Szczerość Lubańskiego

Tytuł: Ja, Lubański
Autorzy: Włodzimierz Lubański, Krzysztof Wyrzykowski
Rok wydania: 1990

Dziś do działu recenzje kolejna pozycja z później epoki dinozaurów czyli zanim zły kapitalizm przyniósł komputery i nasze dzieci zaczęły grać w piłkę jedynie na małym ekranie.
Autobiografia Lubańskiego jest bardzo szczera, momentami ostra. Bardzo dobrze napisana. Spodziewałem się tego, bo w końcu autorem jest Krzysztof Wyrzykowski, jeden z niewielu wielkich żyjących dziennikarzy pamiętających lata 80-te (część się ostała, ale większość wyrżnęło pokolenie Romana Kołtonia).
Z Lubańskim ostatnio miałem szczęście spotkać się w jego mieście Lokeren. On sam mówi, że woli te drugą książkę, napisaną wspólnie z Przemysławem Słowińskim. Jest według niego ona bardziej dojrzała i przemyślana. Z perspektywy czasu wiele rzeczy widzi inaczej.
To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że właśnie po tę pierwszą książkę warto sięgnąć. Skoro są tu rzeczy nieprzemyślane,to może udało się przemycić pewne rzeczy bez cenzury?
Udało się. Lubański okazuje się świetnym rozmówcą, pamiętającym mnóstwo anegdot, nie kryjącym ich.
Nienawidzę rozmówców, którzy mówią coś fajnego, a później dodają: „Niech pan lepiej tego nie pisze, absolutnie nie”. Takich jak Jerzy Engel.
U Lubańskiego tego nie ma, dlatego jego wspomnienia są tak ciekawe.
Czy był najlepszym polskim piłkarzem w historii?
W plebiscycie zorganizowanym z okazji 50-lecia UEFA tak stwierdzono, ale w Polsce pierwszeństwo oddaje się Zbigniewowi Bońkowi lub Kazimierzowi Deynie. Dlaczego? Poruszałem to ostatnio przy okazji Leo Messiego i porównania go do Pelego czy Maradony.
Aby być najlepszym, musisz zaistnieć w Mistrzostwach Świata.
To jest właśnie dramat Lubańskiego. Nie zagrał w drużynie z 1974 roku, a w 1978 był w składzie, ale pojawił się na boisku może na kilka minut. Jacek Gmoch uznał, że ma lepszych. Lubański nie kryje do niego urazy.
Szkoda, bo miał wtedy zaledwie 31 lat.
Był jednak wspaniałym liderem Górnika Zabrze, który w sezonie 1969-70 awansował do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. To właśnie Lubański był głównym aktorem wspaniałych widowisk z Romą, był wtedy na ustach całej Europy, powoływano go na mecze reprezentacji świata, miał ofertę z Realu Madryt, stał się celem terrorystów…
Czy ktoś z dzisiejszego pokolenia piłkarzy napisze kiedyś książkę, po którą ludzie chętnie sięgną? Niekoniecznie, dlatego warto poszperać po księgarniach i sięgnąć po Lubańskiego.
Moja ocena: 4,5

PS. Nie zapominajcie, że właśnie mija 40. rocznica wspaniałego marszu Górnika do finału PZP. Polecam jutrzejszy Przegląd Sportowy, w kolorowym magazynie znajdziecie trochę ciekawych kawałków.

Reklamy

3 Komentarze »

  1. pavelczado said

    wolę pierwszą od drugiej. Ale powody zatrzymam dla siebie:-)
    PS Fajnie wyszedł ten dodatek. Chyba można zatrzymać na pamiątkę:-)

  2. vegetable78 said

    Rzeczywiście, wyszedł ok. Kto wie, może kiedyś się do czegoś przyda…
    PS. A właśnie teraz weterani świętują w jednej zabrzańskich restauracji.

  3. pavelczado said

    Wiem, Pod Kasztanami. Tak to jest jak ma się redakcyjny dyżur…
    Wolę być na jutrzejszym meczu;-)

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: