Młodzi, piękni, bogaci

Tacy właśnie są – młodzi, piękni, bogaci (tak nazywa się jeden z lanserskim barów w Gdańsku) a do tego utalentowani, o każdym z nich mówiło się jako o kandydacie na selekcjonera. Co więc się stało?
Rafał Ulatowski, Maciej Skorża, Ryszard Tarasiewicz… na razie wystarczy.
W przypadku tego ostatniego mam prostą odpowiedź – po prostu nigdy nie był dobrym trenerem, ale został wypromowany przez dziennikarzy pochodzących głównie z Wrocławia i okolic – różne wywiady na kolanach, pytania „dlaczego pan jest taki dobry?”. Tak to właśnie Rysiu Tarasiewicz został wielkim trenerem.
Mocnym w gębie, słabszym na ławce.
Dziś dysponuje bardzo mocną linią ofensywną (umownie – liczę pomoc i atak) ale kompletnie nie potrafi tego wykorzystać.
Zupełnie inna sytuacja jest ze Skorżą czy Ulatowskim.
Tu mamy do czynienia z naprawdę niezłymi trenerami, ludźmi znającymi się na robocie, teoretykami, ale fanatykami piłkarskimi.
A więc co – brak szczęścia, zły dobór piłkarzy, nieodpowiednie miejsce?
Nie podniecajmy się za bardzo.
Skorży nikt nie wyrzuci, za dużo w niego zainwestowano. Nawoływanie go do podania się do dymisji jest co najmniej mało sensowne, o ile nie głupie. Przynajmniej przez jakiś czas. Przed sezonem wspominany tu często Hubert Kostka mówił, że tworzenie drużyny to kwestia kilku lat, na pewno nie kilku tygodni. Skorży brakuje doświadczenia, myślał że to menedżer piłkarski, popełnił kilka błędów personalnych, ma konia trojańskiego w postaci Marka Jóźwiaka na niemal równoległym stanowisku. Kolega wczoraj zapytał: „Jak możliwe, by tak wysokie stanowisko zajmował facet o pseudonimie Beret”. No tak, coś w tym jest. Jeśli nadano mu pseudonim Beret, to w pewien sposób można odnieść to do jego osobowości, inteligencji. Ot, taki bawidamek, pierdnie, ch… pokaże (cytat ze specjalną dedykacją).
No więc właśnie facet o pseudonimie Beret pracuje w wielkim koncernie medialnym, dostaje kupę forsy i jeździ po świecie, co nie przynosi żadnych efektów.
Wróćmy do Skorży – szybko się uczy, stąd wstrząsy w drużynie, stąd zastosowanie defibrylatora, choć nie jestem przekonany że to wybór słuszny. Najważniejsze to stracić jak najmniej punktów do czołówki, a czołówka jakby spełnia to pragnienie. Dlatego wyluzujcie się, Skorża powalczy o tytuł, a na to, że będzie w pierwszej trójce postawię dwa piwa.
Legia wciąż ma jeden z najmocniejszych personalnie składów.
Większy problem ma Ulatowski.
Teoretycznie niezła szóstka z przodu, szczególnie na papierze: Sacha – Radomski – Klich – Suvorov – Saidi – Matusiak.
Brzmi dobrze. Gorzej z defensywą, to jest katastrofa. Zawodzi nawet Jarabica, którego ponoć Cracovia sprytna sprzed nosa Sparcie Praga.
Ulatowski popełnił więc błąd w doborze zawodników defensywnych, ale nie jest to błąd, którego nie można naprawić. Zastanawiam się, czy nie byłoby logicznym zamiast wspomnianego przyszłościowego Jarabicy ściągnąć dwóch tańszych pewniaków na teraz. Ale wiadomo – mądry Polak po szkodzie.
Problem Ulatowskiego jest podobny do problemu Skorży – obaj forsują piłkę ofensywną, nastawioną na dominację – holenderski trend rozpowszechniony na całym świecie pod różnymi postaciami. Nauka jest tu czasochłonna.
Starzy polscy wyjadacze bronią się przed tym, mówiąc iż to nienaturalne dla naszej mentalności – że Polak jest specem od szybkich wypadów, szarż ułańskich, romantycznych kontr, strzałów jednorazowych. Nie dla nas organizacja, nie dla nas funkcjonowanie w maszynie. Czołg polski zawsze będzie słabszy od niemieckiego, gdyż polski robotnik myśli o czymś zupełnie innym niż wkręcanie śrubki.
Ale Ulatowski próbuje – zobaczymy z jakim skutkiem. Ten model w końcu zadziałał w Bełchatowie. Po serii porażek przyszła seria zwycięstw. Ale nie jest powiedziane, że musi być tu jakakolwiek analogia. Po pierwsze seria porażek może być dłuższa, albo też seria zwycięstw krótsza. Skład Cracovia ma znacznie słabszy niż Bełchatów, szczególnie z tyłu. Z przodu jest wystarczający na górną połówkę tabeli. A więc czas, czas, czas…
Cel więc Cracovia ma taki sam jak Legia – dotrwać do końca rundy z najmniejszą stratą – tyle że w tym przypadku z do bezpiecznej strefy.
Jest to realne, ale tylko pod warunkiem, że zespół wygra z Arką Gdynia. Jeśli tak się stanie, to tak jak w przypadku Skorży, stawiam dwa piwa na to, że Ulatowski z Cracovią skończy w pierwszej dziesiątce.
Zastrzegam, że „jeśli tak się stanie”, bo jeśli zespół nie wygra z Arką, to… wiadomo. Filipiak i tak zaskoczył mnie swoją cierpliwością i rozsądnym podejściem. Wytrzymał dłużej niż dziennikarze.
PS. Co się dzieje z Zahorskim, co się dzieje 🙂

Advertisements

6 komentarzy »

  1. Wchodzę w zakład dotyczący Skorży:)

  2. Omar said

    Przyjmuję zakład z Legią. Rozumiem, że jak będzie w trójce to ja stawiam dwa piwa, a jak nie będzie, to Ty mi stawiasz?

    Zanim się Legia obudzi będzie w ciemnej dupie, a składu jakiegoś rewelacyjnego nie ma. Za dużo przeciętniactwa i słabe w mojej opinii zarządzanie klubem.

    Co do Zahorskiego, to w miarę go cenię. Uważam, że chłopaka nie można skreślać. Leo zrobił mu krzywdę rzucając go za szybko na za głęboką wodę, ale w kontekście na przykład Dawida Nowaka, nie uważam, żeby odstawał jakoś specjalnie od niego.

  3. Hit! creme de la creme! (do kwadratu) said

    Michniewicz może zostać trenerem Beckhama
    2007-11-05

    Wszystko wskazuje na to, że – tak, tak, to prawda – Czesław Michniewicz zostanie szkoleniowcem Los Angeles Galaxy. Tam właśnie gra David Beckham. W środę amerykański klub zaakceptował jego warunki finansowe i poprosił o jak najszybszy przylot do Miasta Aniołów – pisze DZIENNIK.

    Tydzień temu Czesław Michniewicz, trener Zagłębia Lubin, odebrał telefon i krótko, acz rzeczowo powiedział: „Proszę zadzwonić później, bo jestem na lekcji angielskiego. Właśnie ćwiczymy zdanie „. Dla niewtajemniczonych – żart taki sobie. Dla nielicznego grona tych, którzy wiedzieli, o co chodzi – całkiem niezły. Już wówczas 37-letni szkoleniowiec był w kontakcie z Los Angeles Galaxy, czyli z klubem, w którym gra David Beckham.

    „Oferta jest bardzo konkretna. To dla mnie nobilitujące, że klub zza oceanu mnie dostrzegł. Ale jednocześnie mam jeszcze dwuletni kontrakt z Zagłębiem Lubin. I to, że ktoś składa mi propozycję, nie oznacza, że ja wszystko rzucę i ją przyjmę. Zastanawiam się, analizuję za i przeciw” – asekuruje się Michniewicz.

    Tak naprawdę decyzję już chyba podjął – argumentów „za” jest mnóstwo, a tych „przeciw” prawie w ogóle. Całkiem możliwe, że piątkowy mecz z Jagiellonią Białystok będzie ostatnim, w jakim Michniewicz poprowadzi lubinian. Później mógłby polecieć do USA na krótki rekonesans, wybrać dom i szkołę dla dwóch synów. Życie w Kalifornii zapowiada się bajkowo. Najzimniej jest w styczniu – 19 stopni Celsjusza…

    Na zdrowy rozum informacja pod tytułem „Michniewicz trenerem Beckhama” brzmi absurdalnie. W internecie kibice prześcigają się w drwinach ze szkoleniowca Zagłębia, każą mu zejść na ziemię i zająć się robotą. Ale cała ta zaskakująca historia ma ręce i nogi. Zaczęło się od… Beckhama, który powiedział, iż niezbędny w Los Angeles jest trener z Europy, bo taktyka całkiem leży. Skontaktowano się więc z najbardziej cenionym w MLS europejskim szkoleniowcem, czyli Piotrem Nowakiem. A on polecił Michniewicza.

    „Ty jesteś w amerykańskim stylu” – mówił Michniewiczowi Nowak. „Masz 37 lat, zdobyłeś mistrzostwo, puchar, dwa superpuchary. Masz świetne
    CV. Amerykanie takich ludzi lubią” – tłumaczył.

    Dopiero po rozmowie z byłym kapitanem reprezentacji Polski Michniewicz zorientował się, że to wcale nie jest dowcip, nie ruszyła nowa edycja popularnego programu telewizyjnego „Mamy cię!”. Kolejne telefony, w tym od prezesa Los Angeles Galaxy, Alexi Lalasa tylko utwierdziły polskiego szkoleniowca w przekonaniu, że to wszystko dzieje się naprawdę. Galaxy – mające w składzie oprócz Beckhama także Londona Donovana, Abela Xaviera i Cobi Jonesa – ma za sobą fatalny sezon i niezbędne są roszady w sztabie szkoleniowym. Michniewicz miałby zabrać ze sobą sprawdzonego asystenta, Rafała Ulatowskiego.

    „Trenować Beckhama? Pewnie, że to fajna sprawa. Większość polskich trenerów nie będzie miała okazji go spotkać nawet na korytarzu, a co dopiero prowadzić go w zespole. Ale widać, że przysłowie: ciągle jest aktualne. Naprawdę mamy w Polsce młodych, zdolnych trenerów i świat zaczyna ich dostrzegać” – mówi Michniewicz.

    Jedynym, co trzyma go w Polsce, jest Zagłębie. W poprzednim sezonie wyciągnął ten zespół z kryzysu i w świetnym stylu pomaszerował po mistrzostwo kraju (a później jeszcze zdobył Superpuchar). Teraz wszystko zaczęło się sypać, pojawiła się seria porażek i odejście byłoby niczym dezercja z pola bitwy. Zwłaszcza, że bitwa jest także wewnątrz klubu. W prasie otwarcie
    Michniewicza zaatakował kapitan zespołu Maciej Iwański, co jasno pokazało konflikt na linii trener – część piłkarzy.

    A Michniewicz nie chce, by w klubie rządzili zawodnicy i nie za bardzo uśmiecha mu się odejście na ich życzenie. „Mam świadomość, że w Lubinie wiele rzeczy w ostatnich dniach wyglądało nie tak, jak powinno. Trzeba tę sytuację przeanalizować i wyciągnąć z niej wnioski” – mówi.

    Wiadomo, że Iwański (autor pytania do Manuela Arboledy po przegranym meczu z Groclinem: „Czemu ryczysz? Na paliwo nie masz?”) nie zagra w Białymstoku. Dziwnie długo leczy drobny uraz. Między innymi z powodu tej zawieruchy Michniewicz był wczoraj w podłym nastroju. Ale przejście do Los Angeles Galaxy, czyli do „piłkarskiego Hollywood”, byłoby dość miłym sposobem na wyrwanie się z polskiej matni.

    PS: Wybierzcie swój ulubiony fragment. Naszym faworytem jest: ” Ale cała ta zaskakująca historia ma ręce i nogi. Zaczęło się od… Beckhama, który powiedział, iż niezbędny w Los Angeles jest trener z Europy, bo taktyka całkiem leży. Skontaktowano się więc z najbardziej cenionym w MLS europejskim szkoleniowcem, czyli Piotrem Nowakiem. A on polecił Michniewicza”.

  4. MZ said

    Do poprzedniego sezonu byłem takim głupcem, że mimo wszystkich Tarasiewicza przywar (z których zdawałem sobie sprawe) byłem pierwszym do bronienia go i to tak jak niektórzy bronili krzyża (no, prawie – bez rzucania fekaliami w słoiku). Z kolegami nawet planowalismy zrobić flagę ‚In Taras We Trust’, czyli twór na wzór tego co kibice Arsenalu wieszają na Emirates. Mało? Popełniłem nawet kompromitujący w swietle ostatnich wydarzeń tekst, który nalegał by Tarasiewicza projekt trwał, ponieważ nie jest dziełem skończonym.

    Mam na imię Michał i byłem zwolennikiem Tarasiewicza. Jestem trzeźwy od kilku kolejek ligowych.

    Trzeźwy jestem, bo dostrzegłem ograniczenia Tarasiewicza jako nie tylko trenera, ale i człowieka. Nie tyle dostrzegłem, co zdałem sobie sprawę, że dalej trzymać jego stronę i akceptować te przywary to po prostu nie przystoi. Jego wiedza taktyczna jest mierna, a najgorsze, że on ma się za tego, który powinien o taktyce pisać podręczniki. Każdego kto jego zdanie odważy się zakwestionować jest tym złym, niedouczonym, partaczącym i skompromitowanym pajacem, który piłki nożnej po prostu nie rozumie.

    Nie wiem skąd się brało to uzależnienie i bronienie Tarasiewicza. Może dlatego, że awansował ze Śląskiem do Ekstraklasy? Może dlatego, że nadał drużynie (na krótko) styl, którego przy Oporowskiej dawno nie widziano? Może dlatego, że wygrał z tym zespołem puchar po latach posuchy? Wszystkiego po trochę, to na pewno.

    Na szczęscie bańka pękła, Tarasiewicza wszelki kredyt się wyczrpał. Bronienie go w obecnych warunkach oznaczałoby chorobę psychiczną lub problemy ze wzrokiem. Minusów jest tak wiele, że ich wymienianie zajęłoby mi więcej ‚cennego’ czasu, oszczędzę tego sobie i Wam. Powiem tylko, że widziałem w a-klasie drużyny lepiej przygotowane pod względem taktycznym niż Śląsk Wrocław w obecnym sezonie.

    Tarasiewicza możliwosci się wyczerpały, gdy ze Śląskiem trzeba było osiagnąć cos więcej, cos na co motywacja w stylu ‚za KLUB!!!!!!’ nie wystarczy. Obecnie może nie wystarczyć nawet na utrzymanie Śląska w Ekstraklasie co byłoby dramatem dla tej ekipy i przyszłosci klubu z Wrocławia. Dlatego Tarasiewicz musi odejsc – bo przyszłosc jest ważniejsza od historii.

  5. vegetable78 said

    Omar, Bloger… to w sumie 4 piwa. Nawet dobrze, bo w czerwcu będzie gorąco, więc będzie mi się chciało pić 🙂

  6. Sebek said

    Też podejmuję zakład, i tak pewnie umówilibyśmy się na piwo, to wolę przynajmniej nie płacić za browarki 🙂 Kryzys 😀

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: