Optymizm

Wraca mi po pierwszej kolejce. Zażenowany po europejskich pucharach postanowiłem nigdy więcej nie oglądać meczów polskiej ekstraklasy, ale wytrwałem w moim postanowieniu aż do pierwszej kolejki ekstraklasy. Ta jaka była, każdy widział. Słaba. Ale druga, to już co innego.

1. Polonia Warszawa – znakomita w destrukcji, do tego mająca kilka silnych punktów z przodu. Ogromne znaczenie ma fakt, że jest to zespół z najsilniejszą ławką rezerwowych. Wkrótce do gry wróci Sobiech, do formy dojdzie Smolarek, wyzdrowieje Jodłowiec, „wgra” się Rachwał i prawdopodobnie będziemy mieli najlepszy polski zespół. Dobrze, że trafiło na Polonię, bo Józef Wojciechowski w przeciwieństwie do Wisły czy Lecha nie wyprzeda drużyny przed najważniejszymi meczami, tak sądzę, i on zresztą tak mówi.

2. Indywidualności. Diaz jak najbardziej, podobał mi się, ale znacznie wyżej oceniam Saidiego Ntibazonkizę i Waldemara Sobotę. Ntibazonkiza to zawodnik jakiego w naszej lidze nie widziałem. Szybkość, drybling, dośrodkowanie, strzał. Ma wszystko, oby tylko utrzymał taką formę. Gdy rozmawiałem z kolegami z Holandii wyrażali o nim pozytywne opinie. Ciekawe tylko dlaczego ten „mały, szybki”, jak go nazywają, przyjechał grać do Polski. Co tu jestnie tak. A może po prostu wkraczamyw nwą erę, robimy krok do przodu….

Problem Cracovii polega na tym, że zespół nie ma obrony. Gdy rozmawialiśmy ostatnio z Rafałem Ulatowskim powiedział: podstawa to obrona.

Czyli najważniejsza destrukcja i odbiór, a potem musisz mieć silną linię ofensywną. Tyle tylko, ze Ulatowski ma dość silną linię ofensywną (rozpoczynając od defensywnych pomocników, taka życzeniowa na papierze: Sacha – Suworow – Radomski – Klich – Ntibazonkiza – wolna koszulka, moze być Ślusarski), a własnie nie mna obrony. Chyba, że olśnieniem, na co liczą w Cracovii, okaże się Jarabica. Słabiej ze Śląskiem zagrał Janus, fatalnie Sasin, tak sobie Polczak. Potencjał jakiś tu jest, boję się tylko, że po 5-7 kolejkach Cracovia będzie zajmowała ostatnie miejsce w tabeli i później ciężko będzie się jej wygrzebać. Taki ma kalendarz, a zanim zawodnicy załapią styl Ulatowskiego, może minąć trochę czasu. Życzę cierpliwości Januszowi Filipiakowi, wiadomo, że ten facet ma zmienne nastroje.

Jeśli chodzi o Waldemara Sobotę, to gratuluję Śląskowi. Dlaczego jednak chłopak tak utalentowany, tak błyskawiczny, tak dobry technicznie, z takim rozeznaniem w sytuacji, trafia do ekstraklasy w wieku 24 lat? To porażka naszego systemu skautingu. Polski koszmar. Kto wie ilu podobnych piłkarzy tuła się po niższych ligach ilu przegapiono. Wniosek – statystyczny polski trener nie ma wizji i rozeznania w sytuacji, a statystyczny polski prezes klubu nie zna się na piłce.

Wracając do Śląska, chociaż nie cenię zbytnio (opieram się na wynikach i stylu gry) Ryszarda Tarasiewicza, idola i Rysia misia wrocławskich dziennikarzy, to jednak wydaje się że ma szansę stworzyć jeden z najbardziej efektownie grających zespołów w naszej lidze. Pomoc-atak: Sobota – Kaźmierczak – Mila – Ćwielong oraz – Diaz – Sotirović, wydaje mi się jednym z najbardziej sensownych w lidze.

Z drugiej strony kolega, znawca futbolu i fan Widzewa, napisał mi: Nie bądź śmieszny, to są piłkarze znani, ale nie dobrzy.

Zobaczymy, Diaz i Sobota są dobrzy, a reszta dobra na nasze warunki.

Teraz czekam na powrót Wielkiej Trójcy. Lech, Legia, Wisła – nie oszukujmy się, słaby początek nie zmenia faktu, że to wciąż kandydaci do tytułu. Szczególnie ciekaw jestem Legii, która jest cała nowa. Najważniejsze, by nie straciła zbyt dużo do czołówki, jeśli ci zawodnicy się zgrają, to kto wie…

Jak jednak powiedział Hubert Kostka – zespół buduje się latami, wymiana w tydzien dziesięciu piłkarzy nigdy nie przynosi pożądanego efektu. I chyba to racja. Trzeba dokładać po dwóch, trzech na rundę…

Macieja Skorżę dodatkowo czeka mały bunt. Starsi zawodnicy chyba zaczynają się buntować. Nic dziwnego, czują swój koniec. Było to jednak do przewidzenia. Z Kiełbowiczem i Gizą nie da się zawojować ligi.

PS. Frankowski jest nieśmiertelny.

Advertisements

5 komentarzy »

  1. Hanys 1920 said

    Nie oszukujmy się, takie coś jak wielka trójca w polskim futbolu nie istnieje, te 3 kluby są bowiem „ciankie jak psia kupa” (cytując mojego kolegę z dzieciństwa).

    Zakładam się o dowolną stawkę, że przynajmniej jeden z „3 polskich mocarzy” skończy poza pierwszą trójką. Mało tego, nie będzie go nawet w pierwszej piątce 😉

  2. vegetable78 said

    Jakaś tam trójka się stworzyła, teraz dołączy Polonia, dzięki której pierwsze z twoich założeń pewnie się spełni. Jeśli chodzi o „piątkę” to możliwe ale wątpliwe. Jednak kadry mają najmocniejsze.

  3. cwiakala said

    Pomoc-atak: Sobota – Kaźmierczak – Mila – Ćwielong oraz – Diaz – Sotirović byłby sensowny, a nawet bardzo, gdyby wyrzucić z niego Ćwielonga 🙂

    Sobotę widziałem w piątek na Suchych Stawach i podpisuję się pod Twoją opinią

  4. Sebek said

    brawo Waw za powrót!

  5. […] pierwsze kilka kolejek może być ciężkich. Ja sam pisałem niedawno tu, że boję się o to iż po pierwszych 5-7 kolejkach Cracovia będzie ostatnia i ciężko będzie się jej wygrzebać. Pamiętajmy jednak, że w podobnym okresie w poprzednim sezonie w tym samym miejscu znajdował […]

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: