Archive for Czerwiec, 2010

Zmiana adresu

Witam panów i panie. Od dzisiaj przenoszę się na adres przeglądu sportowego, więc jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć, zapraszam serdecznie:

to mój nowy adres

Przez najbliższy miesiąc będzie głównie o mistrzostwach świata. Będę zobowiązany i obiecuję, że nie będę kasował wpisów. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Tranzyt

Maciej Skorża stwierdził podczas konferencji prasowej, że sytuacja w Legii jest podobna do tej w Wiśle. Użył nawet słowa analogiczna, czyli krok dalej. Przecież przejmował zespół, który był po najgorszym sezonie w swojej najnowszej historii a doprowadził go do mistrzostwa.
Nie do końca jest to zgodne z prawdą.
Dziś musi budować wszystko od zera, wtedy wziął po prostu zespół z niewykorzystanymi możliwościami i je wykorzystał. Takich przypadków w Polsce w ostatnich latach było wiele. Choćby dwa przypadki w Lubinie u Smudy i wcześniej Michniewicza (ciekawe dlaczego wciąż nie może znaleźć pracy).
Dziś działa na spalonej ziemi, jego praca będzie polegała na przyspieszonej ewolucji, wymianie większości piłkarzy, którzy są wypaleni, którzy zresztą nie mają osobowości do wielkiej gry.
Oczywiście w zwykłym zakładzie pracy czasem jest tak, że czekasz, siedzisz, nic nie robisz, nie chce ci się, nie masz motywacji… czekasz na kogoś kompetentnego. Nagle przychodzi… i po prostu wracasz do życia.
Ale czy widzicie te możliwości u Bartłomieja Grzelaka? U Piotra Gizy? U młodych – Borysiuka? Może trochę… u Rybusa?
Jestem ciekaw. Spośród trzech nowych transferów najmniej podnieca mnie Mezenga, gdyż nie mam na dzisiaj podstaw do myślenia, że jest to piłkarz wart więcej niż Arruabarrena. Spotkałem się co prawda ze stwierdzeniem, że przecież druga liga turecka (Mezenga zdobył tam 21 goli w 25 meczach) nie jest dużo słabsza niż pierwsza polska, ale w tym momencie przerwałem rozmowę, powiedziałem że mam kilka pilnych spraw do załatwienia i wyszedłem. Nie należy zbyt długo podtrzymywać rozmowy z niepoważnymi ludźmi.
Kiedyś mówiło się tak o drugiej lidze niemieckiej albo angielskiej. To co innego.
Dlatego dopóki nie zobaczę go w akcji, w poważnym meczu, nie uwierzę. Poza świetnym sezonem w drugoligowym tureckim zespołem facet nic nie zdziałał. Spokojnie. A przy okazji – jak to jest, że Legia wysyła na wakacje do Brazylii Jóźwiaka, który jeździ, podpatruje piłkarzy, wypisuje nazwiska a na końcu bierze piłkarza z Brazylii od swojego kumpla – menedżera piłkarskiego. To po co jechał i marnował pieniądze? Nic nie znalazł? A przecież mówił, że znalazł…
Knezević… zobaczymy, słychać różne opinie.
Bardzo podoba mi się natomiast transfer Ivicy Vdroljaka.
Oczywiście jest tu jakiś powód do niepokoju…
1. Skoro jest taki dobry, to dlaczego uchował się do 27. roku życia w Dinamie Zagrzeb? Przecież zaglądają tam wszyscy najlepsi menedżerowie świata…
2. Skoro jest taki dobry to co w ogóle robi w Polsce?
Gdy jednak po raz pierwszy mówiono o jego transferze do Polski kilka miesięcy temu, rozmawiałem z moim kolegą z Zagrzebia, dziennikarzem, który stwierdził że jest to zawodnik bardzo solidny i żebym przypadkiem nie wyobrażał sobie, że przejdzie do takiej ligi jak polska.
A jednak…
To kolejny transfer po przejściu Siergieja Kriwca do Lecha (a kolejnym może być Martin Kamburov z Bułgarii, piłkarz dość nieprzypadkowy, jak się wydaje) który daje nadzieję na to, że Polska może być dobrym tranzytem dla piłkarzy ze wschodu i Bałkanów (tych, którzy nie przebili się w pierwszym rzucie) na zachód Europy. Przynajmniej przez kilka najbliższych lat.
Tak jak było w przypadku Jana Muchy, tak jak może być w przypadku Semira Stilicia albo wkrótce właśnie Kriwca, kto wie czy nie Andraża Kirma, w końcu dobry zawodnik nie może mieć dwóch słabych sezonów… Doszliśmy w Polsce do dna naszych możliwości, czas iść w górę.

Comments (6)

Albert feels good

Czytam opinie po walce Sosnowskiego i jestem gdzieś między zniesmaczeniem a zdziwieniem. Albert dał z siebie wszystko, Albert wytrzymał, Albert nie stchórzył, Albert nawiązał walkę, Albert to, Albert tamto, Albert będzie mistrzem świata, narodziny mistrza, smok zionie ogniem, wspaniale Albercik, zabrakło szczęścia, sekundy dzieliły go od triumfu, pojedynek mistrzów, stawił opór większy niż przypuszczano.
Kto przypuszczał, ten przypuszczał.

Ja boks oglądam rzadko, gdyż jest on mniej więcej tak wiarygodny jak wrestling, ok, może trochę bardziej. Ale generalnie ostatnia walka Gołoty z Adamkiem i cała ta szopka dookoła, pokazała o co chodzi.

Albert Sosnowski gdzieś tam biegał dookoła Kliczki, gdzieś tam skakał, ale nie zadawał ciosów. Pałętał się, robił kółka, chodził czasem, krążył jak księżyc, coś tam czasem pyknął (pewnie statystyka wykaże że zadał 1500 ciosów, z czego 500 miało zabójczą siłę), gdzieś tam podskoczył, ale zaraz uciekał. Walkę oglądałem w barze, poderwała do telewizora kilkadziesiąt osób, i ciekawe że wszyscy mieli takie same odczucia. Że ustawione, że żenada, że obciach, że nadaje się do pchania karuzel i tak dalej. Zakładaliśmy się ile rund przetrzyma, bo nokaut był oczywisty. Ja stawiałem na czwartą, ktoś na ósmą. Nie dlatego, że znamy się na boksie, ale dlatego że znamy się na życiu. Jest ciekawsze niż fikcja.

Otwieram gazety, oglądam telewizję – szok! Albert dał z siebie wszystko. I feel good 🙂

Dlatego właśnie lepiej obejrzeć piłkę nożną, mniejsze prawdopodobieństwo, że wynik będzie zgodny z przewidywaniami.

Comments (11)

Katowicki ciemnogród

Ktoś może zarzucić mi agresywny i brukowy wydźwięk tego tekstu, są jednak takie sytuacje, że człowiekowi opadają ręce, gdy może tylko krzyczeć. I to jest właśnie taka sytuacja.

Kolejny absurd, chyba największy ostatnio. Prezydent miasta Katowic powołał kuratora do zarządzania klubem, a ten wstrzymał wypłaty piłkarzom i trenerom. Powód? Słabe wyniki…
Tym samym Katowice dołączają do grona miast, gdzie, jak to mówiliśmy w ogólniaku, wrony zawracają. Osobiście przykro mi, że muszę to napisać, gdyż bardzo lubię roladę z kluskami śląskimi, którą serwują w pewnej miłej katowickiej restauracji.
Przypomnę, że ciemnogrodem ciemnogrodów jest Wrocław z Tarasiewiczem, który cofa Polskę w czasy komuny, zaś sporym ciemnogrodem jest też Bytom z Bartylą.
Wojciech Cygan nazywa się kurator, który postanowił przyćmić Bartylę i Tarasiewicza.
Da się? Da się…
Piłkarze podpisali umowy, i zgodnie z tym należą im się pieniądze. Nie będę tego obrazował, gdyż obraziłoby to inteligencję zaglądających tu ludzi. Ktoś, kto nie przestrzega umów, nie powinien funkcjonować w cywilizowanym społeczeństwie, a przecież do miana takiego aspirujemy. Pan Cygan nie przestrzega zawartej umowy, podobnie jak wcześniej nie przestrzegali jej Tarasiewicz (ciekawe, że odmiennego zdania byli dziennikarze z okolic Wrocławia, zaś ja byłem mocno zażenowany tym, że koleżeństwo i lizanie tyłka może aż tak mocno wpłynąć na niezależność osądu) i Bartyla (prawnik!).
Społeczeństwo, w którym nie przestrzega się umów, społeczeństwo rządzone przez lokalnych watażków o wioskowej mentalności, to społeczeństwo zacofane.
Czekam aż ktoś poda tego człowieka do sądu. Albo miasto, bo przecież ten ktoś jest przedstawicielem miasta właśnie. Gdybym był piłkarzem, odpowiedni prawnik zajmowałby się pewnie już tą sprawą.
Niestety w Polsce piłkarz jest zastraszony, gdyż wciąż za dużo jest Bartyl, Tarasiewiczów i Cyganów, wszechmocnych lokalnych bonzów, mających poparcie kogoś z kim klepią się po plecach. Dlatego spodziewam się, że będzie trochę krzyku, chwila oburzenia, trochę śmiechu i temat umrze śmiercią naturalną.
Po cichu liczę na to, że oburzenie wyrażą katowiccy dziennikarze, którzy powiedzą: „Nie chcemy być ciemnogrodem, panie Cygan, wynocha!”. Ale tylko po cichu, bo jestem realistą.
Niestety tolerowanie takich wybryków może doprowadzić do groźnego precedensu. Kolejny właściciel klubu powie – sorry panowie, słabo graliście, nie dostaniecie forsy. Później kolejny. Będzie oczywiste, że nie spotka się z żadną reakcją ze strony opinii publicznej.
Oto Katowice. Oto Bytom. Oto Wrocław… Polska po prostu.

A oto treść maila, którego dostałem od Wojciecha Cygana

Witam, Panie Redaktorze!

Przyznam, że dość późno (dopiero dzisiaj) i zupełnie przez przypadek dotarłem do Pańskiego tekstu z czerwca br. pt. „Katowicki ciemnogród” zamieszczonego na blogu „Wawrzyn Info”. Niestety przedstawione tam informacje są nieścisłe, przez co w sposób zafałszowany przedstawiają okoliczności i treść mojej decyzji dotyczącej zawieszenia części uposażeń dla piłkarzy GKS Katowice. W istocie decyzja ta sprowadzała się wyłącznie do przesunięcia terminu wypłaty premii za mecze rundy wiosennej sezonu 2009/2010 i nie miała żadnego wpływu na wypłatę pensji (która w tym czasie nastąpiła). Premie dla piłkarzy i kadry szkoleniowej, które wynikały z podpisanego regulaminu, zostały ostatecznie wypłacone po zakończeniu sezonu. Co ważne, regulamin premiowania nie precyzował dokładanie terminu wypłat premii, wobec czego działanie moje miało wyłącznie charakter mobilizujący i pokazujący, że piłkarze swoją dobrą grą mogą ten termin jedynie przyspieszyć. Jednocześnie jako prawnik chciałbym oświadczyć, iż w pełni zgadzam się z Pańską tezą, że za pracę należy się płaca, a umów należy dotrzymywać.

Liczę, że powyższe wyjaśnienia okażą się pomocne dla zrozumienia całej sytuacji z czerwca br.

Pozdrawiam,

Wojciech Cygan,
likwidator SSK GKS Katowice „GieKSa”.

Dodaj komentarz