PSV – Legia, spotkanie z legendą

Przy okazji meczu z PSV porozmawiałem z byłym kapitanem tej drużyny, Norwegiem Hallvarem Thoresenem, który w 1981 roku spotkał się na planie filmu „Ucieczka do zwycięstwa” z Kazimierzem Deyną. Poniżej krótki tekst.

– Nasze wejście odmieniło losy spotkania – żartuje Hallvar Thoresen. Do przerwy drużyna aliantów przegrywała z Niemcami i oczywiście sędziami 0:4. Na boisku pojawili się nowi piłkarze: Gunnar Hilson, grany przez Norwega, późniejszego kapitana PSV Eindhoven i Paul Wołczek, polski jeniec, grany przez Kazimierza Deynę, legendę warszawskiej Legii. Drużyna aliantów doprowadza do remisu 4:4. Jedną z bramek zdobywa właśnie Polak. W ostatniej minucie bramkarz grany przez Sylwestra Stallone broni karnego, alianci strzelają jeszcze gola, ale sędzia odgwizduje kontrowersyjnego spalonego. Zaraz potem wszyscy wraz z kibicami wyłamują bramy stadionu i uciekają. Tak kończy się film „Ucieczka do zwycięstwa”, który przed 30 laty wyreżyserował legendarny John Houston.
Hallvar Thoresen: – Reżyser chciał mieć czołowych przedstawicieli kilku narodów. Ja byłem wtedy na topie, jeśli chodzi o piłkarzy ze Skandynawii, właśnie przeszedłem do PSV Eindhoven. Zadzwonił do mnie facet z firmy zajmującej się produkcją i zapytał, czy nie mam ochoty spędzić dwutygodniowych wakacji w Budapeszcie. Na kręceniu filmu. Brzmiało dobrze. Pojechaliśmy razem z Sorenem Linstedem, moim kolegą z Twente.
Film ucieczka do wolności powstawał na terenie stadionu MTK Budapeszt. Wszyscy aktorzy byli zgrupowaniu w pobliskim hotelu. Główne role grali Sylvester Stallone, Michael Caine, Max von Sydow i Pele. Bohater grany przez Deynę zostaje dokooptowany do zespołu aliantów, gdy głównodowodzący drużyny, były piłkarz West Ham United John Colby (Caine) upomina się o posiłki, bo jest zbyt mało zawodników..
– Nazywaliśmy go chodzącym trupem. Grał polskiego żołnierza, który przyjechał z obozu koncentracyjnego ze wschodu, gdzie panowały tragiczne warunki. Dlatego miał charakteryzację, miał wyglądać na wymęczonego i wygłodniałego. Czasem zdarzało się, że tak wystylizowany kilka godzi nic nie robił, co mocno go irytowało. Mieliśmy z nim dobry ubaw – opowiada Thoresen. – Wtedy dla relaksu graliśmy w karty. On mógł sporo grać, choć nie szło mu najlepiej. Ale na pewno lepiej niż Sylvestrowi Stallone na bramce. Stallone świetnie spisywał się jako aktor, ale jako bramkarz… no cóż – dodaje Thoresen.
Rola Thoresena, podobnie jak rola Deyny, jest w filmie raczej symboliczna. Z tych kilkunastu godzin dziennie spędzonych na planie, powstało raptem kilka przebłysków.
– Pracowaliśmy od rana do wieczora. Deynę wcześniej znałem jedynie z telewizji, z gry dla reprezentacji Polski. Myślę, że to najlepszy piłkarz jakiego mieliście. Uwielbiałem jego kreatywność, niezwykłe podanie, przegląd pola. Potrafił wybrać zupełnie nieoczekiwane rozwiązania sytuacji, takie na które nikt inny by nie wpadł. Na planie filmowym był bardzo fajnym, kontaktowym facetem. Na tyle już znał angielski, że nie było problemu z rozmową. Myślę, że przez te dwa tygodnie byliśmy dość blisko. W przerwach i po meczu na kolacji mieliśmy okazję, żeby trochę pogadać i pośmiać się. Pograliśmy też trochę w piłkę. Oczywiście najlepszy był Pele, fenomen. Od razu stał się nieformalnym przywódcą grupy, wokół niego sporo się kręciło. Ale jeśli chodzi o Deynę, wystarczyły trzy sekundy, żeby zorientować się, z jak wielkim piłkarzem masz do czynienia – mówi były piłkarz dzisiejszego rywala Legii PSV. – Nakręciliśmy film i opuściliśmy Budapeszt, każdy pojechał w swoją stronę. „Ucieczkę do zwycięstwa” obejrzałem po roku. W Norwegii była bardzo popularna. Deyny już nigdy więcej nie spotkałem. Te kilkanaście dni, które razem spędziliśmy, zapamiętałem jako świetną przygodę – kończy Norweg.
Hallvar Thoresen do 1981 roku był gwiazdą Twente Enschede. Po nakręceniu filmu przeniósł się PSV Eindhoven. Znany był jako dynamiczny i wyjątkowo skuteczny ofensywny pomocnik. W latach 1981-88 rozegrał 179 meczów w barwach dzisiejszego rywala Legii, strzelił w nich 106 bramek. W latach 1983-86 był kapitanem reprezentacyjnej drużyny koncernu Philipsa i największą gwiazdą reprezentacji Norwegii w latach 80-tych. Obecnie jest ekspertem telewizji norweskiej, komentuje mecze, a w wolnych chwilach pojawia się w pubie Highbury w Oslo, którego jest właścicielem.

Reklamy

3 komentarze »

  1. piecyk said

    Sorry za dygresję, ale chciałbym wtrącić słówko o Kuszczaku, o którym niedawno dyskutowaliśmy.

    Za dzisiejszym Guardianem: „We’ve got two great goalkeepers in Anders and David. (…) David will play against Chelsea on Sunday and possibly Anders will play against Leeds on Tuesday, depending on how I see the situation in terms of Ben Amos, who needs some game time also”

    Ani słowa o Tomku. Wymowne.

  2. vegetable78 said

    Rzeczywiście nie w temacie, ale niech będzie 🙂 od dwóch lata mówię, piszę i upominam – Kuszczak powinien odejść z Man Utd., jest traktowany tam statystycznie, marnuje swoją karierę. Zrobił tyle ile mógł i wystarczy. Manchester to wielki klub, ale nie największy. I nie jedyny. Zawsze byłem przekonany, że dla piłkarza najważniejsze jest żeby grać. Jestem zdziwiony wyborami Tomka.

    • dzemeuksis said

      Cóż, nie samą piłką człowiek żyje, najwyraźniej. Swego czasu słyszałem jego wypowiedź o tym, jakiego ma fioła na punkcie swojej córki. I w sumie, cóż… doskonale go rozumiem. 🙂

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: