Archive for Grudzień, 2010

Historia genialnej myśli

Tytuł: Ajax Barcelona Cruyff. The ABC of the obstinate maestro
Autorzy: Frits Barend, Henk Van Dorp
Rok wydania: 1997 (w Holandii), 1999 (w Anglii)

Fragment wywiadu
Ludzie, którzy cię znają wiedzą, że jeśli czegoś chcesz, to to się stanie…
– Zgadza się, tak właśnie jest.

Oto on, człowiek który nigdy się nie myli, nawet wtedy gdy nie ma racji. Mógłby więc kłócić się bez końca, bo przecież w każdej niekorzystnej sytuacji można znaleźć korzystne strony („Every disadvantage has its advantage” – jak to głosi znana na świecie Jego myśl).

Teraz teoretycznie zupełnie od drugiej strony…
Czytałem ostatnio sporo o Andresie Inieście TU i TU

Jest w tych dwóch artykułach pewna część wspólna, którą od razu odnajdziecie. Obaj nasi świetni dziennikarze wychwycili więc porównanie Andresa Iniesty do Rudolfa Nuriejewa, rosyjskiego maestro baletu.
Chciałbym więc przytoczyć tu fragment starego wywiadu (z książki „Brilliant Orange”) z Rudim Van Dantzigiem, holenderskim choreografem, przyjacielem Nuriejewa, autorem wielu jego występów.
A więc mówi Van Dantzig: „Rudolf powiedział, że Cruyff powinien być tancerzem. Był zaintrygowany sposobem w jaki się rusza, tym jak potrafi nagle zmienić kierunek ruchu, zostawić wszystkich z tyłu, zrobić to wszystko z perfekcyjną kontrolą, równowagą i gracją. Był zachwycony tym, że umysł Cruyffa jest tak szybki, że potrafił tak szybko wyprzedzać ruchy rywali. Jak szachista. Występ Cruyffa to jest coś co zawsze chciał umieć robić. Ten magnetyzm! I w pewnym sensie myślę, że Cruyff był lepszym tancerzem niż Nuriejew. Lepiej się ruszał”.
Tak właśnie twierdzi przyjaciel obu panów.
Przechodzimy więc w miarę płynnie do serii wywiadów Fritsa Barenda i Henka van Dorpa z Cruyffem, najlepszym piłkarzem w historii.,
Kiedyś już to mówiłem, że nie ma dla mnie problemu czy lepszym piłkarzem był Pele czy Maradona. Zdaję sobie sprawę z geniuszu obu tych wielkich mistrzów, ale oglądanie Cruyffa jest czymś więcej. Nie tylko oglądaniem piłki samej w sobie. Gra Cruyffa a potem jego praca była zmaterializowaniem myśli. Najbliższym ideału z możliwych w futbolu.
Leżała sobie na półce, od czasu do czasu do niej zaglądałem, ale po obejrzeniu kolejnego meczu Barcelony postanowiłem pochłonąć i również wam to polecam. Jakaż myśl doprowadziła do istnienia tej najwspanialszej drużyny, którą nasze pokolenie ma okazję oglądać? Jak w ogóle jest możliwe wytworzenie czegoś co wydaje się na dziś produktem doskonałym? O ile produkt to słowo pasujące do Barcelony. Produkt…
Czytając książkę Ajax, Barcelona, Cruyff zrozumiecie, że myśl największego piłkarza w historii futbolu musiała doprowadzić do takiego końca, o ile o końcu w ogóle jest sens mówić.
Jest on bowiem opętany swoją wizją i nie dopuszcza innej. Toczy więc nieustanne walki z różnymi urzędnikami futbolu, wiedząc że w dalszej perspektywie musi zwyciężyć. Dokładnie wie, że największym zagrożeniem dla futbolu jak i każdej innej dziedziny życia wymagającej kreatywności są urzędnicy niższego szczebla (ci oczywiście, którzy mają ambicje wielkich karier, a nie mają wizji i talentu), którzy otaczają się urzędnikami jeszcze niższego szczebla (tymi oczywiście, którzy mają jeszcze mniej talentu). Tak jak wybitna myśl przyciąga otwarte umysły, tak wspomniani urzędnicy niższego szczebla przyciągają brak myśli.
Na pewno spotkaliście się z tym w życiu, to jest wszędzie, jest zarazą.
Cruyff walczy więc z tą zarazą, przegrywa, napotyka murowane wiatraki, ale ostatecznie wiemy, że to on triumfuje, że to on jest tym bohaterem tragicznym i zwycięzcą jednocześnie, tym któremu życzymy dobrze, tym którego przeciwników nienawidzimy. Inni, choćby ci przeciwnicy, podłączają się pod jego myśl, płyną na skonstruowanym przez niego statku, na tymże statku zajmują nowe pozycje, stoczą na nim nową walkę o stanowiska.
Natknąłem się ostatnio znowu na zrobiony w maju znakomity wywiad Darka Wołowskiego z Joanem Vila Boschem, dyrektorem szkolenia w szkółce La Masia (której pomysłodawcą wg. wikipedii był Cruyff)
zdecydowanie go polecam, jest unikatowy.
Pomoże zrozumieć w pewnym minimalnym stopniu, czym jest myśl Cruyffa. A jeśli wam się spodoba, to wpiszcie na allegro… wiecie co!

Jeszcze fragment o Leo Beenhakkerze, którego ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem, a którego nie znosił Cruyff.
Było to podczas zjazdu holenderskich trenerów, po nieudanych eliminacjach Mistrzostw Świata w 1986 roku, w których prowadzona przez Don Leo drużyna przegrała baraże z Belgią.
Cruyff powiedział więc: „Leo nie popełnił błędów tym razem, zresztą nie popełnił ich nigdy w przeszłości, a więc skoncentrujmy się na przyszłości”
Czujecie ten słodki jad?
W tej książce nie znajdziecie rozmów o niczym. To jest pewnie tylko promil tejże przelanej na papier największej myśli w historii futbolu.
Książka została wydana z okazji 50 urodzin Cruyffa. Uparty Maestro dostał 5 propozycji książkowych i autoryzował właśnie tę jedną. Nie wiem czy była najlepsza, w przedmowie Cruyff zaznacza, że przede wszystkim nie chciało mu się wysilać, stąd jedynie przejrzał wywiady, zaakceptował je i dorzucił jeden podsumowujący wszystko. Jak zawsze szczery do bólu.

Moja ocena: 5+/5 a więc maksymalna

Comments (5)

Top 70, notowanie 3, obrońcy

W moim trzecim notowaniu „TOP 70” dziś obrońcy.

Proszę o pewną wyrozumiałość, przede wszystkim dlatego, że w Polsce nie cierpimy na nadmiar dobrych obrońców. Jest wręcz niedobór. Padła jakaś zaraza na naszych defensorów. Czasy kiedy mieliśmy czterech kandydatów na dwa miejsca na środku obrony w kadrze skończyły się, dziś nie ma żadnego, lewy obrońca jest naturalizowany zaś prawy jest odkryciem sam dla siebie.
Dlatego właśnie zanim głośno zapytacie – dlaczego ten albo tamten jest tak wysoko, odpowiedzcie sobie na pytanie – kto miałby być wyżej i czy gdyby był, nie zadalibyście takiego samego pytania – dlaczego jest tak wysoko.
A więc wielu ludzi jest wysoko dlatego, że inni nie są wyżej, czasem to wystarczający powód, który czyni tę moją klasyfikację momentami kontrowersyjną, ale jednak będę jej bronił.
Przepraszam też za opóźnienie. Otóż Przegląd Sportowy ma swoje notowania, a ja mam swoje. Nie konkurencyjne broń Boże, do własnej gazety, inne. Choćby dlatego trochę się wstrzymałem ze swoimi, poczekałem aż w „PS” przeskoczą na pomocników.
A więc, dziś obrońcy. Pewnie znajdzie się sporo osób, które stukną się w głowę, co podkreślam już drugi raz i raz jeszcze do tego wrócę. Normalne. Gdy klasyfikowałem bramkarzy miałem znacznie więcej przesłanek niż teraz. Obecnie będzie bardziej uznaniowo, wtedy operowałem w znacznej mierze statystyką, a i tak szaleństwem ktoś gdzieś uznał na przykład fakt, że na ósme miejsce wrzuciłem Szymona Gąsińskiego, za którym przemawiał dokładnie wszystko poza dyżurnym nazwiskiem. Cóż, ludzie często przywiązują się do nazwisk. Gdzieś je słyszałem, więc jest dobre… Ale nie tu (wiem, że ta gadka brzmi jak reklama amerykańskiego mydła, ale na taką właśnie wpadłem). A więc zanim zaczniecie stukać się w głowę, proszę o dokładne przemyślenie spraw.
Przy krajowych zawodnikach wrzuciłem noty „Przeglądu Sportowego”, który ocenia od 1 do 10 oraz „Piłki Nożnej”, która ocenia od 1 do 5. Zawsze da wam to większy przegląd sytuacji. Dziennikarz czasem się zagapi albo co… na przykład „Piłka Nożna” wysoko wśród prawych obrońców klasyfikuje Marcina Kowalczyka, który rozegrał w tym roku 4 mecze ligowe w pierwszym składzie w Dynamie Moskwa a kompletnie nie zauważa Błażeja Augustyna, który zagrał również cztery w pierwszym składzie we włoskiej Catanii. U mnie wyżej, i to znacznie, będzie ten drugi. Poza tym jakoś jest tak, że czasem trener uważa zawodnika za „ogórka”, gnębi go i trzyma nieudacznika w rezerwie, a druga przychodzi i uznaje, że to wartościowy zawodnik, nakładzie mu coś do głowy i ten zaczyna grać, zaś media zaczynają, słusznie zresztą, pisać. Nie mamy tu Xavich i Iniest, którzy wg. wszystkich są znakomici. A co powiedzieć o piłkarzach Lecha, którzy grali słabo w lidze i znakomicie w Lidze Europejskiej? Co jest ważniejsze? Umiejętność wznoszenia się na wyżyny w szczególnych momentach czy raczej utrzymywanie wysokiej formy przez dłuższy okres?
Przypominam zasadę – oceniam cały rok (bo wyjechałem na kilka tygodni podczas pierwszej rundy i uznałem, że robienie klasyfikacji nei ma sensu), ale znacznie większy nacisk kładę na rundę jesienną, która pokazuje czy zawodnik poszedł do przodu czy nie. Średnie w klasyfikacjach są z rundy jesiennej, a jeśli jest inaczej (np. Marcin Kowalczyk), to informuję o tym.

Obrońcy

1. Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)
– „Der Dritte” czyli „Ten Trzeci”, bo przecież myśląc „Borussia” od razu wpada nam do głowy Kuba Błaszczykowski albo Robert Lewandowski. Prawy obrońca Borussii gra swój sezon życia. Ciekawe, że zaczął sezon z pewnym opóźnieniem, bo podczas obozu przygotowawczego doznał kontuzji. Potem kontuzji doznał jego konkurent do miejsca w składzie, Patrick Owomoyela i Piszczek wskoczył na jego miejsce. Średnia not w „Kickerze” – 3,29, oznacza że wg. najbardziej fachowego niemieckiego magazynu piłkarskiego jest dziewiątym obrońcą Bundesligi, chociaż dopiero trzecim Borussii. Teoretycznie dobry piłkarz błyszczy w dobrym klubie. W walczącej o utrzymanie Hercie Piszczek miał przez cały poprzedni sezon średnią 4,13 i żadnej asysty. Teraz ma już cztery. Jurgen Klopp doskonale wie jak wykorzystać jego umiejętność gry ofensywnej. Portal http://www.goal.com (średnio profesjonalny, ale nam Polakom wystarczy, bo przecież piszą po angielsku, poza tym lepsze coś niż nic) uznał go za jeden z dziesięciu najlepszych transferów w Bundeslidze. A więc Piszczka bardzo często zobaczymy w okolicach pola karnego rywali.
Gdy ostatnio z nim rozmawiałem przed meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej powiedział: – „To, że kiedyś grałem z przodu, pomaga pod bramką. Ale nie zapominam, że jestem prawym obrońcą i tylko nad tym pracuję. Gram dopiero drugi sezon na tej pozycji, ale widzę że z każdym miesiącem, z każdym meczem robię postęp”.
Tak, tak, naprawdę tak powiedział! Mamy to! Dajemy to do druku!
W każdym razie na dzień dzisiejszy numer 1 w kadrze, co jeszcze rok temu przy zdrowym Wasilewskim i Piszczku w Hercie wcale nie było takie oczywiste.
Średnia ocen w „Kickerze” – 3,29

2. Dariusz Dudka (AJ Auxerre)
Z konieczności (po kontuzji „kolegorywali”) wskoczył do składu w meczu z Arles Avignon (4:0, w 8. kolejce), trzyma się, gra większość spotkań w podstawowym składzie. Zagrał już 10 razy w lidze, 5 razy w Lidze Mistrzów, w najważniejszych rozgrywkach Europy po 90 minut. Dlaczego więc Franz Smuda nie chce go w kadrze? W sumie w meczu z Kamerunem zagrał (raczej trudno winić go za porażkę bo Eto’o nie atakował z jego strony tylko ze środka), potem miał kontuzję… Chyba kojarzy się też trochę z grupą bankietową.
Tak grał wg. L’Equipe (noty takie jak w Przeglądzie Sportowym, choć z tendencją do większego rozrzutu)
Arles Avignon (4:0 na wyjeździe) – 6
Bordeaux (0:1 w domu) – 5
Sochaux (1:1 na wyjeździe) – 5
Rennes (2:1 w domu) – 6
Saint Etienne (1:1 w domu) – 4
Touluse (1:2 w domu) – 3
Lens (1:1 na wyjeździe) – 4
Marsylia (1:1 w domu) – 5
Montpellier (1:1 na wyjeździe) – 6
Lyon (1:1 na wyjeździe) – 5
Nie są to noty imponujące, raczej przeciętne, ale czy gdyby nazywał się Darius Dudais i miał polskiego prapraprapradziadka powstańca z listopada 1830 roku, Franz Smuda nie namawiałby go na polskie obywatelstwo? Sądzę, że tak. Na pewno dziś trzeba sklasyfikować go wyżej niż wszystkich ligowców, z prostego względu – on tam jest, i porównuje się go z piłkarzami trochę mocniejszymi niż Dickson Choto i Manuel Arboleda (którego wszyscy by chcieli, ale nikt nie składa ofert).

3. Michał Żewłakow (Ankaragucu)
Do niedawna najlepszy polski obrońca, dziś wyklęty w Turcji… szkoda, że Franz Smuda potraktował go jak zwykłego pętaka. Zasłużył na znacznie więcej, kapitan, rekordzista pod względem liczby występów w kadrze. Franz tłumaczy, że Żewłakow psuł mu atmosferę w kadrze. Czy nie to samo było kiedyś z Lucjanem Brychczym w Legii? Vejvoda wygonił go z treningu, potem wziął na szczerą rozmowę, a od następnego treningu ociężały, leniwy, marudy weteran stał się nauczycielem młodzieży i jej przewodnikiem. Ale cóż, Vejvoda to był trener wybitny, a Franiu to tylko Franiu. Pocieszny, śmieszny, idzie Grześ przez Wieś po prostu. Dziś coś powie, jutro coś innego… taki jest. szkoda, ale cóż, jestem przekonany, że historia oceni obu uczciwie.
Żewłakow w kadrze grał coraz słabiej, to fakt. Zresztą już za Leo Beenhakkera zarzucano mu, że jest za wolny i to chyba zgodne z prawdą. Tyle tylko, że Franz nie znalazł na jego miejsce gośącie o tyle szybszego o ile Żewłakow lepiej się ustawia.
W tureckiej Super Lidze: 10 meczów ligowych, 1 bramka, 1 żółta kartka. Jego obrona w tym czasie dała sobie wbić 16 bramek. Średnio… noty raczej średnie bądź słabe, bardzo dobra za połówkę z Galatasaray.
Cetim Cem z Turkish Daily News o Żewłakowie: „Miał problemy z kontuzjami, na początku grał przeciętnie, potem właśnie przez urazy przegapił kilka gier, po powrocie strzelił swoją pierwszą bramkę i dziś na pewno kibice go doceniają, widać że na boisku podchodzi do gry bardzo profesjonalnie. Niestety jego przyszłość, tak jak wszystkich w Ankaragucu jest niewiadomą, bo sytuacja zarządu jest dość niestabilna, więc nie wiadomo, co stanie się w klubie”
Szczegóły jego występów:
Poszczególne mecze, licząc od ostatniego: 2,0 co oznacza PRZECIĘTNIE (to oddaje niestety ogólną klasę naszych obrońców w skali europejskiej. Na dziś)
Antalyaspor – 2, Fenerbahce – 2, Karabukspor – 1 (wrócił po kontuzji, zmieniony w 45. minucie), Gaziantepspor – 2 (zmieniony w 72. minucie), Eskisehirspor (brak danych, przepraszam… link nie działa!), Galatasaray – 3, Konyaspor – 2, Kayserispor – 2, Manisaspor – 2, Trabzonspor – 2.

4. Błażej Augustyn (Catania)
Tego szkoda najbardziej. Już był w ogródku, już witał się z gaską i nagle przytrafiła mu się paskudna kontuzja. Augustyn po beznadziejnym okresie spędzonym w Legii znowu wrócił na wysoki poziom, znowu zaczął grać na miarę swojego talentu. We włoskiej prasie wciąż wymieniany jest jako potencjalne wzmocnienie obrony (po powrocie z rekonwalescencji). Bardzo ostry, gra łokciami, nie bawi się z napastnikiem, może zbyt często fauluje. Michał Żewłakow powiedział kiedyś: „Doświadczony obrońca umie zatrzymać napastnika bez faulu”. Augustyn ma 6 żółtych kartek w 10 meczach. Ciekawe, prawda?
Do gry powinien wrócić w styczniu 2011 roku, wg. La Gazzetta dello Sport powinien więc być gotowy na 21. kolejkę.
Tutaj macie wywiadzik z Augustynem
Oczywiście możecie mi zarzucić, że faworyzuję Augustyna, i nie będę się sprzeczał. Gdy facet wrócił do Legii i odbywała się po nim regularna jazda, zamknąłem się i zastanawiałem – może się nie znam? Jarek Fojut, z którym wówczas rozmawiałem, a który doskonale znał Augustyna z Boltonu, powiedział: „Ludzie go atakują, ale to błąd. Błażej jest świetnym obrońcą, trzeba mu tylko zaufać i dać czas”. Dostał czas i mam nadzieję, że dostanie go znowu. Idealny kandydat do gry w kadrze Franza Smudy. Umówmy się, dla Mańka Arboledy transfer do Catanii i gra tam byłyby sukcesem. Dlaczego więc podniecamy się Kolumbijczykiem, skoro mamy lepszych swoich?
Polecam tekst Zibiego Bońka, który czasem gada co mu ślina na język przyniesie, ale to jednak Zibi, i ogląda na co dzień ligę włoską.
Ten wpis Zibiego pochodzi z lutego, a więc „łapie się” do klasyfikowanego okresu. Zibi wspomina o Augustynie jako o defensywnym pomocniku. Augustyn mówi, że lubi tę pozycję, gdyż sprawia mu frajdę gra ofensywna, podłączenie się pod akcję, nie tylko destrukcja. W rzeczywistości grał już na środku obrony (to jego pozycja), na defensywnym pomocniku i na bokach, w tym dwa mecze w podstawowym składzie na lewej obronie (iu Sinisy Mihajlovicia).

5. Grzegorz Wojtkowiak (Lech Poznań)

Reprezentant i pierwszy kandydat na rezerwowego podczas mistrzostw Europy 2012. Smuda próbował go w kadrze podczas meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej, ale łatwo można było się przekonać, że jest zbyt wolny dla średnio zaawansowanego biegowo rywala. Może potrzebował więcej czasu po kontuzji. Wcześniej grywał znacznie pewnie, generalnie miał stałe miejsce u Smudy, w sumie zagrał 8 meczów w kadrze w tym roku, chociaż tu też trzeba brać pod uwagę, że Smuda ma problem z formacją i gdy w formie znalazł się Piszczek, dla Wojtkowiaka trzeba było poszukać nowej pozycji.
W europejskich pucharach grał i do tego grał dość dobrze. Chyba był to najlepszy sezon w jego karierze.
Średnia not w „PS” – 5,57 (7 meczów), zaś w „PN” – 2,57

6. Sebastian Boenisch (Werder Brema)
Mamy obecnie deficyt obrońców, naprawdę poważny, takiego jeszcze nie było… a więc Boenisch, który w tym roku zagrał zaledwie cztery mecze ligowe, w tej rundzie jeden (4:2 z Koeln, nota w Kickerze 4,00), zaś w przekroju roku ma średnią dokładnie taką samą – 4,0. Przegrał rywalizację, a potem dopadła go kontuzja. Skąd więc tak wysokie miejsce? Za mecze w kadrze. Z Ukrainą i Australią, oba na bardzo dobrym poziomie. Wielu dziennikarzy upatruje w nim zbawienia lewej strony. Może coś w tym jest – szybkie, odważne wejścia i celne dośrodkowanie… Polacy tak nie grają. Ujmujące było, gdy kontuzjowany przyjechał na mecz reprezentacji z WKS – pokazał, że jest częścią drużyny.
Więcej o Boenischu TUTAJ
Średnia ocen w „Kickerze” – 4,0 (w 4 meczach)

7. Mirosław Sznaucner (PAOK Saloniki)
31-letniego obrońcę portal transfermarkt wycenia na 1,5 miliona euro. Większość sezonu w pierwszym składzie mocnej greckiej drużyny, potem kontuzja – w sumie w tym sezonie 7 meczów w lidze, 2 w eliminacjach do Ligi Mistrzów (3:3 i 1:1 z Ajaksem), eliminacje Ligi Europejskiej, 4 mecze w LE… i to wszystko w podstawowym składzie, co warto wziąć po uwagę. Franz Smuda ma to oczywiście głęboko w tyle, stąd dość specyficzna reakcja sfrustrowanego Sznaucnera.
Piłkarz, którzy używa lewej i prawej nogi, do tego gra w czołowym klubie ligi mocniejszej niż polska zasługuje na szansę choćby w dwóch meczach towarzyskich.
Nie zapominajmy, że PAOK to drugi zespół ligi w poprzednim sezonie
i miał najlepszą defensywę w lidze, obecnie, po rundzie jesiennej, zajmuje trzecie miejsce…
Jeśli Smuda mówi, że zagrał cztery spotkania w sezonie (4 zagrał w Lidze Europejskiej, zaś jego drużyna traciła w nich w sumie 2 bramki!!!) i obraża kolegów, to faktycznie się błaźni, co wypomina mu znany serwis bulwarowy.

8. Tomasz Kiełbowicz (Legia Warszawa)
34-letni zawodnik rozegrał jedną z najlepszych rund w swojej karierze. Dość niespodziewanie, bo zaczął od kontuzji i pierwsze kolejki przesiedział w pokoju masażystów. Potem bramka i 5 asyst, co ważne, m.in. w kluczowych momentach dla drużyny – z Lechem, Górnikiem czy Polonią Bytom. Najlepszy piłkarz trzeciej drużyny Ekstraklasy, to dość dobra wizytówka. Z tyłu trochę słabiej, zresztą nie ma przypadku w tym, że Legia bramki traci głównie po atakach skrzydłami. W przeszłości grał sporo w ustawieniu 3-5-2, jako boczny pomocnik, czyli nieco po brazylijsku (w lokalnym wydaniu), stąd pewnie jego skuteczność w ofensywie. Sam mówi, żeby za bardzo nie podniecać się asystami. – Zagrałem raz dobry mecz, patrzę: niska nota. Potem zagrałem tak sobie, ale zaliczyłem asystę i co? I wszyscy o tym mówią – mówi Kiełbowicz. Ale mimo to, zawodników rozlicza się z efektów.
Więcej o Kiełbowiczu WKRÓTCE (konkretnie w tygodniu)
Średnia not w „PS” – 5,80 (10 meczów), zaś w „PN” – 3,17

9. Marcin Wasilewski (Anderlecht)
Na razie wrócił, zaczął od bramki i ktoś pomyśli, że jest tu trochę dlatego, że nazywa się Marcin Wasilewski a ja jestem jego, powiedzmy, zwolennikiem. Otóż niekoniecznie. Oczywiście, „Wasyl” wypracował sobie na tyle dużą pozycję, by startować raz jeszcze, z pewnym handicapem. Ale tak naprawdę nie ma to znaczenia, bo Marcin nie korzysta z handicapów. Zagrał już 3 spotkania w podstawowym składzie w tym sezonie (w sumie 4).
Jego występy w tym roku oceniano w następujący sposób (noty wystawione przez porządną bulwarówkę Het Nieuwsblad):
Zulte Waregem (2:1 na wyjeździe) – 7, najwyżej w zespole (do tego bramka!)
Lokeren – 0:0 u siebie) – 7, wraz z dwoma kolegami najwyżej w drużynie
FC Brugge (2:0 na wyjeździe) – 7, czyli po bramkarzu Silvio Proto najlepiej w drużynie (wraz z 3 innymi zawodnikami)
Jest więc w fantastycznej formie i gdyby wrócił miesiąc wcześniej, pewnie byłby dwa, trzy miejsca wyżej w mojej klasyfikacji.
Tutaj większy wywiad z Marcinem, jeszcze z dawnych czasów.

10. Arkadiusz Głowacki (Trabzonspor)
Trafił do najlepszej „11” 2. kolejki magazynu „Fanatik”, największej tureckiej gazety sportowej. Żadnemu innemu polskiemu obrońcy, a przecież jest tam jeszcze Marcin Kuś i Michał Żewłakow, nie przytrafiło się coś takiego.
W sumie w lidze 5 meczów, bilans jego obrony – 4 puszczone bramki (w tym dwa w hicie z Fenerbahce) czyli generalnie jest to bardzo dobry wynik. Sporo sezonu stracił z powodu kontuzji. Jego drużyna jest mocnym kandydatem do mistrzostwa (prowadzi w lidze, po I rundzie ma 5. punktów przewagi nad drugim Bursasporem)
Cetin Cem z „Turkish Daily News” – Arkadiusz Glowacki był uważany po rozpoczęciu rozgrywek, jako najlepszy transfer Trabzonsporu w tym sezonie. Mówiono nawet, że po jego kontuzji w meczu z Fenerbahce, szanse na tytuł mistrzowski są zaprzepaszczone (Czy Turcy nie są bardziej ekstremalni od nas? – mw). A jednak, zespół bez Głowackiego radził sobie bardzo dobrze. Wszyscy tu oczekują, że po powrocie będzie bardzo ważnym zawodnikiem w lidze.
Szczegóły jego występów:
Oceny w „Fanatiku” (Poszczególne mecze licząc od ostatniego): Konyaspor – 2, Fenerbahce – 3, Ankaragucu – 2

11. Marcin Kikut (Lech Poznań)
Wskoczył okresowo w miejsce Grzegorz Wojtkowiaka i imponował ofensywną grą, ciekawymi dośrodkowaniami (4 asysty), jednocześnie nie zapominał o tyle. Jest o tyle wygodny dla trenerów, że w każdej chwili może wzmocnić atak. Tu jest jego przewaga nad Wojtkowiakiem. Smuda twierdzi, że został wylansowany przez media. Ale jak wiadomo, skoro Smuda tak twierdzi, to jeszcze nic to nie znaczy. Powinien zostać sprawdzony w kadrze, może nada się na rezerwowego, kto wie… bo pozycja Piszczka jest niezagrożona. A jeśli już ktoś miałby jej zagrozić, to raczej wracający po kontuzji Wasilewski.
Średnia not w „PS” – 5,69 (13 meczów), w „PN” – 2,79

12. Marcin Baszczyński (Atromitos)
33-letni obrońca gra w podstawowym składzie słabego Atromitosu i według moich informacji gra nieźle i jest bardzo szanowany w Grecji (w trakcie sezonu rozmawiałem z koleżkami z Grecji, nie było entuzjazmu ale było uznanie). Piłka nożna umieściła go nawet na drugim miejscu wśród polskich środkowych obrońców. Na jakiej podstawie? Nie wyjaśniono. W lidze 15 spotkań (1417 minut czyli najwięcej w drużynie – nie wiem jak oni to liczą na oficjalnej stronie ligowej, pewnie w Grecji przedłuża się mecze średnio o 4,5 minuty…), wszystkie w pierwszym składzie, 1 asysta, 3 żółte kartki.

13. Marcin Kuś (Istanbul BB)
Jego Istanbul BB przez całą rundę grał bardzo dobrze o walczył nawet o Ligę Mistrzów. Cztery porażki w ostatnich czterech kolejkach zmieniły zupełnie postrzeganie zespołu i pewnie naszego obrońcy… Sam Kuś mówi, żeby o postrzeganie zespołu się nie martwić bo przecież Istanbul BB nikogo w Turcji nie interesuje, liczą się tylko Fenerbahce, Galatasaray i Besiktas. Wcześniej był podstawowym zawodnikiem drużyny, w tym sezonie różnie mu się układało, ale rundę kończył jako podstawowy zawodnik. W sumie – 6 meczów w lidze, 1 w Pucharze Turcji, 2 żółte kartki. Jego obrona w tym czasie w lidze puściła 8 goli, bardzo dobry mecz Marcina z Bursasporem (mistrzem kraju).
Cetin Cem z „Turkish Daily News”: „Trener Istanbul BB Abdullah Avci (który dziś jest najdłużej pracującym trenerem na poziomie Super Ligi), lubi go i Kuś świetnie pasuje do fizycznej gry zespołu. Jest tu już trzy lata, i zawsze gdy jest zdrowy, korzystają z niego. Pod koniec października złapał kontuzję i przegapił kilka gier. Niewykluczone, że to jeden z najlepszych prawych obrońców w lidze (Kuś grywał w karierze też na środku – mw), jednak rzadko o nim sie mówi. Chyba głównie dlatego że gra dla Istanbul BB, drużyny która właściwie nie ma kibiców i jest rzadko pokazywana.
Szczegóły jego występów.
Średniej ocen w „Fanatiku” nie daję, bo są zbyt duże braki w dokumentacji (są gorzej zorganizowani niż my!)
Poszczególne mecze:
Manisaspor – 2, Trabzonspor (brak danych), Gaziantepspor – 2, Eskisehirspor – 1, Bursaspor (brak danych), Galatasaray – 1 (wszedł w 60. minucie)

14. Hubert Wołąkiewicz (Lechia Gdańsk)
Jest obecnie jednym z najlepszych ligowców, ale mecze międzynarodowe pokazały, że jest to jego maksimum, przynajmniej na razie. Jakby powiedział Leo Beenhakker – to nie jest „international level”. Dość uniwersalny, bo może grać po lewej stronie ale też w środku (przede wszystkim w środku). Już teraz jest jednym z bardziej pożądanych towarów na polskim rynku transferowym.
Średnia not w „PS” – 5,64 (11 meczów), wg. „PN” – 2,82

15. Bartosz Bosacki (Lech Poznań)
Wysoka od lat pozycja tego zawodnika na naszym rynku, świadczy o tym, że mamy posuchę wśród środkowych obrońców. ciekawe, że byłem przekonany iż duet Bosacki – Arboleda, znakomity na naszą ligę, będzie za słaby na rozgrywki międzynarodowe. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Świetni w Europie a bardzo średnio w lidze polskiej. Większość bramek (6 z 9) Lech stracił właśnie po akcjach środkiem boiska. Na pewno wciąż znakomicie się ustawia i jest zwrotniejszy niż kilku jego rówieśników.
Średnia not w „PS”: 5,50 (10 meczów), w „PN” – 2,75

16. Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)
Środkowy obrońca (a wcześniej również prawy) Śląska grał wcześniej, ale od czasu gdy przyszedł Orest Lenczyk, strzela też bramki. Jeden z lepszych środkowych w lidze, który od lat „rokował”. 3 bramki, 2 asysty i nadzieja na to, że za pół roku może być wśród najlepszych środkowych w Polsce. W końcu spełnia się proroctwo Leo Beenhakkera, który sprawdzał go w kadrze, gdyż uważał, że chłopak ma talent. A Leo rzadko się mylił w ocenie piłkarzy, bo jak sam mówił: „Siedzę w tym biznesie od 40 lat”.
Średnia not w „PS” – 5,40 i w „PN” – 3,03

17. Marcin Kowalczyk (Dynamo Moskwa)
W tym sezonie (cały rok) zagrał w barwach moskiewskiego klubu 8 spotkań (4 w podstawowym składzie), z czego w II rundzie zaledwie raz. Jest to więc krzywa pochyła nie w tę stronę, w którą być powinna. Generalnie rosyjska Ekstraklasa, a zwłaszcza siódmy jej zespół, to zdecydowanie za wysokie progi dla naszego reprezentanta.
Średnia ocen wg. Sport-Expressu to 5,44 (8 meczów), co jest wynikiem takim sobie.

18. Jarosław Fojut (Śląsk Wrocław)
Były piłkarz Boltonu długo nie mógł odnaleźć się w Polsce, aż odnalazł go, a jakże, Orest Lenczyk. Przebojowy i wyjątkowo zdecydowany w interwencji zawodnik, dość ostro grający. Przytrafiały mu się wpadki, co zawsze podchwyci telewizja, ale budowanie jego obrazu na wpadkach byłoby nie fair. Tak naprawdę wierzę, że ten piłkarz za jakiś czas będzie w moim notowaniu i w wielu innych znacznie wyżej, bo potencjalnie to pierwsza piątka polskich obrońców i reprezentant kraju. Naprawdę.
Średnia not w „PS” – 5,35, i w „PN” 2,50

19. Marcin Komorowski (Legia Warszawa)
Wiosną nie istniał i latem był pewniakiem… do odstrzału. Po obozie w Grodzisku Wielkopolskim Maciej Skorża powiedział mu, że jest zadowolony z jego postawy i da mu zagrać. Komorowski grał więc bardzo skutecznie, ale większość spotkań na środku obrony, mimo że dotychczas kojarzył się raczej z lewą stroną. Pewnie jest coś w tym, że Legia preferująca dominujacą piłkę, straciła zaledwie 3 bramki ze środka pola. Bardzo niedoceniany zawodnik, który wcześniej pracował solidnie na miano ciamajdy. Mam nadzieję, że pójdzie w dobrą stronę.
Średnia not w „PS” – 5,14 i w „PN” – 2,46

20. Kamil Glik (Palermo)
Polski obrońca w Palermo nie może się na razie przebić. Zagrał cztery mecze w pucharach europejskich, co nie jest jakimś szałowym wynikiem. Już wiadomo, że myśli o nim Robert Maaskant jako o wzmocnieniu Wisły, ale nie jest to na dziś piłkarz gwarantujący dobrą grę na europejskim poziomie. Przede wszystkim jest mało zwrotny, ociężały, słaby w starciu z szybkim rywalem. Ok, dobrze się ustawia, gra głową itd. Jak widać to za mało by zaistnieć w średnio-słabym klubie z Włoch. Wszyscy się podniecali tym piłkarzem po zgrupowaniu kadry w Azji i po kilku meczach w Piaście, ale jak mawiał Zibi Boniek: „Wielki aktor grywa na deskach teatru w wielkim mieście”. W średnim mieście Glik stoi raczej jako element dekoracji czy więc aby nie jest kolejną zbyt szybko wypromowaną medialną gwiazdą? Ok, będę mu mocno kibicował, ale na razie nie mogę ustawić zbyt wysoko faceta, który nie gra w swoim klubie. Podejrzewam, że do Włoch na próbę wrzucił go menedżer, za kilka miesięcy wszystko się wyjaśni. Wysokie miejsce dlatego, że się nie cofnął i że grał 7 meczów w reprezentacji Polski (choć nie były to w jego wykonaniu mecze na wysokim poziomie)

Poczekalnia

21. Maciej Sadlok (Ruch Chorzów)
W lidze ustabilizowana forma, teoretyczna obniżna wynika po pierwsze z tego, że jego zespół znacznie podupadł, a po drugie z tego, że z konieczności Sadlok grywał tu i tam (a więc na lewej stronie). W kadrze 10 występów, choć szansę na pierwszy skład stracił, ale cóż – to nie jego wina, po prostu w Ruchu nie pójdzie krok wyżej. Może w Polonii, w co jednak też trochę wątpię.
Średnia not w „PS” – 5,07 (14 meczów) i w „PN” – 2,93

22. Krzysztof Bąk (Lechia Gdańsk)
Może to była konieczność, a może wyczucie trenerów, że Bak został przesunięty na środek obrony. Jako pomocnik był zbyt wolny, szczególnie w dawnych czasach gdy grał na prawej stronie. Środek obrony to dla niego doskonała pozycja, jest to zawodnik bardzo inteligentny (również na boisku), szybko analizuje, dobrze ocenia, do tego dość twardy (choć na pierwszy rzut oka, tak to nie wygląda, ale nie oceniajcie po pozorach). Do pewnego momentu obrona Lechii była jedną z lepszych w lidze, ale po meczu z Wisłą trochę się popsuło… jednak Bąk zachował dobre średnie punktowe. Zaczęło się o nim mówić jako o kandydacie do gry w kadrzez. Oczywiście nie tej pierwszej, a tej turecko-wschodnioazjatyckiej. Chyba to było za wcześnie. Niech potwierdzi formę w II rundzie.
Średnia not w „PS” – 5,40 (w 15 meczach, do tego gol i asysta) i w „PN” – 2,90

23. Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa)
Prawy obrońca Legii Warszawa od lat gra na dobrym poziomie, ale ma jedną zasadniczą wadę – nie rozwija się. Jest przewidywalny do bólu. Nie zobaczycie u niego rajdu, dryblingu, czegoś niespodziewanego. Od lat to samo, chyba osiągnął szczyt swoich możliwości, alebo też nad sobą nie pracuje. Stawiam na to drugie.
Średnia ocen w „PS” – 5,43 (9 meczów, 1 dość przypadkowa bramka z Jagiellonią z połowy boiska) i w „PN” – 2,50

24. Dariusz Pietrasiak (Polonia Warszawa)
Dwa oblicza – Pierwsze w lidze: w Bełchatowie znakomity, w Polonii bardzo dobry – jeden z lepszych ligowych obrońców. Drugie w kadrze – mecz z USA pokazał, że to nie jest „international level”, jest po prostu wolny, mało dynamiczny. Musi spróbować to przeskoczyć, grać ostrzej, szybciej. W międzyczasie Józef Wojciechowski wypowiedział o nim kilka niepochlebnych uwag, ale umówmy się – pan JW na piłce się nie zna, w przypadku Pietrasiaka ktoś mu źle podpowiedział. W Polsce lepszego na tę pozycję w podobnym przedziale cenowym raczej nie znajdzie.
Średnia ocen w „PS” – 5,33 (w 15 meczach), w „PN” – 2,57

25. Łukasz Bróź (Widzew Łódź)
Warto zwrócić uwagę na tego zawodnika, wymienianego gdzieś wśród kandydatów do gry w kadrze w przyszłości. Najlepszy piłkarz Widzewa Łódź teoretycznie jest lewym obrońcą, ale gra od kilku lat na prawej stronie a nawet na pozycji defensywnego pomocnika. To pokazuje, że nie ma problemu z dostosowaniem się do rzeczywistości. Jego konto wzbogacają: bramka i dwie asysty.
Średnia ocen w „PS” – 5,71 (14 meczów) i w „PN” – 2,50

26. Jarosław Lato (Jagiellonia Białystok)
Najbardziej niepozorny zawodnik lidera, dodatkowo w oczach opinii publicznej stracił, bo był zamieszany w proceder korupcyjny, ale ja nie biorę tego pod uwagę. 33-latek ze Świdnicy idealnie pasuje na lewą obronę, gdzie został przesunięty z musu. Dobrze włącza się do akcji ofensywnej, w destrukcji też jest dość skuteczny, w miarę ostry. Może nie ma przypadku w tym, że najmniej bramek (2) Jagiellonia straciła po akcjach jego stroną, co zresztą równoważą jego dwie asysty w rundzie.
Średnia not w „PS” – 5,23 (14 meczów) i w „PN” – 2,81

27. Krzysztof Król (Chicago Fire)
Nawet przez chwilę grał i to dość dobrze, ale gdy przyszedł Gonzalo Segares, nasz piłkarz musiał pożegnać się ze składem. Zebrał doświadczenie, zagrał 19 meczów w sezonie, co jest niezłym wynikiem, zaliczył asystę, znalazł żonę a więc generalnie sezon musi uznać za dobry. Teraz znów jest zawodnikiem Jagiellonii Białystok. Przyszłość nieznana.

28. Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa)
Grał niewiele z powodu kontuzji, ale zawsze dość solidnie, zapracował sobie na grę w kdrze narodowej, chociaż wciąż jest to znacznie poniżej oczekiwań. Mecz z WKS (3:1) pokazał, że jest wolny i mało dynamiczny na poziomie międzynarodowym. W sumie wracał po kontuzji, więc można dać mu pewien upust. W lidze, gdy grał, był solidny. Ale jest to jeden z tych zawodników, dla których przewidywana była większa kariera niż ligowego wyjadacza. Dla mnie rozczarowanie.
Średnia ocen w „PS” – 5,33 (6 meczów) i w „PN” – 2,00

29. Jacek Popek (GKS Bełchatów)
W przetrzebionym letnią wyprzedażą Bełchatowie był jednym z najlepszych zawodników. Solidny ligowiec. Zrobił jakiś postęp w stosunku do poprzedniego sezonu, duże osiągnięcie jak na 32-latka. Nie będę się rozpisywał, bo nie było tu żadnego szału.
Średnia not w „PS” – 5,43 (14 meczów, 1 bramka) i w „PN” – 2,93

30. Mariusz Magiera (Górnik Zabrze)
26-letni lewy obrońca zaliczył jeden z lepszych sezonów w karierze, może pójdzie w górę. Nie wrzucam go wyżej, bo nie zapominajmy, że Górnik to zespół na glinianych nogach, a jego najsłabszą formacją jest obrona – stąd 25 bramek straconych w sezonie. Na 7. miejsce w tabeli to katastrofa. Wracając do Magiery, nawet na serwisie transfermarkt.de (coraz bardziej profesjonalnym, nie budzącym już jak kilka lat temu uśmieszków politowania) jego wartość zalicza krzywą pochyłą w odpowiednią stronę. Noty dodatkowo wzmacniają: bramka i dwie asysty.
Średnia not w „PS” – 5,00 (w 15 meczach) i w „PN” – 2,63

31. Paweł Golański (Korona Kielce)
Dawny reprezentant na prawej stronie w Koronie radzi sobie bardzo dobrze. Marcin Sasal, trener Korony mówi: „Słabości należy ukryć zaś siłę wyeksponować”. I nieprzypadkowo zwraca tu uwagę właśnie na Golańskiego. Po odejściu Artura Jędrzejczyka i Jacka Kiełbia stracił niemal całą prawą stronę, ale udało się ją zalepić. Golański nie jest tak mocny jak kiedyś w akcjach ofensywnych (zaledwie 1 asysta, co nie jest przypadkowe), ale za to bardzo skuteczny z tyłu. Korona straciła zaledwie dwie bramki, dość przypadkowe, po akcjach jego stroną. Jego reprezentacyjna kariera to już przeszłość, konkurencja poszła do przodu, on nie. Ale wciąż jest to czołowy ligowy obrońca.
Średnia not w „PS” – 5,13 (9 meczów) i w „PN” – 2,25

32. Maciej Szmatiuk (Arka Gdynia)
Przez większą część sezonu Arka miała najlepszą linię defensywną w lidze. Szmatiuk nie dowodził nią, ale był jej solidnym ogniwem, czym zasłużył sobie na wysokie miejsce. Warto mu się przyjrzeć – jak zachowa się w drugiej części sezonu.
Średnia not w „PS” – 5,25 (12 meczów, 1 bramka) i w „PN” – 2,58

33. Dawid Kucharski (Heart of Midlothian)
W drugiej rundzie poprzedniego sezonu zagrał 7 meczów w lidze i 1 w Pucharze Szkocji, potem Jim Jeffries nie widział dla niego miejsca w składzie. W tej rundzie nie grał, choć był też kontuzjowany. Generalnie poczytałem trochę forum kibiców i jakby to powiedzieć… nie jest zbyt ceniony przez fanów Serc. Pojawia się taki powtarzający się motyw: „Kolejny dziwny transfer”. Cóż, życie.

34. Jacek Markiewicz (Korona Kielce)
Oto jak zyskuje piłkarz gdy do przodu idzie cała drużyna. Przeciętny 34-letni Markiewicz stał się jednym z bardziej docenianych ligowych lewych obrońców, dzięki zmianom, które wprowadził Marcin Sasal. Pozycja wysoka też dzięki bramce (bardzo ważnej ze Śląskiem) i asyście.
Średnia ocen w „PS” – 5,25 (13 meczów) i w „PN” – 2,60

35. Tomasz Brzyski (Polonia Warszawa)
Sądziłem, że pójdzie w stronę ligowej czołówki, ale gdzieś tam po prostu solidnie sobie gra w piłkę. Może jest tu odwrotna zasada niż u Markiewicza – tam drużyna pociągnęła piłkarza, tutaj przyczepiła mu ciężarki do butów. Jedna asysta, gra poniżej oczekiwań, sądziłem że ma więcej ambicji.
Średnia not w „PS” – 5,14 (14 meczów) i w „PN” – 2,50

36. Adam Kokoszka (Empoli)
W pierwszej rundzie grał od czasu do czasu w Serie B, w sumie 9 razy. Bez szału. W tym sezonie tylko raz, w grudniu w przegranym 0:2 meczu z Albinoleffe.

37. Jakub Tosik (Polonia Warszawa)
w Bełchatowie grał, w Polonii przestał. Kolejny zawodnik, który miał być odkryciem a okazał się przeciętniakiem, do tego mało ambitnym. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy nie chcą podnosić swoich umiejętności. Z drugiej strony są zawodnicy, dla których próg „umownie wielkiej piłki”, jest nie do przeskoczenia. I chyba Tosik do tych należy.
Średnia not w „PS” – 5,00 (10 meczów) i w „PN” – 2,25

38. Marcin Drzymont (GKS Bełchatów)
Dobry ligowy obrońca osiadł na stałym przyzwoitym poziomie. Dobry Fizol. To by było na tyle. Aha, i jeszcze wyjątkowo ważna bramka w 95. minucie derbów z Widzewem.
Średnia not w „PS” – 5,17 (12 meczów) i w „PN” – 2,46

39. Grzegorz Fonfara (GKS Bełchatów)
Bardzo dobry prawy obrońca niedoceniany przez trenerów (zupełnie stłamszony przez Rafała Ulatowskiego, nie mam pojęcia dlaczego). Oczywiście to klasa ligowa, na więcej go nie stać, nigdy nie będzie „International Level”.
Średnia not
w „PS” – 5,57 (9 meczów) i w „PN” – 2,67

Kategoria „Na słowo Franza”
40. Łukasz Mierzejewski (Cracovia)
Franz Smuda twierdzi, że to najbardziej niedoceniany obrońca w naszej lidze, a więc doceniam go i na słowo Franza wrzucam do poczekalni. Nic specjalnego nie pokazał, grał niewiele lepiej niż Cracovia. Wysoka pozycja za mecze w kadrze – zagrał we wszystkich trzech spotkaniach podczas zgrupowania w Azji. Ale jak wcześniej pisałem, dlatego że ceni go Franz, co czyni koło zamkniętym.
Średnia not w „PS” – 4,33 (6 meczów) i w „PN” – 2,00

Kategoria Tomasz Wisio
41. Tomasz Wisio (Ergotelis)

znany głównie dzięki swojej pięknej żonie Florze zawsze gra gdzieś na średnim poziomie w przyzwoitej lidze (teraz w greckim Ergotelisie,w tym sezonie 6 meczów w lidze) co jest wystarczającą rekomendacją, by dać mu miejsce w rankingu. Mała liczba meczów wynika też z poważnej kontuzji, której doznał pod koniec zeszłego roku, co zresztą jest napisane w podlinkowanym artykule 🙂

Kategoria na kredyt mimo kryzysu
42. Sebastian Madera (Widzew Łódź)

Nie grał przez wiele lat z powodu skomplikowanej kontuzji. Wielkim fanem jego talentu jest Zibi Boniek. W tej rundzie Madera zagrał jeden mecz ligowy, na dobrym poziomie, z Górnikiem (4:0). Czekam z niecierpliwością na najbliższą rundę, bo wiele o tym chłopaku słyszałem, kiedyś nawet popełniłem o nim kawałek do Faktu, ale to było wieki temu. Wtedy się zapowiadał…

Kategoria Anybody seen Mat Siebert?

1043. Mateusz Siebert (Metz)
Rozegrał w tym roku 3 mecze w Arce. Nawet takie sobie, ale klubu nie było stać na to, by go utrzymać, więc wrócił do Metz do Francji, gdzie nie zagrał nawet meczu, mimo że zespół gra przecież w II lidze. To pokazuje nam, żebyśmy zeszli na ziemię. 21 lat to wystarczająco dużo, żeby grać w II lidze francuskiej. Tym bardziej w zespole, który broni się przed spadkiem…

1044. Piotr Brożek (Wisła Kraków)
Niedawny kandydat do gdy w kadrze, dziś stracił miejsce w swojej drużynie. Czas zmienić klub.
Średnia not w „PS” – 5,20 (7 meczów ale tylko 3 w pierwszym składzie) i w „PN” – 2,17

1045. Krzysztof Łągiewka (Krylia)
Totalny upadek tego zawodnika dokonał się już w poprzednim sezonie, gdy zagrał jedynie 3 mecze w jednym ze słabszych zespołów rosyjskiej Ekstraklasy – Kubaniu Krasnodar. Resztę spędził w drużynie tamtejszej Młodej Ekstraklasy (11 meczów na pozycji pomocnika). W tym sezonie był w kadrze Krylii Sowietow Samara, ale nie zagrał nawet meczu. Przez cały rok!

Kategoria „Do you remember?”
A więc pierwsze słowa „Kayleigh” grupy Marillion. Nominowany i wygrany jest Jakub Wawrzyniak z Legii Warszawa, średnią not mógłbym podac, ale jest to nieistotne. Nominowany był też Seweryn Gancarczyk z Lecha Poznań.

Objaśnienia
Reszta to ligowcy, jak choćby Łukasz Skrzyński, Adam Banaś, Adam Danch, Tadeusz Socha, Krzysztof Wołczek, Grzegorz Bartczak, Przmysław Kocot, początkujący Bartosz Rymaniak, Wojtek Szymanek, którego bardzo lubię, Jarosław Bieniuk, który grał dobrze ale bardzo mało (mogę to „puścić” u Głowackiego albo Augustyna, którzy grali na znacznie wyższym poziomie, ale już nie Bieniuka), Tomasz Lisowski, Mateusz Żytko, Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki (odkrycia poprzedniego sezonu), Piotr Stawarczyk, Grzegorz Bronowicki (jest lepiej niż gorzej), Michał Płotka i tak dalej… każdy z nas ma swoją klasę, ale uznałem, że może docenię ich za pół roku.
Pozdrawiam.

Comments (7)

Top 70, notowanie 3, bramkarze

Dziś „Bramkarze” czyli pierwszy odcinek trzeciej edycji mojego notowania Top 70, które mam zamiar robić co pół roku. Poprzednie odcinki znajdziecie w odpowiedniej zakładce na bocznym pasku.
W poprzedniej rundzie wyjątkowo nie prowadziłem klasyfikacji, ponieważ byłem 6 tygodni poza domem, więc większość wiosny przegapiłem. Trochę oczywiście nadrobiłem. Oceniam więc rok 2010 ze zdecydowanym naciskiem na rundę jesienną, bo jesień w stosunku do wiosny to przecież postęp.
Statystyki (strzały obronione itd.) dotyczą meczów ligowych w rundzie jesiennej, w przypadku gdy jest inaczej, zaznaczyłem to.
Zasady są proste. Każdy ma jakąś pozycję wyjściową, o reszcie decydują statystyki, zdobyte przeze mnie opinie i moja subiektywna ocena, która jest efektem tego co oglądałem. Można polemizować. I tyle…
Na pewno różnica między Arturem Borucem i resztą nie jest już tak duża jak rok temu. Ale wciąż jest. Mocno stracił Tomek Kuszczak, ale generalnie mamy wielką czwórkę i kilku pukających do drzwi.
Przy zawodnikach ligowych korzystałem ze statystyk „Przeglądu Sportowego” i „Gazety Wyborczej”. Reszta przy nazwiskach.

1. Artur Boruc (Fiorentina)
Opuszczenie Celticu było decyzją doskonała. Wraca do swojego dawnego poziomu, wysokiego światowego. Dziś Smuda ma w drużynie narodowej kilku zawodników, którzy depczą mu po plecach, ale żaden nie dorównuje skalą talentu Borucowi. Dlatego nie mam wątpliwości, że powinien wrócić do kadry i być numerem 1 na EURO 2012 (gdyby wyboru trzeba było dokonać dzisiaj). W klubie dostał swoją szansę po kontuzji Sebastiana Freya. Trener Violi, Sinisa Mihajlović nazwał ich „dwoma numerami 1”. Chyba trochę przesadził. Frey nie jest aż tak mocny. Boruc dostał swoją szansę i wrócił na szczyt. W meczu z Chievo Boruc pokazał dwie niezłe i jedną świetną interwencję, potem w meczu z Juventusem grał momentami na bardzo wysokim poziomie. Była też megawtopa w meczu z Romą, ale generalnie wygląda to dobrze: 6 meczów w lidze – 3 razy czyste konto, 5 goli puszczonych (statystykę psuje mecz z Romą, gdzie puścił aż 3 sztuki, ale to żadne usprawiedliwienie, w końcu zawsze COŚ psuje statystyki).
Noty według Corriere dello Sport (oceny czytelników):
Chievo (1:0) – 6,2
Roma (2:3) – 5,3
Cesena (1:0) – 6
Milan (0:1) – 5,7
Juventus (1:1) – 6,3
Cagliari (1:0) – 6,8
Tak jest, wiem że te noty nie muszą dowodzić niczego.
Strzały obronione (w lidze, wg La Gazzetta dello Sport): 85,3 procenta (29/34)

2. Łukasz Fabiański (Arsenal)
talent ma ogromny, ale czy przeskoczy Boruca? Mam poważne wątpliwości. To że stawia na niego Smuda jest raczej wynikiem tego, że Fabiański nie stwarza problemów wychowawczych, bo jak mówił Frans Hoek, są dwa rodzaje bramkarzy: „Reaction and anticipation”. A więc w wolnym tłumaczeniu, zwierzęta i mędrcy. Zwierzęta gryzą, a mędrcy czekają. A więc przybrał pozę Sokratesa i spokojnie korzysta. To, poza sporymi umiejętnościami, jego najważniejszy atut. W meczu z WKS pokazał wysoką klasę, ale EURO 2012 nie wygra nam tym atutem. Drugi, który daje alibi selekcjonerowi, jest taki że Fabiański gra ostatnio regularnie – 16 meczów w tej rundzie i 7 od stycznia do czerwca. Czy to wystarczy? Angielskim dziennikarzom raz wystarczy (to śmierć Flappyhandsky’ego) a raz nie (Flappyhandsky powrócił).
Skoncentrujmy się na ostatniej rundzie. A więc wspomniane 16 meczów/19 bramek puszczonych… w lidze 10 meczów, 3 razy czyste konto, 11 bramek puszczonych. Nie tak źle. Dodatkowo kilka bardzo dobrych meczów, oraz dwa na najwyższym poziomie, z Evertonem i Wolverhampton. Po tym drugim Mick McCarthy określił Polaka zawodnikiem klasy światowej.
Wg SkySports: 7, wg kibiców na SkySports: 7,6. Zdecydowanie lepiej niż Manuel Almunia. Inaczej… wg redakcji pierwsze miejsce w klubie razem z Samirem Nasrim, wg kibiców pierwsze miejsce razem z Samirem Nasrim.
Strzały obronione (wg http://www.sportinglife.com): 78,8 procenta (41/52)

3. Tomasz Kuszczak (Manchester United)
trzeba być swego rodzaju fenomenem, by utrzymać się tak długo na szczycie. Tomek Kuszczak, najtwardszy i najbardziej pracowity z pracowitych. Szkoda tylko, że jest w odwrocie. W poprzedniej rundzie 3 mecze, teraz 4… a miało być znacznie więcej. Pod koniec rundy na swój sposób poniżony, gdy w ostatniej chwili Ferguson zdecydował się postawić w meczu LM z Valencią na Bena Amosa. To znaczy, że Tomek zmienia klub.
Strzały obronione (wg http://www.sportinglife.com i http://www.uefa.com) – 80 procent (24/30)- w związku z tym, że nie grał w lidze policzyłem wszystkie rozgrywkach, w których uczestniczył

4. Wojciech Szczęsny (Arsenal)
zagrał w rundzie jesiennej jeden znakomity mecz z Newcastle, gdzie poza jednym poważnym błędem bronił na bardzo wysokim poziomie (szczególnie obrona strzału Alana Smitha była warta powtórki). Potem jeszcze przespał się na bramce w meczu z Wigan.
W meczu z Manchesterem United generalnie bez poważnego błędu, za to z jedną świetną interwencją przy strzale Andersona i efektowną przy lobie Rooneya. Widać było brak doświadczenia, Szczęsny nie najlepiej wprowadzał piłkę do gry, szczególnie pod niewielkim nawet ciśnieniem.
Wcześniej świetne interwencje na wypożyczeniu do Brentford, co widać na tym linku.

Refleks ma niesamowity. Rzadko spotykany (może lepszy niż Boruc?). Do tego niezwykle pewny siebie. Wręcz bezczelny typ, któruy może być światowej klasy bramkarzem. Wie o tym Arsene Wenger, bo gdyby nie miał swojego fenomenalnego talentu zostałby kopnięty w tyłek, po tym co mówił. Jego ostatnie żądanie wobec – „chce więcej grać!” – mogłoby się spotkać tylko z krytyką. Niby każdy chce, ale taki młodziak?
Ale Wenger wie, że ma bramkarza na lata, dlatego poklepie, pogłaszcze i życzenie w końcu spełni. Tak sądzę.
The MIrror napisał, że podpisał kontrakt na 30 tysięcy funtów za tydzien. Albo więc mamy do czynienia z wielką dziennikarską kaczką, albo z bramkarskim Messim. Chciałbym żeby było to drugie, ale pewnie jest gdzieś po środku. Sądzę, że za 5 lat będziemy mieli w reprezentacji jednego z najlepszych bramkarzy świata. World Soccer umieścił go na liście „Future Stars”. Słusznie.
Strzały obronione (wg http://www.sportinglife.com): 90 procent (9/10) w lidze i 94,7 procenta (18/19) w ogóle. Zrobiłem tu kolejny wyjątek, bo zagrał tylko jeden mecze w lidze.

5. Grzegorz Sandomierski (Jagiellonia)
21-letni chłopak broni jak stary pewniak, ma nieprzeciętny talent, jest bardzo szybki. Imponuje (w miarę) jego czas reakcji w stosunku do warunków fizycznych. Nie można zapomnieć, że ten w rok przebił się z miejsca trzeciego na pierwsze. Powoli się rozkręca. W rundzie jesiennej w 7 meczach na 15 zachował czyste konto (w sumie w lidze puścił w tej rundzie 13 goli, czyli najmniej ze wszystkich). Wiosną – 12/9 i 6 razy czyste konto. Przede wszystkim dzięki sobie. Jagiellonia to przecież nie jest zespół, który tylko się broni. Najlepszy bramkarz w naszej lidze, powinien wyjechać za granicę. Pojawiła się podobno oferta z hiszpańskiej Malagi. Warto się zastanowić.
Średnia not w „PS” – 6,14
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 15/13/7
Strzały obronione (wg „GW”): 79,7 procenta (51/64)

6. Łukasz Sapela (Bełchatów)
jeden z najsolidniejszy ligowców, bardzo szybki, może najszybszy w lidze, nieźle się ustawia. Wiele więcej niż dotychczas nie zdziała – ma zbyt słabe warunki fizyczne – 186 cm wzrostu (ok, nie jest aż tak źle, wiem że Casillas jest niższy! ale większość bramkarzy z najwyźszej półki jest kilka centymetrów wyższych).
Średnia not wg. „PS”: 6,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 14/17/5
Strzały obronione (wg „GW”): 76,4 procenta (55/72), mocno zepsute przez ostatnie pięć minut meczu z Cracovią…

7. Przemysław Tytoń (Roda Kerkrade)
zwany Przemysławem Tobacco
Podstawowy bramkarz Rody, w kadrze dość dobry, nieźle się ustawia, jest szybki, w lidze holenderskiej czyste konto przeciw Twente czy PSV na pewno robi jakieś wrażenie, w sumie 21 bramek wpuszczonych w 17 meczach. Zbiera bardzo dobre recenzje. Wg. miejscowych kibiców (jak powiedział mi Henryk Bolesta, nasz bramkarz mieszkający w okolicach Kerkrade) jest za dobry na Rodę i długo tam miejsca nie zagrzeje.
Mój kolega Jeroen Kapteijns z gazety De Telegraaf mówi: „Jest jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń sezonu. Roda zawsze miała problem z bramkarzami. Teraz ma stabilizację. Na pewno wysoka pozycja drużyny to w znacznej mierze jego zasługa. Jest wysoki, ma imponujący zasięg ramion, a mimo to jest dość szybki i sprawny przy ziemii. Pod pewnymi względami przypomina więc Huerelho Gomesa. Na pewno musi popracować nad grą nogami. Trzeba jednak przyznać, że robi niesamowty postęp”
Strzały obronione (wg Infostrady): 72,7 procenta (56/77)

8. Szymon Gąsiński (Polonia Bytom)
Staram się być odporny na sezonowe hity czy też przeboje jesieni, ale ten wyjątkowo wpada w oko. Strasznie wielki chłop, 196 cm, który dopiero co wskoczył do zespołu, rozkręca się i łapie pewność. 11 meczów, 5 razy czyste konto – to trzeba przyznać, średnia więcej niż bardzo dobra w tak ogórkowym zespole jak Polonia Bytom, moim pierwszym kandydacie do spadku. Końcówka rundy świetna. Szybki chłopak jak na swoje warunki. Słowa uznania, tym bardziej, że miał być numerem 2 (za Marcinem Juszczykiem), szkoda głupiej bramki z Lechem (wypuścił piłkę z rąk, a z bliska dobił Rudnevs) czy farfocli z Jagiellonią. Cóż… brak doświadczenia. W następnej rundzie sporo się wyjaśni, czy mieliśmy fart początkującego czy też narodziny gwiazdy.
Średnia not wg „PS”: 5,82
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 11/10/5
Strzały obronione (wg „GW”): 84,6 procenta (55/65). Z taką średnią mógłby bronić w NHL!

9. Mariusz Pawełek (Wisła Kraków)

dobry poziom, ten sam od lat, nic nowego nie napiszę – troszeczkę za słaby na Wisłę, zdecydowanie za dobry na Odrę. Solidny bramkarz bez szału. W każdym przeciętnym klubie Ekstraklasy będzie duuużą gwiazdą.
Średnia not wg „PS”: 5,08
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 13/13/6
Strzały obronione (wg „GW”): 74 procent (37/50)

10. Jerzy Dudek (Real Madryt)

Jest w Realu, to jego pierwszy i ostatni atut na dziś. Jeden mecz w Lidze Mistrzów, złamana szczęka. Szkoda go, choć nawet w minimalnym stopniu nie zmienia to jego sytuacji w klubie.

Poczekalnia

11. Zbigniew Małkowski (Korona)
Dobry wybór Korony. Bramkarz na solidnym ligowym poziomie, na pewno mocny punkt zespołu. Nie jestem nim specjalnie zachwycony, po prostu wrócił do starej formy.
Średnia not wg „PS”: 5,50
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 12/12/3
Strzały obronione (wg „GW”): 75,5 procenta (37/49)

12. Krzysztof Pilarz (Ruch)
w brutalnie osłabionym Ruchu radził sobie świetnie 6 puszczonych bramek w 7 meczach (w poprzedniej rundzie bilans 12 meczów/14 bramek wpuszczonych). Potem przyszła kontuzja barku. Musi odzyskać pozycję, co nie będzie łatwe, bo Matko Perdijć jakoś sobie radzi (8 meczów 5 razy czyste konto i kilka wysokiej klasy interwencji…).
Średnia not wg „PS”: 5,43
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 7/6/3
Strzały obronione (wg „GW”): 77,77 procenta (21/27) zaś Perdijć – 69,2 (18/26)

13. Łukasz Załuska (Celtic)
zmieniło się przede wszystkim to, że coś zagrał… jednak szybko stracił miejsce w Celticu i czas zastanowić się nad zmianą klubu na słabszy, bo jeśli nie, to spadnie w rankingu, ostrzegam:) ). Nigdy nie będzie Borucem.
Strzały obronione (www.sportinglife.com, uefa.com): 60 procent (12/18) Zagrał ytlko dwa mecze w lidze więc uwzględniłem też europejskie puchary.

14. Wojciech Skaba (Polonia Bytom/Legia)
W poprzednim sezonie bardzo mocny w Bytomiu (średnia ocen: 5,57 w sezonie, w 28 meczach 30 bramekpuszczonych, 8 razy czyste konto), teraz startował z trzeciej pozycji w Legii a skończył jako numer 1, w niezłym stylu (z obronionym karnym w meczu z Polonią Bytom). Szybki zawodnik, ale z poważniejszą oceną poczekam na druga rundę.
Średnia not wg „PS” – 7,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 2/0/2
Strzały obronione (wg „GW”): 100 procent (4/4)

15. Krzysztof Kotorowski (Lech)
dobry ligowiec, ale swój szczyt osiągnął. Jest typem bramkarza podwórkowego, naturszczyk. Na pewno ma niezłą reakcję, refleks, na pewno dał Lechowi awans do Ligi Europejskiej, ale jednak jest to klasa niżej niż Burić, chociaż jest to tylko moja subiektywna ocena.
Średnia not wg „PS”: 6,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 6/4/3
Strzały obronione (wg „GW”): 75 procent (12/16) zaś Burić… również 75 procent (30/40), stąd uwaga o ocenie subiektywnej, gdyż statystyka nie potwierdza mojej racji.

16. Adam Stachowiak (Górnik)
w Odrze uważany był za supertalent. Przeszedł do Górnika, jest mocnym punktem drużyny, ale ma spore braki. Górnik sporo mu zawdzięcza, ale nie zapominajmy że to właśnie jego błędy spowodowały przegraną drużyny z Legią i spadek w tabeli. Mówię konkretnie o tym meczu, bo facet dwukrotnie bał się wyjść na piąty metr. Adam Nawałka zareagował odsunięciem go od pierwszej drużyny. nie wiem czy słusznie, ale nie oceniam tu trenera. Błędy Stachowiaka nie były spowodowane jakimś pechem, ale najzwyczajniej w świecie brakiem wyczucia i odwagi. Powinien nad tym popracować. Z psychologiem.
Średnia not wg „PS”: 5,60
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 10/15/4
Strzały obronione (wg „GW”): 72,2 procenta (39/54)

17. Arkadiusz Onyszko (Odra/Polonia W-wa)
szkoda, że nie gra. Liga z Arkiem Onyszko ma więcej kolorów. Runda wiosenna w jego wykonaniu (a klasyfikacja obejmuje też częściowo wiosnę) to majstersztyk. Gdyby Odra miała jeszcze lepszą obronę… okazało się, że liga duńska nie jest taka zła. Kilka znakomitych meczów, na początek 1 bramka w 5 pierwszych meczach, kilka świetnych interwencji… ale ten balon musiał pęknąć. I chociaż Arek do końca sezonu bronił dobrze, to był jedynym zawodnikiem w Wodzisławiu który spełniał dwa warunki – był gwiazdą medialną i świetnym piłkarzem. Reszta piłkarzy spełniała tylko jeden z dwóch warunków. Albo zazwyczaj żadnego.

18. Sebastian Przyrowski (Polonia W-wa)
zawsze przyzwoity w lidze i zawsze te anemiczne irytujące ruchy. Tak zostanie już na zawsze, pewnego progu nie przeskoczy.
Średnia not wg „PS”: 5,50
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 10/10/4
Strzały obronione (wg „GW”): 73,6 procenta (28/38)

19. Wojciech Kowalewski (Sibir)
wypadł ze składu Sibira (pod koniec wrócił, ale chyba tylko na pocieszenie, może były jakieś zobowiązania kontraktowe), trochę meczów zawalił, nie jest tym starym Kowalewskim i chyba już nigdy nie będzie. Kiedyś szybki i drapieżny jak zwierz (jak mówił o nim Frans Hoek), dziś po prostu Wojciech Kowalewski. Wysoko? Wiem, za zasługi.
Statystyki obejmują cały sezon, bo w tej rundzie Kowalewski zagrał tylko jeden mecz ligowy. Statystyki pochodzą ze strony Sport Expressu.
Średnia not:5,25
Strzały obronione: 63,1 procenta (53/84)

20. Maciej Mielcarz (Widzew)
przyzwoity bramkarz ligowy, w miarę szybki, miał dobre spotkania, szczególnie na początku sezonu, gdzie był w bardzo dobrej formie, ale generalnie obyło się bez szału.
Średnia not wg „PS”: 5,75
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 12/15/1
Strzały obronione (wg „GW”): 69,4 procenta (34/49)

Poczekalnia poczekalni

21. Marcin Cabaj (Cracovia)
zawsze na przyzwoitym poziomie, nawet takimi niemal kadrowym, miewa mecze fantastyczne… ale zawsze musi puścić babola. Zdarza mu się częściej niż innym. Jego pechem jest tragiczna obrona Cracovii. Trzeba zdecydowanie wziąć ją pod uwagę przy ocenie Cabaja. To na pewno nie jest najsłabsze ogniwo, mimo iż jest to dość popularny pogląd.
Średnia not wg „PS”: 5,08
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 12/26/2
Strzały obronione (wg „GW”): 66,66 procent (52/78)

22. Norbert Witkowski (Arka)
ma niezłą statystykę, ale to jego jedyny atut. Arka broni się całą drużyną, Witkowski ma mało roboty. Jest przyzwoity, to by było na tyle.
Średnia not wg „PS”: 5,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 15/14/6
Strzały obronione (wg „GW”): 71,4 procenta (35/49)

23. Bartosz Kaniecki (Widzew)
dobre występy w lidze zaowocowały powołaniem do kadry. Czy za wcześnie? Teoretycznie tak, ale trudno powiedzieć, bo to w sumie kadra B, do sprawdzania ludzi.
Średnia not wg „PS”: 5,33
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 3/3/1
Strzały obronione (wg „GW”): 72,7 procenta (8/11)

24. Paweł Kapsa (Lechia)
to mógł być jego sezon. Średnią popsuł nieco mecz z Wisłą, ale nie może on sam decydować o całości obrazu. Wiśle wyraźnie pomógł sędzia.
Średnia not wg „PS”: 5,50
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 10/10/5
Strzały obronione (wg „GW”): 60 procent (15/25)

Dalej, dalej, dalej, kolejność nie ma większego znaczenia, generalnie kto zagrał ten się znalazł poza małymi wyjątkami…

Marcin Juszczyk (Polonia Bytom)
Średnia not
wg „PS”: 5,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 4/6/0
Strzały obronione (wg „GW”): 68,4 procenta (13/19)

Łukasz Merda (Cracovia)
Nie podejmuję się oceny na podstawie tego co widziałem.
Średnia not wg „PS”: 4,67
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 3/5/0
Strzały obronione (wg „GW”): 68,7 procenta (11/16)

Sebastian Nowak (Górnik)
Wrzucałem większość bramkarzy ligowych to i jego wrzuciłem, ale Ekstraklasa to na dziś za wysokie progi, a że ma już 28 lat to chyba nie tylko na dziś.
Średnia not wg „PS”: 4,80
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 5/10/0
Strzały obronione (wg „GW”): 65,5 procenta(19/29)

Michał Gliwa (Polonia)
Średnia not wg „PS”: 4,20 (raczej nie ma tu przypadku)
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 5/8/1
Strzały obronione (wg „GW”): 66,6 procenta (16/24)

Sebastian Małkowski (Lechia)
chyba to jeszcze nie to czego szuka trener Tomasz Kafarski…
Średnia not wg „PS”: 5,60
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 5/8/0
Strzały obronione (wg „GW”): 52,9 procenta (9/17)

Łukasz Budziłek (Bełchatów)
Za debiut
Średnia not wg „PS”: 6,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 2/1/1
Strzały obronione (wg „GW”): 66,66 procenta (2/3)

Radosław Cierzniak (Korona)
Marcin Sasal uznał, że się nie nadaje i mu podziękował, to sporo mówi…
Średnia not wg „PS”: 5,00
Mecze/bramki puszczone/czyste konto: 4/5/2
Strzały obronione (wg „GW”): 54,5 procenta (6/11)

Artur Krysiak (Exeter)
o którym kompletnie zapomniałem, ale przepraszam go i dodaję w ramach edycji. Niestety nie mam zbyt wielu informacji na jego temat, ale koleżkowie z Anglii donieśli mi, że musi się trochę poduczyć, że jakoś tam to idzie ale jeśli wrzucam go do rankingów to raczej na zachętę a za pół roku będzie można powiedzieć coś więcej… W tym sezonie 10 meczów rozegranych i 15 bramek puszczonych w sumie zaś w lidze…
Strzały obronione (wg „sportinglife.com”): 64,3 procenta (18/28)

i tradycyjnie mój ulubiony
Bartosz Białkowski (Southampton)
lubię go, ale w tym roku grał tylko FA Cup z Cheltenham, a ja w ogóle lubię ludzie. Bądźmy więc poważni!

nie uwzględniałem I ligi, bo poziom w tym sezonie nie jest najwyższy, zaś najlepszy bramkarz Richard Zajac, jest Słowakiem…
oraz
Paweł Kieszek (FC Porto)
Który zagrał jeden mecz, ale generalnie jest trzecim bramkarzem. Jak będzie drugim, moźe wyprzedzi Budziłka, Gliwę i Merdę.

Comments (11)

Zagadka Mariusza Sobczyka

Zniknął mi z oczu kilka lat temu. Ciekawe, bo bylem przekonany, że zrobi wielką karierę w piłce. Przypomniałem sobie o nim gdy robiłem z kolegą materiał o Marcinie Sasalu. A Sasal ma na koncie ciekawy epizod w Mazurze Karczew. Kolega z gazety lokalnej w Otwocku powiedział (półżartem ale i półserio): „Gdybyśmy trafili na trenera, który byłby połączeniem Sasala i Sobczyka, Mazur pewnie grałby dziś w Ekstraklasie”.
Przypadek Mariusza Sobczyka, byłego piłkarza Górnika Wałbrzych, jest zastanawiający – trener, który umiał niemal wszystko, który był dla piłkarzy prawie Bogiem, którzy nienawidzili go podczas przygotowań do rundy i którzy uwielbiali go gdy przychodził moment wypłaty premii za wygrane.
Pamiętam gdy przyszedł do Karczewa, zespół był w strefie spadkowej ówczesnej Mazowieckiej Ligi Seniorów (tworu powstałego po kolejnej reorganizacji nie wiadomo co mającej na celu). Wątpliwe było, żeby się utrzymał, zaś górna granica możliwości (tylko teoretycznie!) to było szóste miejsce.
„Sopel” powiedział, że się utrzyma i praktycznie bez transferów zajął… a jakże, szóste miejsce. A rok później awansował.
Piłkarze wręcz fruwali po boisku, nigdy nie sądziłem że w V lidze można grać tak szybko. Na stadion przy ul. Ludwika i Jana Trzaskowskich waliły tłumy by podziwiać tę niezwykłą maszynę futbolową.
Prześledziłem więc losy trenera i okazało się, że to Midas – gdzie się nie znalazł, robił cuda, zamieniał piłkarzy w złoto. Stawiał tylko jeden warunek – piłkarze muszą mieć profesjonalne podejście. Z grajkami weekendowymi to nie wychodziło…
Wcześniej brał skazanego na degradację Hutnika Warszawa i ciągnął go na szczyt tabeli. Prezes Sobiecki zwolnił go z pracy po konflikcie z piłkarzami tłumacząc w Życiu Warszawy: „Nie sztuką jest zwolnić trenera, który przegrywa, sztuką jest wyrzucić takiego, który ma sukcesy”. Zresztą, Hutnika prowadził dwukrotnie, nie przegrał z nim meczu i dwukrotnie był zwalniany.
Podzwoniłem tu i tam i okazało się, że zawsze było tak samo. Ostry, kontrowersyjny.
To była pierwsza połowa ostatniej dekady poprzedniego wieku, jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało. Byłem przekonany, że wkrótce usłyszy o nim świat. Może byłem młody i naiwny, może tak mi się tylko wydawało, może to co dobre na III, IV czy V ligę nigdy nie będzie wystarczyło na coś wyżej? Może mój świat ograniczony do małego podwarszawskiego powiatu nie pozwalał mi dostrzec całości? Może, choć nie sądzę.
Nie ma to jednak znaczenia. Od tego czasu wielu przeciętniaków dostawało swoje szanse w I lidze czy nawet Ekstraklasie. Iluż to się przewinęło ludzi bez osobowości, jakichś takich amebopodobnych, jakiś niezdecydowanych, jakichś „ę”, jakichś „ą”…
A Sobczyk? Zastanawiałem się co teraz robi. Poszperałem w necie. Ostatnio spadł z IV ligi do okręgówki ze swoją Nysą Kłodzko (stamtąd pochodzi). Jak powiedział jeden z dziennikarzy ze starego województwa Wałbrzyskiego, trafił na to czego się obawiał – grupę weekendowych grajków.
I to by było na tyle. Szkoda.
Przypomniałem przypadek Sobczyka, bo czasem zastanawiam się, ilu naprawdę dobrych trenerów, ile ciekawych osobowości plącze się gdzieś po niższych ligach i traci swoje okazje, ktoś przesypia szczyt ich karier, moment gdy należałoby ich wyciągnąć, choćby za uszy…
Ile więc w piłce jest dziełem przypadku i układu a ile umiejętności? To znaczy w polskiej piłce.
Mówimy czasem, że nasza piłka cierpi na brak osobowości. I tu chyba jest tylko część prawdy. Uzupełniłbym to powiedzenie: „Na brak osobowości, które się przebiły”.
Od naszej ostatniej rozmowy minęło 7 lat. Odnalazłem w notatniku stary numer telefonu, wykręciłem…
Po szybkiej wymianie tradycyjnych uprzejmości doszło do krótkiej, konkretnej rozmowy.
MW: Co pan teraz robi?
MS: – Prowadzę szkółkę piłkarską w Kłodzku, uczę w gimnazjum Wychowania Fizycznego.
MW: Zawsze zastanawiałem się nad pańskim przypadkiem…
MS: – Ja też czasem się zastanawiam.
MW: Nie dostał pan nigdy żadnej poważnej oferty?
MS: – Nie. Były niezobowiązujące rozmowy o tym, że mógłbym być asystentem jednego z trenerów (Mieczysława Broniszewskiego w Katowicach – red.) ale nigdy nie było konkretów.
MW: Ma pan jakiś pomysł, co, jak, dlaczego się nie ułożyło?
MS: – Byłem w Warszawie, tam są wszyscy trenerzy, którzy widzą co trzeba. Kiedyś rozmawiałem z pewnym trenerem (tu pada nazwisko naprawdę znanego i wpływowego człowieka – mw). Powiedział: „Mariusz, żebyś ty był dyplomatą…”. Ja odpowiedziałem: „Jestem trenerem, a nie dyplomatą”.

I to koniec historii. Niestety, w naszej rzeczywistości dyplomaci (nie zawsze) są trenerami, a trenerzy (też nie zawsze) uczą WF-u.

Comments (5)

Kuszczak musi odejść

tak samo mniej więcej jak Romeo, który musi umrzeć.
Czyli „Time to say good bye” i tak dalej. Tomek Kuszczak w styczniu powinien zmienić klub. Sir Alex Ferguson dał mu wyraźnie do zrozumienia: „Nie będziesz u mnie numerem 1”.
Tomek kiedyś podkreślał, że lepiej zagrać w 3 hitach niż w 20 szmirach. Pewnie ma rację. Ale w swoich hitach już zagrał, zdarzały mu się role może nie pierwszoplanowe, ale na pewno znaczące.
Są jednak pewne bariery, których nie można przekroczyć, przynajmniej nie w tym miejscu, nie w tym czasie.
Ferguson wystawiając w meczu z Valencią Bena Amosa, nie pozostawił wątpliwości. Tym bardziej, że Kuszczak postawił (albo zapewniał że postawi) warunek Fergusonowi: „Zostanę, jeśli zagram 25 meczów w sezonie”.
Dziś nie wiadomo, czy taki zapis jest w kontrakcie, ale wiadomo, że Kuszczak wciąż jest zawodnikiem Man Utd. A więc do jakiejś obietnicy pewnie doszło.
Od tego czasu Kuszczak zagrał 4 mecze. Dwa w Lidze Mistrzów, dwa w Pucharze Ligi. A więc 25, można przypuszczać, nie będzie.
Kuszczak przyszedł do Manchesteru United w 2006 roku, najpierw był wypożyczony.
Po kolei wyglądało to tak:
2006/07 – 13 meczów (6 w lidze)/9 puszczonych goli
2007/08 – 16 meczów (9 w lidze)/11 goli
2008/09 – 8 meczów (4 w lidze)/5 goli
2009/10 – 14 meczów (8 w lidze)/11 goli
2010/11 – 4 mecze (0 w lidze)/6 goli

Przed sezonem Kuszczak mógł przypuszczać, że będzie lepiej. Z drużyny odszedł Ben Foster. Rywal Kuszczaka do miejsca numer 2 zagrał w poprzednim sezonie 13 meczów. Kuszczak mógł więc jego mecze „przejąć”, tym bardziej że Amos nie wydawał się godnym rywalem. Dodatkowo można było przypuszczać, że Edwin Van der Sar będzie grał coraz mniej… a więc 25 meczów Kuszczaka było więcej niż realne. A jednak, nic z tego.
A więc może ferguson chce pokazać Kuszczakowi, że nikt nie jest większy niż Man Utd? Że nikt nie może stawiać warunków? Przecież przekonał się o tym choćby Roy Keane…
Nie ma to jednak znaczenia. Albo Kuszczak odejdzie, albo na zawsze pozostanie numerem 2.
Nie ma przypadku w tym, że coraz więcej jest doniesień prasowych o próbie zakupienia przez Man Utd nowego bramkarza na miejsce Kuszczaka.
Oczywiście przez lata te doniesienia były, ale dotychczas Van der Sar był pewny miejsca. Dziś ma 40 lat i Ferguson ma prawo poszukiwać następcy. Ma być to David De Gea z Atletico Madryt, lub Manuel Neuer z Schalke 04, już dziś jeden z najlepszych bramkarzy świata, 24-latek, numer 1 w reprezentacji Niemiec, może kolejny Oliver Kahn.
Do niego kolejka będzie dłuższa niż po De Geę, ale i na pewno jest znacznie więcej wart.
Czy jest lepszy od Kuszczaka? Dziś nie ma wątpliwości. Przede wszystkim jednak, w przeciwieństwie do Polaka, gra. A niegrający, tak jak nieobecni, nie mają głosu.
Kuszczak w marcu kończy 29 lat. Już nie jest młodym obiecującym wojownikiem. W Manchesterze wyżej nie wejdzie. Przynajmniej nie sądzę. W reprezentacji jest gdzieś daleko. Dopóki nie gra nic się nie zmieni.
Kuszczak doskonale o tym wie, bo przecież mówi: „Lata mijają, a ja po sezonie będę miał 29 lat. Chcę cieszyć się piłką, chcę grać w piłkę”
Ma oferty z Wigan i Aston Villi. Kluby warte grzechu. I dające możliwość powrotu na wielką scenę.
Może więc czasem warto grać regularnie główne role w niezłych filmach niż być statystą w wielkich hitach?
Trudno zrezygnować z United, trudno żegnać się z elitą „Hollywood”. Przed rundą miał prawo się zastanawiać. Teraz też ma, ale czasem warto kierować się logiką.

Comments (11)