Albert feels good

Czytam opinie po walce Sosnowskiego i jestem gdzieś między zniesmaczeniem a zdziwieniem. Albert dał z siebie wszystko, Albert wytrzymał, Albert nie stchórzył, Albert nawiązał walkę, Albert to, Albert tamto, Albert będzie mistrzem świata, narodziny mistrza, smok zionie ogniem, wspaniale Albercik, zabrakło szczęścia, sekundy dzieliły go od triumfu, pojedynek mistrzów, stawił opór większy niż przypuszczano.
Kto przypuszczał, ten przypuszczał.

Ja boks oglądam rzadko, gdyż jest on mniej więcej tak wiarygodny jak wrestling, ok, może trochę bardziej. Ale generalnie ostatnia walka Gołoty z Adamkiem i cała ta szopka dookoła, pokazała o co chodzi.

Albert Sosnowski gdzieś tam biegał dookoła Kliczki, gdzieś tam skakał, ale nie zadawał ciosów. Pałętał się, robił kółka, chodził czasem, krążył jak księżyc, coś tam czasem pyknął (pewnie statystyka wykaże że zadał 1500 ciosów, z czego 500 miało zabójczą siłę), gdzieś tam podskoczył, ale zaraz uciekał. Walkę oglądałem w barze, poderwała do telewizora kilkadziesiąt osób, i ciekawe że wszyscy mieli takie same odczucia. Że ustawione, że żenada, że obciach, że nadaje się do pchania karuzel i tak dalej. Zakładaliśmy się ile rund przetrzyma, bo nokaut był oczywisty. Ja stawiałem na czwartą, ktoś na ósmą. Nie dlatego, że znamy się na boksie, ale dlatego że znamy się na życiu. Jest ciekawsze niż fikcja.

Otwieram gazety, oglądam telewizję – szok! Albert dał z siebie wszystko. I feel good 🙂

Dlatego właśnie lepiej obejrzeć piłkę nożną, mniejsze prawdopodobieństwo, że wynik będzie zgodny z przewidywaniami.

Advertisements

11 komentarzy »

  1. piecyk said

    Zgadzam się tylko z ostatnim zdaniem. Faktycznie, w boksie łatwiej jest przewidzieć wynik walki (ja tylko raz nie trafiłem u buka, podczas gdy na piłce wtapiamn regularnie), ale nie ma nic w tym złego. W piłce drużyna X stwarza sobie 30 sytuacji, oddaje 15 celnych strzełów, 3 razy trafia w słupek, dostaje kontre… i przegrywa. W boksie niemal zawsze wygrywa lepszy, bo tu wrażenia artystyczne („za które punktów się nie przyznaje”) są na wagę złota.

    Co do tekstu, troszkę niewiedza wyszła. Kompletnie nie rozumiem porównania do wrestlingu, ani tego podszytego ironią zdania „pewnie statystyka wykaże że zadał 1500 ciosów, z czego 500 miało zabójczą siłę”.

    Sosnowskiemu jak najbardziej należą się pochwały. On do tej walki wychodził z pozycji underdoga, miał dostać do jednej bramki, miał być syndrom Gołoty. Z niego wszyscy się śmiali – że bije kelnerów (w dużej części prawda), że nie ma techniki, siły, szybkości, szybkich nóg, twardej szczęki. Generalnie, że jeśli już coś umie, to głęboko to skrywa. I taki Albert wychodzi do najlepszego pięściarze wagi ciężkiej – kolesia który bił jak chciał Lennoxa Lewisa, który przegrywał tylko przez kontuzje (dwa razy), który bije najmocniej na świecie – i jak gdyby nigdy nic walczy o zwycięstwo. Jego nie można osądzać za wynik, bo wynik był oczywisty ze względu na różnicę klas. Ale on tam wyszedł wygrać, na przekór światu. To tak jakby Lech pojechał na Camp Nou i przegrał 3 do 5. To jest ten rodzaj pochwał, są różne odcienia szczęścia 🙂

    PS. Ja regularnie śledzę fora bokserskie. I uwierz mi, Sosnowski, który miał cholernie niskie notowania, nagle zyskał w oczach. Niektórzy piszą, że to najtrudniejszy przeciwnik Kliczki po powrocie z emerytury, a to już ogromny sukces, bo Kliczko bił się z Arreolą, Peterem czy Gomezem, a to trzy „grube” nazwiska. Pozdrawiam.

  2. vegetable78 said

    ja nigdy nie twierdziłem, że znam się na boksie. Nie chcę się znać. Wiem co widziałem. A widziałem, że nie było walki tylko udawanie. Więc na pewno nie 3:5 a co najwyżej 0:1 przy statystyce 0 strzałów celnych do 2 strzałów celnych. Dla mnie to był obciach. Myślę, że ludzie u nas zbyt często uprawiają wishful thinking. I to jest właśnie na forach bokserskich…

  3. Finkelbaum said

    Piecyk, nie grzej się tak. Sam byłem świadkiem walki, w której murzyn upadł na deski i podniósł nogi do góry tak, aby na podeszwach było widać logo sponsora. Piłką rządzi UEFA/FIFA, która ustala mniej lub bardziej, ale przejrzyste zasady. Boksem rządzą menedżerowie. Koniec kropka.

  4. piecyk said

    Marek, bardzo się mylisz. Wysuwasz bardzo daleko idące wnioski, twierdząc, że nie znasz się na boksie 🙂 To tak jakby Elżbieta Jakubiak krytykowała wybory Franza Smudy, bo ona widziała w życiu parę meczów i swoje wie. Jakie udawanie walki???? Albert udawał ciężki nokaut, udawał ogromne zmęczenie, sam sobie narysował kredkami rany na twarzy? 🙂

    Jego należy chwalić za to, że jako bardzo przeciętny bokser wyszedł do najlepszego na świecie i mu stawił opór. Tylko tyle i aż tyle. Gdyby tak zawalczył Adamek, byłaby zasłużona krytyka. Ale Sosnowski to z Adamkiem może tylko do zdjęcia zapozować. Albert nie stoczył nawet jednej walki amatorskiej, nigdy nie miał na stałe trenera, jeździł po różnych galach i walczył za ochłapy. Dostał walkę życia i nie dał dupy.

    Uwierz mi, oglądam bardzo dużo boksu i ustawiona walka jest może raz na dwieście walk. NIGDY o mistrzostwo świata. Inan sprawa jest taka, że wielu ekspertów twierdzi, że Kliczko celowo nie skończył Polaka wcześniej, żeby mu nikt nie zarzucał, że wybrał leszcza. To samo było przy Adamek – Gołota. Tomek mógłby go skończyć w pierwszej czy drugiej rundzie, ale wówczas z bardzo dużej chmury nawet by nie kapnęło 🙂 Pzdr.

  5. Finkelbaum said

    Piecyk, wiem że człowiek nie chce dopuścić do swojej świadomości faktu, iż coś, czym się zajmował latami i na co przeznaczył w sumie kilkadziesiąt miesięcy swojego ciągłego życia, jest gówno warte – i tak brnie przez życie z przeświadczeniem, że robi coś fajnego. Tak samo jest z Markiem i całym dziennikarstwem sportowym w Polsce 🙂 Ale zejdź na ziemię. W Stanach chłopcy też wierzą, że Hulk Hogan naprawdę rozwalił metalowe krzesło na karku Yokozuny.

  6. vegetable78 said

    Albert Sosnowski nie próbował walczyć z Kliczką tylko skakał dookoła niego. Nie zasłużył na szacunek kibiców, bo nie próbował wygrać. Ok, być może moje wnioski idą za daleko, może wszystko było ok, może po prostu jest słabym trzecioligowym bokserem, którego promowano tak długo na ogórkowych zawodnikach, że doszedł zdecydowanie zbyt wysoko jak na swoje możliwości.
    Nie znam się, choć czasem oglądam i zazwyczaj zadaję sobie to samo pytanie – po co oglądałem to gówno? Po co ktoś wciąż udaje, że to sport?
    Mój tok rozumowania jest prosty – facet skakał i biegał, nie podejmując walki, a w końcu dostał cios. Na samym końcu, bo pojawiły się głosy (jak pisze Pindera), że trzeba było wyemitować wszystkie reklamy na RTL.
    To moje zdanie, ale dopuszczam również inne 🙂

  7. piecyk said

    Finkelbaum, nawet nie będę komentował, bo nie wiem jak przelać śmiech na klawiaturę 🙂

    Marek, mogę Ci podać kilka linkó do walk, że z miejsca pokochasz ten sport :0 Gówno? Widocznie trafiasz na złe walki. Albert próbował wygrać, ale on nie mógł się rzucić na Kliczkę jak desperat, bo:

    a) Albert nie ma mocnego ciosu
    b) Kliczko ma szczękę z granitu, nigdy nie był na deskach, nigdy nie był zamroczony!

    On musiał uciekać, robić uniki i zadawać pojedyncze ciosy. W boksie, o czym bardzo mało kto wie, punktuje się obronę. Dlatego jeśli np. Kliczko zadaje dziesięć ciosów, a Albert ich wszystkich unika, to on wygrywa rundę, mimo że nie zadał żadnego… Dlatego taktyka była dobra – dużo poruszania się (Kliczko jest stary, kondycja już nie taka co kiedyś), uników, podwójna garda i od czasu do czasu próba ataku. Ale zabrakło dobrego wykonawcy.

    Jeszcze raz warto podkreślić jedną rzecz. Gdyby Albert był traktowany jako super talent, najczystszej wody, to byśmy go surowo ocenili. Ale to bardzo przeciętny bokser, który mimo braku domieszki talentu doszedł do walki o mistrzostwo świata (żadnymi bocznymi ścieżkami, był mistrzem Europy – najważniejszy tytuł poza pasami mistrza świata) i nie spękał, postawił opór, parę razy trafił naprawdę solidnie. Ale wróćmy już do piłki… 🙂

  8. Mario said

    Piecyk , sugerujesz ze Kliczko przegrał swoje walki przez kontuzje?, oglądałem walkę z Byrdem, kontuzja?? ciekawe , a może słaba kondycja , obijał Byrda jak chciał ,zmeczył się bardzo i w obawie przed przegraną nie wyszedł do kolejnej rundy. Z Lewisem też kontuzja była??????

  9. piecyk said

    Mario, błagam 🙂 Oczywiście, że z Byrdem i Lewisem przegrał przez kontuzję, naprawdę muszę Ci o takich oczywistościach pisać? Z Byrdem wyraźnie prowadził na punkty, robił co chciał, ale rozwalił sobie lewą rękę. Nie chciał dalej boksować, choć Fritz Sdunek niemal chciał go wypchnąć na ring. Wyszło wtedy brak serca do wlaki Kliczki, bo zostały dwie czy trzy rundy i wygrałby to na pewno. Niby Byrda się bał? Byrd to był jeden z NAJLŻEJ bijących mistrzów świata wagi ciężkiej w historii, on miał watę w łapach, nigdy nikogo poważnego nie znokautował w HW.

    A co do Lewisa, to naprawdę się nie popisałeś. Kliczko prowadził u wszystkich sędziów na punkty, komentatorzy HBO mówili, że zaraz znokautuje Brytola, ale sędzia w szóstej rundzie przerwał walkę na skutek KONTUZJI Ukraińca. Widzowie wygwizdali werdykt, wiwatowano na cześć Witalija. Obejrzyj sobie wywiad Larryego Merchanta z HBO z Lewisem po tej walce, niezwykle wymowny. A Lewis nie dał rewanżu i uciekł na emeryturę. I co, głupio Ci teraz?

    I nie pisz takich głupot, że Kliczko ma słabą kondycję. Pomyliłeś braci. Zobacz ile stary, po kontuzjach, po kilkuletniej przerwie Witalij Kliczko zadał ciosów w walce z Chrisem Arreolą. On ma bardzo dobrą kondycję, a wtedy (Byrd) miał zajebistą.

  10. Mario said

    Naprawdę wierzysz w kontuzje Kliczki w walce z Byrdem , chyba za dużo browarów poszło…, jesli wierzysz w te wszystkie kontuzje to na pewno żal Ci takze Bowe,a po walkach a Gołotą , na pewno bardzo go jaja wtedy bolały. Widać ze nigdy nie dostałeś po buzi, inaczej byś wtedy to wszystko oceniał. Wznowimy dyskusję po jakiejś ulicznej walce.. gdy napadnie Cię 4 gości a Ty zgłosisz im kontuzję po 3 minutach walki…jak będziesz prowadził na punkty to może ci odpuszczą… dobra, zmierzam do tego że w boksie liczy się serce i nie opowiadaj mi o jakiejś kontuzji w walkach z Byrdem i Lewisem..

  11. piecyk said

    Stary, kolejny raz pierd… trzy po trzy 🙂 Po kolei:

    Czy wierzę w kontuzję Kliczki w walce z Byrdem. Są dwie wersje: kontuzja, która uniemożliwiła mu walkę oraz kontuzja, z którą mógł dalej walczyć. On wygrał niemal wszystkie rundy, Byrd nawet na moment mu nie zagrażał. Nie szukaj drugiego dna, bo to wbrew logice.

    Bowe, walcząc z Gołotą, to był w opinii wielu ekspertów wrak człowieka i wrak boksera. Nie nadawał się już do profesjonalnego sportu. Ale żal to mi było wtedy jednak Gołoty.

    Czy nie dostałem po buzi? Biłem się kilkadziesiąt razy, więc pewnie nie raz. Troszkę boksuje, po sesji poważniej zajmę się tematem. Jak widzisz, psycholog z Ciebie żaden 🙂

    Nie wiem, co ma wspólnego uliczna walka, ale jak mnie napadnie 4 gości, to mam nadzieję, że ze mną będzie chociaż ze dwóch 🙂

    Wiem, że w boksie liczy się serce. Taki Rob Colloway (był niedawno w Polsce, dostał od Kołodzieja) jak walczył z Drozdem to był na deskach w 1,2,3,4,5,6 i 7 rundzie. Ale zawsze wstawał! Widziałęm kiedyś taką walkę Dannyego Williamsa, gdzie złamał jedną rękę i od pewnego momentu boksował tylko prawą kończyną (znokautował rywala), lewą nawet nie ruszał. Ale co ma wspólnego z tematem? Kliczko nie ma serca?

    Co do Lewisa, to nie wiem, jakim cudem próbujesz to w ogóle podważać. Kurwa, przecież to sędzia przerwał walkę na skutek kontuzji! Kliczko chciał walczyć, prawie się popłakał, że mu sędzia nie zezwolił. Zobacz zdjęcia z tej walki, zobacz jak wyglądało jego oko. Jeżeli twierdzisz, że on nie przegrał przez kontuzję, to znaczy, że nie warto z Tobą dyskutować, bo równie dobrze możesz napisać, że Bayern wygrał ostatni finał Ligi Mistrzów, a świat jest w wielkim błędzie, sądząc inaczej. Pzdr.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: