Sprawa Antolovicia

Gdyby wskazać na największe transferowe rozczarowanie ligi po pierwszych kolejkach, na pewno w trójce byłby Marijan Antolovic, chorwacki bramkarz Legii. Może gdzieś obok Wichniarka i Tshibamby. Tyle tylko, że jego błędy mają większe przełożenie na wyniki Legii.
Krzysztof Dowhań, ostatni polski wielki autorytet piłkarski mówi, że będzie to dobry bramkarz, tyle że potrzebuje czasu.
Problem polega na tym, że czasu nie ma. Dowhań broni Antolovicia, bo musi, to zrozumiałe. Jeśłi więc mówi, że Marijan dobry będzie, to znaczy że będzie. Nie ważyłbym się napisać, że się nie zna, bo wiem że się zna i to jak nikt inny. Gdyby jednak jakiś przypadkowy przechodzień powiedział, że Antolović nie zawalił bramek z Bełchatowem nie pomyślelibyście że rozmawiacie z człowiekiem nie mającym pojęcia o piłce? Przecież przy drugiej bramce wystarczyło wyciągnąć ręce…
Problem w Legii polega obecnie na przerwaniu ciągłości. Za Boruca wskoczył Fabiański (Światowidzie, jakie on miał dziurawe ręce), a Fabiańskiego Mucha (przecież to był podwórkowy bramkarz), a za Muchę? No właśnie, kto… nikt. Warto był rozsądniej wydać forsę. Na przeczekanie kupić dobrego bramkarza (oprócz dobrego napastnika) a młodego wychowywać i przygotowywać do wielkiego występu.
Legia płaci więc za złą politykę transferową Macieja Skorży. Dobrego trenera, ale zbyt mało elastycznego. Wygląda to jakby dostał zbyt dużo forsy i nie widząc co z nią zrobić, po prostu wydał bezmyślnie.
Nie twierdzę, że ta polityka się nie opłaci w dalszej perspektywie, tyle że warto było zaoferować coś tym 20 tysiącom widzów, którzy przychodzą już teraz, bądź też amknąć stadion na cztery spusty i zrobić otwarcie, gdy drużyna będzie już przynajmniej w połowie gotowa.
Na razie wrażenie robi sam stadion, sama oprawa, sama atmosfera. Gdy raz przyjdziesz na takie wydarzenie, chcesz wrócić, szczególnie jeśli jest to dla ciebie nowe… ale prędzej czy później zaczynasz patrzeć na boisko. I to jest problem.

Reklamy

19 Komentarzy »

  1. Mattia said

    ja tam nadal wierzę, że Dowhań nie mógł się mylić. Mucha w pierwszym sezonie jak wchodził w Pucharze Ekstraklasy to nie mógł złapać piłki. Problem Mańka polega na tym, że Legia potrzebowała gotowego bramkarza „na teraz” i tu się z Tobą zgadzam

  2. Omar said

    Jeśli gość był uznany najlepszym bramkarzem ligi chorwackiej, to można było stawiać, że jest bramkarzem na teraz. Myślę, że Marijan się przełamie, ale musi się przyzwyczaić do gry w Legii i na Legii, bo to nie Cibalia Vinkovici. Na Legię jest ciśnienie jak na Partizan, a biedaczysko stał się symbolem gównianego startu choć jak dla mnie największym nieudacznikiem jest na razie Mezenga.

  3. Mattia said

    Mezenga i Knezević numer 1. Ale „pazerność” na gole Mezengi jest porażająca. Przy każdym zamieszaniu w polu karnym koleś zamiast czyhać na piłkę, snuje się daleko od niej podparty pod boki.

  4. cwiakala said

    No, i za chwilę będziemy Mezengę wspominać jak Beto. Ten to dopiero była ofiara losu

  5. vegetable78 said

    mam dziwne wrażenie, że Skorża ma w głowie pewien model piłki nożnej, jest tu mało elastyczny i właśnie próbuje wykorzystać Mezengę tak, jak nie udało się z Beto. To jego podejście jest mało przyszłościowe, dziś raczej odchodzi się od grającego tyłem środkowego napastnika, piłka idzie w kierunku 6 kreatywnych piłkarzy w pomocy i ataku.

  6. misza said

    Przypomnij sobie, czy Wisła Skorży miała jakiś styl i dostaniesz odpowiedzieć na pytanie, czy trener Legii ma w głowie „pewien model piłki”. Co do transferów – mogę się mylić, ale z tego co pamiętam Skorża powiedział, że żadnego z nowych piłkarzy nie widział na żywo, zgodził się na przyjście tych, których obserwowano od kilku miesięcy.
    Problem polega na zarządzaniu klubem. Chłopcami z plakatu, zachęcającymi do przyjścia na stadion zostali piłkarze, którzy do tego zupełnie się nie nadają. Trochę jakby Alex Ferguson chciał zwabić kibiców do przyjścia na Old Trafford piłkarzem Bebe. On wie, że musi minąć czas, aż chłopak się przystosuje do PL. Legia zrobiła gwiazdy z ludzi (Mezenga, Cabral, Antolović), którzy gwiazdami mogą być, ale za dwa lata. Oczywiście, jeśli mądrze się ich poprowadzi. Na razie robi się wszystko, by za dwa lata już ich w Warszawie nie było.

  7. piec said

    oj, widać, że Cię trochę w kraju nie było 🙂 Antolović nie jest rozczarowaniem, bo po tym, co pokazał przed sezonem (Dolcan, Arsenal), niczego się nie spodziewano po nim wielkiego. Poza tym nie przesadzajmy – on z Polonią nic nie zawalił, ze Śląskiem i Cracovią wyglądał bardzo dobrze. Zawalił tylko jeden mecz, a to za mało, by nazwać kogoś „rozczarowaniem”. Tego, co mówi Dowhań, nie biorę za dobrą monetę. On mnie kiedyś przekonywał, że Skaba może spokojnie zastąpić Muchę, a jakby co jest Kostia. Mówi co musi.

    Mezenga też nie wygląda źle. Dobrze się zastawia, potrafi utrzymać piłkę w okolicach pola karnego, próbuje grać kombinacyjnie, widzi partnerów. Nie ma tragedii. A gole? Nienawidzę rozliczania napastników z goli. Bobby Zamora w pierwszym sezonie w Fulham strzelił dwa gole w Premiership, a w następnym ładował gole Man Utd, Liverpoolowi, Szachtarowi czy Juventusowi i gdyby nie kontuzja – pojechałby do RPA. Peter Crouch w debiutanckim sezonie w Liverpoolu nie trafił w pierwszych osiemnastu meczach! Można też podać przykład początków Henryego w Arsenalu albo ten bardziej świeży – Malouda. Zwyczajnie potrzeba czasu.

    PS. Legia gra bardzo słabo, ale to co robił Iwański w meczu z Bełchatowem – majstersztyk. Polski Scholes. Bardzo mało strat, oczy dookoła głowy, klepka tu, klepka tam, piłka przyklejona do nogi, świetne podanie. On wyglądał, jak z innej bajki. Śmiej się, ale jestem pewny, że poradziłby sobie spokojnie w połowie klubów Premiership 🙂 Gdyby jeszcze był szybszy i miał lewą nogę…

  8. Omar said

    Iwański w połowie klubów Premiership? Tak jak napisałeś można się uśmiać 🙂 Nie jestem fanem jego „talentu”. Wyróżnianie się w meczu z Bełchatowem jest tak miarodajne jak udane ściny na trzepaku i trafianie papierkami do kosza w biurze. Za każdym razem jak widzę Iwańskiego wśród powołań to się zastanawiam czego nie dostrzegam w tym gościu albo co dostrzegają inni.

    Ten Cabral za 2 lata będzie miał 25 na karku. Jak chłop nie zacznie błyszczeć do końca rundy, to jakoś go nie widzę. Chyba panowie pozapominaliście już, że w tej lidze ogórki grają z kelnerami…

    Legia może jeszcze zaskoczyć i powalczyć o podium, ale jakoś jak patrzę na ten skład to nie widzę zbytnio szans na mistrzostwo Polski. Przed sezonem miałem podobne zdanie i żaden z wyników Legii mnie jakoś bardzo nie zaskoczył. Chyba tylko wygrana ze Śląskiem.

  9. vegetable78 said

    @Piecyk,
    masz rację, gdyby był szybszy, miał lewą nogę, lepszy drybling, miał lepsze odejście, celniejsze dośrodkowanie, mocniejszy strzał i więcej dystansu do siebie, gdy widział swoje błędy i nad nimi pracował itd., to pewnie by sobie poradził. Faktem jest, że gra nieźle.
    Ale do tematu:
    – Antolović zawalił bramkę numer 1 z Polonią, strzał Bruno. Ewidentnie. A że była to bramka na 1:0 a nie 3:0 można zaryzykować, że zawalił mecz, albo był współwinny. Jeśli chodzi o Bełchatów zawalił obie, przy jednej stał na czatach, przy drugiej rabował sklep.
    Może ma przyszłość, nie neguję tego, jestem pewien, że Dowhań się zna, dlatego nie ma ironii, gdy nazywam go jedynym wielkim autorytetem w polskiej piłce.
    Tyle tylko, że Legia potrzebuje bramkarza na dziś, a ma na jutro.
    To samo z atakiem.
    Mi bardziej niż Iwański podoba się Vrdoljak, niezły też jest Manu. Mazengi nie widzę w tym układzie, myślę że Skorża poszuka nowego piłkarza na środek ataku. Oczywiście historia uczy, że trzeba czasu, może dostaniemy kolejną lekcję.
    Przykład Croucha nie jest tu najlepszy. Facet był tak dobry, że sprzedali go do Portsmouth? Crouch nigdy nie był wielkim piłkarzem, piłkarzem który mógłby grać o najwyższe cele.
    Zamora też nie. Czytając o drugim sezonie Zamory w twoim wpisie miałem wrażenie, że strzelił co najmniej 20 bramek w lidze, a on strzelił 8. Angielski Bogdan Prusek. Powiedzmy.
    Malouda to co innego…

  10. Sebek said

    A Ty Marek jak się uparłeś, że Mucha to był bramkarz podwórkowy (pamiętam też jak mówiłeś, że nie ma przed nim przyszłości – a gdzie jest teraz? 🙂 ) tak w kółko to powtarzasz…

    Co do Antolovicia to na zgrupowaniu we Francji prezentował się bardzo słabo, popełniał sporo błędów, nawet na treningach, nie wspominając już o meczach, chociażby z Bordeaux. I nie jest najgorsze to, że popełnia błędy, tylko, że kiedy zwracasz mu uwagę, to on zawsze ma wymówkę. „Ale jakbym wyszedł to mogłoby być gorzej, a jakbym został to dopiero byłby kiks” itd.

    Boję się, że trochę go przeceniliśmy i z materiału na super bramkarza oceniliśmy go jako super bramkarza. Tak czy siak, za rok, pod złotą ręką Dohania powinien z niego być bramkarz wystarczający na Legię, a po dwóch latach przewyższający umiejętnościami, jak podwórkowy Jano, naszą ligę :).

    Mezenga – tragedia. Na treningach tragedia, na sparingach tragedia, w lidze tragedia. Nawet Bartek Grzelak, o zgrozo, trafiał częściej do siatki niż Brazyljaner na zajęciach. A to, że Skorża ma manię „grania tyłem do bramki” to inna sprawa. Przecież on w Hiszpanii powiedział kiedyś, że w Beto widzi naprawdę spory potencjał.

    • piec said

      A gdzie jest Mucha teraz? Jest rezerwowym Evertonu bez żadnych widoków na grę. Myślę, że jest w Premiership ponad 30 lepszych bramkarzy niż Mucha. Taki Asmir Begović (rezerwowy Stoke) Tim Krul (rezerwowy NUFC) czy Carlo Cudicini (od wczoraj – trzeci bramkarz Spurs) są dużo, dużo lepsi od Słowaka. Najśmieszniejsze jest to, że dużo osób myśli, że Mucha pojechał na podbój Premiership… Jaki k… podbój? On jest doświadczonym, ukształtowanym bramkarzem, który pojechał zastąpić Carlo Nasha (teraz trzeci bramkarz Stoke, choć ostatnio zagrał w CC) na ławce Evertonu. On ma zerowe szansę z niej wstać, choćby nawet Howard puszczał takie gole jak z Blackburn na inaugurację. Poza tym Mucha, nikogo nie obrażając, to pełen symulant, pozer, pajac.

      • Sebek said

        Wydaje mi się, że masz do niego jakiś wątek, ale moja ocena jest zgoła inna. Może jestem naiwny, ale sądzę, że za rok on naprawdę może tam sobie wywalczyć miejsce w składzie. W tym roku nie, także zgadzam się, że poszedł tam na rezerwowego, ale znając Jana to on wyprauje się, ale dojdzie do bluzy z jedynką.

        A gdzie jest? Sorka, ale z Ekstraklasy nie wyjeżdża się do klubu Premier League. To był jeden z baaardzo nielicznych przypadków. Ostatnim takim przypadkiem był Łukasz Fabiański do Arsenalu. Także z Legii. Więc to jest właśnie miejsce w którym jest Jano. A jest w piłkarskim raju.

  11. piec said

    Masz rację z Iwańskim, może poza kwestią uderzenia (potrafi strzelić technicznie i siłowo) i dośrodkowania (po co środkowemu pomocnikowi wrzutka?). Oglądałem mecz z Bełchatowem z trybun i on był dwie klasy lepszy od kogokolwiek na boisku. Od Rybusa o trzy. Być może nie jest tak dobry, jak mi się wydaje, tylko idealnia trafia w moje gusta, ale ja w nim naprawdę widzę gorszą wersję Scholesa 🙂

    Antolović zawalił z Polonią na 0:1? Moim zdaniem nie miał szans, ale musiałbym zobaczyć tego gola z idealnej kamery. Na pewno rzucił się nieporadnie, trochę beztrosko i wyglądało to na błąd. Z Bełchatowem zagrał fatalnie, nic go nie broni.

    Z Crouchem nie trafiłeś 🙂 Sprzedali go do Portsmouth? Owszem. A ostatnio chcieli go z powrotem. Tottenham oddał go kiedyś do Queens Park Rangers za 60 tysięcy funtów, a później musiał go wykupować za jakieś 10 mln. Dziś Crouch sadza na ławce Pawliuczenkę (gwiazda Euro 2008) i Keane’a (legenda, najskuteczniejszy piłkarz Premiership 2007 roku), golem z City dał Tottenhamowi czwarte miejsce w lidze. Bardzo dobry piłkarz jak na swoje warunki. Pamiętasz, jak przed mundialem w 2006 kibice śpiewali „No Rooney, no cry?”.

    Z Zamorą masz rację – to jest piłkarz idealny dla średniaka, a reprezentacji nie będzie z niego pożytku. Ale to jest idealny casus na prawdziwość twierdzenia, że pośpiech jest złym doradcą. Jeśli nie podobają Ci się te przykłady, to mam jeszcze jeden – Anelka. Przyszedł do Chelsea i przez pół roku strzelił dwa gole (jednego w lidze, jednego w pucharze), zmarnował też karnego w finale LM z MU, jechali z nim jak z burą… A rok później odbierał koronę króla strzelców…

  12. Omar said

    1. po co środkowemu pomocnikowi wrzutka? Tak z przyzwoitości, żeby nie było obciachu jak znajdzie się w bocznym sektorze boiska. zwyczajnie dlatego, że to podstawa.

    2. Gorsza wersja Scholesa? Winszuje optymizmu i poczucia humoru. Ostatnio po meczu Legia – Cracovia oglądałem ManU – Newcastle i muszę przyznać, że Iwański leży kilkadziesiąt półek niżej.

    • piec said

      Stary, ale ja wiem, że dzieli ich kilka długości. Iwański to taki Scholes dla ubogich, przecież nie stawiam ich obok. Widziałeś kiedyś Scholesa dośrodkowującego? Ile razy? Może jak grał na lewej pomocy w kadrze Anglików… Scholes, absolutna czołówka świata na tej pozycji (co mówi nawet Mourinho), ma ogrom wad. Nie umie odbierać piłki (stąd jedyny gracz ukarany czerwienią na starym Wembley; stąd słowa Wengera o „dark side”), nie ma szybkości, nie strzela już wielu goli (w sezonie 2002/03 strzelił 20 w tym hat-tricka z Newcastle, dziś to niemożliwe), nie ma sił na cały mecz. Ale on opanował do perfekcji cechy, które u Iwańskiego też są na niezłym poziomie: daje spokój drużynie (jak mówił kiedyś Ferguson: – On się nigdy nie spieszy), świetnie reguluje tempo gry, ma młotek w nodze, i genialne podania (parę lat temu Vieira stwierdził, że nikt w Anglii tak nie podaje). Pamiętam, jak w zeszłym sezonie obliczono bodaj w Daily Mail, że w pierwszych trzech meczach ligowych Scholes podał niecelnie raptem 6 RAZY (w jednym meczu trzy, w drugim dwa, w trzecim JEDEN)! To co mi się rzuca w oczy przy Iwańskim – każde podanie przemyślane i też (choć nie znam statystyk) bardzo mało strat. Oczywiście, że Scholes i Iwański to inna bajka, ale uwierz mi, że Maciek poradziłby sobie spokojnie w lidze angielskiej, nie mam co do tego grama wątpliwości. A troszkę tę ligę znam 🙂

      • Omar said

        Dla Ciebie to duża różnica, a dla mnie przepaść. Sorry, ale w to, że Iwański poradziłby sobie w Premier League nie mogę Ci uwierzyć na słowo 🙂 Zwyczajnie tego nie widzę. Mam nadzieję, że się mylę i kiedyś Iwański zagra w Anglii i pokaże swój kunszt. Póki co pozostaje mu błyszczeć na tle gównianych kolegów w porażkach z Bełchatowem. Najwidoczniej zawsze mrugam wtedy, kiedy Maciek posyła genialne podania ;). Jakoś mnie Iwański nie przekonuje, a jak widzę go w reprezentacyjnych barwach to mnie strzyka. Ale tak akurat mam z 80% „kadrowiczów” wyciąganych co rusz z dupy. Waldek Sobota jeszcze nie zagrał jednej dobrej rundy na regularnie dobrym poziomie, a już się zaczyna hasło „do kadry”. Potem ci sami ludzie robią statystyki, że w 2 lata w kadrze zagrało 748 zawodników.

  13. Omar said

    Byłem na meczu z Ukrainą. Okej. Masz rację, nie taki zły ten Iwański jak ostatnio. Z tym Premier League bym się wstrzymał, ale do reprezentacji jak najbardziej. Może nie w wyjściowym składzie, ale okej. Ogólnie to mam do niego żal, że od czasu odejścia z Zagłębia cofał się aż do jakiejś karykaturalnej postaci z tysiącem wymówek w rękawie.

  14. piec said

    Z Ukrainą bardziej oglądałem spotkanie ogólnie, nie fokusowałem uwagi na Iwańskim, ale ten mecz był toczony w tak fatalnym tempie, wręcz karykaturalnym, że ciężko było błysnąć komukolwiek. Na żywo łatwiej ocenić tego zawodnika niż sprzed TV. Ja widziałem mecze z Bełchatowem i Arsenalem live i w obu wyglądał bardzo fajnie. Moim zdaniem, ma dużo większy potencjał niż Mierzejewski. Uważam Iwańskiego za lepszego gracza niż Simon Davies (strzelił dla Fulham w finale LE, a wcześniej choćby kupiony przez Everton na Ligę Mistrzów) czy David Dunn (to był kiedyś kozak, nieprawdopodobnie spierdolony talent). Jeżeli chodzi o walory czysto piłkarskie (kreatywność, gra kombinacyjna, podanie długie, krótkie i ostatnie), to Maciek jest na pewno lepszy od Tima Cahilla, którego osobiście uwielbiam.

    Co do tej Premiership, to bym jej nie demonizował. Spokojnie ze 20 polskich piłkarzy by sobie w niej poradziło. Lamentujemy, że nie ma w Anglii polskich śladów, a ilu jest tam graczy z Urugwaju, czwartej siły świata? Polskich grajków tam nie ma nie dlatego, że są za słabi (tak ja pisałem – ze 20 by sobie dało radę – np. obecny Robert Lewandowski rady by nie dał), tylko ze względu na groteskowy poziom polskiej ligi (każdy transfer to ogromne ryzyko, bo te ligi dzieli przepaść).

    Co do tych wymówek Iwańskiego, np. ta z piłkami, które są cięższe przez deszcz, jest bardzo logiczna. Jak ktoś nigdy nie grał w piłkę (nie piję absolutnie do Ciebie), to nie wie. Takimi piłkami-kamieniami gra się fatalnie, nie da się posłać długiej piłki, kopnąc mocno na bramkę. Weźmy inny przykład. Wiesz jakie znaczenie ma dla boksera to, czy ring jest śliski czy nie? KOLOSALNE. A brzmi niewinnie, co?

  15. Omar said

    Akurat niedawno widziałem na żywo Mierzejewskiego (mecz z Zagłębiem) i Iwańskiego (z Ukrainą). Jednak bardziej do mnie trafia Mierzejewski. Z tą Premier League to zwyczajnie mnie nie przekonasz. Ilu Urusów gra w Hiszpanii i we Włoszech, a ilu naszych? To nie jest przypadek, że nasi obecnie nie grają właściwie nigdzie poza Polską.

    Śliski ring nie brzmi niewinnie tylko cholernie niebezpiecznie we wszystkich sportach walki. Kiedy jednak ktoś zalicza trzy razy deski w pierwszej rundzie, a potem mówi, że przegrał przez śliski ring, to choćby walczył na lodowisku, jest zwyczajnie idiotą. Mokra piłka, krzywa murawa, za szerokie spodenki, za krótka koszulka, źli kibice, wiatr, śnieg, niskie ciśnienie. Iwański uosabia dla mnie wymówki wszystkich naszych pseudo kopaczy, bo ma ich dużo i wyjątkowo kuriozalnych. Zauważyłeś, że w naszej piłce nic nie dzieje się ze względu na to, że jesteśmy słabsi? Po 0:3 z Kamerunem z pełną powagą na twarzy, któryś z naszych grajcarów mówił: „Gdybyśmy wykorzystali nasze sytuacje, to mógł być remis”. Za takie coś obrywa się szpicrutą po achillesie i spędza dwie noce w lochach za karę.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: