Archive for Sierpień, 2010

Sprawa Antolovicia

Gdyby wskazać na największe transferowe rozczarowanie ligi po pierwszych kolejkach, na pewno w trójce byłby Marijan Antolovic, chorwacki bramkarz Legii. Może gdzieś obok Wichniarka i Tshibamby. Tyle tylko, że jego błędy mają większe przełożenie na wyniki Legii.
Krzysztof Dowhań, ostatni polski wielki autorytet piłkarski mówi, że będzie to dobry bramkarz, tyle że potrzebuje czasu.
Problem polega na tym, że czasu nie ma. Dowhań broni Antolovicia, bo musi, to zrozumiałe. Jeśłi więc mówi, że Marijan dobry będzie, to znaczy że będzie. Nie ważyłbym się napisać, że się nie zna, bo wiem że się zna i to jak nikt inny. Gdyby jednak jakiś przypadkowy przechodzień powiedział, że Antolović nie zawalił bramek z Bełchatowem nie pomyślelibyście że rozmawiacie z człowiekiem nie mającym pojęcia o piłce? Przecież przy drugiej bramce wystarczyło wyciągnąć ręce…
Problem w Legii polega obecnie na przerwaniu ciągłości. Za Boruca wskoczył Fabiański (Światowidzie, jakie on miał dziurawe ręce), a Fabiańskiego Mucha (przecież to był podwórkowy bramkarz), a za Muchę? No właśnie, kto… nikt. Warto był rozsądniej wydać forsę. Na przeczekanie kupić dobrego bramkarza (oprócz dobrego napastnika) a młodego wychowywać i przygotowywać do wielkiego występu.
Legia płaci więc za złą politykę transferową Macieja Skorży. Dobrego trenera, ale zbyt mało elastycznego. Wygląda to jakby dostał zbyt dużo forsy i nie widząc co z nią zrobić, po prostu wydał bezmyślnie.
Nie twierdzę, że ta polityka się nie opłaci w dalszej perspektywie, tyle że warto było zaoferować coś tym 20 tysiącom widzów, którzy przychodzą już teraz, bądź też amknąć stadion na cztery spusty i zrobić otwarcie, gdy drużyna będzie już przynajmniej w połowie gotowa.
Na razie wrażenie robi sam stadion, sama oprawa, sama atmosfera. Gdy raz przyjdziesz na takie wydarzenie, chcesz wrócić, szczególnie jeśli jest to dla ciebie nowe… ale prędzej czy później zaczynasz patrzeć na boisko. I to jest problem.

Reklamy

19 Komentarzy

Wyższa półka

Jakiś czas temu pisałem tu o tym, że Polska może stać się dobrym punktem przerzutowym ze wschodu na zachód. I to się chyba potwierdzi, tyle że znacznie szybciej niż przypuszczałem. Dziś pojawiają się realne pogłoski (w „PS”) o tym, że Lech poza dwoma Białorusinami (Kisliak z Dynama lub Szitow z Bate – defensywny pomocnik i obrońca, obaj reprezentanci Białorusi) mógłby ściągnąć też Jana Schlaudraffa, 3-krotnego reprezentanta Niemiec. Wiadomo, że agenci oferują na terenie Polski (ostatnio Legii Warszawa) Michaela Hanke, 12-krotnego reprezentanta Niemiec.
Wiem, że to tylko plotki, ale wcześniej takich plotek nie było. Były jakieś dziwolągi typu Oliver Kahn i Jens Lehmann w Wiśle czy Fernando Morientes w Legii. Te, które pojawiły się w dzisiejszej prasie brzmią znacznie bardziej prawdopodobnie.
Jest to więc jakiś czytelny sygnał, albo przynajmniej ja chciałbym tak myśleć.

Comments (1)

Aaaa szukam winnera

Józef Wojciechowski dla „GW”: „Potrzebuję trenera winnera, który wprowadzi takiego ducha do tej drużyny. Chciałbym też, żeby swoją grą Polonia zdobyła serca kilkunastu tysięcy mieszkańców Warszawy. Z czterema tysiącami widzów nie przeniesiemy się przecież na Stadion Narodowy. Byłby wstyd. Nie po to więc wydaję pieniądze na reprezentantów Polski, spełniam każdą zachciankę trenera, a daję mu nawet jeszcze więcej, by nie wygrywać z beniaminkiem”

Absolutnie racja, tylko czy nie jest tak, ze każdy trener którego przyjmie Wojciechowski na początku czuje się winnerem, ale po pierwszym wparowaniu właściciela do szatni i wypełnieniu jego poleceń staje się looserem?

Wojciechowski traktuje swoich trenerów jak pachołów. Prawda jest taka, że nie sięgnął jeszcze po żadnego ze średniej europejskiej półki, a chciałby mieć kogoś kto prowadzi zespół na miarę najwyższej europejskiej półki.
Dla każdego trenera z Polski praca w Polonii to marzenie – masz kogo chcesz, tylko wygrywaj… albo udręka: – Motyla noga, jak wy gracie, zmień lewego na prawego!

Chętnych jednak nie zabraknie, bo kolejni naiwni wierzą, że to właśnie oni będą tymi niezależnymi, tymi winnerami, tymi którzy powiedzą w drzwiach szatni właścicielowi: „Tu jest szatnia, w przerwie działacze nie mają wstępu”.
Ale gdy stanie nad nimi pan Józef, spojony już lekko Chivasem, wtedy jego majestat nakaże im potulnie skulić się w narożniku.

Jeśli chodzi o Bakero, docierają do mnie sprzeczne sygnały, na temat jego fachowości itd. Ale moja obserwacja jest prosta – jest to facet absolutnie pozbawiony ognia. Cały jego autorytet piłkarski runął. Już dawno, gdy sprowadzał „ciocię, babcię, brata i bratową”. Myślałem, że trochę go odrobi, ale po tym jak karnie wypełnia polecenia właściciela, myślę że to po prostu kolejny trenerek, który zwraca uwagę jedynie nazwiskiem.

Tak będzie z każdym kolejnym szkoleniowcem, aż do czasu gdy Wojciechowski sprowadzi dobrego fachmana z zewnątrz.
PS. Swoją drogą, dziś przeczytałem (również w GW), że szykuje się transfer Nikoli Mijajlovicia albo Piotra Brożka. Jeśli chodzi o tego drugiego… Polonia chce wygrać rywalizację z Wisłą,dlatego sprowadza zawodnika, który stracił miejsce w Wiśle? Ok, ja się nie znam… a Piotrkowi życzę dobrze, niezły piłkarz, sympatyczny facet. Brakuje jeszcze bramkarza, środkowego obrońcy (chyba, że Jodłowiec dojdzie do siebie), ofensywnie grającego kreatywnego pomocnika… i to by było na tyle. Na mistrzostwo powinno wystarczyć.

Dodaj komentarz

Grosik za grosze

Wracam do sygnalizowanego tematu z Grosickim, który poszedł na wypożyczenie do Arisu (100 tys. euro a w razie zakupu milion)
250 tysięcy złotych dostaje każdy klub za miejsce wyżej w tabeli. 100 tysięcy euro czyli 400 tysięcy złotych dostanie Jagiellonia za wypożyczenie do Arisu Kamila Grosickiego.
Grosicki zapewnił drużynie kilka punktów. Nie twierdzę, że nie zrobi tego Maciek Makuszewski, życzę mu powodzenia… ale na dziś rachunek ekonomicznie nie zgadza mi się. Spadek o miejsce czy dwa może powodować również brak awansu do europejskich pucharów w przyszłym roku, a szansa jest…
Generalnie nie jest to gra warta świeczki.
Teraz wykazać się może Michał Probierz. Ten trener, który dzisiaj awansował do czołówki szkoleniowców, jeszcze nie dawno nie widział w składzie Grosickiego czy Frankowskiego. Grają, bo tak kazał główny sponsor klubu. Pierwszy odszedł Grosicki, możliwe że w grudniu skończy Frankowski (mam nadzieję, że nie), zobaczymy co naprawdę wart jest Probierz a właściwie jego koncepcja. Sądzę, że wróci do szeregu, choć chciałbym się mylić i wierzyć, że świetna gra Jagiellonii oparta na dobrej polskiej tradycji (czyli szybki atak, wypad i strzał, czy to nie polskie właśnie?) to efekt jego przemyślanej strategii a nie przypadku i faktu, że wbrew sobie ma takich a nie innych piłkarzy.
Oczywiście nie winię tu Probierza za odejście Grosickiego, nie wyciągam tak daleko idących wniosków… rozumiem, że władze Jagiellonii chcą odbić sobie pasztet transferowy Maycona – kilkaset tysięcy dolarów (ile dokładnie? Na pewno poniżej 600) za ostatniego rezerwowego to małe nieporozumienie… i zarobić milion euro za Grosika. Zobaczymy, na razie rachunek ekonomiczny mi się nie zgadza.
PS. Z drugiej strony czy nie jest tak, że Białorusini „wydymali” mówiąc brzydko Białostocczan? Grajcie mi tym Mayconem – krzyczeli. Kupili kilka meczów, bo czasem na starym video widać, jak Maycon biegnie w stronę bramki a obrońcy rozstępują się przed nim niczym morze czerwone… i trach! Bramka. Inwestycja pochłonęła pewnie 10 procent zysku. Im bardziej na wschód tym mniejsze koszta. A my? No cóż, uczymy się, uczymy. Chyba, że w Białymstoku liczą, że Grosicki pokaże się na lepszym rynku i zostanie wypatrzony przez przedstawicielami większego klubu. Różnie może być, może jestem krótkowidzem.

6 Komentarzy

Robert Kubica zszedł na ziemię

Robert Kubica dał pozwolenie na drobną krytykę. Po dzisiejszym GP Belgii przyznał się do błędu. Powiedział więc (za sport.pl): „Wjeżdżając do alei serwisowej zdekoncentrowałem się, bo musiałem zmienić ustawienia na kierownicy. A przejazd był mokry, co nikogo oczywiście nie dziwi. Zblokowałem koła i nie zdążyłem już wyprowadzić bolidu. Zabrałem na przednie skrzydło kilku mechaników, mam nadzieję, że nic się na stało”
To przełomowe wydarzenie w historii powstawania hagiografii Roberta.
Do tej pory błędy popełniali mechanicy, Niemcy (umówmy się, że ci spiskowcy robili to celowo), rywale, koledzy z drużyny, trenerzy, widzowie, sprzątaczki, konstruktorzy. Wiem, bo czytam relacje z Formuły 1 w polskich gazetach. Teraz błąd popełnił Robert Kubica. Czy to rysa na pomniku? Ależ skąd. Robert pokazał po prostu ludzkie oblicze. Błąd. Cóż za słowo. Słowo, które stało się ciałem. A więc teraz będąc człowiekiem jeszcze bardziej zbliży się do ludu. A więc paradoksalnie stanie się bardziej boski. Niezwykła historia.

Dodaj komentarz

Krótko po lidze

1. Manuel Arboleda – facet zrobił dwa faule na dwie żółte kartki. Najpierw celowo faulował Tomasza Frankowskiego, potem wychodzącego na czystą pozycję Kamila Grosickiego. Trener Lecha, Jacek Zieliński, stwierdził że jakiś „synek z mlekiem pod nosem” pokazał Arboledzie niesłuszną kartkę. Zielińskiemu zarzucano brak charyzmy, a on ostatnio trochę stara się pokazać, że ma jej sporo. Nieuczciwe osądy i krzyk to nie jest charyzma, nie o to chodzi trenerze. 29-letni sędzia Szymon Marciniak pokazał więcej dojrzałości niż Zieliński,który swoje mleko dawno wytarł. Dwie złe decyzje sędziego to brak żółtej kartki dla Kascelana, gdzie pewnie bał się pokazać drugą żółtą (w przypadku drugiego faulu Arboledy sytuacja była czysta) i bezsensowne, choć przypadkowe zakończenie pierwszej połowy, gdy Frankowski wychodził sam na sam z Jasminem Buriciem.
2. Niedzielan, Frankowski, Żewłakow – zastanawiam się czy oni tacy dobrzy czy liga słaba. Przecież to zawodnicy, którzy wrócili do Polski bo radzili sobie średnio albo słabo w Europie. Chciałbym napisać, że oni bardzo dobrzy i może tak będzie lepiej. Swoją drogą naprawdę skłaniam się ku tej wersji.
3. Grosicki – powiedział w Canal Plus, że jutro będzie niespodzianka w sprawie transferu. Z tego co słyszałem, to rzeczywiście będzie. Szczegóły w „PS” jutro. Od siebie tylko dodam, że Jagiellonia zrobiła beznadziejny interes.
4. Wielkie Derby Śląska w Orange Sport. Działacze marudzili, że nie w Canal Plus, bo przez to nie zarobili forsy. Wybrali – zarobili sprzedając najlepszych piłkarzy (Ruch) albo nie kupując dobrych (Górnik). Mam dziwne przeczucie, że stracili na tym podwójnie, bo mało kto będzie teraz chciał obejrzeć większe fragmenty Ruchu czy Górnika.
Przy okazji, naoczny świadek zapewnia, że na meczu było 18 tysięcy widzów. Może być tylko 13. Ciekawe czy to się sprawdzi. Jeśli tak, a świadek jest wiarygodny, (właściwie jest ich przynajmniej kilku) to będziemy mieli skandal związany z narażeniem ludzi na ogromne niebezpieczeństwo. Ile razy słyszy się o tym, że gdzieś na świecie wpuszczono zbyt wielu kibiców i doszło do tragedii… na pewno podczas relacji w TV widać było, że fani siedzą między innymi na trybunie gdzie nie powinno ich być.
5. Skorża, Ulatowski… wstrzymam się z oceną, właściwie gdyby spojrzeć logicznie – nie ma tu jakiejś wielkiej sensacji, jest jedynie zrozumiałe rozczarowanie.
6. Światła w Lubinie – zdarza się.
7. Śląsk Wrocław – Ryszard Tarasiewicz jeszcze niedawno był wielkim renerem i kandydatem na stanowisko kadry. Tomasz Kafarski jest dyżurnym kandydatem do zwolnienia, a jego Lechia dyżurnym spadkowiczem. Śląsk ma ponoć super linię ofensywną, piłkarzy Lechii nikt nie zna. Zdaje się, że na dziś Śląsk ma jeden z większych potencjałów w lidze (Kaźmierczak – Sobota, Ćwielong – Mila – Diaz, Sotirović) i zdaje się jednego z najsłabszych trenerów, który swoją wielkość zbudował na sprzedawaniu kitów lokalnym dziennikarzom.
8. Robert Maaskant – nic nie zmienił, ale bez przesady… pamiętacie wszyscy Dana Petrescu, prawda? No bo kto nie pamięta? Liczę na to, że Cupiał drugi raz nie zrobi tego samego błędu i nie da rządzić piłkarzom. Stara zasada mówi, że łatwiej wymienić jednego trenera niż iluś tam piłkarzy. Tym razem warto pójść trudniejszą drogą. Zmienić mentalność albo piłkarzy.

3 Komentarze

Jemu brakuje piłkarzy

Maciej Skorża stwierdził podczas konferencjii prasowej, że brakuje mu piłkarzy, konkretnie napastników. Wydał ok. 10 milionów złotych na transfery i brakuje mu piłkarzy. Konkretnie napastników… Bartoszek nie wydał niemal nic… Polonia wydała ponad dwukrotnie mniej niż Legia, Probierz wydał niewiele, Sasal również. Ale to właśnie Skorży brakuje napastnika.
A przecież na polskie warunki dostał tych piłkarzy, których chciał.
Na razie z jego transferów sprawdza się Vrdoljak i Manu. Nie sprawdza się Mezenga, nie sprawdza się Kneżević, nie sprawdza się Antolović. Nie twierdzę, że się nie sprawdzą, może trzeba im czasu. A może po prostu zamiast sprowadzać nowego obrońcę czy pomocnika, trzeba było się wstrzymać i poszukać przyzwoitego środkowego napastnika, który się sprawdzi teraz i tutaj.
Gadanie Skorży o tym, że brakuje mu napastników jest na skraju bezczelności i pogardy wobec pracy innych trenerów.

Comments (1)

Older Posts »