Lenczyk po polsku

Była wielka miłość a później wielkie rozczarowanie. Z człowiekiem niestabilnym uczuciowo, jakim jest Janusz Filipiak, nie powinno się romansować.
Do zwolnienia konkretnie Lenczyka mam stosunek dość obojętny. Chodzi mi bardziej o trend.
Jeśli prezes decyduje się na fachowca, który ma jakąś wizję, to powinien tę wizję respektować. Niczego naszych lokalnych bossów nie uczy przykład Fergusona, Busby’ego, Wengera. A co z Hitzfeldem, który przegrał z Luksemburgiem, a później stworzył w Szwajcarii solidną europejską drużynę?
Beenhakker powiedział kiedyś, że drużyna to nie dyskoteka, gdzie się wchodzi i wychodzi. To samo powinno dotyczyć trenera.
Jeśli prezes wybiera spośród grona kandydatów tego jednego jedynego, a później go wywala, to znaczy że popełnił błąd. Błędy są jednak po to, by je naprawiać (załóżmy). Jeśli tenże Filipiak popełnia ten sam błąd regularnie, to mamy do czynienia z ignorantem, którego powinno trzymać się z dala od futbolu.
Z drugiej strony nie należy wychodzić za mąż za człowieka niestabilnego uczuciowo. Oczywiście piąta kolejna żona wierzy, ze ona to jest już ta jedna, jedyna, ale fakt, że kolejne małżeństwa trwały rok lub dwa nakazuje się zastanowić.
Wiadomo, jeśli nie ta, to inna się znajdzie. Za portfelem panny sznurem.
Gadanie, że on tak wiele zrobił dla Cracovii średnio mnie interesuje. Między Cracovią a polską piłką nie ma bowiem znaku równości.
Argumentacja Filipiaka jest co prawda dość sensowna (różnice w myśleniu, Filipiak chce perspektywicznych, Lenczyk doświadczonych, Filipiak chce na zachód, Lenczyk nie chce), ale zaraz, zaraz – czy trzeba było roku, żeby to zrozumieć? Po co człowieku brałeś do roboty faceta, który ma zupełnie odmienną wizję futbolu? Czym cię zbajerował? Nie masz własnego umysłu, żeby ocenić, co jest prawdą co tanim bajerem?
Problemem jet też chyba polska komunistyczna działalność. Facet, który zrobił kasę nie musi oznaczać tyle co facet postępowy. Po prostu zaryzykował i zarobił. Balcerowicz nie zaryzykował i nie zarobił.
W Polsce doczekaliśmy się kultu prezesa – Sobolewskiego czy Wyry, wszechmocnego, mogącego zwalniać i zatrudniać, wielkiego budowniczego, który wiedział jak poruszać się po korytarzach władzy, ale nigdy nie doczekaliśmy się kultu trenera, poza Górskim rzecz jasna.
Postacią kultową nie stał się nigdy Jacek Machciński, który pokonał Manchester United i Juventus Turyn, Władysław Żmuda (starszy), który pokonał wielki wówczas Rapid Wiedeń i Liverpool, a pamięta mu się głównie 0:9 z Eintrachtem. Nie został nim Michał Matyas, który zaszedł z Górnikiem Zabrze do finału PZP.
Trenera po prostu się nie szanuje… Nie chcę by zrozumiano mnie źle. Nie jestem zwolennikiem sposobu myślenia Jerzego Engela i leśnych dziadków. Trener nie może pracować 10 lat w klubie tylko dlatego, że ma układ w PZPN. Po prostu przydałoby się trochę rozsądku i raz na jakiś czas ktoś z wizją. Choćby raz na 5 lat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: