Poszukiwacze

Wpis dziennikarski na temat chłopaków z piłkarskiego tygodnika.
Otóż w tym tygodniu Futbol News to prawdziwy hit. Chłopcy wykonali naprawdę dużą robotę, przekopali archiwa.
W tym tygodniu wszyscy więc cytują Futbol News.
jako pierwszy moją uwagę zwrócił początek tekstu o Kucharczyku.
„Kucharczyk – trudno w Legii o lepsze piłkarskie nazwisko. W końcu to połączenie Kucharskiego z Kowalczykiem” prawda że fajnie się zaczyna?
A teraz hit: „To oczywiście gra słów, ale młody napastnik to jedno z największych odkryć ostatnich tygodni”.
Uff, odetchnąłem z ulgą. A więc to jednak była gra słów…
Ale nie ma się co śmiać, nie ma co ironizować. W końcu dziennikarze „FN” nie mieli czasu zastanawiać się nad tym cholernym leadem. Większość tygodnia spędzali bowiem w archiwum.
Kilka przykładów.
W ramce o Grosickim, autor to Draż, a więc zapewne Paweł Drażba:
„Masz dobrze grać i być grzeczny, inaczej dostaniesz po schabach – usłyszał przestraszony Grosik”. Autor zapomniał dodać zwrotu „wg. Przeglądu Sportowego”.
Oto następny cytat, z tekstu o klasyku Legia – Widzew. Autor to Pol, a więc zapewne Jakub Polkowski.
„Gdy lekarze opatrywali arbitra, piłkarze Legii biegali i przybijali sobie piątki. Dla nich ten mecz już się skończył a dla nas dopiero zaczynał – wspominał po latach Radosław Michalski, ówczesny reżyser gry Widzewa.
Powinno być oczywiście: „W rozmowie z Przeglądem Sportowym”.
Ten sam tekst:
„rzecznik prasowy Legii podszedł do trenera Widzewa – Franciszka Smudy, żeby go powiadomić o pomeczowej konferencji prasowej. – Spie…! My tu jeszcze gramy – usłyszał od Franza.”
Powinno być: „Jak opisywał Przegląd Sportowy”.
A skoro jesteśmy przy Franzu Smudzie, opowieść o tym jaki to ma uraz do USA…
Autorzy to Paweł Drażba i Przemysław Gajzler:
„Były wysokie, jakieś czterdzieści stóp. Paru chłopaków przy malowaniu spadło. Śmierć na miejscu. Ja też malowałem. Wisiało się jak alpinista. Najgorsza była jednak praca w środku. Otworem którym wypływał olej, właziło się do wnętrza tanku (…) – wspominał po latach Smuda.
Powinno być oczywiście: „wspominał po latach Smuda w rozmowie z Przeglądem Sportowym”
A dalej:
„Kaziu stracił przez ten biznes życie a mało brakowało żebym stracił je i ja – przyznał po latach. – Siedziałem wtedy trzy dni w hotelu kompletnie załamany. chciałem się powiesić, ale zabrakło mi odwagi – dzielił się wspomnieniami.”
Powinno być oczywiście: „przyznał po latach w rozmowie z Przeglądem Sportowym” oraz „dzielił się wspomnieniami z dziennikarzem Przeglądu Sportowego”.
Zresztą za drugim razem wystarczy napisać „PS”.
Ten ostatni fragment był tak świetny, że gazeta wybiła go do tzw. wyimku.
Widzę naczelnego, który wzywa chłopaków i mówi: „Świetną robotę chłopaki wykonaliście, będziecie naszymi Woodwardem i Bernsteinem”
Oczywiście może zdarzyć się, że autor tekstu nie znajdzie źródła. Ale niekoniecznie w tych przypadkach. To dość świeże teksty, ten o Smudzie był dość głośny.
Powołanie się na źródło to sprawa profesjonalizmu i uczciwości. Ciekaw jestem czy jakaś poważna gazeta (czyli taka, której autorzy sami szukają informacji a nie przepisują domniemaną konkurencję) zechce kiedyś zatrudnić autorów tekstów, skoro już teraz są mało profesjonalni i niekoniecznie uczciwi.
Panowie. Poprawcie się, jeszcze macie czas 🙂

PS. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasen dziennikarz staje się ofiarą jakiegoś mało profesjonalnego redaktora, tak też było pewnie w którymś z tych przypadków i dlatego ktoś mógł oberwać nie przeznaczonym dla niego kawałkiem pocisku.
To standard, sam miałem takie sytuacje (kiedyś o tym nawet napiszę). Pretensje proszę jednak kierować do redaktorów, nie do mnie.

Reklamy

15 Komentarzy »

  1. darek said

    „Były wysokie, jakieś czterdzieści stóp. Paru chłopaków przy malowaniu spadło. Śmierć na miejscu. Ja też malowałem. Wisiało się jak alpinista. Najgorsza była jednak praca w środku. Otworem którym wypływał olej, właziło się do wnętrza tanku (…) – wspominał po latach Smuda.
    Powinno być oczywiście: „wspominał po latach Smuda w rozmowie z Przeglądem Sportowym”

    Raczej z „Magazynem Sportowym” 😉

  2. Sebek said

    🙂

  3. Sebek said

    BTW: Czytasz nawet Futbol News, Marek? 😀

  4. vegetable78 said

    @ Darek
    Pewnie, ale to generalnie to samo.
    @ Sebek
    No pewnie, że tak, a ty nie?

  5. Sebek said

    no też czytam, czytam 🙂

    nikogo nie bronie, ale myślisz, że w ostatnim czasie w przeglądzie dziennikarze nie cytowali kogoś, kto powiedział coś komuś innemu, niż dziennikarzowi przeglądu? I nie pisali, że a) powiedział w rozmowie b) zdradził dziennikarzowi c) ujawnił gazecie itd… Śmieszną historyjkę znalazłeś z tym, ale to się dzieje nagminnie i ciężko to zwalczyć – choć oczywiście nie pochwalam czegoś takiegp

  6. vegetable78 said

    pewnie, że takie rzeczy się zdarzają. Na przykład pamiętasz, że ktoś coś powiedział, ale nie pamiętasz kiedy i gdzie. Szukałeś i znalazłeś na forum internetowym… a forum nie podało źródła. A więc sytuacja zdarzyła się. A tu się nie zdarzyła. Tu są cytaty przekopiowane z „PS”, ze starych numerów. Sądzę, że Springer powinien zażądać przeprosin na łamach bądź nawet od razu skierować sprawę do sądu.

  7. stan said

    Masz w stu procentach rację. Ale bodajże w twoim tekście w „PS” w zeszłym roku widziałem tytuł na całą rozkładówkę „Tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić” (bez adnotacjji *za weszlo.com).

  8. vegetable78 said

    Tekst był pisany przez kilka osób. Ten fragment nie był mój, ale nie to jest istotne, bo i tak nie powołałbym się na weszlo.pl, z prostego względu. Wspomniana przez ciebie historia to tzw. „historia powszechnie znana”. Do tego znana, zanim jeszcze istniało weszlo. Może jednak tak być, że weszlo opublikowało ją jako pierwsze, ale raczej sądzę, że przypomniało wśród swoich anegdotek.
    W tym samym tekście (właśnie go odszukałem) powołujemy się na kilka innych źródeł, w tym dwukrotnie jedną z gazet z którą według badań mamy najwyższe współczytelnictwo. A więc nie jest to kwesta braku profesjonalizmu itd. Zarzut jest chybiony.

  9. stan said

    Tak, tak, powszechnie znana, oczywiście. W takim razie ja napiszę, że przytoczone przez ciebie opowiastki też były powszechnie znane.

  10. vegetable78 said

    to są w większości cytaty. Cy-ta-ty. Mylisz podstawowe pojęcia. Tak jakbym cytował Kowalczyka z twojej książki i stwierdził, że powiedział gdzieś kiedyś, w którymś z wywiadów. To by była sprawa pod proces.
    A co do tej historii z Wójcikiem, to naprawdę nie interesuje mnie to, bo nie byłem autorem tego fragmentu tekstu. Może autor się wypowie, jeśli znajdzie chwilę.

  11. Roman Hurkowski said

    Panie Marku! Szacunek, jak zawsze, ale… dlaczego Pan Mielcarski w felietonie z ostatniego poniedziałku w PS nie podał aż dwóch źródeł?? Pisałem na ten temat do Waszego tzw. naczelnego, niejakiego Kality M., ale.. doszły do mnie słuchy, że ów nakazał informatykom nałożyć blokadę na maile ode mnie, Jeśli to prawda, mamy do czynienia z sabotażem, działalnością na niekorzyść prowadzonej przez siebie gazety.Ponieważ jeśli ja gdzieś tam wyśmiewam PS, to w przypadkach tylko ekstremalnych, w pozostałych wysyłam raporty i analizy niejakiemu Kalicie M., z nadzieją, że taka przeczyta wyciągnie i popracuje nad poprawą poziomu PS. Tymczasem niejaki widać woli nie znać konstruktywnej prawdy. Inna sprawa, że często niemiłej, ale to tym bardziej źle świadczy o niejakim Kalicie M. Na koniec powiem, że Pan Mielcarski zachował się super. Na moje smsowe zwrócenie uwagi oddzwonił i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Okazuje się, że nikt mu w PS nie przekazał, że kwestia źródeł jest w ogóle kwestią, a tym bardziej kwestią ważną – o co Pan w komentowanym tu tekście tak dzielnie i słusznie walczy. Zresztą… ja w PS też jakoś nie widzę, by jakoś źródła były zaznaczane. Skoro niejaki Kalita M. blokuje mnie, knebluje usta, może by Pan podał mi maila do kierownika Żelaznego? Może to jest właściwa osoba do odbierania ode mnie impresji, refleksji, sugestii? Dla dobra PS – rzecz jasna! Szacunek, Panie Marku! Roman Hurkowski

  12. Roman Hurkowski said

    Panie Marku, jeszcze jedno! Skoro już Pan wkłada palce między drzwi, walczy w imię słusznej sprawy, być może nawet ku chwale ojczyzny, niech Pan jaja ma do końca. Bo Pana teksty w stylu:

    1.
    PS. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem dziennikarz staje się ofiarą jakiegoś mało profesjonalnego redaktora, tak też było pewnie w którymś z tych przypadków i dlatego ktoś mógł oberwać nie przeznaczonym dla niego kawałkiem pocisku.
    To standard, sam miałem takie sytuacje (kiedyś o tym nawet napiszę). Pretensje proszę jednak kierować do redaktorów, nie do mnie.
    2.
    Tekst był pisany przez kilka osób. Ten fragment nie był mój (…)

    – to lekki wstyd, żenadeczka.

    Jeśli bowiem ktoś się pod jakimś tekstem podpisuje, obojętne czy sam jeden, czy też jako jeden z 15, to nie tylko po to, by dać sygnał na listę płac, ale wiąże się z tym pewien obowiązek. Pilnowania tekstu do końca, aż do odjazdu do drukarni.

    Tym bardziej że w PS takie możliwości Pan ma. Ja niestety w wielu przypadkach współpracy z mediami papierowymi takiego luksusu nie mam, no i niekiedy wściekam się patrząc z gazecie na swój niby tekst. Niektóre tego typu redakcyjno-redaktorskie „niespodzianki” dręczą mnie przez cale długie miesiące.
    Ale Pan… Proszę z jajami do końca, bez wstawek w stylu: ”to nie ja, to kolega”. Pzdr RH

  13. vegetable78 said

    Zostałem całkowicie źle zrozumiany. Nie chodzi o to, że „to nie ja, to kolega”. Nie mam zamiaru się tłumaczyć i zrzucać na nikogo winy. Po prostu napisałem, że nie będę tłumaczył się z czegoś o czym nie mam pojęcia. Nie wiem dlaczego źródło nie zostało podane, jedynie mogę się domyślać i te domysły napisałem. Otóż ja również nie podałbym źródła weszlo.com. Autor serwisu czasem powtarza różne legendy ludowe, nie zawsze są to jego własne legendy, nawet jeśli teraz próbuje to sugerować. Co innego z newsem czy cytatem.
    Podobnie jest w przypadku uwag dotyczących naczelnego z mojej gazety czy jakiś redaktorów – nie mogę się za nich wypowiadać. Jeśli rzeczywiście nasz naczelny zastosował taki zabieg, to nie jestem w stanie nic z tym zrobić, to jego prawo. A pan RH może napisać, że to lekka żenada z mojej strony, ale proszę pamiętać, że ja wykonuję zawód pismaka a nie adwokata-wolontariusza.
    Pozdrawiam.
    MW

  14. Roman Hurkowski said

    Szanowny Panie Marku:
    a) ja nie o weszlo czy pozslo, lecz raczej generalnie, prosze nie zawezac tematu!
    b) ja jestem propsty jak drut tramwajowy, prosze mi wiec te aluzje z adwokatem-wolontariuszem niczym kawe na lawe tutaj wylozyc!
    Pzdr RH

    • vegetable78 said

      chodzi o to, że nie występuję w czyimś imieniu. pzdr.

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: