Nerwy, radość, zwycięstwo, zwątpienie

Tytuł: Espana ’82. Nerwy, radość, zwycięstwo, zwątpienie
Autor: Andrzej Makowiecki
Rok wydania: 1982

Dzisiaj do działu recenzje książka Andrzeja Makowieckiego. Właściwie książeczka, spory reportaż pisany ekspresowo, bo niemal na żywo – obrazek z mistrzostw świata w 1982 roku.
Makowiecki to pisarz, autor opowiadań, ostatnio pracował nad autobiografią Michała Urbaniaka.
Warszawiak, który całe życie mieszkał w Łodzi.
A więc i jego książka spaczona jest myślą łódzką.
Najfajniejszym piłkarzem jest tu więc Marek Dziuba a najmniej fajnym Zbigniew Boniek.
Nie jest to jednak istotne.
Książka ta to bardzo fajnie, na luzie napisany dokument o mistrzostwach świata, z punktu widzenia pisarza, nie dziennikarza. Znajdziemy tu więc kilka rzeczy tzw. ekstra – np. wywiad z Mario Vargasem Llossą, dowiemy się sporo o Hiszpanii, trochę o naszych dziennikarzach, trochę o charakterach i charakterkach piłkarzy i niewiele o samej piłce, bo nie to było zamysłem Makowieckiego.
Pisarz to dobry, więc książkę czyta się luźno, na pewno pomaga ona w zwiększeniu wiedzy na temat wydarzeń z 1982 roku ale wiele nowego nie odkrywa.
Trochę za dużo tu autopromocji, ale czy rozmawialiście kiedyś z pisarzem czy dziennikarzem, który choć trochę nie byłby zakochany w sobie?
Są przypadki umiarkowane i są przypadki ekstremalne, ludzi pałających do siebie samych naprawdę szczerą miłością. I zazwyczaj uczucie to jest odwzajemnione. To ważne.
Makowiecki nie jest tu więc wyjątkiem. Z jego punktu widzenia, dziennikarze sportowi biegają dookoła niego i właściwie gdyby nie on, to prawdopodobnie do Hiszpanii by nie dolecieli. Gdyby dolecieli, spaliby pod mostem. Gdyby jednak dali radę załatwić sobie hotel, nie wiedzieliby jak uruchomić windę. I tak dalej.
Ze swoim wpływem na trzecie miejsce naszej drużyny narodowej Makowiecki nie przesadza.
Faktem jest, że jest to dokument wartościowy, dobrze napisany i zdecydowanie go polecam. Do odnalezienia w antykwariatach i na różnego rodzaju allegropodobnych.
Zaczyna się od wywiadu z piłkarzem, który na mistrzostwa nie pojechał, mianowicie z Janem Tomaszewskim. I tu kolejny ważny dokument – jaki był Tomaszewski przed przemianą, która się dokonała, jaki był zanim zamienił się w tropiciela spisków prawdziwych i wyimaginowanych. Sporo można się dowiedzieć.
Moja ocena: 4,5

Reklamy

1 komentarz »

  1. R Hurkowski said

    Ta ksiazka byla szokiem dla srodowiska, jak sie ukazala, w roku bodaj 1983, ale mnie sie od razu spodobala. A Pana Kolega, Panie Marku, Pan Zelazny, to pewnie tez jakas ksiazke pisze, tak? Bo jak zostal w Przegladzie kierownikiem od futbolu, to przestal pisac artykuly, wiec na pewno jakas ksiazke pisze, prawda? Pozdrawiam! RH

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: