdaniem, co widać tutaj

Dlaczego miałby więc rezygnować z najlepszych i stawiać na słabszych w imię systemu? Pomyślał logicznie – jaki system byłby najlepszy mając do dyspozycji tych piłkarzy?
Przyznaję, że nie spodziewałem się po Smudzie tak logicznego i odważnego rozwiązania.
Jacek Gmoch, z którym rozmawiałem podczas meczu ostrzega:
– po pierwsze przeciwnik nie przyłożył się do gry tak jak powinien
– po drugie nasi piłkarze zbyt często gromadzą się w kupie
– po trzecie jesteśmy narażeni na zagrożenie przy stałych fragmentach gry
Trafne.

Jedynym fizycznym zawodnikiem z przodu w był Robert Lewandowski, który jakby odzyskał chęć do gry. Powód? Sądzę, że jest dość prosty. Lech wcześniej nie chciał go puścić n zachód, teraz obiecano mu, że po sezonie będzie mógł odejść. Jest to więc runda, w której walczy o dobry kontrakt. Powodzenia. I nie chodzi w jego przypadku tylko o bramki, ale również skłonność do wymiany podań z kolegami, kombinacyjnej gry. Miałem wrażenie, że u Leo Beenhakkera nie był w stanie zrozumieć tego systemu, nie nadążał za szybką grą. Teraz zrozumiał. Może to była kwestia czasu.
Jeśli chodzi o obronę sporo zastrzeżeń, teraz zobaczymy czy ten Pavarotti pod prysznicem będzie śpiewał coraz lepiej czy coraz bardziej fałszował. Boczni rzeczywiście grali średnio. Kowalczyk był po meczu podirytowany, nie dziwię się. Ale z tego co wiem, Smuda chce na tego chłopaka stawiać. Obronę ocenimy po dwóch kolejnych meczach. Przynajmniej to czy idzie w dobrym kierunku.

Można by więc zarzucić mi jakiś przesadny hurraoptymizm, jakieś niepotrzebne podniecenie. Sam Smuda mówi przecież, że chciałby znaleźć w prasie jakąś petardę. Pewnie jeszcze będzie czas petard. Im dalej tym potężniejszych. Na razie carpe diem.

Advertisements

6 komentarzy »

  1. mandaryn said

    Zatkało mnie. Zobacz ostatni mecz Barcelony, zobacz jeszcze raz ostatni mecz Polski i przemyśl to co napisałeś.

    W sumie nie wiem od czego zacząć, bo czuję się, jakby ktoś po przejażdżce golfem II z kubełkowym fotelem, powiedział, że było podobnie jak w Ferrari…

    Bramki były fajne, gra momentami się kleiła, ale podobieństw do Barcelony nie było żadnych. No oprócz marnych warunków fizycznych paru graczy.

  2. vegetable78 said

    ale przecież nikt nie twierdzi, że Polska grała na poziomie Barcelony, chodzi jedynie o pewien pomysł na grę. Ktoś jest jakimś liderem, a reszta się wzoruje, naśladuje samą ideę.
    Goya maluje, Rosiński naśladuje, co nie znaczy że jest słaby, wręcz przeciwnie jest znakomity, czyż nie?
    Raz to wychodzi dobrze, raz gorzej. W przypadku reprezentacji Polski dość fajnie.
    Pozdrawiam i zapraszam częściej.

  3. Sly said

    Barcelona my nie jestesmy i nigdy nie będziemy ale się chłopaki postarali. Pokazali ładna piłkę momentami i to co myślę najważniejsze było, pokazali chęć do gry i wolę walki. Nie przeszli obok meczu jak to mają w zwyczaju. Miło się ich oglądało i oby teraz tylko było lepiej.

    http://wordcafe.pl/?p=211

  4. Yarkolak said

    Ja tam bym wolał, żeby pomoc naszej reprezentacji spróbowała grać jak środkowa linia Nottingham Forest z lat 1978 – 80. Wtedy, kiedy grali tam Martin O’Neill, John McGovern, Ian Bowyer czy John Robertson. Musisz Mareczku przyznać, że niewiele było lepszych w historii. Że o bramkarzu, obronie czy napadzie nie wspomnę:D
    Wiem, że niewiele wnoszę tym postem do dyskusji, ale chciałem się przedstawić:D
    A artykulik cymesik, jak zazwyczaj, chociaż za Barcą nie przepadam, o czym zresztą dobrze wiesz. Chociaż w sumie, gdyby nasi mołodcy grali jak Barca nie miałbym nic przeciwko.
    Pozdrawiam, keep going:)

  5. vegetable78 said

    Nie bądź dla siebie taki surowy, wiele wniosłeś 🙂 zapraszam częściej.

  6. Mattia said

    mam podobne odczucia jak redaktor.

    Z drugiej strony granie przez 3 lata sparingów i szykowanie szczytu możliwosci na punkt oddalony w czasie o ponad dwa lata jest dla nas wszystkich czyms tak totalnie nowym, ze wszelkie wnioski i odczucia sa obciazone gentycznym ryzykiem pomylki. Dlatego wole byc bardzo, bardzo ostrozny.

    I jestem ciekawy czy to (mowie o „Barcelonie”) faktycznie szerszy pomysl Smudy, czy tylko tak wyszlo. W Lechu zanim zaczelo wszystko wzglednie hulac, minely ponad 2 lata. Czyli jakies kilkaset jednostek treningowych. Tu Franz nie ma tyle czasu (przeliczanego na mikrocykle). I wbrew temu co sie wielu osobom zdaje („turniej dopiero za 2 lata”) nie ma wiele czasu na proby i pomylki.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: