Efekt cieplarniany

Franz Smuda zainterweniował i dziennikarze FAKTU nie dostali akredytacji na mecz z Francją. Jeśli był to pomysł Franza na ocieplenie atmosfery wokół kadry, to zdecydowanie chybiony. Miało być o piłce, a tymczasem mamy kolejny temat zastępczy. Portal TVN napisał nawet, że to zemsta za aferę bunga bunga. Gdyby nie decyzja Franza, pewnie jeszcze długo ta nazwa nie wróciła by do mediów. A tak, pojawiła się znowu. W rzeczywistości Franz zdenerwował się na krytyczne artykuły. Można spekulować czy ta małostkowa reakcja nie jest niczym innym, jak objawem tracenia pewności siebie przez selekcjonera. I będzie to spekulacja uzasadniona.
Franz jako przykład podaje często Niemcy. Wszystko ma być jak w Niemczech, gra, organizacja…
Pozwoliłem więc zadać sobie kilka pytań Haraldowi Stengerowi, szefowi biura prasowego DFB. Jest to najlepiej zorganizowane biuro w Europie. Wiem, bo doświadczyłem kilkakrotnie niemieckiego profesjonalizmu.
Pytanie: Czy mieliście kiedykolwiek sytuację, że selekcjoner reprezentacji narodowej prosi biuro prasowe o odebranie akredytacji dziennikarzowi?
Odpowiedź: Nigdy
Pytanie: Gdybyście mieli taką sytuację, macie jakieś przepisy związane z tym?
Odpowiedź: Nie potrzebujemy takich zasad, ponieważ stoimy na stanowisku, że dziennikarze sportowi mają wolność w wyrażaniu swoich opinii, nawet jeśli piszą błędne bądź złośliwe komentarze. A więc w żadnym przypadku nie próbujemy odmawiać ludziom mediów akredytacji.
Pytanie: Kiedy możecie odebrać akredytację?
Odpowiedź: Nigdy
Pytanie: Czy mieliście takie przypadki w przeszłości?
Odpowiedź: Nigdy

W jutrzejszych wydaniach gazet nie będzie wiele protestów. Na teraz wiem, że zaprotestował Super Express i Przegląd Sportowy. Generalnie ludzi nie interesuje temat wolności prasy. Jutro ktoś zbanuje Gazetę Wyborczą za złośliwy artykuł, pojutrze Rzeczpospolitą i pewnie też nikt się nie odezwie. Szkoda, bo sądziłem że w tak zasadniczej kwestii stać nas na solidarność.
Ktoś może powiedzieć, że język Faktu jest złośliwy itd., ale taka jest natura tej gazety, którą czyta kilka milionów Polaków, również kibiców reprezentacji. Ograniczanie wolności słowa w każdym stopniu stawia nas bliżej Białorusi niż kultury zachodnioeuropejskiej, a przecież aspirujemy do tego, by właśnie do tej nas zaliczano.
Dziennikarz jest profesjonalnym przekaźnikiem informacji. Kibic reprezentacji Polski ma prawo mieć pełną informację na temat reprezentacji, która jest dobre narodowym, dlatego pozwolę poruszyć sobie jeszcze kilka spraw technicznych.
Podczas zgrupowania po treningach dziennikarze mieli kilkuminutowy dostęp do piłkarzy. W takiej sytuacji nie powstają najlepszej jakości materiały, a potem słyszymy narzekania na jakość tekstów od ludzi z PZPN i kadry.
Dlatego też zapytałem Stengera jakie reguły obowiązują podczas zgrupowań niemieckiej kadry.
Ludzi spoza środowiska może to nie interesować, widoczny jest tylko efekt. Realia, w jakich się pracuje wpływają na ten efekt.
Chcę też pokazać organizację, która u Niemców jest a u nas zdecydowanie nie.
Na rok przed EURO 2012 przy okazji każdego zgrupowania kadry naszych reprezentantów powinno być w mediach jak najwięcej. To przełoży się potem na sprzedaż koszulek, gadżetów i generalnie zainteresowanie. Być może w okolicach samego turnieju będzie ono tak czy inaczej gigantyczne, ale dlaczego nie może być już teraz?

Oto co napisał rzecznik niemieckiej federacji:
– Podczas zgrupowań naszej kadry sytuacja wygląda zawsze tak samo. Każdego dnia mamy konferencję prasową o 12.30, zazwyczaj z trenerem lub jego asystentem albo menedżerem i jednym albo dwoma piłkarzami. W tym samym czasie ludzie mediów mają możliwości spotkania z zawodnikiem na wywiad. Prośba o wywiad musi być wysłana minimum dzień przed. Decyzją zawodnika jest czy chce rozmawiać czy nie. Oferujemy wywiady jeden na jednego i wywiady przy okrągłych stołach dla grupy dziennikarzy. Podczas turniejów jest taka sama procedura. Raczej nie organizujemy mix zony, chyba że nie jesteśmy w stanie zaoferować czasu dla mediów między 12.30 a 13.30.

Dostępność mediów do materiałów wpływa na przekaz, umówmy się, dziennikarze to nie maszyny, ktoś się zestresuje i zacznie psuć atmosferę, potem drugi, trzeci, ludzie zaczną ulegać nastrojom…
Niemcy doskonale to rozumieją. My jeszcze nie. Jeśli podczas EURO 2012 Smuda odmówi akredytacji albo nie przyjdzie na konferencję prasową, najemy się wstydu na cały świat. Dlatego warto wprowadzić jakieś cywilizowane zasady.
Niedawno wspomnianemu Stengerowi skończył się kontrakt i miał go zastąpić ktoś młodszy. Kilkuset dziennikarzy z większości niemieckich gazet podpisało się pod pismem do związku, żeby dać mu nową umowę. I tak też się stało. Do ocieplania klimatu nie trzeba zatrudniać ładnych i sympatycznych dziewcząt. Szacunek ludzi zdobywa się profesjonalną pracą.
PS. Miałem ten artykuł rozpocząć od słów: Organizacja Stal Mielec, planowałem to od rana… ale szybsi byli dziennikarze portalu weszlo.com. Tak czy inaczej świetnie się odnosi do tego tekstu – prezes PZPN jest legendą Stali, Franz Smuda był trenerem Stali. I chyba nie ma tu przypadku.

I jeszcze o meczu
Francja A/B na pewno była mocniejsza niż Argentyna D, dlatego można chyba napisać, że mimo przegranej zdaliśmy test dość przyzwoicie.
Warto patrzeć na mecz realnie, czyli brać pod uwagę, że my aspirujemy do wyjścia z grupy a Francja powalczy (pewnie bez sukcesu) o tytuł mistrza Europy, więc różnica musi być.
Było jednak kilka sytuacji gdy przechwytywaliśmy piłkę i wyprowadzaliśmy szybki atak – to o czym mówił drugi trener Jacek Zieliński.
Bardzo dobrze wychodzi współpraca z przodu i rozgrywanie z pierwszej między Adrianem Mierzejewskim, Ludovikiem Obraniakiem z lewej i Kubą Błaszczykowskim oraz Łukaszem Piszczkiem z prawej.
Najbardziej podoba mi się Mierzejewski, który jak mało który zawodnik z naszej ligi rozumie nowoczesną piłkę, potrafi rozgrywać na dwa kontakty, wyprzedza myślami akcję dwa ruchy naprzód, wychodzi do piłki. Dwukrotnie spowolnił akcję, ale nie jest to reguła. W dobrym otoczeniu jego wartość wzrasta dwukrotnie, świetnie czuje się przy wysokim tempie gry.
Znaczne lepiej wypadła dwójka defensywnych pomocników – Dariusz Dudka i Rafał Murawski, choć w końcówce widać było, że brakuje im sił.
Z lewej strony próbował atakować Jakub Wawrzyniak, na dość przyzwoitym poziomie, choć jest dość daleko od Sebastiana Boenischa, który będzie prawdopodobnie podstawowym zawodnikiem na EURO 2012 – świetnym odpowiednikiem Piszczka na lewej stronie. Trochę przysypiał Robert Lewandowski, ale w końcówce mógł się zrehabilitować. Tu nie mamy jednak wielkiego manewru.
Para stoperów – Wojtkowiak i Jodłowiec – lepiej, ale daleko od tego co chcielibyśmy oglądać na wysokim poziomie.
Wojtek Szczęsny w bramce to już dziś wysoka klasa, nie ma wątpliwości, a do turnieju powinien znacznie się rozwinąć i zostać gwiazdą europejskiego formatu.
Pewnie Francja nie wystawiła najsilniejszego składu, nie ma sensu się tu licytować, ale tempo gry z naszej strony było znacznie lepsze i można mówić o kroku do przodu.
PS. Pewien komentator powiedział kiedyś: Staliśmy nad przepaścią ale zrobiliśmy krok do przodu. Chciał dobrze.

Advertisements

4 komentarze »

  1. MZ said

    Gdyby za pochwałę niemieckiego profesjonalizmy w każdym wpisie autor dostawał jedno euro to pewnie już mógłby swoją gazetę założyć. 🙂

    Jeszcze w temacie pierwszym – niespełnione Franza obietnice… wiadomo 😉

    Ale zaraz, bo my tu o piłce też czasem.

    Murawski, serio, nie wiem jak można go dobrze ocenić po tym meczu. Zawodnik, który po godzinie gry już nie biegał, a truchtał i na stojąco przyglądał się jak Francuzi atakują, a po wejściu Matuszczyka poszedł do przodu i już w ogóle odcięło mu prąd. W pierwszej połowie był przykładem tego jak nie zachowywać się w środku pola. Naliczyłem cztery niepotrzebne jego wślizgi, które nie były skutecznymi interwencjami, a tylko dały miejsce rywalom w środkowej strefie w dalszym rozegraniu. Skoro o rozegraniu… Dudka podchodził po piłkę, a Murawski na alibi – gdy stoperzy mieli ją przy nodze to podchodził pod najbliższego rywala i już nie mieli mu jak zagrać. Jak już miał ją przy nodze to oddawał do bocznego obrońcy, nawet nie próbując się z nią odwracać. W jak fatalnej dyspozycji na treningach musiał być Matuszczyk, że Smuda zdecydował się na Lechitę?

    Co do stoperów i generalnie gry obronnej. Strach w oczach nie pojawia się tylko u Szczęsnego, Dudki (choć przy pierwszej zrobił ten błąd) i Piszczka, ludzi, którzy są w stanie odebrać piłkę. Reszta jak widzi rywala z futbolówką, momentalnie dwa metry dystansu, poza bojowa i niech chłop robi co chce, a my udajemy, że mu nie pozwalamy. Tak się zachował kilkukrotnie Wawrzyniak, o Jodłowcu i Wojtkowiaku nie wspomnę. Gdyby Piotr Celeban już o tej porze nie spał to by się ze wstydu spalił patrząc jak reputacja rodzimych stoperów upada jeszcze niżej. A nie, przepraszam, przecież Wojtkowiak gra częściej na prawej niż na środku w Lechu…

    Dalej, tempo gry – oczywiście wymuszone lepszym rywalem. Tylko czy było tak dobrze? Tak, że rywala docisnęliśmy, nie mogli łatwo… w ogóle wyjść z własnej połowy, chaotycznie wybijali piłkę? Nie, po 3 minutach takiej gry (może z trzy razy w meczu z czego raz był to efekt trzech rzutów rożnych pod rząd) naszym zapalały się świeczki przed oczami i znowu cofaliśmy się na własną połowę z pressingiem wyjątkowo niskim. Tak niskim, że niemal niezauważalnym. 10 minut z całego meczu, ponoć toczonego w niezłym tempie (ale czy tempie turniejowym?), to postęp, choć nadal mało. Jeśli tych momentów nie będzie więcej następnym razem, z przeciwnikiem równie dobrym, a nawet lepszym, to widać będzie, że albo tracimy czas, albo zadania Rotchsteina dla piłkarzy nie zostały wykonane.

    Pozytywy – Mierzejewski (byle nie do Turcji…), Szczęsny… No tyle.

    Negatywy – ponoć miał być pressing, stoperzy, Murawski, Obraniak (czy można podejść do meczu zbyt ambicjonalnie?), Evra (doceniam klasę, ale nie zachowanie na boisku).

    I mój apel na koniec tego, po raz kolejny krytycznego komentarza. Z racji tego, że taki sfrustrowany heretyk jak ja nie ma szans na jakikolwiek kontakt z Selekcjonerem Franciszkiem Smudą, proszę Ciebie Marku oraz Twoich kolegów z redakcji o przysługę. Naprawdę, taką skromną. Powiedzcie Franzowi, że po stałych fragmentach gry mogą padać bramki, a wystarczą nawet dwa proste schematy rozegrania takiego rzutu rożnego. Chyba, że za bardzo wziął sobie do serca słowa pewnej legendy o innym rozgrywaniu kornerów za każdym razem…

    MZ

  2. Stradovius said

    Tempo gry było lepsze? Były jakieś pozytywy? Wierzę na słowo, bo przysypiałem całą druga połowę, ponoć między 70 a 80 minutą spałem jak zabity…

  3. […] już zdarzało się nie przyznawać akredytacji na mecze i to poważnej gazecie o czym pisałem TU Zaznaczyłem tam, że różni dziennikarze z dużych gazet nie potrafili się solidaryzować z […]

  4. […] już zdarzało się nie przyznawać akredytacji na mecze i to poważnej gazecie o czym pisałem TU Zaznaczyłem tam, że różni dziennikarze z dużych gazet nie potrafili się solidaryzować z […]

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: