Ubaw po pachy w Polsce C

Niemcy są jednak niesamowici. Tak my sądzimy. Niemcy, Anglicy, Amerykanie, Francuzi – obcokrajowcy generalnie. Mają autostrady, proszki do prania, dużo kasy. W końcu badania donoszą, że lubimy tych co mają dużo kasy, zaś ci, którzy mają mało, to na pewno złodzieje.
Od kilku dni czytam jak nasze gazety (i to poważne, w tym wyborcza czy moja, czym jestem lekko zawstydzony), nasze fora, nasi zboczeńcy internetowi, podniecają się tym w jak fantastyczny sposób Niemcy naśmiewają się z Roberta Lewandowskiego. Zmienili więc jego nazwisko na Lewandoofski, bo doof oznacza głupek.
Rozumiem, że nie usłyszałby gwizdka sędziego i byłby na przykład Lewandeafskim, albo znokautował rywala dobrym kopnięciem i został Lewandeathskim. Nie wiem, nie wiem, strzelam. Wydaje mi się, że mieściłoby się to w jakimś kanonie dowcipu. W jakimś. Ale głupek?
A co by było, gdyby można tak zmienić nazwisko, aby w środku był „ch…” albo „k…”. Ale byłby ubaw po pachy, co?
Nie musi być to akurat on, niech będzie to inny polski piłkarz.
„Niemcy nazywają naszego piłkarza ch…”.
Potem telewizja Westdeutscher Rundfunk kręci wsiowy filmik z aktorem przebranym za Lewandowskiego, który nie może trafić kawą do kubka, albo przez pomyłkę chce się ogolić szczoteczką do zębów.
Ale ubaw. Ale żart, boki zrywać, a to ci dopiero huncwot, nicpoń, ancymon.
Szczerze mówiąc, na każdego, komu ten dowcip się podoba patrzę z politowaniem. Nie dlatego, że jestem jakimś nacjonalistą, ale dlatego że dowcip jest po prostu niskich lotów, i ludzie, których uważam za inteligentnych nie śmiali się z niego, tylko zareagowali w podobny sposób: „Ale żenada”. Były wyjątki, ale to w końcu sprawa gustu.
Znam inteligentnych ludzi, którzy słuchają disco. Naprawdę.
Przecież mieliśmy ubaw gdy nazywali prezydenta kartoflem.

Niemieckie dowcipy na przestrzeni lat bywały różne:
Ten z Szatanem jest dość znany

Ja szczerze mówiąc wolę TEN

Dlatego zawsze warto przyjrzeć się kto nazywa naszego prezydenta kartoflem, kto nazywa naszego piłkarza głupkiem, kto nazywa naszego brata złodziejem.
Mam wielu znajomych w Niemczech. Raczej wątpię, by pozwolili sobie na tego typu dowcip. Dlatego, że reprezentują pewien poziom, bo generalnie z przygłupami zadaję się tylko przypadkowo i na krótko.
Tak z nami już jest. Jakiś dzieciak napisze coś na swoim blogu po angielsku, zaraz czytam w gazetach albo na wielkich portalach: „Znany bloger napisał, że nasz piłkarz jest super”, „albo „słynny portal napisał, że nasz piłkarz ma najgorszą fryzurę w Hiszpanii”, „znana gazeta Big Ass nazwała naszego piłkarza wieśniakiem i umieściła go na tle traktora”.
A ten znany portal to często jakiś goal.com robiony przez nastolatków, który jest dość użyteczny jako giełda transferowa (gdyż tłumaczy zagraniczne gazety). Albo jakiś inny .com.
Ważne, żeby było po angielsku, albo w jakimkolwiek innym języku.
W końcu 5-latek piszący po angielsku jest bardziej wiarygodny niż polski dziennikarz z 30-letnim doświadczeniem.

Jeszcze krótko o zamieszaniu w Poznaniu, którym wcale nie jestem zdziwiony.
Kolega z dużego miasta leżącego we wschodniej części Polski napisał mi: „I pomyśleć, że to nas nazywają Polską B”.
Ja tam lubię Polskę B. Gorzej z Polską C.
Ryba, jak mówią, psuje się od głowy. Gdy jeden z kibiców, jak się okazuje wpływowy czy może nawet bardzo wpływowy, opluł kobietę, która przyszła na mecz reprezentacji z dziećmi, wzruszyłem ramionami, gdyż spodziewałem się tego czytając forum internetowe Wiary Lecha i słuchając doniesień z Poznania.
A więc można było też spodziewać się, że przedstawiciele tego ugrupowania zechcą winę zrzucić na ofiarę sugerując, że była pijana.
To na forach internetowych.
Klub i miasto przyklasną temu. Tak właśnie to wygląda w Poznaniu.
Zaraz znajdzie się prawnik (znalazł się) na posyłki. Nie z zewnątrz, to członek społeczności.
Na opublikowanym w necie oświadczeniu facet, który zazwyczaj jest neandertalczykiem w kapturze, nagle jest miłym chłopcem w okularach. Zwróćcie uwagę na filmiki w wiadomościach z sal sądowych. ONI zawsze mają okulary i nienaganne fryzury, ściągają kaptury, mówią miły głosem, zamieniają dresy na jeansy, trzy paski na eleganckie czarne koszule. Generalnie mili studenci, których przeszkolił prawnik.
Neandertalczycy bowiem nauczyli się polować, wytwarzać ogień. A więc kibice mogą wykreować prawnika czy nawet dziennikarza.
Na nagraniu video w obronie piłkarza występuje też ładna dziewczyna. Dlaczego ładna a nie brzydka? Bo ładna jest bardziej wiarygodna, tak jak kochamy bogatych, a biednych uważamy za złodziei. To tanie sztuczki prawnika na posyłki.
Od razu przypomniał mi się wybór miast – gospodarzy Euro 2012. Zapamiętałem zwłaszcza uzasadnienie, a konkretnie tak zwaną punktację – Poznań w tejże niemal tyle samo punktów za ofertę turystyczną niż Kraków.
Tłumaczono potem, że Poznań lepiej przygotował ofertę. Czy więc Reiss mógłby być lepszym piłkarzem niż Messi tylko dlatego, że ktoś ładniej napisał o nim w gazecie? Użył lepszych sformułowań? Umówmy się, że w przypadku Reissa nie będzie to możliwe, nawet gdyby kupił dwa tuziny meczów, łącznie z gwarancją strzelenia w każdym z nich jednej bramki.
Poznań do europejskiego towarzystwa nie pasuje. Pasuje Warszawa, Wrocław i Gdańsk, ale nie Poznań. Kraków byłby perłą w Koronie, Poznań jest zgniłą wiśnią na torcie. Urodą swą całą nie przebije krakowskiego Kazimierza, a stamtąd przecież jeszcze kilometr do Starego Miasta.
To oczywiście sprawa gustu, jak mówiłem – niektórzy lubią niemieckie dowcipy o Lewandowskim, niektórzy lubią poznańskie koziołki.
Ja z kolei uważam, że od początku sprawa Poznania była śmierdząca i do końca już będzie. Nie dziwię się więc, że od prezydenta miasta pana Grobelnego nie usłyszałem zapewnienia podjęcia poważnych kroków wobec człowieka, który pluje na kobietę i wygania dzieci z trybun.
W końcu i Grobelny i pan kibic, od którego całe zamieszanie wyszło, grają w jednej drużynie.
A kolegów z drużyny raczej się broni niż potępia.

Advertisements

7 komentarzy »

  1. MZ said

    Hah, to już chyba jestem za starym dzieciakiem piszącym po angielsku bo jeszcze nie cytowała mnie żadna gazeta! 😉

    • vegetable78 said

      nie masz rozszerzenia brytyjskiego, wiedzą że jesteś Polakiem, więc nie cytują 🙂

  2. darek said

    Goal.com jest robiony przez nastolatków? Nie sądzę, co innego jakiś triballfootball.com czy caughtoffside.com

    • vegetable78 said

      Jest robiony przez młodych przepisywaczy gazet. Poczytaj dokładnie te teksty, nie ma tam poważnego dziennikarstwa. Pewnie całości pilnuje jakiś zawodowy brytyjski dziennikarz, więc jakiś standard musi być utrzymany.

      • darek said

        Z taką koncepcją już prędzej się zgodzę, bo nie chciało mi się wierzyć, że jakiś łebek z Anglii wie o tym, że JPII w młodości grał w piłkę.

      • vegetable78 said

        to jest tylko i wyłącznie kwestia odpowiedniego wyszukiwania w necie, wszystko się znajdzie. Wpisz: „John Paul II” i „football”. To wszystko było w książkach biograficznych, poza tym jest też w wikipedii, w gazetach etc. Nie są to więc nowe informacje wymagające jakiegoś super nosa. Co innego gdyby napisał o nieznanych szczegółach. Pzdr.

  3. MK said

    Znam kolesia, co się nazywa Hujdus 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: