Priorytet

Panie Gil, dlaczego pan nie kończysz tego spotkania? – pytali kibice. Nie żeby w Białymstoku była jakaś przejmująca dramaturgia, a goście z Bełchatowa naciskali na bramkę Grzegorza Sandomierskiego. Mecz odbywał się po prostu w piecu. Ktoś, kto ustalał godzinę meczu Jagiellonii z PGE GKS, nie wziął pod uwagę zdrowia zawodników i poziomu gry. Liczył się jedynie interes telewizji – interes nadrzędny.
Warto w tym miejscu zadać pytanie: Co jest priorytetem: interes ligi czy interes telewizji?
Wszystko zależy od tego, w którym miejscu stoimy. Już drugi raz w ciągu tygodnia okazało się, że Canal+ i Orange Sport są ważniejsze niż sama liga. „Dajemy forsę, więc możemy robić, co chcemy. A jak zechcemy, to zagracie nawet w Boże Narodzenie” – mogliby więc powiedzieć szefowie stacji telewizyjnych. Jest tu jakaś logika. Canal+ i Orange uznają się
za wielkiego dobrodzieja ligi, więc wszystko musi być ustawione pod nich. Wygląda na to, że tak myślą, że to właśnie oni są tu głównymi aktorami. A przecież tak nie jest. Piłka nożna nie jest ich własnością, jest rzeczą publiczną, zaś telewizje mają jedynie pokazywać mecze.
Pierwszy był przypadek Cracovii. Zespół Rafała Ulatowskiego musiał zagrać w piątek i musi zagrać dzisiaj. Tylko dlatego, że telewizje musiały zrobić transmisje dla kilku tysięcy osób.
Najważniejsze, że telewizja mogła puścić „pasjonujący” i jakże oryginalny program o tym, że Ntibazonkiza to bardzo skomplikowane nazwisko. Cóż, nie mój temat, nie mój problem. Wyłączam telewizję, wrócę za chwilę.
Mój problem jako człowieka chcącego oglądać mecz na dobrym poziomie jest taki, że Ulatowski nie był w stanie wystawić najsilniejszej drużyny.
„Graj pan tym co masz, prawo jest po naszej stronie” – dostał odpowiedź.
A więc zobaczyliśmy fajny mecz z masą przypadkowych błędów, podań pod nogi rywala. Można więc nawet śmiało zaryzykować tezę, że własnie telewizja ustalając godzinę meczu tylko i wyłącznie pod siebie, wypaczyła jego wynik.
Drugi przypadek miał miejsce właśnie w Białymstoku, pot zalewał piłkarzom oczy, a stacja telewizyjna jak gdyby nigdy nic pokazała, jak piłkarze biorą przerwę na picie wody. „A to ci dopiero ciekawostka. Ale mamy fajny obrazek”.
Tyle tylko, że ja wolałem obejrzeć szybką Jagiellonię, która swoją dynamiczną kontrą rozrywa defensywę gości, chciałem zobaczyć szybki mecz. Zamiast tego, choć mecz był przyzwoity, to wielokrotnie decydował przypadek. Tempo meczu momentami siadało. Oczywiście trener mógłby zareagować jak Berti Vogts w 1994 w USA, gdy piłkarze narzekali na 40-stopniowy upał. ówczesny selekcjoner reprezentacji Niemiec stwierdził: „Macie tak zapier…, żeby wam się zrobiło chłodno”. Ale nie popadajmy w skrajność.
W pewnym momencie Grzegorz Sandomierski, bramkarz Jagiellonii, Grzegorz Sandomierski, zachwiał się i upadł na ziemię.
„Straciłem orientację” – powiedział po meczu. Skończyło się więc jedynie na chwili strachu. Tylko dlatego, że pan z telewizji musiał pokazać obrazek.
Gdyby w przyszłości Canal Plus organizował kolejny okrągły stół i pytał co zrobić by poprawić poziom ligi, proponuję zacząć od przypomnienia, co jest priorytetem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: