Oglądacie dziś derby?

Dziennikarz futbolnet.pl zapytał mnie i kilku chłopaków z gazet, stacji i klubów piłkarskich, kto wygra Gran Derbi.
Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem żadnej z tych drużyn (wolę Bayern), a więc w przypadku derbów nie będę używał żadnego terminu związanego z sercem, gdyż byłoby to mocno naciągane. Faktem jest jednak, że najważniejszą książek mojego dzieciństwa była historia Pucharu Mistrzów „Od Realu do Ajaksu”, w więc zachwycałem się zarówno podstępem szefów Realu, którzy oszukali Barcelonę w negocjacjach z Alfredo di Stefano, jak i magicznym Helenio Herrerą, który zastosował kompletnie nowatorskie techniki szkoleniowe. A że defensywne? Może, ale co rozumie z tego wszystkiego 10 czy 12 letni chłopak…
W ostatnich latach zostałem za to zdecydowanym zwolennikiem stylu gry Barcelony, drużyny naszych czasów, choć na pewno nie nazwę się jej kibicem. Nigdy nie miałem na ścianie plakatów z Jose Mari Bakero (na naszym otwockim podwórku nazywanym „Jose Maria Papierosem”, wielu chciało być Papierosem w naszych młodzieńczych grach, ja wolałem Rummenigge), a jednak chcę by wygrywała. Barcelona Guardioli jest bowiem kolejnym krokiem w piłkarskiej ewolucji, jakimś najdoskonalszym jak na razie „communio sapiens”.
Prezentuje te wszystkie wartości, które są w piłce najważniejsze, a które starał się wprowadzić do futbolu uważany przeze mnie za najwybitniejszego piłkarza wszystkich czasów Johan Cruyff.
Jest więc przede wszystkim piękno gry, której efektem jest wynik – w gigantycznym skrócie.
Jest tam geniusz drużyny połączony z geniuszem indywidualnym, do czego jeszcze wrócę.
Pewnie ktoś powie i nie zaprzeczę, że z coraz mniejszą przyjemnością patrzy się na ten zespół z krainy tysiąca i jednego podania, bo ileż można oglądać spotkanie z kolejnym małym klubikiem, który nie jest w stanie przetrzymywać piłki niż 30 procent czasu gry. Barcelona więc utrzymuje, utrzymuje, utrzymuje… aż w końcu musi ta piłka wpaść. Znajomy powiedział mi nawet ostatnio, że nie może na tę Barcelonę już patrzeć. Rozumiem go, w końcu George Michael przeżył tyle związków, również przelotnych, z pięknymi kobietami, że w końcu zamknął się w toalecie ze znajomym. Szczęście w nadmiarze powszednieje.
Prawdziwe piękno tej gry objawia się w wielkich meczach, takich jak choćby spotkanie z Arsenalem w Lidze Mistrzów czy właśnie Gran Derbi z Realem, gdzie tempo gry doprowadzone jest do maksimum, jakie zna współczesna technologia futbolowa.
Wybieram też Barcelonę, bo jest efektem wieloletniej pracy, nie gigantycznych rekordowych transferów. Pokazuje, że najważniejszy jest pomysł i jego realizacja, jest to mistrzostwo kreatywności. Barcelona dziś daje przykład drużynom na całym świecie, pokazuje że warto postawić na wychowanków, zainwestować w szkolenie, myśleć dziesięciolecia do przodu. Pokazuje, że przyszłość jest teraz, że oprócz tanich efektów medialnych trzeba pracować w tle. Jest to idea jakże odległa naszych piłkarskim cymbałom.
I pewnie nieco mimochodem stawia się w roli obrońcy tradycyjnych wartości.
Największe drużyny w historii futbolu były budowane latami i często opierały się na młodych chłopakach z okolicy – Bayern i Ajax – największe potęgi lat 70, Manchester Matta Busby’ego (ściągał nastolatków z Anglii) czy Alexa Fergusona, który jest już bliższy idei Barcelony, Lisbon Lions Jocka Steina… Barcelona jakby doprowadziła ten model do perfekcji.
Real woli spektakularne transfery i jest to dla mnie drużyna Bravo. I choć bardzo lubię moich kolegów z tej gazety, to jednak nie jestem ich targetem.
Oczywiście że zachwyca mnie Jose Mourinho, bo na pewno jest jednym z przedstawicielami nowej fali szkoleniowców – tzw. dyrektorów przedsiębiorstw, którzy wiedzą gdzie zainwestować, kogo poklepać po plecach, kogo zrugać. Nie sądzę jednak, żebyśmy za 30 lat wymienili go w jednym rzędzie z największymi trenerami w historii futbolu, choćby z Michelsem, Cruyffem i może nawet Guardiolą, ludźmi rozwijającymi myśl futbolu totalnego. Jest on raczej tym, który reaguje, ustawia się w odpowiedniej pozycji, nie ma w sobie nic z wynalazcy, nadrabia zręcznie wykorzystując środki przekazu.
Jest więc Real zespołem pięknych chłopców z plakatów, Kaki i Ronaldo, idoli współczesnej młodzieży, nastolatków. Na pewno wspaniałych piłkarzy, zwłaszcza Ronaldo, który niesamowicie rozwinął się w Realu i jestem w stanie nawet dać mu od siebie, a co, pozycję numer 2 we współczesnej piłce (wcześniej klasyfikowałem go między 3 a 5). A jednak w starciach z wielkimi przeciwnikami nie jest w stanie już tak zachwycać.
I właśnie na przeciw niemu stawiam ostatni i zarazem pierwszy z argumentów za Barceloną. Jest Leo Messi. Myślę, że jest fenomenem na niespotykaną skalę, godnie nawiązuje do największych wzorów w historii futbolu, Pele, Maradony czy wspomnianego Cruyffa. Na pewno jako kibice mamy szczęście, że możemy powiedzieć o sobie – żyjemy w czasach Messiego. Jego statystyki są niespotykane w historii futbolu (ostatni raz miał takie Wayne Gretzky w NHL) i dowodzą, że nawet w najbardziej zmechanizowanych czasach indywidualności nie zaginą, a nawet będą bardziej widoczne. Z niecierpliwością czekam na każdy jego mecz, mam wrażenie jakby był świadkiem jakiegoś epokowego wydarzenia. I jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało tak właśnie chyba jest. Kontakt z piłką, balans, zwód – w każdym tym zagraniu jest coś z wysokiej sztuki.
I stąd moje przekonanie o wygranej Barcy na wszystkich frontach.Ale też nie oszukujmy się, w końcu ktoś ten zespół rozpracuje. Mourinho raz już to zrobił, jest kwestią czasu, aż zamieni się to w regułę.
Zresztą w dzisiejszej piłce coraz bardziej styl oblężniczy zastępowany jest szybkich atakiem. Real traktuje tak słabszych rywali, Niemcy każdy zespół, który ma małą dziurkę w środku.
Sądzę, że najbliższe lata to era szybkiego ataku, ale ktoś gdzieś już szuka odpowiedzi. Panta Rhei, w futbolu w szczególności.

Advertisements

8 komentarzy »

  1. modzahed said

    Jeśli osoba, która w kilku notatkach na swoim blogu, chcąca uchodzić (i w moich oczach słusznie) za rzetelnego dziennikarza pisze, że Real to drużyna Bravo, to wystawia sobie bardzo jednoznaczną ocenę.

    Proszę sobie przypomnieć kwoty za jaką piłkarze dochodzili do Barcelony w ostatnich latach. I wszystkie perypetie transferowe piłkarzy Realu sprowadzanych za duże pieniądze. Chodzi mi o zainteresowanie ich usługami ze strony Barcelony.

    Stereotyp goni stereotyp w tej notce. Śmiałbym twierdzić, że pisał ją ktoś inny niż zwykle.

  2. modzahed said

    oj, błąd się w darł. „W kilku notkach chce uchodzić” miało być.

    • mw said

      nie widzę sprzeczności. Barcelona nigdy nie kupowała na taką skalę, za takie pieniądze gwiazd medialnych. Choć są wyjątki, jak Zlatan, ale… to wyjątki.

  3. modzahed said

    Daniel Alves, Ibrahimović, David Villa, przepłacony 15 razy Czyhryński, Mascherano, Abidal. Co do tego nigdy, Overmars, Rivaldo też w ogóle tu nie pasują w końcu. Pepe to brutal i drewniak, a Messi nigdy nie wymusza faulu. Tego tu jeszcze brakuje.

    • mw said

      Pepe grał nieźle, dobry defensywny drwal, nie mam nic przeciwko, taka robota. Jeśli chodzi o ostatnie transfery, to Alves czy Villa to nie ten „medialny kaliber”, nie porównywałbym tego do plakatowego dream teamu Realu.

      • modzahed said

        Zależy kto ma jakie plakaty.

        Alves, Villa i Ibra to najcięższy z możliwych kalibrów. W dodatku w przypadku Szweda kupiony za najlepszego napastnika Barcy ostatnich lat i 50 milionów (!!!).
        W każdym razie argumenty nie do końca odpowiadające na moje zarzuty. Więc nie Real do Bravo a ta notka raczej. Rzetelne dziennikarstwo niech walczy ze stereotypami, nie potwierdza ja.

        Wracając jeszcze do tekstu. Dlaczego niby Mourinho nie ma być wymieniany wśród najlepszych trenerów w historii???

      • vegetable78 said

        To na dłuższy wywód, a ja muszę lecieć na pociąg. To tylko moje przypuszczenie, co uzasadniłem – nie jest wynalazcą, tylko reaktorem, operuje na największych klubach, w jego grze nie ma nic odkrywczego. Porównując – znakomicie zarządza powiedzmy przedsiębiorstwem kolejowym, może nawet najlepiej w dotychczasowej historii, ale za 50 lat będziemy pamiętać innowatorów, tych którzy usprawniali jakość, wynalazców. Tak jest w każdej dziedzinie życia, to dlatego Jarosław z Lechem uparli się na IV RP, żeby wprowadzić innowację, nie chcieli być tylko politykami… ale nic z tego nie wyszło 🙂 pzdr.

  4. OtwockiRTS said

    Nie no Wawrzyn nie szalej. MOU juz jest wielki a będzie większy. Przez jego styl bycia nie jest lubiany i tyle. A Real z MOU będzie wielki i nawet barsa farsa tutaj nie da rady Pozdro.
    Widze,że ten Twój blog ma dwa rózne adresy, na sports.pl pisałem ale tam ciiisza:)

    Ps. A Ja jestem za REALEM:) i Widzewem także FC TUSZKO też baaaardzo lubie

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: