Sprawa Michniewicza

Poczytałem trochę wyjaśnienia Michniewicza w Przeglądzie Sportowym, Gazecie Wyborczej i na weszlo.pl.

1. Ma racę Michniewicz mówiąc, że wypłacanie drużynie premii za to, żeby pokonała rywala „płacącego” nie jest jakimś przestępstwem. Oczywiście jest to niejednoznaczne, bo czy na przykład nie może być spłatą starego „zadłużenia” albo opłatą na kolejny sezon? Cóż, jest to proceder stosowany na całym świecie, zawsze wzbudza kontrowersje, ale tak jest z piłką – w piłce działa mało uczciwych ludzi, raczej kombinatorzy.

2. Ma rację Michniewicz – nikt mu nic nie zarzuca. Koniec tematu.

Oczywiście ja mam wątpliwości, bo oglądałem mecze Zagłebia, szczególnie ten z Legią, pamiętam też że nagle Piotr Włodarczyk po dziwnym meczu przeszedł do Zagłębia i zaczął zarabiać kilkakrotnie więcej niż byłby w stanie zarobić w normalnym klubie. Zarabiał wielokrotnie wiecej niż zasługiwał. Pan Czesław tego nie pamięta, bo jak wiadomo pamięć ludzka jest wybiórcza.

Teraz to nieistotne, nie ma oskarżenia, zostają przypuszczenia.

Jest za to inny temat – Michniewicz wymienia kluby, które niby chciały go zatrudnić. Piast, Odra, Arka. Zapomniał, że wydzwaniał do dziennikarzy, by zechcieli załatwić mu rozmowy z prezesem klubu. Może nie jest więc tak, że ktoś chciał zatrudnić jego, ale raczej on chciał być zatrudniony przez kogoś. A czy do wiadomości publicznej musi być podana informacja „kto do kogo dzwoni i kto zadaje pytania?”.

To również nieistotne.

Panie Czesławie, podamy trzy przykłady: Alf Ramsey, Bobby Robson, Brian Cloygh.

Wszyscy ci panowie wzięli kluby znikąd albo chociaż kluby słabe, i stworzyli legendę. Walczyli przeciw wielkim trójkom, wielkim czwórkom, wielkim piątkom, przeciw znacznie potężniejszym drużynom niż Legia, Wisła czy Lech. Jeździli po małych klubach, szukali zawodników (takich jak Sobota, Krzynówek czy Błaszczykowski… a więc można…), rośli w siłę, stawali się potęgami. Trening, pomysł, gra, zaangażowanie.

Niech pan weźmie słaby klub w I albo II lidze, wprowadzi go do Ekstraklasy, zdobędzie miejsce w pierwszej trójce, a może coś więcej. Czy to nie byłaby piękna historia? Czy nie jest tak, że tylko w ten sposób dowód może zostać przeprowadzony, a w innym wypadku pozostanie smrodek?

Wtedy i ja uwierzę, że nie jest pan chłopcem do podawania nożyczek w zakładzie fryzjerskim we Wronkach, tylko prawdziwym trenerem, kimś z ogniem, wielką osobowością. Brakuje nam w piłce tak wielkich osobowości. Opowiadaczy pierdół nam nie brakuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: