Swój – brzmi dumnie

Kto był w Rotterdamie, widział Cube Houses, specyficzną konstrukcję przy Starym Porcie. Kto nie był, może zobaczyć w google.
Polacy mogliby więc postawić coś absolutnie pokracznego w centrum Warszawy, na przykład romb wpisany w trójkąt, i usprawiedliwić się tym, że na zachodzie też są dziwadła. Bo to jest takie nasze tanie usprawiedliwienie.
Największy problem był z obroną, ale już niedługo nie będzie. Perquis – Hernani – Arboleda – Boenisch. Gdyby do formy wrócił Roger, mielibyśmy w pomocy świetny duet Roger – Obraniak. Gdyby do ataku dołożyć Smolarka i Małeckiego (nieprzypadkowo w tym zestawieniu), wyjdzie na to, że najlepiej po polsku mówi ten ostatni, nie wymieniony – Adam Matuszczyk. Albo któryś z bramkarzy.
Jesteśmy w sytuacji dokładnie odwrotnej do Niemców. Oni brali najlepsze podzespoły z innych krajów i „podkręcali” je u siebie do maksimum. My bierzemy wszystko co nam wpadnie pod rękę, co ma napisane „Made in Poland” choćby na jednej śrubce.
Jestem z Otwocka i od zawsze kibicowałem OKS-owi Otwock (niekompetentni ludzie często piszą w gazetach i w necie Start Otwock, ale żaden prawdziwy kibic tak nie powie, nie ma tego w logo, nie ma słowa „Start” w spisanej historii klubu, nawet nie używamy słowa „wystartowali”, wolimy słowo „rozpoczęli”).
Teraz nie chodzę na jego mecze. Czasem wpadnę, popatrzę, cieszę się z każdej strzelonej bramki, ale generalnie nie interesuje mnie to za bardzo. Od kilku lat gdy gramy o wyższe cele. Nie jestem przeciwnikiem tego by mój zespół, który grał w IV lidze a teraz gra w II, radził sobie dobrze. Ale uważam, że możemy to zrobić inaczej.
Możemy postawić na szkolenie młodzieży, zatrudnić kompetentnych ludzi, wprowadzić program szkolenia i przede wszystkim proponowany przeze mnie od lat program wyławiania talentów. Efekty musiałyby przyjść.
W mojej drużynie w Otwocku nie gra żaden piłkarz z Otwocka. Jeden albo dwóch siedzi na ławce. Nawet nie wiem, ostatnio gdy byłem na meczu, był jeden. Lokalni piłkarze nawet nie mieli szansy pojawić się na boisku.
Co mnie, jako kibica z Otwocka, obchodzi jakiś facet z Bielska-Białej? Jako dziennikarza tak, jako kibica OKS niekoniecznie.
Jeśli jest jeden, to ok, dwóch da się znieść… ale jest taka cienka niewidoczna granica, indywidualna, którą każdy wyznacza sobie w głowie. Taka, której nie można przekroczyć, bo wtedy ludzie przestają identyfikować się z drużyną.
W przypadku drużyny narodowej na jej krawędzi stanął Leo Beenhakker, powołując Rogera Guerreiro na dłuższą metę nie mającego z Polską nic wspólnego. Gdybym powiedział, że Franz Smuda stoi na krawędzi, to oznaczałoby że krawędź ta jest niezwykle szeroka.
Nie wiem gdzie jest ta granica. Nie mam pojęcia. Dla każdego jest inna. Każde kolejne powołanie zawodnika typu Obraniak i Perquis do reprezentacji Polski zbliża mnie do krawędzi tejże krawędzi. Nie chcę tego, ale to jest silniejsze. Powoli przestaję interesować się wynikami reprezentacji Polski. To boli, obojętność boli, ale nie mam zamiaru łykać żadnych proszków przeciwbólowych. Chciałbym jedynie, żeby w reprezentacji Polski grali Polacy. Może jestem zacofany, może nie rozumiem nowoczesności.
Mam jednak wrażenie, że to nie ja jestem tym, któremu odebrało rozum, drużyna narodowa to nie klub.

Advertisements

5 komentarzy »

  1. misza said

    Fragmentu o Otwocku nie skomentuję, bo w klubach obowiązują inne zasady.
    Co do kadry. Dziwi mnie powszechna chęć spisania zasad, według których powinniśmy powoływać piłkarzy do reprezentacji. Tego zrobić się nie da, nie da się powiedzieć „start” i nie da się powiedzieć „stop”. Jak zmierzyć, kto jest bardziej oddany Polsce: Arboleda i Hernani czy Matuszczyk i Obraniak?
    Biorąc pod uwagę skalę emigracji zarobkowej po wejściu do UE, za kilka lat na pewno pojawią się piłkarze w szkółkach Southampton, Derby czy Birmingham, których rodzice urodzili się w Polsce. Będą chcieli grać dla ojczyzny przodków, jak Altintop czy Sahin dla Turków.
    Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat w polskiej lidze zadebiutuje urodzony w Polsce syn imigrantów z Wietnamu czy Ukrainy. Będzie chciał grać dla nowej ojczyzny jak Ozil czy Khedira.
    Którzy według Ciebie, będą bardziej Polakami?
    Piszesz, że Leo przekroczył granicę, gdy powołał Rogera. A według mnie Roger dawał z siebie wszystko w kadrze i udowodnił, że naprawdę mu zależy. Nie wypiął się na reprezentację po wyjeździe do Grecji, chciałby w niej grać, ale w tej chwili się nie nadaje.
    Jedyny sposób, by sprawdzić, czy piłkarz powinien grać dla reprezentacji, to spytać go czy czuje się Polakiem. Innego wyjścia nie ma.

  2. vegetable78 said

    dlatego też zaznaczyłem, że jest to granica, którą każdy mierzy indywidualnie… uważam, że przeginamy namawiając kolejnych zawodników do gry w kadrze, bo to nie klub. Każdy powinien sam się określić. Oczywiście kontrargumentem jest to, że nie można się określać przed ewentualnym powołaniem… i na ten argument trudno odpowiedzieć. Osobiście nie widzę jednak argumentów za tym, żeby mówić o Perquisie „Polak”. Nie jest nim. To sztuczne.

  3. misza said

    A ja tego nie wiem. I pewnie się nie dowiem. Ci od których zależy powołanie powinni przeprowadzić setki rozmów, dowiedzieć się o chłopaku wszystkiego. Nie robią tego i na tym polega problem. Stawiamy tylko jedno kryterium – klasę sportową. A to (w tym wypadku) za mało.

    • vegetable78 said

      dokładnie do tego zmierzam… kadra to nie klub.

  4. […] zauważy. Nie wyobrażam sobie obrony: Hernani – Arboleda – Perquis – Boenisch. Już pisałem na ten temat.. Nic się nie zmieniło. Wolę przegrać swoimi niż wygrać drużyną, z którą się nie […]

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: