Zwolnić Lenczyka zanim będzie za późno

Dziś football fiction

Niedaleka przyszłość. Miesiąc do EURO 2012. Przedstawiciele WroSportu, Stacji Telewizyjnej z miasta Wrocławia domagają się odejścia ze stanowiska selekcjonera reprezentacji narodowej Oresta Lenczyka. Zanim będzie za późno!
Trochę ponad rok temu przypuścili szturm na Smudę i wsadzili na stanowisko leciwego trenera, który teraz okazuje się niewygodny.
Sygnał do ataku na Smudę nastąpił około marca 2011 roku. Sytuacja była idealna, bo znakomicie w Śląsku Wrocław radził sobie Orest Lenczyk, znakomity trener i nowy idol polski kibicowskiej.
Teraz nikomu jednak nie dało do myślenia, że wcześniej ci prezenterzy wciskali do kadry piłkarzy Adamskiego czy Wichniarka, że posługują się szantażem („Będziesz współpracował, to będziemy cię promować”), że dość często byli mało wiarygodni, czasem nawet znajdowali się zbyt blisko biznesów menedżerów piłkarskich. To na razie wiadomo wśród dziennikarzy sportowych, ale nikt zajmujący ważne stanowisko nie ma interesu, żeby mówić o tym głośno. Ale dlaczego idzie na ten układ Lenczyk? No a dlaczego nie? Jest to jego życiowa szansa. Od miesięcy był „na telefonie”, każdy skorzysta. Nawet niezależny człowiek ten jeden raz, gdy wymaga tego racja stanu, może stać się Cesare Borgią, tylko ten jeden raz.
Dlatego też specjalnie nie protestowali porządni ludzie, bo trener Lenczyk jest ulubionym trenerem kilku znających się na rzeczy dziennikarzy z poważnej prasy. Zresztą już po Beenhakkerze chcieli zrobić z niego selekcjonera. Tak, byli tacy.
Po sygnałach wstępnych, na łamach prasy zaatakował Smudę nawet szef stacji, który do tej pory zajmował się zupełnie innym sportem (choć w Polsce na piłce znają się wszyscy) – obraził więc Smudę, nazwał go wasalem i dodał, że nie widać żadnych nadziei, na to że praca Smudy przyniesie efekt.
Rozpoczął się frontalny atak. Około czerwca wyciągnięto argument, że w 1974 roku Rinus Michels wskoczył na stanowisko selekcjonera Holendrów, za Frantiska Fadrhonca w ostatniej chwili i stworzył najlepszy zespół świata. Szef WroSportu na początku zastanawiał się kim są Fadrhonc i Michels, ale po wyjaśnieniach uznał to za dobry argument.
Około września biedny Franio nie jest w stanie się bronić. Właściwie sam jest sobie winien. Dostarczył argumentów, okazał się intelektualnie za mało dojrzały. Nikt nie czyta wywiadów z nim i jego gorzkich żali o tym, jak to został skrzywdzony. Piłkarze odkrywają tajemnice poliszynela – czyli mówią, że to prosty wieśniaczek. Lud wyniósł Frania, więc teraz ma prawo opluć go, zwyzywać, powlec ulicami Warszawy, a zwłoki wrzucić do Wisły. Lud zabawił się kosztem prostego wieśniaczka.
Niech żyje trener Orest. On mądry jest, to syn skrzypka, to człowiek światły.
Ale trener Orest gra tak, żeby nie przegrać.
Pierwszy mecz z Rumunią. Trener Orest zaparkował autobus. Wiwat trener Orest. 0:0. No, pierwsze koty za płoty, było blisko.
Drugi mecz z Bułgarią. Trener Orest zaparkował przegubowiec. Wiwat trener Orest. 0:1. Ale była szansa. No, taki wiwat troszkę słabszy.
Trzeci mecz z Wyspami Owczymi. Trener Orest przystąpił do ataku. 2:0. Kurcze, mało, nie potrafimy atakować. Ze Smudą to przynajmniej graliśmy ofensywnie, przynajmniej próbowaliśmy, nawiązaliśmy walkę z USA, z Australią, z poważnymi zespołami.
– Poczekajcie na mecze o punkty. Nikt nie rozlicza Joshuy Bella, z tego jak gra na stacji metra w Waszyngtonie! – mówi trener Orest usprawiedliwiając defensywną grę.
Wyciąga mu się jednak fakt, że prowadzona przez niego Cracovia strzelał średnio około 1 bramki na mecz, zaś Śląsk ok. 1,5.
– Zobaczcie na Greków, wygrali w 2004 i to się liczy – broni się trener Orest.
– A Szwajcaria tylko się broniła i nie wyszła z grupy w 2010 – odpowiada znany prezenter.
– My nie możemy tylko się bronić jako gospodarze, to jest EURO 2012, to nie zajezdnia autobusowa – dodaje inny znany prezenter.
Szefowie WroSportu, który od dwóch tygodni prowadzą już zaawansowane rozmowy z trenerem Piotrem z USA, naradzają się w swoich gabinetach. Nikt w mediach nie będzie żałował Oresta, bo Orest nigdy nie pozwolił podejść za blisko i sobie Orestować.
– Wyciągnijmy argument z Michelsem – mówi jeden ze znanych prezenterów.
– To już było, ludzie będą to wiedzieć – mówi szef.
– To ciemnota, nie skojarzą – zaznacza prezenter.
– Nie możemy ryzykować – asekuruje się szef.
Konsternacja.
Ale oto jest i Eureka!
– Przecież w 1970 roku kadrę Brazylijczyków przygotowywał Joao Saldanha a prowadził Mario Zagallo i była to drużyna doskonała – ktoś krzyczy.
– Kto to Saldanha? – pyta zaskoczony szef, specjalista od innego sportu.
– Taki trener piłkarski – odpowiada szczęśliwy prezenter. Następuje dwuminutowe wyjaśnienie.
– Jesteś genialny! – wykrzykuje w uniesieniu, a więc głośno i triumfalnie, szef stacji.
Następnego dnia w gazetach pisze artykuł pod tytułem: „Żegnaj polski Saldanho! Czas na amerykański sen polskiego Zagallo!”.

Wniosek: Każde środowisko ma takiego Wajchowego na jakiego zasługuje.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: