Wygrana, która niczego nie zmienia

Zwalnianie Franza Smudy byłoby barbarzyństwem – to już pisałem. Trzeba mu bowiem dać dokończyć robotę. Może ma jakiś plan. Ze sportowego punktu widzenia – zwolnienie selekcjonera wiele by jednak nie zmieniło. Oczywiście sprzeciwiam się temu, ale można chyba śmiało napisać, że po dzisiejszym meczu wygląda to tak, iż ponad 2 lata po objęciu przez Smudę reprezentacji, jesteśmy właściwie w punkcie wyjścia. Mieliśmy kilka dobrych fragmentów w przeszłości, ale czy wystarczająco dużo, żeby powiedzieć, że mamy pomysł na grę? Sam nie wiem.
Trudno zabrać jednoznaczne stanowisko w sprawie Smudy po kolejnym słabym meczu. Na usprawiedliwienie trzeba napisać, że nie było pełnego składu, wciąż można stwierdzić (co też często twierdzę), że wgranie w zespół brakujących ogniw na przyzwoitym poziomie zupełnie odmieni obraz. Ale to tylko moje myślenie życzeniowe.
Skoncentrujmy się na to co wiemy po dzisiejszym spotkaniu z Argentyną.
Z jednej strony nikt więc nie rozlicza Pavarottiego z tego jak śpiewa pod prysznicem, z drugiej, trzeba mocniej stuknąć w ścianę, gdy sąsiad niedojda uważa się za Bocellego.
Trzeba mówić o klasie rywala, bo dziś tylko reprezentanci i Smuda udają, że nie miała ona znaczenia. Słyszymy jakieś zapewnienia, że to czołowi piłkarze, którzy grają w poważnych klubach. Jak poważnych, to wiemy – np. w Legii Warszawa w roli rezerwowego i jednego z rozczarowań sezonu.
Przecież Sergio Batista powołał już kadrę na Copa America. Gdyby nie powołał, można by napisać, że piłkarze walczą o wejście do kadry. Teraz nie mieli o co walczyć. Za 30 lat ktoś słabo zorientowany napisze być może, że „pokonaliśmy kadrę przygotowującą się do Copa America. I proszę nie zapominać, że odbyło się to w okresie, gdy Argentyńczycy odbudowują się po katastrofalnym mundialu i mają wiele do udowodnienia”. Może właśnie tak ktoś napisze za 30 lat. I to jest jedyne pocieszenie. Przejdźmy jednak do konkretów i dnia dzisiejszego.
Ten zespół tak przypominał kadrę Argentyny jak Pogoń Antoniego Ptaka kadrę Brazylii. Może troszkę bardziej.
Batista zgodnie z prawda powiedział, że grał trzecim zespołem. Smuda odparł po meczu: – Gdybym przegrał, to też bym tak mówił.
Mamy tu więc specyficzny teatr. Nazwijmy go polskim teatrem absurdu. Chodzi o to, że wszyscy wiedzą, że coś jest fikcją, ale główny bohater udaje, że jest przekonany, że to prawda. Nie ma gotowego rozwiązania. Bohater brnie w absurd, a zdezorientowana publiczność łapie się za głowy ni to nie dowierzając ni to nie rozumiejąc. Nie wiadomo więc do końca czy bohater zaczyna przejmować swoją rolę do życia codziennego, czy to objawy poważnego zaburzenia prowadzącego do szaleństwa, czy też wciąż jeszcze jego gra, gra niemal perfekcyjna, taka że to my nieświadomie uznajemy go za szaleńca, nie wiedząc, że ma on wszystko pod kontrolą.
Nie jesteśmy w stanie tego rozstrzygnąć i to też jest część tego show.
No więc Smuda udaje, że nie wie, ale my wiemy, że na rok i trzy dni przed EURO 2012 zagraliśmy z rezerwami rezerw Argentyny. I co jeszcze wiemy? To, że nie jesteśmy w stanie stworzyć kilku przyzwoitych sytuacji. Były właściwie dwie – ta , po której padła bramka Pawła Brożka i ta, po której Grosicki przestrzelił piłkę nad poprzeczką. To tyle. Bramka Adriana Mierzejewskiego była absolutnie przypadkowa, na poziomie mistrzostw Europy żaden obrońca nie popełni takiego błędu jak Federico Fazio. I nie chodzi o to, że to jakiś słabiak, w końcu gra w Sevilli. Po prostu miał to generalnie gdzieś. Powołania na Copa America już nie dostanie.
Dlatego niech będzie, koncentrujmy się na sobie.
Wojciech Szczęsny mówi, że ważne było zwycięstwo, które jest tak potrzebne tej drużynie. Pozwolę sobie być odmiennego zdania od chłopaka, który ma szansę stać się legendą polskiej piłki (jak już się stanie, nie będzie wypadało z nim dyskutować, bo na końcu człowieka obrzucą błotem)
Na tym etapie nasi zawodnicy nie muszą wygrywać. Teraz powinni już umieć wymienić cztery, pięć szybkich podań na połowie przeciwnika, dojść dzięki temu do sytuacji podbramkowej. Powinni oddawać po 5,6 groźnych strzałów, powinni grać coraz szybciej, coraz krócej trzymać piłkę, potrafić wyprowadzić szybki atak, w ciągu 4-5 sekund przenieść się pod bramkę rywala. W końcu mieliśmy grać tak jak Niemcy, a oni właśnie tak grają. Piłkarz niemieckiej kadry trzyma piłkę w meczu średnio poniżej 2 sekund, za pomocą szybkich skrzydłowych Niemcy potrafią w chwilę przejść z defensywy na 20-30 metrów od bramki rywala, stworzyć dzięki temu sytuację podbramkową. To dzięki kreatywnym zawodnikom w środku (np. Schweinsteiger, Khedira).
Czy widzieliście, żeby nasi środkowi defensywni – Dudka i Murawski, stworzyli kolegom przewagę dobrym podaniem na skrzydło? Raczej nie, większość tego co zostało stworzone, odbywało się w kwadracie Borussia Dortmund plus Adrian Mierzejewski. Ten ostatni to jeden z niewielu naszych zawodników rozumiejących nowoczesną grę. Nie mamy dziś środkowego pomocnika, grającego bliżej tyłu, który myśli na tyle szybko, że może uruchomić akcję długim podaniem. Albo nie mamy albo nie wiemy jak wykorzystać to co mamy.
Chodzi też o to, żeby grać na pełnym zaangażowaniu.
To kolejna niemiecka lekcja. Chodzi o to, żeby część ćwiczeń (również meczów sparingowych) wykonywać w tempie poważnego meczu. Jan Banaś, który pod koniec lat 60-tych wyjechał do Niemiec opowiadał: „Tak było wtedy, tak jest teraz. Po treningu schodziliśmy do szatni a sprzątaczka dokładnie wiedziała, gdzie siedziało tych dwóch Polaków. Pod naszymi siedzeniami były kałuże”.
Chodzi o to, że Niemcy byli przyzwyczajeni do tego, że kluczowe treningi przeprowadzają, albo choć starają się przeprowadzać, w tempie zbliżonym do meczowego. Bo skąd niby mieliby później odtworzyć coś czego nie trenowali? Za naszą zachodnią granicą nie ma polskiego myślenia – może się uda, a może nie, ale postaramy się.
Jeśli chcesz stworzyć porządny zespół musisz ograniczyć działanie przypadku do możliwego minimum. Nie masz wpływu na to, czy w ostatniej minucie twój obrońca nie właduje samobója, nie możesz przewidzieć, że twój bramkarz spowoduje rzut karny. Ale możesz starać się nie dopuścić do stałego fragmentu gry po którym padł samobój, albo do kontry, po której był karny.
Nie odmawiam zaangażowania dwóm czy trzem poszczególnym zawodnikom. Przykładowo Kuba Błaszczykowski tak się poświęcał, że momentami w tym poświęceniu się zatracał i zapominał, że zespół składa się z więcej niż jednego gracza.
Inny przykład – Błaszczykowski szuka Piszczka, a kilku najbliższych zawodników stoi i się patrzy. A przecież gdyby wyszli do podania, to: po pierwsze – Błaszczykowski miałby wybór, po drugie – odciągnęli by potencjalnych kryjących od tego, który w końcu dostanie piłkę. Zespół broniący skoncentruje się na kilku zawodnikach a nie na jednym, i nie będzie w stanie skutecznie ograniczyć do minimum jego pola manewru. Inteligentny i zaangażowany piłkarz dziś rozumie takie rzeczy.
Wiadomo, że nie odtworzymy dziś pełnego zaangażowania turniejowego, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak zareagują Polacy pod wpływem ryku 50 tysięcy ludzi tworzących jedną z najlepszych publiczności w Europie. Ale tu znowu napiszę o ograniczaniu przypadku, o przewidywaniu. A po meczu z Argentyną nie wyglądało na to, żebyśmy mieli zbliżyć się do jakiegoś kierunku. Choćby do tego, który, wydawało się, prezentowaliśmy momentami w meczach z USA, Australią, Ukrainą czy Wybrzeżem Kości Słoniowej. Drużyna musi się rozwijać. W meczu z rezerwami Argentyny nie była to drużyna, która zrobiła postępy. Wynik nie ma tu nic do rzeczy.
A więc co właściwie potrafimy w przeddzień EURO 2012, które rozegramy na własnym boisku? Nic specjalnego, nic na co warto zwrócić uwagę. Jest przypadek. Znowu wypowiadam to słowo. Przypadek, przypadek, przypadek. Wypowiadam je nieprzypadkowo.
Może w spotkaniu z Francją (ponoć pierwszy zespół) będzie to wyglądało inaczej, może dostosujemy się do silniejszego rywala. Mam nadzieję.
Bo przecież po wspomnianych meczach, gdy wydawało się, że ta kadra gra porządną piłkę i to powoli zamienia się w regułę, znowu wszystko się zacina.
Ilu zagrało dziś kadrowiczów na EURO 2012? Pewnie Szczęsny, pewnie Piszczek, Błaszczykowski, Mierzejewski, Lewandowski i być może Dudka albo Murawski. Na rok przed EURO 2012 nasza kadra składała się w rzeczywistści z pięciu i pół podstawowego zawodnika. W najbliższym meczu dojdzie Obraniak i będzie sześciu i pół.
Liczę na to, że sporo zmieni się, gdy dojdą Peszko, Boenisch i środkowi obrońcy, a od początku będzie grał Matuszczyk. A co jeśli będą bez formy? A co, jeśli złapią kontuzję? Jeśli dziś Adam Matuszczyk jest bez formy, to dlaczego miałby w niej być w tym samym momencie za rok? Kto powiedział, że przeciętny Perquis przyjmie się w kadrze, kto powiedział, że coraz starszy Arboleda będzie grał coraz lepiej a nie coraz gorzej i że wprowadzenie go nie zepsuje atmosfery w drużynie? A przecież narzekanie to nasza narodowa cecha.
Czy Franz Smuda posiada jakiś sensowny plan B? Sam popierałem jego wybór (choć bardziej Skorżę – moje największe rozczarowanie), więc mam taką nadzieję, ale po meczu z Argentyną, choć wygranym, również poważne wątpliwości.

Advertisements

3 komentarze »

  1. pavelczado said

    Cytat: ”Mieliśmy kilka dobrych fragmentów w przeszłości, ale czy wystarczająco dużo, żeby powiedzieć, że mamy pomysł na grę? Sam nie wiem”.

    Czy na rok przed mistrzostwami, których jesteśmy gospodarzami selekcjoner nie powinien dać pewności, że wiemy już COKOLWIEK? Sami nie wiemy….
    Sami nie wiemy – październik – sami nie wiemy – luty – sami nie wiemy – kwiecień – sami nie wiemy – czerwiec – o kurde, ale szybko odpadliśmy, czy nie trzeba było czegoś zrobić wcześniej – sami nie wiemy – lipiec itd itp

    • vegetable78 said

      Problem polega na tym, że to są cały czas testy, cały czas jest budowana drużyna, więc może jest coś o czym nie wiemy. Widzę, że jest problem ze Smudą, ale kto miałby go zastąpić? Jeśli nie mamy trenera z zachodu to trzymajmy się tego wyboru. To jednak nie jest Stefan Majewski, ten facet miał jakieś wyniki, dlatego domagał się go lud…

  2. MZ said

    ‚Z tej mkąki będzie chleb’, powiedział dzisiaj Dariusz Szpakowski.

    Tylko kto to zje?

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: